Ucieczka z więzienia na Pawiaku. Te kobiety zrobiły rzecz niemożliwą

Podczas II wojny światowej z więzienia na Pawiaku na zewnątrz można było się wydostać na dwa sposoby – w transporcie do obozu koncentracyjnego lub w trumnie. Te trzy konspiratorki znalazły jednak trzecią drogę. Jak udało im się uciec pod nosem Niemców?

Na początku stycznia 1942 roku do Haliny Seydy dotarły przemycone z Pawiaka grypsy od Ewy Dreżepolskiej i Teofili Ull. Obie zamierzały uciekać i prosiły o przysłanie kilku niezbędnych do tego rzeczy.

Na liście zamówień było kilkanaście metrów mocnego sznurka, żydowskie opaski z gwiazdą Dawida oraz klucz do pralni, którego zrobiony w mydle odcisk został przysłany razem z grypsem. Szefowa „AR” miała też zorganizować zaufaną „metę” na terenie getta (…).


Plan ucieczki

Plan Eli Kwiatkowskiej był prosty. Miała zamiar uciekać przez niezakratowane okno na pierwszym piętrze budynku administracyjnego, które wychodziło na ulicę Dzielną, prosto do getta. Klucz do odpowiedniego pomieszczenia dorobiła już wcześniej. Potrzebowała towarzyszek, który byłyby w stanie zorganizować pozostałe niezbędne akcesoria.

Uciekać mogły w poniedziałek, środę lub piątek, gdyż właśnie wtedy Kwiatkowska pełniła dyżury korytarzowej na parterze Serbii. Dyżur kończyła o godzinie 17 i właśnie wtedy zamierzała przejść do budynku administracyjnego i otworzyć drzwi do pokoju, w którym miała czekać.

Muzeum Więzienia Pawiak. Zachowana piwnica gmachu – korytarz z celami więziennymi (Adrian Grycuk/CC BY-SA 3.0 pl)

Żeby dostać się do budynku administracyjnego Tola i Ewa musiały otworzyć dorobionym kluczem drzwi, wychodzące z pralni na podwórze a potem niepostrzeżenie przebiec przez dziedziniec. Plan wydawał się prosty, wymagał jednak sporo przygotowań (…).

Klucz do wyzwolenia

Konspiratorki postanowiły działać. Miały już sznur, gwiazdy Dawida i mapę, brakowało tylko klucza. (…) W końcu nadeszła informacja, że dorobiony klucz zostanie dostarczony rankiem w środę 14 stycznia. Ten dzień wyznaczyły na termin ucieczki. Akcję trzeba było jednak odwołać.


– Klucz się nie udał – poinformowała je rano oddziałowa Pawlak, która wcześnie zrobiła rozpoznanie. Kolejny odcisk wykonały w chlebie i jeszcze tego samego dnia strażniczka przekazała go ludziom na zewnątrz.

Następnym możliwym terminem był piątek 16 stycznia. Rano strażniczka przyniosła nowy klucz, z lekko nadciętym końcem ząbka, aby łatwo go było skrócić, gdyby okazał się za długi. Ewa z Janką Marciniewską przy huku bębnów pralni zeszły na dół, by sprawdzić czy pasuje. Po skróceniu działał znakomicie.

Przeczytaj też: Bili prętami, przypalali ciała, razili prądem. Tak Niemcy torturowali Polaków w więzieniu na Pawiaku

Ukryły go więc w suszarni razem ze sznurem i schowanymi w woreczkach opaskami. Teraz pozostało już tylko czekać na godzinę 17, kiedy pracę w pralni kończyła pierwsza zmiana (…).

Wolność dla zuchwałych

Pora na rozpoczęcie akcji. Ewa i Tola stają na końcu kolejki więźniarek, która ustawia się przy drzwiach. Jako ostatnie wchodzą na schody i gaszą światło. To kluczowy moment, bo teraz właśnie muszą zniknąć (…).

Tekst stanowi fragment najnowszej książki Andrzeja Fedorowicza Słynne ucieczki Polaków 2 (Wydawnictwo Fronda, 2020).

Światło na dole gaśnie. Chyba wyszły wszystkie. Ewa po omacku, niecierpliwie, rusza ku szafie i nagle trąca ławkę, która z łoskotem przesuwa się po podłodze.

Kobiety zamierają. (…) W końcu słyszą stuk zamykanych drzwi i szczęk zamka. Ewa jednym susem dopada do szafy, zabiera z niej klucz, woreczki z gwiazdami Dawida i sznur. Zbiegając po schodach opasuje się nim pod płaszczem.

Wielkie historie co kilka dni w twojej skrzynce! Wpisz swój adres e-mail, by otrzymywać newsletter. Najlepsze artykuły, żadnego spamu.

Tola czeka już przy drzwiach na podwórze. Zdenerwowane, chwilę mocują się z kluczem, w końcu drzwi ustępują. Ull wypada pierwsza i jak cień przesuwa się wzdłuż ściany suszarni. Ewa chce jeszcze zamknąć drzwi, aby nie pozostawić śladów, jednak klucz nie daje się przekręcić. Rzuca go więc w śnieg i biegnie za koleżanką. Po chwili są już przy wejściu do budynku administracyjnego.

Drzwi są otwarte. Wpadają na klatkę schodową i przeskakując po kilka stopni po drewnianych, niemiłosiernie skrzypiących schodach, biegną na pierwsze piętro. Tola naciska klamkę najbliższych drzwi. Ustępują. Za nimi jest przedpokój. Posuwają się po omacku wzdłuż ścian, szukając kolejnych drzwi, prowadzących do pomieszczenia z oknem, w którym ma czekać Ela (…).


Nieoczekiwane problemy

– Tu jestem, chodźcie szybko – słyszą stłumiony szept. Kierując się głosem znajdują w końcu wejście do jeszcze jednego pomieszczenia. Widzą szarzejące zarysy okien i stojącą przy nich Elę (…). Nie ma już czasu do stracenia, Ewa zawiązuje pętlę na klamce okna i wyrzuca na zewnątrz drugi koniec liny.

Która pierwsza? Tola wskazuje na Elę, Ela na Tolę, wobec czego Ewa trzymając linę sama kuca w oknie, opiera nogi o parapet i tak jak uczyła ją Janka – twarzą do ściany, odgięta do tyłu, zaczyna schodzić po murze. Gdy jest już na dole, w głowę trafiają ją dwa woreczki z drobiazgami toaletowymi i gwiazdami Dawida, rzucone nieco zbyt wcześnie przez Tolę.

Uciec z katowni Gestapo udało się tylko nielicznym. Na zdj. tablica na murze kościoła św. Stanisława Kostki w Warszawie, upamiętniająca 37 tys. więźniów Pawiaka zamordowanych w latach 1939–1944 (Dreamcatcher25/CC BY 3.0)

Po chwili ona sama dosłownie zjeżdża po linie, z impetem uderzając w ziemię. (…) Ela jest przy nich, ale do pokonania pozostaje nieoczekiwana przeszkoda. Miejsce pod oknem znajduje się we wnęce budynku, którą od ulicy oddziela druciana siatka.

Ewa i Ela wpinają się na nią błyskawicznie i po chwili są już po drugiej stronie. Tola ma więcej problemów, bo jej buty z szerokimi noskami nie mieszczą się o oczkach siatki. W końcu jednak udaje się jej zaczepić i koleżanki przeciągają ją na drugą stronę.


Są na ulicy Dzielnej. Ewa i Tola całują na pożegnanie Elę, która odchodzi z nieznajomym w przeciwnym kierunku. Zakładają na rękawy opaski z gwiazdą Dawida i ruszają w getto (…).

Cudownie ocalałe

Wszystkim bohaterkom tej niezwykłej ucieczki udało się przeżyć wojnę. Ewa Dreżepolska dalej prowadziła u Haliny Seydy nasłuch radiowy, redagowała komunikaty, a od września 1942 roku została kurierką organizacji bojowej „Wschód”, kursując regularnie do Lwowa.

Przeczytaj też: Choroba psychiczna Józefa Piłsudskiego. Jak przyszły Marszałek wydostał się z X pawilonu warszawskiej Cytadeli?

W marcu 1943 roku została przydzielona do referatu przerzutów powietrznych „Studnia”. Jako sekretarka i łączniczka komendy obszaru warszawskiego Armii Krajowej pracowała do wybuchu Powstania, w czasie którego objęła służbę w komórce przyjmowania zrzutów Komendy Głównej AK.

Teofila Ull po krótkim pobycie w zakładzie księdza Badouina została ukryta na dwa tygodnie w Siedlcach, skąd pojechała w okolice rodzinnego Miechowa, gdzie pracowała kilka miesięcy jako nauczycielka.

„Pawiak pomścimy”. Napis na tablicy tzw. Ogródka BGK w Alejach Jerozolimskich. Lata okupacji.

We wrześniu 1942 roku ona również znalazła się w składzie organizacji bojowej „Wschód”, wyjeżdżając jako kurierka w niebezpieczne misje do znajdujących się już poza granicami Generalnego Gubernatorstwa Wilna i Białegostoku. W styczniu 1943 roku została zaprzysiężona do Armii Krajowej i do końca Powstania zajmowała się kolportażem prasy Biura Informacji i Propagandy KG AK.

Przeżyła również Zofia Przybytkowska vel Ela Kwiatkowska. Nie dane było jednak doczekać końca wojny Halinie Seydzie. Zatrzymana przypadkowo na ulicy 4 lutego 1944 roku, w dniu pogrzebu zabitego przez Armię Krajową dowódcy SS i policji na dystrykt warszawski, gen. Franza Kutschery, miała przy sobie obciążające materiały.


Po torturach w Alei Szucha została przewieziona na Pawiak i osadzona w karcerze. Rozstrzelano ją 22 lutego 1944 roku w ruinach getta, w zbiorowej egzekucji.

Niemieckich prześladowań nie uniknęły też cztery konspiratorki ze służby więziennej z Pawiaka: Janina Krzeczkowska, Wanda Maciejko, Weronika Karlson i Stanisława Pawlak. Aresztowane wiosną 1942 roku za pomaganie więźniom, zostały przewiezione do obozu koncentracyjnego w Ravensbruck.

***

Hitlerowska katownia na Pawiaku stała się gigantyczną salą tortur dla osadzonych. Opowieści o brutalnych przesłuchaniach i krwawych zabawach, jakie kosztem więźniów urządzało sobie Gestapo, do dziś jeżą włosy na głowie…

Źródło

Tekst stanowi fragment książki Andrzeja Fedorowicza Słynne ucieczki Polaków 2. Ukazała się ona w 2020 roku nakładem wydawnictwa Fronda.

Polecamy

Tytuł, lead i śródtytuły pochodzą od redakcji. W celu zachowania jednolitości tekstu usunięto przypisy, znajdujące się w wersji książkowej. Tekst został poddany obróbce redakcyjnej w celu wprowadzenia większej liczby akapitów.

Autor
Andrzej Fedorowicz
3 komentarze
  • Czyli w ciągu kilkudziesięciu lat ich potomkowie potrafili się tak bardzo zmienić na plus, co powinniśmy doceniać i pochwalać, zamiast bezmyślnie krytykować.

    • Jeżeli myślisz że się zmienili to się mylisz,oni tylko przycupnęli i dopóki czują amerykańską rękę nad sobą to są grzeczni. Pracowałem z nimi i coś wiem na ten temat.Podobnie było z Krzyżakami,dopóki byli słabi to ……

Dołącz do dyskusji

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Wielka historia, czyli…

Niesamowite opowieści, unikalne ilustracje, niewiarygodne fakty. Codzienna dawka historii.

Dowiedz się więcej

Kamil Janicki

Historyk, pisarz i publicysta, redaktor naczelny WielkiejHISTORII. Autor książek takich, jak Damy polskiego imperium, Pierwsze damy II Rzeczpospolitej, Epoka milczenia czy Damy złotego wieku. Jego najnowsza pozycja to Damy przeklęte. Kobiety, które pogrzebały Polskę (2019).

Rafał Kuzak

Historyk, specjalista od dziejów przedwojennej Polski, mitów i przekłamań. Współautor książki „Wielka Księga Armii Krajowej”. Zastępca redaktora naczelnego WielkiejHISTORII. Zajmuje się również fotoedycją książek historycznych, przygotowywaniem indeksów i weryfikacją merytoryczną publikacji.

Anna Winkler

Doktor nauk społecznych, filozofka i politolożka. Zajmuje się przede wszystkim losami radykalizmu społecznego. Interesuje się historią najnowszą, historią rewolucji i historią miast, a także kobiecymi nurtami historii. Chętnie poznaje dzieje kultur pozaeuropejskich.

Aleksandra Zaprutko-Janicka

Historyczka i pisarka. Autorka książek poświęconych zaradności polskich kobiet w najtrudniejszych okresach naszych dziejów. W 2015 roku wydała „Okupację od kuchni”, a w 2017 – „Dwudziestolecie od kuchni”. Napisała też „Piękno bez konserwantów” (2016). Obecnie jest dziennikarką Interii.

Drodzy Czytelnicy! Nasza strona (jak niemal wszystkie inne) wykorzystuje pliki cookies i podobne technologie, między innymi po to, by dostosowywać treści reklamowe do zainteresowań i preferencji użytkowników. Aby to robić, potrzebujemy Waszej zgody.

Klikając przycisk "Przejdź do serwisu" lub zamykając to okno za pomocą przycisku "x" wyrażasz zgodę na przetwarzanie przez Ingens Media Sp. z o.o. oraz naszych zaufanych partnerów, twoich danych osobowych zapisanych w plikach cookies i innych podobnych technologiach w celu marketingowym, obejmującym w szczególności wyświetlanie spersonalizowanych reklam.

Zgoda nie jest obowiązkowa. Możesz też w dowolnym momencie ją cofnąć. Szczegóły dotyczące naszej polityki prywatności, zakresu zgód, a także wycofania i niewyrażenia zgody znajdziesz w naszej polityce prywatności. Tam też znajdziesz informacje na temat zasad przetwarzania danych oraz twoich uprawnień z tym związanych.

Poprzez korzystanie z serwisu bez zmieniania ustawień prywatności w twojej przeglądarce internetowej wyrażasz zgodę na przechowywanie w Twoim urządzeniu końcowym plików cookies i innych podobnych technologii służących do dopasowywania.