Wiosna. Grafika XIX-wieczna.

Słowiańskie nazwy miesięcy. Tradycyjny kalendarz naszych przodków i zagadkowe określenia sprzed stuleci

Strona główna » Średniowiecze » Słowiańskie nazwy miesięcy. Tradycyjny kalendarz naszych przodków i zagadkowe określenia sprzed stuleci

Wcześni Słowianie nie mieli jednego, ściśle ustalonego kalendarza, który znajdowałby zastosowanie na ogromnych obszarach, jakie zasiedlali. Naukowcy znają łącznie setki słowiańskich nazw miesięcy, sięgających epoki średniowiecza lub wczesnych czasów nowożytnych.

Niektóre słowiańskie nazwy miesięcy są pokrewne, inne zupełnie rozbieżne. Czasem też łudząco podobne określenia odnosi do różnych punktów roku, zależnie od kraju i lokalnych tradycji. Pewne rozwiązania były jednak szczególnie popularne i trwałe. Używano ich chętnie przez wieki lub nawet używa się ich nadal w tych państwach, które zachowały rodzimą rachubę miesięcy i nie uległy modzie na nazwy miesięcy zapożyczone z Zachodu.


Reklama


Styczeń

Polska forma styczeń nie ma odpowiednika na Słowiańszczyźnie. Pierwotnie jednak nie tak brzmiała. Najstarsze kalendarze notują co najwyżej nazwę sieczeń, znaną też z innych regionów. Nawiązywała ona do sieczenia, a więc wyrębywania, drzew.

W okresie tęgich mrozów najłatwiej było transportować urobek przeznaczony na opał lub do budowy. Prymitywne wozy nie zapewniały takiego udźwigu i stabilności co sanie, których jednak dało się używać tylko na śniegu i przy ujemnych temperaturach. Poza tym zima pozwalała obierać najkrótszą trasę, przez zwykle niedostępne grzęzawiska i cieki wodne.

Eksperymentalna ziemianka z Lounów z rozpalonym piecem.
Eksperymentalna ziemianka słowiańska zbudowana w czeskich Lounach. Widać dym wydobywający się z pieca oraz oczadziałe wnętrze, wypełnione gryzącymi oparami.

Odpowiedniki nazwy sieczeń są oficjalnie używane w kalendarzach ukraińskim i chorwackim. W średniowieczu znano je także na obszarze Moraw i na Bałkanach. Wśród Słowaków funkcjonował poza tym podział na „wielki sieczeń” (pierwszy miesiąc roku) i „mały sieczeń” (drugi miesiąc).

Czesi mają własną nazwę ledeń. Jej odmiany były w średniowieczu używane też na ziemiach polskich, na Połabiu czy wśród Słoweńców. Określenie wzięło się, jak łatwo zgadnąć, od lodu.


Reklama


Luty

Przymiotnik luty oznaczał pierwotnie tyle co srogi, okrutny, wściekły czy zawzięty. Jak komentuje historyk z Monash University w Australii Roman Zaroff, „nazwa ta idealnie odpowiada warunkom, jakie panują w lutym w środkowej i wschodniej Europie”.

Poza kalendarzem polskim luty występuje też w ukraińskim. Czesi używają z kolei nieznanego gdzie indziej określenia únor. Po raz pierwszy było ono notowane w tekstach XV-wiecznych. Jak wyjaśnia Pavlína Machačová pochodzenie słowa nie jest w pełni czytelne. Przypuszcza się, że nazwa únor wzięła się od nurkowania pod lodem, a konkretnie od faktu, że kra na rzekach i jeziorach w drugim miesiącu roku pęka i „unurza” się, nurkuje.

Wczesne kalendarze z ziem polskich określały ten miesiąc także jako strompacz lub strąpacz. Znów od srogiego mrozu – ale tym razem „strzępiącego” ziemię.

Artykuł powstał na podstawie mojej książki pt. Cywilizacja Słowian. Prawdziwa historia największego ludu Europy (Wydawnictwo Poznańskie 2023).

Marzec

Polski marzec stanowi zapożyczenie z kalendarza łacińskiego, nawiązuje do boga wojny Marsa. Nadwiślańskie kalendarze notowały taką nazwę już od XIV wieku. Używano też jednak często słowiańskiego określenia na trzeci miesiąc. Brzmiało ono brzezień. Nawiązywało zapewne do brzóz, które właśnie w tym czasie budzą się do życia i puszczają soki, chętnie używane niegdyś zarówno w słowiańskiej kuchni, jak i ludowej medycynie.

Brzezień znają też Czesi i Ukraińcy, ale już u Chorwatów występuje ožujak. Według redaktorów Encyklopedii chorwackiej nazwa mogła się wywodzić z tego samego rdzenia co znane i Polakom słowo „łgać”, a więc kłamać. Oznaczałaby więc miesiąc kłamiący, na przemian letni i zimowy.

Kwiecień

Podobne pochodzenie co ožujak miała znana z ziem polskich nazwa czwartego miesiąca – łżykwiat, a więc miesiąc, którego zdradliwe kwiaty szybko mogą zniknąć, jeśli powrócą przymrozki i śniegi. I który sam, jak tłumaczył Aleksander Brückner, „wyłudzał z ziemi przedwcześnie kwiaty”.

W średniowieczu kalendarze notowały łżykwiat przynajmniej równie często co kwiecień, wzięty już wprost od kwitnięcia. Ta ostatnia nazwa, dzisiaj oficjalnie używana w Polsce i na Ukrainie, miała swoje odpowiedniki i u Słowian południowych.

Można wspomnieć na przykład starobułgarską formę cveten, którą jednak odnoszono do miesiąca piątego, a nie czwartego. U Serbów był z kolei znany miesiąc określany jako lažitrava – a więc trawa kłamliwa, wciąż niepewna na początku wiosny.


Reklama


Maj

Nazwa maj była chętnie używana w Polsce przynajmniej od XIV stulecia. Nie miała jednak lokalnych korzeni. Podobnie jak marzec zapożyczono ją z rachuby łacińskiej, nawiązywała do Mai, bogini przyrody z panteonu antycznych Rzymian. Za jej najpopularniejszy słowiański odpowiednik należałoby uznać trawień – nazwany tak od rosnącej trawy.

Określenie znano i chętnie używano na całej Słowiańszczyźnie. Trudno się dziwić. Dopiero, gdy trawa wyraźnie się zazieleniła, można było zrezygnować z paszy i wyprowadzać bydło oraz konie na pastwiska.

Był to jeden z najważniejszych momentów w corocznym cyklu wiejskiego życia, przynajmniej dla tych osiadłych rodzin, które miały własny inwentarz. Ten punkt zwrotny, ostatecznie kończący zimny sezon roku, był jednak bardzo zależny od warunków klimatycznych.

Wiosna. Grafika XIX-wieczna.
Wiosna. Grafika XIX-wieczna.

W regionach cieplejszych, zwłaszcza na Bałkanach, trawieniem (lub podobnie) nazywano więc raczej miesiąc czwarty niż piąty. Z kolei na obszarach, gdzie warunki były bardziej surowe, jak choćby w słowackich górach, dopiero miesiąc piąty mógł uchodzić za kwiecień.

Czerwiec

Na przełom wiosny i lata przypadał okres, gdy na ziemiach polskich, na Pomorzu i dalej na wschód dojrzewały owady nazywane czerwiami lub czerwcami, żerujące na roślinie, którą z kolei określa się mianem czerwca trwałego. Larwy czerwców przyjmowały formę kuleczek, które zbierano, zabijano wrzątkiem i suszono, uzyskując barwnik pozwalający nadać tkaninom szczególnie cenioną czerwoną barwę.


Reklama


Na przełomie średniowiecza i czasów nowożytnych czerwiec stał się ważnym towarem eksportowym Polski. Przez główne komory celne kraju przechodziły dziesiątki ton tego dzisiaj zupełnie zapomnianego surowca, a biznes kręcił się tak długo, aż zachodni odbiorcy zaczęli zastępować czerwce tańszą i prostszą do uzyskania koszenilą, sprowadzaną z Ameryki.

Panuje opinia, że miesiąc czerwiec został tak nazwany właśnie z racji zbiorów czerwia, przypadających na ten okres. Na części ziem słowiańskich faktycznie mogło tak być. Szósty miesiąc był jednak określany czerwcem także tam, gdzie cennych larw pluskwiaków wcale nie pozyskiwano i nie sprzedawano albo robiono to tylko na nikłą skalę. Możliwe więc, że pochodzenie nazwy było szersze.

Słowianie z około 800 roku. Ekspozycja w Muzeum Archeologicznym w Krakowie.
Słowianie z około 800 roku. Ekspozycja w Muzeum Archeologicznym w Krakowie.

Jak wyjaśniał językoznawca Wiesław Boryś w mowie wczesnych Słowian czerwiami określano wszystkie owady, a nie tylko jeden konkretny gatunek.

Czerwiec mógł więc oznaczać po prostu okres nasilonego pojawiania się robactwa – przypadający często właśnie na szósty miesiąc roku i szczególnie uciążliwy w sytuacji, gdy mieszkano w ziemnych zagłębieniach, gdy żywność łatwo się psuła przy ograniczonej dostępności soli i gdy budynki nie miały szczelnych drzwi czy nawet ścian. W literaturze czeskiej można się poza tym spotkać z opinią, że czerwiec urobiono od czerwieniejących, dojrzewających owoców.

Podobne pochodzenie co czerwiec miała też nazwa izok, znana z Bułgarii i dawnych Czech, a w formie zok także z Polski – notował ją XIV-wieczny Kalendarz płocki. Zygmunt Gloger twierdził, że zok wziął się od koników polnych. Według czeskich językoznawców – raczej od świerszczy, których rytmiczne cykanie rozlegało się właśnie w tym czasie.

Wielkie historie co kilka dni w twojej skrzynce! Wpisz swój adres e-mail, by otrzymywać newsletter. Najlepsze artykuły, żadnego spamu.

Polacy znali poza tym określenie ugornik, ono także pojawia się w Kalendarzu płockim. Łatwo je wytłumaczyć. Jak pisał chociażby Kazimierz Tymieniecki, ugory, a więc pola nieobsiane, zaorywano właśnie około szóstego miesiąca roku. To był jednak cykl pracy właściwy dla czasów bardziej rozwiniętego rolnictwa, obcy większości Słowian w najwcześniejszym okresie.

Lipiec

Nazwa lipca lub lipienia, popularna na całej Słowiańszczyźnie, brała się od kwitnących lip – drzew nie tylko charakterystycznych, ale też niezwykle ważnych we wczesnośredniowiecznej rzeczywistości. To właśnie w pobliżu lip dawni bartnicy najchętniej drążyli sztuczne dziuple na siedziby dla pszczół. I choć miód lipny zbierano nie w lipcu, lecz jesienią, to kwiaty lipy już wówczas zapowiadały przyszły urobek. Poza tym kwiaty lipy zrywano i suszono, by wykorzystywać je w kuchni oraz medycynie.


Reklama


Sierpień

Sierp, służący do ścinania kłosów zboża, stanowił jedno z najważniejszych narzędzi w ziemiance dowolnego słowiańskiego rolnika. Same żniwa stanowiły natomiast moment kulminacyjny w życiu dawnej wsi. Od jakości zbiorów uzależnione było przetrwanie, a wysiłek, jaki należało włożyć w ścięcie i przewiezienie zboża, nie miał sobie równych w całym roku. Nic dziwnego, że okres żniw – przypadający na siódmy lub ósmy miesiąc roku – chętnie nazywano sierpniem.

Warianty tego określenia były notowane na całej Słowiańszczyźnie. Istniały też jednak inne rozwiązania. Na przykład na Słowacji mówiono niekiedy o klaseniu, od kłosów zboża, Chorwaci zaś mają miesiąc kolovoz – bo zbiory trafiały z pól do wioski na wozach.

Wrzesień

Nazwa września wzięła swój początek od wrzosów kwitnących właśnie w dziewiątym miesiącu roku i tak jak lipa ważnych przy wyrobie miodu. Rozpowszechniła się głównie na północ od Karpat, choć jej wariant pojawiał się także na zachodnich Bałkanach.

Innym popularnym określeniem był rujan czy też rujen. Taka nazwa przetrwała w kalendarzu chorwackim. Dawniej znali ją też Słowacy czy Bułgarzy, z kolei u Czechów wciąż występują aż dwa rujenie. Miesiąc dziesiąty to říjen, natomiast dziewiąty do září – wywodzący się według językoznawców z tego samego źródłosłowu.

Wszystkie te formy nawiązują do rui, a więc do porykiwań jeleni i łosi, jakie niosły się po lasach wczesną jesienią, a szerzej rzecz biorąc do okresu rui – parzenia się zwierząt. Wówczas szczególnie chętnie organizowano polowania, starano się też wabić głosem samce dla zdobycia mięsa, skór i poroży.


Reklama


Na ziemiach polskich znano poza tym nazwę stojaczka lub stojączeń. Jak wyjaśnia Barbara Dwilewicz z Wileńskiego Uniwersytetu Pedagogicznego, stworzono ją, „ponieważ na przełomie lata i jesieni zatrzymują się procesy wegetacyjne i przyroda osiąga swojego rodzaju stan zastoju”. Lokalnie pojawiał się też na przykład termin pajęcznik od pajęczyn babiego lata.

Październik

Geneza polskiego października nie jest oczywista. Część badaczy wywodzi to słowo od młócki, a więc wytrząsania ziaren z kłosów, koniecznego, by zemleć zboże na mąkę. Inna, popularniejsza interpretacja, wiąże październik z paździerzami, skórkami pokrywającymi łodygi lnu i konopi. Wczesną jesienią, po żniwach, wytrzepywano je z włókien, których dopiero wówczas dało się użyć do wykonania przędzy, a wreszcie do tkania.

Bez usunięcia paździerzy nie mogłyby powstać żadne ubrania czy worki, niezbędne w gospodarstwie, a tak zwane międlenie lnu należało do obowiązkowych prac w każdym roku. Jak najbardziej mogło więc dać początek nazwie miesiąca. Zauważono jednak, że na Rusi słowo paździerz oznaczało pierwotnie zimny, północny wiatr, zdzierający liście z drzew.

Jeśli stąd wzięła się nazwa października, to w takim razie oznaczałaby ona niemal to samo co słowo listopad. Zresztą w wielu częściach Słowiańszczyzny listopadem nazywano właśnie miesiąc dziesiąty. Do teraz jest tak w Chorwacji. Z kolei na Ukrainie używa się nazwy žovten. W przekładzie na język polski byłby to żółcień, od żółknących liści.

Międlenie lnu. Grafika XIX-wieczna.
Międlenie lnu. Grafika XIX-wieczna.

Inna tradycja panowała dawniej wśród Słoweńców i Połabian. Nazywali oni dziesiąty miesiąc winotokiem, winskim albo winowcem, od wyrabiania trunku. Slawista Donald F. Reindl jest jednak przekonany, że taki termin nie miał lokalnej genezy, lecz został zapożyczony od żyjących po sąsiedzku Niemców i ich weinmonatu.

Listopad

Opadanie liści dało nazwę jedenastemu miesiącowi roku w Polsce, Czechach i Ukrainie. Ale już w Chorwacji używa się określenia studeni, które w formie spolszczonej można by odczytać jako studzień. Dawniej i ono było bardzo rozpowszechnione. Brało się od starosłowiańskiego wyrazu stud, oznaczającego zimno, i od studzenia, a więc ochładzania, jakie niósł ze sobą koniec jesieni.


Reklama


Grudzień

Nazwa grudzień czy też hrudien, występuje już w ruskiej Powieści minionych lat z XII stulecia. Wzięła się od zmarzniętych grud lodu i ziemi. Zależnie od regionu odnoszono ją do ostatniego lub przedostatniego miesiąca roku. Dzisiaj wciąż można ją odnaleźć w kalendarzach polskim i ukraińskim.

Czesi i Chorwaci mają z kolei miesiąc prosinac/prosinec. Przed wiekami prosiniec notowano także chociażby w kalendarzach polskich. O zagadkowej genezie tej nazwy, którą śmiało można uznać za najbardziej tajemniczą w całym słowiańskim kalendarzu, opowiadałem już szerzej w innym artykule.

****

Artykuł powstał na podstawie mojej książki pt. Cywilizacja Słowian. Prawdziwa historia największego ludu Europy (Wydawnictwo Poznańskie 2023). To wnikliwe spojrzenie na początki Słowiańszczyzny, wykorzystujące najnowsze ustalenia naukowe. Poznaj życie codzienne, obyczaje i zagadkowe pochodzenie naszych przodków. Dowiedz się więcej na Empik.com.

WIDEO: Największa zagadka słowiańskich grodów

Autor
Kamil Janicki

Reklama

Wielka historia, czyli…

Niesamowite opowieści, unikalne ilustracje, niewiarygodne fakty. Codzienna dawka historii.

Dowiedz się więcej

Dołącz do nas

Kamil Janicki

Historyk, pisarz i publicysta, redaktor naczelny WielkiejHISTORII. Autor książek takich, jak Pańszczyzna. Prawdziwa historia polskiego niewolnictwa, Wawel. Biografia, Warcholstwo czy Cywilizacja Słowian. Jego najnowsza książka toŚredniowiecze w liczbach(2024).

Rafał Kuzak

Historyk, specjalista od dziejów przedwojennej Polski. Współzałożyciel portalu WielkaHISTORIA.pl. Autor kilkuset artykułów popularnonaukowych. Współautor książek Przedwojenna Polska w liczbach, Okupowana Polska w liczbach oraz Wielka Księga Armii Krajowej.

Wielkie historie w twojej skrzynce

Zapisz się, by dostawać najciekawsze informacje z przeszłości. Najlepsze artykuły, żadnego spamu.