U schyłku wojny panzerfausty oddawano także w ręce cywilów

Panzerfaust. Najsłynniejsza broń przeciwpancerna II wojny światowej

Strona główna » II wojna światowa » Panzerfaust. Najsłynniejsza broń przeciwpancerna II wojny światowej

Pogarszająca się sytuacja obrony przeciwpancernej na froncie wschodnim spowodowała, że w kwietniu 1942 roku niemiecki Zarząd Uzbrojenia Wojsk Lądowych rozesłał zapytania ofertowe na szybkie stworzenie całkowicie nowej broni piechoty. Tak zaczęła się historia sławnego Panzerfausta – bezodrzutowego granatnika przeciwpancernego jednorazowego użytku. Jego najbardziej zaawansowana wersja pozwalała niszczyć czołgi z odległości 250 metrów. Pierwszy wariant miał jednak zasięg… zaledwie 30 metrów.

Heereswaffenamt (Zarząd Uzbrojenia Wojsk Lądowych, HWA) wybrał do dalszego rozwoju propozycję dr Heinricha Langweilera z firmy Hugo Schneider AG (Hasag) z Lipska, nazwaną Faustpatrone – dosłownie „nabój ręczny”. (…)


Reklama


„Nie nadawała się do użytku bojowego”

Pierwotny Faustpatrone 42 (w skrócie Fpatr.42 lub FP.42) był ręczną, jednorazowego użytku, bezodrzutową wyrzutnią granatu kumulacyjnego, prostą w konstrukcji, produkcji i użytku. Całość była bardzo kompaktowa, mierzyła zaledwie 350 mm z granatem o średnicy 80 mm i ważyła 1 kg w stanie gotowym do użytku. (…)

Ładunek miotający z 30 g prochu czarnego wyrzucał granat na odległość do 60 m, ale trafić cokolwiek na tę odległość nie było łatwo. (…)

Kolejne warianty Panzerfaustów na ilustracji z książki Słynna broń.
Kolejne warianty Panzerfaustów na ilustracji z książki Słynna broń.

Mała celność w parze z trudnościami w funkcjonowaniu zapalnika granatu, którego bezwładnik przy ostrych kątach padania miewał problemy ze zbiciem spłonki, sprawiały, że pierwotna postać Faustpatrone nie nadawała się do użytku bojowego. Chyba jednak nikt inny nie zaproponował nic lepszego, bo projekt Langweilera dostał zielone światło, pod warunkiem usunięcia wad pierwowzoru. (…)

Poprawiona wersja

W listopadzie 1942 roku Langweiler przedstawił nowe wcielenie Faustpatrone, które z pierwotnym właściwie poza nazwą już niewiele miało wspólnego.


Reklama


Przede wszystkim cienką, milimetrowej grubości krótką rurę pierwotnej wyrzutni (…) zastąpiła nowa, o dwukrotnie grubszych ściankach, średnicy 33 mm i niemal trzykrotnie dłuższa, zaopatrzona w rozkładany przed strzałem celownik. Na wierzchu tej rury zamontowano zupełnie nowy mechanizm spustowo-uderzeniowy w równoległej do zasadniczej rury rurce mniejszej średnicy. (…)

Długość rury pozwalała zachować większą kontrolę nad kierunkiem, w którym broń jest wycelowana, co od razu zaowocowało poprawą celności. Można z niej było strzelać, zarzucając na ramię lub przy większych kątach podniesienia – spod pachy. (…) Cała wyrzutnia w stanie gotowym do strzału ważyła 3,3 kg. (…)

Tekst stanowi fragment książki Leszka Erenfeichta pt. Słynna broń (Bellona 2021).

Ogromne zamówienie

[Wiosną 1943 roku] do prób frontowych zamówiono po 3000 dużych i małych Faustpatronów. (…) We wrześniu wysłano je na front, zaopatrzone w pierwszą instrukcję obsługi, która wprowadzała nowe nazwy: Faustpatrone 1 dla pancerzownicy z małym granatem i Faustpatrone 2 dla większego modelu.

W październiku 1943 roku HWA zamówił u Hasaga docelowo dostawę 100 000 FP.1 i 200 000 FP.2 miesięcznie. Minął niemal rok, zanim miesięczna produkcja faktycznie osiągnęła takie wartości, ale i tak od początku szła w dziesiątki tysięcy.

Mniej więcej w tym samym okresie Faustpatrone doczekał się zgodnie z tradycją późnego okresu wojny nowej, bardziej chwytliwej propagandowo „bojowej” nazwy: Panzerfaust (w skrócie Pzf).

Znaczy to tyle, co „pięść na czołgi”, ale jednocześnie „pięść pancerna” – co stanowi nawiązanie do „eiserne Faust”, żelaznej pięści, czyli protezy ręki, wykonanej dla bohatera sztuki Goethego Götz von Berlichingen, który owym żelaznym kułakiem gromił wrogów cesarza, póki mu życia starczyło.


Reklama


Całości towarzyszył sugestywny obraz pięści w stalowej rękawicy rozbijającej T-34, który po raz pierwszy wraz z nową nazwą pojawił się w instrukcjach na początku 1944 roku. (…)

30 metrów to za mało

W wyniku doświadczeń z użytkowania na froncie pierwszych partii bezodrzutowych granatników, HWA zestawiło listę wad nowej broni, które Hasag miał usunąć w jak najkrótszym terminie.

Niemieccy żołnierze na froncie wschodnim uzbrojeni w Panzerfausty
Niemieccy żołnierze na froncie wschodnim uzbrojeni w Panzerfausty. Luty 1945 roku.

Na czele tej listy był zasięg celnego strzału ograniczony do 30 m. To i tak lepiej niż zasięg dotychczasowych indywidualnych środków obrony przeciwpancernej, ale rzut butelką czy wiązką granatów (przynajmniej w miejscu, skąd je rzucano…) nie robił tyle dymu i hałasu, demaskującego stanowisko niszczyciela, co strzał z Panzerfausta.

Jeśli zaatakowanemu czołgowi towarzyszyła piechota lub inne czołgi, szanse strzelca na przeżycie malały znacząco – tym bardziej że z tak małej odległości nie było szansy na poprawienie spudłowanego strzału. (…)


Reklama


Zasięg miotania pocisku (sama konstrukcja granatu już właściwie do końca wojny nie uległa zasadniczym zmianom konstrukcyjnym) zwiększono w najprostszy sposób – przez zwiększenie ładunku miotającego do 140 g czarnego prochu.

Prędkość początkowa wzrosła z 28 do 48 m/s, a dzięki temu zasięg celnego strzału został podwojony. Znaczne zwiększenie ciśnienia spowodowało jednak konieczność pogrubienia ścianek rury z 2 do 3 mm i zwiększenia jej średnicy do 50 mm – zaś masa całkowita wzrosła do 6,1 kg. Wzrosła także do 3 m wymagana dla bezpieczeństwa strzelca odległość od stałej przeszkody za wylotem rury. (…)

U schyłku wojny panzerfausty oddawano także w ręce cywilów
U schyłku wojny Panzerfausty oddawano także w ręce cywilów, w tym kobiet. Zdjęcie z marca 1945 roku.

Tor lotu dla maksymalnej odległości pozostał równie stromy, co wymagało umieszczenia na celowniku oddzielnego okienka do celowania na 30 m. Na celowniku wycięto także trzecie okienko, do strzelania na 80 m, choć celność na ten dystans spadała już alarmująco (raport z października 1944 roku ocenia celność strzałów na 60 m na 75–80%, podczas gdy na 80 m sięgała już tylko 25–30%). (…)

8 milionów Panzerfaustów

W ciągu 21 miesięcy seryjnej produkcji granatników Panzerfaust wytworzono ich olbrzymią liczbę – zamówienie HWA na 300 000 Faustpatrone miesięcznie z 1943 roku nie było rzucane na wiatr, choć rzeczywista produkcja dopiero w 1944 roku osiągnęła taki poziom. Osiągnęła, ale się na nim nie zatrzymała.

Wielkie historie co kilka dni w twojej skrzynce! Wpisz swój adres e-mail, by otrzymywać newsletter. Najlepsze artykuły, żadnego spamu.

Gdy w grudniu 1943 roku meldowano o dostarczeniu wojsku 335 300 Faustpatrone, to w 1944 oddziały dostały ich już łącznie 5,5 miliona, a od listopada 1944 roku przemysł regularnie dostarczał ponad milion nowych miesięcznie – 2 056 000 Pzf 100 m tylko w styczniu i lutym 1945 roku.

Łączna produkcja wszystkich wariantów Panzerfaustów wyniosła niemal 8 milionów sztuk – była to bez wątpienia najbardziej masowo produkowana broń III Rzeszy po karabinie Mausera K98k.

Przeczytaj też o tym, jak amerykańscy pancerniacy oceniali własne czołgi. „Nie można ruszać na tygrysy z dziecięcą pukawką”


Reklama


***

Historię wszystkich wariantów Panzerfausta i wyzwań wiążących się z ich rozwojem znajdziecie w nowej książce Leszka Erenfeichta pt. Słynna broń (Bellona 2021). Powyższy tekst stanowi jej skrócony fragment.

Tytuł, lead oraz śródtytuły pochodzą od redakcji. Tekst został poddany podstawowej obróbce korektorskiej i skrócony.

Autor
Leszek Erenfeicht
Dołącz do dyskusji

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.


Reklama

Wielka historia, czyli…

Niesamowite opowieści, unikalne ilustracje, niewiarygodne fakty. Codzienna dawka historii.

Dowiedz się więcej

Kamil Janicki

Historyk, pisarz i publicysta, redaktor naczelny WielkiejHISTORII. Autor książek takich, jak Damy polskiego imperium, Pierwsze damy II Rzeczpospolitej, Epoka milczenia czy Seryjni mordercy II RP. Jego najnowsza pozycja to Damy Władysława Jagiełły (2021).

Rafał Kuzak

Historyk, specjalista od dziejów przedwojennej Polski, mitów i przekłamań. Współzałożyciel portalu WielkaHISTORIA.pl. Autor kilkuset artykułów popularnonaukowych. Współautor książek Przedwojenna Polska w liczbach oraz Wielka Księga Armii Krajowej. Zajmuje się również fotoedycją książek historycznych, przygotowywaniem indeksów i weryfikacją merytoryczną publikacji.

Aleksandra Zaprutko-Janicka

Historyczka i pisarka. Autorka książek poświęconych zaradności polskich kobiet w najtrudniejszych okresach naszych dziejów. W 2015 roku wydała „Okupację od kuchni”, a w 2017 – „Dwudziestolecie od kuchni”. Napisała też „Piękno bez konserwantów” (2016). Obecnie jest dziennikarką Interii.

Wielkie historie w twojej skrzynce

Zapisz się, by dostawać najciekawsze informacje z przeszłości. Najlepsze artykuły, żadnego spamu.

Drodzy Czytelnicy! Nasza strona (jak niemal wszystkie inne) wykorzystuje pliki cookies i podobne technologie, między innymi po to, by dostosowywać treści reklamowe do zainteresowań i preferencji użytkowników. Aby to robić, potrzebujemy Waszej zgody.

Klikając przycisk "Przejdź do serwisu" lub zamykając to okno za pomocą przycisku "x" wyrażasz zgodę na przetwarzanie przez Ingens Media Sp. z o.o. oraz naszych zaufanych partnerów, twoich danych osobowych zapisanych w plikach cookies i innych podobnych technologiach w celu marketingowym, obejmującym w szczególności wyświetlanie spersonalizowanych reklam.

Zgoda nie jest obowiązkowa. Możesz też w dowolnym momencie ją cofnąć. Szczegóły dotyczące naszej polityki prywatności, zakresu zgód, a także wycofania i niewyrażenia zgody znajdziesz w naszej polityce prywatności. Tam też znajdziesz informacje na temat zasad przetwarzania danych oraz twoich uprawnień z tym związanych.

Poprzez korzystanie z serwisu bez zmieniania ustawień prywatności w twojej przeglądarce internetowej wyrażasz zgodę na przechowywanie w Twoim urządzeniu końcowym plików cookies i innych podobnych technologii służących do dopasowywania.