Szarża w wąwozie Somosierra. Fragment obrazu Piotra Michałowskiego.

Szarża pod Somosierrą 1808. Czy do rzezi doszło, bo Polacy źle zrozumieli rozkaz Napoleona?

Strona główna » XIX wiek » Szarża pod Somosierrą 1808. Czy do rzezi doszło, bo Polacy źle zrozumieli rozkaz Napoleona?

W myśl polskiej tradycji bohaterska szarża naszych szwoleżerów pod Somosierrą 30 listopada 1808 roku otworzyła Napoleonowi drogę do Madrytu. W opinii historyków zachodnich posłanie kawalerzystów na armaty było raczej zagraniem propagandowym. Jedno wiadomo na pewno. Decyzja cesarza Francuzów przyniosła srogie straty. W ciągu kilkunastu minut zginęło i zostało rannych ponad 50 Polaków. Czy zginęli, bo źle zinterpretowali rozkazy?

Nad ranem 30 listopada 1808 roku polski pułk szwoleżerów rozlokowano niedaleko drogi prowadzącej do wąwozu [Somosierra]. Pozycja ta była, jak relacjonuje Pierre Dautancourt, poza zasięgiem ostrzału artyleryjskiego, ale docierały tam strzały hiszpańskich tyralierów. (…)


Reklama


Zdaniem [francuskiego generała] Montbruna wykonanie ataku przez jazdę na wąwóz chroniony czterema bateriami dział było niemożliwe. Marian Kukiel, autor Dziejów oręża polskiego w epoce napoleońskiej, przytacza słowa wypowiedziane jakoby przez Napoleona: „Niemożliwe? Tego słowa nie znam. Dla moich Polaków nie ma nic niemożliwego”.

Cztery wrogie baterie artyleryjskie

Większość wersji opisuje wąwóz jako ciasny, górski korytarz otoczonym stromymi skałami, co zostało uwiecznione na obrazach. Ponieważ wszędzie zalegały odłamki skalne, a kawaleria mogła atakować jedynie wzdłuż drogi, uznano, że była to rzeczywiście pozycja wyjątkowo trudna do zdobycia.

Szarża w wąwozie Somosierry. Obraz Piotra Michałowskiego.
Szarża w wąwozie Somosierry. Obraz Piotra Michałowskiego.

Zanim szwoleżerowie wykonali swoją słynną szarżę, brudną robotę musiała wykonać francuska piechota. Zadanie polegało na ataku połączonym z wyłożeniem faszyną i zasypaniem rowów zaporowych wykopanych przez Hiszpanów na drodze w wąwozie. Wykonał je, z ogromnymi stratami 96. pułk francuskiej piechoty.

Do atakujących Francuzów Hiszpanie strzelali kartaczami z pierwszej baterii, ustawionej niedaleko wejścia do wąwozu. Dwie kolejne ustawione były wyżej, na kolejnych zakrętach drogi, a ostatnia na wzgórzu. (…)


Reklama


Dodatkowo na zboczach wąwozu Hiszpanie rozmieścili fizylierów, którzy prowadzili krzyżowy ogień karabinowy do atakujących.

Jak brzmiał rozkaz Napoleona?

Złość cesarza [Francuzów] narastała. Była skierowana przeciwko Hiszpanom, którzy się bronili, ale też przeciwko francuskim fizylierom, którzy atakowali bez powodzenia i przeciwko polskim szwoleżerom. (…)

W końcu [Napoleon] polecił adiutantowi, aby zaniósł służbowemu szwadronowi szwoleżerów rozkaz uderzenia na wąwóz i znajdujące się w nim hiszpańskie baterie. Jest kilka wersji tej historii. (…)

Tekst stanowi fragment książki Krzysztofa Mazowskiego pt. Saragossa 1808-1809 (Bellona 2021).
Tekst stanowi fragment książki Krzysztofa Mazowskiego pt. Saragossa 1808-1809. To nowa pozycja w bestsellerowej serii wydawnictwa Bellona – „Historyczne Bitwy”.

Nie wiadomo dokładnie, jaki rozkaz wydał cesarz 3. szwadronowi szwoleżerów – czy mieli zdobyć wszystkie, czy tylko pierwszą baterię, najbardziej zagrażającą francuskim woltyżerom.

„Widziałem obok siebie padających ludzi i konie”

Szwoleżerów poprowadził do ataku szef 2. szwadronu Jan Leon Kozietulski, dowodzący tego dnia 3. szwadronem w zastępstwie nieobecnego Ignacego Stokowskiego. Kompaniami 3. i 7. dowodzili odpowiednio kapitanowie Jan Dziewanowski i Piotr Krasiński. Oto relacja Kozietulskiego:


Reklama


Natychmiast przybywa do mnie jeden z generałów i woła: „Polacy, naprzód”. Pułk nasz był za mną o wystrzał armaty, posuwam się z moim szwadronem; przybywa drugi adiutant cesarski i woła: „Letka jazda kłusem” – puszczamy się kłusem.

Biegnąc koło cesarza, wykrzyknęliśmy: „Niech żyje cesarz!”. On rzekł do nas: Polonais, prenez moi ces canons. Nieprzyjaciel strzelał do nas plutonami i pojedynczo, natychmiast 16 armat umieszczonych w wąwozie i na górach i broniących przystępu okropny ogień wyzionęło w nas. Ciężko jest opisać straszne położenie, w którym znajdowaliśmy się.

Widziałem obok siebie padających ludzi i konie. Pierwszy hufiec, prowadzony przez odważnego Krzyżanowskiego, zaczyna się łamać. Krzyczymy obydwa: „Naprzód bracia, aby do armat”, „Vive l’Empereur”, „Naprzód, vive l’Empereur”.

Przybiegamy do armat pierwszych, odpędzamy kanonierów, rąbiąc, kogo się napotka. Drugie armaty już częścią były odpuszczone przez uciekającego nieprzyjaciela, wtem czuję konia mego ranionego, druga kula trafia go w głowę, pada i nogę mi przywala.

Prawie w ten moment Krzyżanowski zostaje zabity. Było jeszcze kilkunastu ludzi przy mnie. Krzyknęli: „Szefa nam zabito, wracajmy!”. Ja, dobywszy się spod konia, przez cały ogień karabinowy przebiegłem cały wąwóz. Spotykam cesarza, który mnie pyta: „– Co ci, jesteś ranny? – Nie, sire, ale wykonałem twe rozkazy – wzięliśmy dwie armaty .

Bez rozkazu odwrotu

Słowa Kozietulskiego (…) sugerują, że Napoleon wydał rozkaz zdobycia wyłącznie pierwszej baterii. Jeżeli chodziło tylko o to, wszyscy Polacy powinni byli się wycofać, tak jak zrobił dowodzący szarżą Kozietulski. Ale ten stracił konia i pewnie był ogłuszony upadkiem. Nie wydał rozkazu do odwrotu.

Szarża na baterię pod Somosierrę w wyobrażeniu Wojciecha Kossaka.
Szarża na baterię pod Somosierrę w wyobrażeniu Wojciecha Kossaka.

Część szwoleżerów szarżowała więc dalej, a część zatrzymała się i naradzała, co robić. (…) Wycofanie się nie było możliwe, bo szwoleżerowie nacierali w pełnym pędzie, a ostrzał drugiej baterii byłby jednakowo niebezpieczny przy wycofywaniu się, jak i przy natarciu.

„Nie zatrzymując się, rąbali”

Grupa Niegolewskiego porwała zdezorientowanych szwoleżerów i szarżę kontynuowano. Tak zapamiętał te chwile Andrzej Niegolewski:

Dopędzając szwadron, a dopędziłem go po zdobytej pierwszej baterii, zastałem kilku żołnierzy, między innymi, gdyż mi to bardzo dobrze w pamięci zostało, i Konopkę z 7. kompanii na kasztanowatym koniu z białą grzywą, skupionych w zagięciu, w którym pierwsze piętro armat ustawione było.


Reklama


W pierwszej chwili ogromnego ognia zatrzymali się oni tam poza szwadronem dalej pędzącym. Widząc mnie obok nich pędzącego galopem, na jaki tylko mój doniec mógł się był zdobyć, wołali na mnie: „Panie poruczniku, panie poruczniku, nie jeździj, bo tam bardzo strzelają!”.

W mgnieniu oka przecież, gdy widzieli, żem nie tylko na ich przestrogę nie zważał, ale przeciwnie, rzuciwszy im kilka ostrych słów z wykrzyknieniem „En avant! Vive l’Empereur!” w jednej chwili jużeśmy się złączyli ze szwadronem.

Kozietulskiemu na początku konia ubito i tenże, wskutek tego z szeregu nacierających, nie mogąc szwadronu gonić, cofnął się. Komenda ze starszeństwa Dziewanowskiemu przypadła. Szwadron rozpuściwszy się w górę, przy odgłosach: „En avant! Vive l’Empereur!”, innej komendy nie słyszał i nie potrzebował.

Bitwa pod Somosierrą. Obraz Januarego Suchodolskiego.
Bitwa pod Somosierrą. Obraz Januarego Suchodolskiego.

Wszyscy tam bowiem: kapitan, porucznik, żołnierze jednym zapałem zgrzani, jeden i ten sam odgłos wydając, jednym pędem, nie zważając ani na cofnięcie się Kozietulskiego, ani też na poległych i ciągle padających oficerów, kolegów, wąwóz zdobyli i w pędzie samym armaty zdobywają, kanonierów, nie zatrzymując się, rąbali.

Nie chcę ja tu bynajmniej zmniejszać sławy, którą okrył się Dziewanowski. Z pewnością, jeżeli kto chciał udział w szarży dzielić, jemu największy dział przypada, ale nie wskutek komendy, którą atak z zatrzymanym szwadronem miał ponowić, tylko wskutek stanowiska, jakie w szwadronie zajmował, nie ustępując nadto z hufca, mimo ran odebranych, aż dopóki siły mu tylko starczyły, i ciężko ranny nie padł, porwał za sobą szwadron, który do niego, jak do ojca był przywiązany.

Wielkie historie co kilka dni w twojej skrzynce! Wpisz swój adres e-mail, by otrzymywać newsletter. Najlepsze artykuły, żadnego spamu.

„Polacy mają tylko jedną zaletę”

Napoleon wydał następnie rozkaz 1. szwadronowi szwoleżerów pod dowództwem Tomasza Łubieńskiego, aby umocnił pozycję zdobytą przez 3. szwadron. Tomasz Łubieński, szef 1. szwadronu szwoleżerów, który dokończył dzieło 3. szwadronu w wąwozie Somosierry, przez cały czas uważał, że to on należał do zdobywców Somosierry.

Odstęp między pierwszym atakiem 3. szwadronu a wejściem do wąwozu 1. szwadronu wynosił zapewne kilka lub kilkanaście minut, więc w zasadzie Łubieński miał prawo czuć się uczestnikiem zwycięskiej szarży. Bitwa zresztą trwała nadal.


Reklama


Według Niegolewskiego i Załuskiego szarżę wykonał tylko 3. szwadron, który zdobył wszystkie armaty. Natomiast Łubieński twierdził, że ostatnie piętro armat, już po pierwszym opanowaniu go przez Niegolewskiego, trzeba było zdobywać ponownie. Niegolewski został bowiem ciężko ranny i pozycję na krótko odzyskali Hiszpanie. Dopiero kolejna szarża, wykonana przez 1. Szwadron, przyniosła ostateczny sukces.

Kto zatem uczestniczył w szarży? Robert Bielecki wylicza, że w szarży uczestniczyło 110 oficerów i żołnierzy z 3. kompanii oraz 105 oficerów i żołnierzy z 7. kompanii, czyli łącznie z Kozietulskim 216 szwoleżerów.

Szarża w wąwozie Somosierra. Fragment obrazu Piotra Michałowskiego.
Szarża w wąwozie Somosierra. Fragment obrazu Piotra Michałowskiego.

Do tego należy jego zdaniem doliczyć szwoleżerów 1. szwadronu Łubieńskiego oraz Francuzów z plutonu strzelców konnych gwardii, czyli łącznie 450 żołnierzy. W tym kontekście nie wlicza już szwoleżerów 2. szwadronu, którzy brali udział w kolejnej fazie bitwy.

Pułkownik baron Marcellin de Marbot, znajdujący się wówczas w otoczeniu cesarza podsumował: „Polacy mają tylko jedną zaletę, ale za to posiadają ją w pełni – są bardzo odważni”. I tak lekceważenie zmieszało się z podziwem, co nie przeszkodziło, aby potem w 13. „Biuletynie Wielkiej Armii” z 2 grudnia 1808 roku, a jeszcze później we francuskich dziełach historycznym uwypuklić zasługi francuskie.

Przeczytaj też o uzbrojeniu i wyszkoleniu armii napoleońskiej. Niewygodne fakty o wojsku, które podbiło Europę.

Źródło

Powyższy tekst stanowi fragment książki Krzysztofa Mazowskiego pt. Saragossa 1808-1809. To nowa pozycja w bestsellerowej serii wydawnictwa Bellona – „Historyczne Bitwy”. Dowiedz się więcej w księgarni SwiatKsiazki.pl.

Tekst stanowi fragment książki Krzysztofa Mazowskiego pt. Saragossa 1808-1809 (Bellona 2021).

Autor
Krzysztof Mazowski
2 komentarze

 

Dołącz do dyskusji

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.


Reklama

Wielka historia, czyli…

Niesamowite opowieści, unikalne ilustracje, niewiarygodne fakty. Codzienna dawka historii.

Dowiedz się więcej

Dołącz do nas

Kamil Janicki

Historyk, pisarz i publicysta, redaktor naczelny WielkiejHISTORII. Autor książek takich, jak Pańszczyzna. Prawdziwa historia polskiego niewolnictwa, Wawel. Biografia, Warcholstwo czy Cywilizacja Słowian. Jego najnowsza książka toŚredniowiecze w liczbach (2024).

Rafał Kuzak

Historyk, specjalista od dziejów przedwojennej Polski. Współzałożyciel portalu WielkaHISTORIA.pl. Autor kilkuset artykułów popularnonaukowych. Współautor książek Przedwojenna Polska w liczbach, Okupowana Polska w liczbach oraz Wielka Księga Armii Krajowej.

Wielkie historie w twojej skrzynce

Zapisz się, by dostawać najciekawsze informacje z przeszłości. Najlepsze artykuły, żadnego spamu.