ORP „Mazur” i ORP „Nurek”. Pierwsze polskie okręty zatopione przez Niemców we wrześniu 1939 roku

Strona główna » II wojna światowa » ORP „Mazur” i ORP „Nurek”. Pierwsze polskie okręty zatopione przez Niemców we wrześniu 1939 roku

Druga wojna światowa pokazała, jak wielkie zagrożenie dla okrętów wojennych stanowią samoloty. Już 1 września 1939 roku boleśnie przekonały się o tym załogi z OORP „Mazur” i „Nurek”. Nasi marynarze nie mieli szans w starciu z Luftwaffe.

W porcie [wojennym na Oksywiu] 1 września pozostały jednostki pomocnicze. Ładowano na nie sprzęt i zaopatrzenie w celu ich przewiezienia na Hel. Pozbawiona uzbrojenia, wciąż w pokojowym białym malowaniu „Gdynia”, cumowała w basenie IX portu wojennego.


Reklama


Jedyną bronią były karabiny

Na okręt, bo takim terminem należało już określać cywilny statek żeglugi przybrzeżnej po przejęciu go przez Marynarkę Wojenną, zaokrętowano kilkudziesięciu marynarzy ze Szkoły Specjalistów Morskich i powołanych rezerwistów, którzy mieli objąć zmobilizowane kutry rybackie. „Gdynia” pełniła funkcję okrętu-bazy dla grupy kutrów.

Tego dnia około południa załoga „Gdyni” przeżyła nalot na port wojenny. Jedyną bronią obrońców były karabiny ręczne, którymi usiłowali walczyć z samolotami Luftwaffe. Kapitan Kosko wyprowadził podczas nalotu jednostkę na redę.

ORP "Mazur" na zdjęciu sprzed 1935 roku (domena publiczna).
ORP „Mazur” na zdjęciu sprzed 1935 roku (domena publiczna).

Najbardziej tragiczny w skutkach nalot na oksywską bazę nastąpił nieco później. Głównym celem ataku były pozostające jeszcze w porcie okręty – szkolny okręt artyleryjski ORP „Mazur”, okręt-baza nurkowa ORP „Nurek”, także stanowiący dobry cel, choć bezwartościowy bojowo krążownik-hulk ORP „Bałtyk”.

Ostatnie ćwiczenia

Bohaterem tamtych wydarzeń był zastępca dowódcy ORP „Mazur”, porucznik marynarki Jacek Dehnel. Okręt cztery dni przed wybuchem wojny cumował na Helu, gdzie prowadzono ćwiczenia reflektorowe na wypadek nocnego boju spotkaniowego w ramach kursu oficerów artylerii morskiej. Nagle przyszedł rozkaz powrotu do Gdyni i zakończenia kursu.


Reklama


Był to dla wszystkich znak nadejścia tego, czego spodziewano się od dawna. Dehnel wyciągnął butelkę, otrzymaną swego czasu od dowódcy Dywizjonu Okrętów Podwodnych. Rozlał jej zawartość, życząc wszystkim uczestnikom kursu Virtuti Militari. Kilku te życzenia się spełniły.

Ostatniego dnia pokoju przyszedł z Dowództwa Morskiej Obrony Wybrzeża rozkaz przeprowadzenia ćwiczeń wsparcia ogniowego pierwszej linii obrony na Helu, w rejonie Chałup. Z uwagi na spory dystans było to dosyć trudne zadanie, łatwo bowiem można było uszkodzić tor kolejowy.

Artykuł stanowi fragment książki Tomasza Miegonia i Aleksandra Goska pt. Gdynia i Kępa Oksywska 1939 (Fundacja Historia i Kultura 2021).
Artykuł stanowi fragment książki Tomasza Miegonia i Aleksandra Goska pt. Gdynia i Kępa Oksywska 1939 (Fundacja Historia i Kultura 2021).

Wszystko poszło jednak doskonale, ćwiczący poprzewracali tarcze, a potem odebrali gratulacje za świetne wyniki. Podczas powrotu spotkali „Mewę” prowadzącą grecki statek. ORP „Mewa” miał eskortować statek aż do opuszczenia przez grecką jednostkę polskich wód terytorialnych. Było to już po radiowym komunikacie komandora Namieśniowskiego, który informował o zaminowaniu naszych wód, co nie było zresztą prawdą.

Dowódca „Mewy” poprosił „Mazura” o zastąpienie jego okrętu przy „Greku” ze względu na awarię maszyny. Nie wiedzieli co prawda nic o minach, ale idąc wzdłuż granicy wód terytorialnych, czuli się bezpieczni. Zadanie konwojowe zakończyli na wysokości Rozewia. Już w drodze powrotnej pojawił się samolot niemiecki. Przygotowali się do otwarcia ognia. Pilot trzymał się jednak poza granicą wód terytorialnych.


Reklama


Jak dostać się na okręt?

Takie incydenty włącznie z naruszaniem polskiej przestrzeni powietrznej i strzelaniem ostrzegawczym powtarzały się w tych pełnych napięcia dniach niemal codziennie. Po wejściu do portu w Gdyni porucznik Dehnel pojechał do miasta i zatrzymał się na noc u przyjaciół. O godzinie 5.00 odebrał telefon od znajomego z informacją, że wybuchła wojna!

Instrukcja alarmowa dla marynarki przewidywała, że w wypadku jej wybuchu ciężarówki będą jeździły ulicami miasta i zabierały wojskowych, przewożąc ich potem do jednostek. Dehnel wyskoczył na ul. Świętojańską. Pusto, jak na złość nie było żadnego samochodu.

Porucznik marynarki Jacek Dehnel. Zdjęcie z książki Gdynia i Kępa Oksywska 1939 (materiały prasowe).
Porucznik marynarki Jacek Dehnel. Zdjęcie z książki Gdynia i Kępa Oksywska 1939 (materiały prasowe).

Dopiero koło banku przy ul. 10 Lutego zobaczył taksówkę, do której ładowali się jacyś ludzie z walizkami. W odruchu desperacji dopadł samochodu, chcąc go zarekwirować. Ludzie zaprotestowali. Sięgnął więc po pistolet, lecz w tym momencie pojawiła się wreszcie ciężarówka wojskowa, którą ostatecznie dotarł o godzinie 6.30 na Oksywie. „Mazur” stał przy zewnętrznej ostrodze, wkrótce jednak przybił do mola okrętów podwodnych.

Niszczycielski nalot

Z dowództwa Floty pobrano skrzynie do przewiezienia na Hel. Załoga dowiedziała się o wyniku bombardowania Pucka. Były ofiary, zginął m.in. dowódca Morskiego Dywizjonu Lotniczego, komandor porucznik Szystowski. Na okręt przyjęto większą ilość materiałów wybuchowych, detonatory i zapalniki. Na jednostce zarządzono pogotowie przeciwlotnicze.

Około godziny 14.00 port zaatakowało 30 niemieckich samolotów nurkujących Junkers Ju 87 Stuka. Na „Mazurze” ogłoszono alarm przeciwlotniczy, okręt otworzył ogień z armaty Vickersa kal. 40 mm i karabinów maszynowych. Szczególnie zaciekle atakowane były stojący przy nabrzeżu „Mazur” i cumujący nieopodal ORP „Nurek”, okręt-baza nurkowa.

Na „Mazurze” sądzono już, że nalot się kończy, gdy nad okrętem pojawił się pojedynczy samolot. Porucznik Dehnel widział wyraźnie odrywającą się od samolotu bombę. Kątem oka dostrzegł jeszcze, że część załogi nie wytrzymała nerwowo i zaczęła uciekać z okrętu.

ORP „Mazur” zatopiony 1 września 1939 roku przez niemieckie bombowce w porcie wojennym na Oksywiu
ORP „Mazur” zatopiony 1 września 1939 roku przez niemieckie bombowce w porcie wojennym na Oksywiu. Zdjęcie i podpis z książki Gdynia i Kępa Oksywska 1939 (materiały prasowe).

Bomba uderzyła w molo na wysokości drugiego dziobowego działa 75 mm. Impet wybuchu zerwał poszycie i odrzucił okręt kilkanaście metrów od mola. „Mazur” błyskawicznie zaczął tonąć, opierając się dziobem o dno basenu. Dehnel wraz jednym z marynarzy doskoczyli do nieuszkodzonego działa Vickersa i otworzyli ogień. Była to już jednak jedynie walka o honor polskiego marynarza. Woda zalewająca pokład zmusiła ich do opuszczenia okrętu.

Tragiczny bilans

Jeszcze tragiczniejszy był los ORP „Nurek”. Bomba trafiła bezpośrednio w jego śródokręcie. Straty były przerażające. Zginęła elita nurków polskiej Marynarki Wojennej szykujących się do przejścia na Hel z dowódcą okrętu, chorążym Wincentym Tomasiewiczem.


Reklama


W sumie na obu okrętach zginęło 65 marynarzy, w tym 44 z „Mazura”. Porucznik Jacek Dehnel zakończył kampanię, broniąc Helu. Po wojnie za postawę w dniu wybuchu wojny odznaczony został Krzyżem Virtuti Militari.

Przeczytaj również o tym jakie siły rzucili Niemcy, by zdobyć polskie Wybrzeże. Przewaga była miażdżąca

Źródło

Artykuł stanowi fragment książki Tomasza Miegonia i Aleksandra Goska pt. Gdynia i Kępa Oksywska 1939 (Fundacja Historia i Kultura 2021).

Hołd złożony bohaterskim obrońcom Wybrzeża

Tytuł, lead oraz śródtytuły pochodzą od redakcji. W celu zachowania jednolitości tekstu usunięto przypisy, znajdujące się w wersji książkowej. Tekst został poddany obróbce redakcyjnej w celu wprowadzenia większej liczby akapitów.

Współautor
Tomasz Miegoń
Współautor
Aleksander Gosk
Dołącz do dyskusji

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.


Reklama

Wielka historia, czyli…

Niesamowite opowieści, unikalne ilustracje, niewiarygodne fakty. Codzienna dawka historii.

Dowiedz się więcej

Dołącz do nas

Kamil Janicki

Historyk, pisarz i publicysta, redaktor naczelny WielkiejHISTORII. Autor książek takich, jak Pańszczyzna. Prawdziwa historia polskiego niewolnictwa, Wawel. Biografia, Warcholstwo czy Cywilizacja Słowian. Jego najnowsza książka toŚredniowiecze w liczbach (2024).

Rafał Kuzak

Historyk, specjalista od dziejów przedwojennej Polski. Współzałożyciel portalu WielkaHISTORIA.pl. Autor kilkuset artykułów popularnonaukowych. Współautor książek Przedwojenna Polska w liczbach, Okupowana Polska w liczbach oraz Wielka Księga Armii Krajowej.

Wielkie historie w twojej skrzynce

Zapisz się, by dostawać najciekawsze informacje z przeszłości. Najlepsze artykuły, żadnego spamu.