Msiri (z lewej) i kapitan William Stairs. Ryciny z końca XIX wieku.

Zapomniane Eldorado w sercu Afryki. Do tego posunęli się Belgowie, by zdobyć źródło "białego metalu"

Strona główna » XIX wiek » Zapomniane Eldorado w sercu Afryki. Do tego posunęli się Belgowie, by zdobyć źródło "białego metalu"

Król Belgii Leopold II drogą sprytnych negocjacji zdobył od światowych potęg zgodę na założenie prywatnej kolonii w Środkowej Afryce. Pierwsze przyczółki w Kongu jego ludzie zdobyli właściwie bez walki. To było jednak dla Leopolda zbyt mało. Szybko zaczął się szykować do siłowego zajęcia Katangi, położonej na południu przyznanego mu obszaru. Chodziło o miejsce, które w drugiej połowie XIX stulecia wydawało się być jak gdyby swoistym Eldorado w sercu Afryki. I które do dzisiaj stanowi źródło bezcennych surowców.

Jakie były korzenie tworu politycznego zwanego Katangą? Gdzieś około roku 1850 handlarz z miasta Tabora w dzisiejszej Tanzanii znany jako Kalasa wysłał swojego syna Msiri z misją handlową nad jezioro Mweru w dzisiejszej prowincji Demokratycznej Republiki Konga – Katandze.


Reklama


Zadaniem Msiriego było nawiązanie kontaktów z wodzem Wasenga, dysponującym siatką dostawców miedzi i kości słoniowej. Wasenga atakowany był przez innego miejscowego kacyka plemienia Lunda, którego nie znamy z imienia. Msiri dysponował bronią palną, jego przeciwnicy zaś nie. Wynik starcia nie pozostawiał wątpliwości. Msiri obwołany został przywódcą plemiennym zamiast Wasengi (istnieją przekazy o śmierci tego ostatniego z rąk Msiriego).

Czerwony i biały metal

Przez wiele lat napływały z Katangi opowieści o zaawansowanej gospodarczo i społecznie strukturze, której przedstawiciele używali między innymi miedzianych krzyży jako waluty.

Rejon Katangi zaznaczony na mapie współczesnej Afryki.
Rejon Katangi zaznaczony na mapie współczesnej Afryki.

Dla Belgów, którzy te historie usłyszeli po raz pierwszy z ust Davida Livingstone’a, ważny był jednak inny szczegół. Otóż podobno z miedzi wydobywanej w Katandze można było metodą reakcji chemicznych wydzielić złoto, do czego przyznawali się Portugalczycy z angolskiej faktorii w Bengueli.

Co ważniejsze, Afrykanie nie uznawali złota za szczególnie wartościowy kruszec, przekładając „czerwony metal” (miedź) nad „biały metal”, czyli złoto.

Palisada czaszek

W 1881 roku na tereny objęte rządami wodza Msiri dotarli dwaj Niemcy, Paul Reichard i Richard Bohm. Raport sporządzony przez nich potwierdzał z grubsza krążące plotki i domysły. Tak, Katanga była centrum handlu miedzią i kością słoniową, podobnie zresztą jak solą (bezcenny surowiec w tak dużej odległości od morza) oraz niewolnikami.


Reklama


Dodatkowo, jak się okazało, sam Msiri potrzebował dwóch rzeczy dla utrzymania porządku w zarządzanym przez siebie królestwie. Tymi niezbędnymi dobrami były: proch strzelniczy i broń palna.

Za Niemcami, którzy z oczywistych powodów nie chcieli za długo pozostawać na łasce Msiriego, pojawili się brytyjscy misjonarze protestanccy „Plymouth Brethren” – „bracia z Plymouth”. W cieniu tysięcy „ozdabiających” palisadę stolicy Katangi Bunkei ludzkich czaszek posłańcy Boga mieli za zadanie zbawiać dusze, a nie zbijać interesy na krociowych transakcjach.

Tekst stanowi fragment książki Daniela Kowalczuka pt. Katanga 1960-1963. Ukazała się ona w kultowej serii Historyczne Bitwy wydawnictwa Bellona w 2024 roku.
Tekst stanowi fragment książki Daniela Kowalczuka pt. Katanga 1960-1963. Ukazała się ona w kultowej serii Historyczne Bitwy wydawnictwa Bellona w 2024 roku.

Te ostatnie miał jednak na myśli Leopold II, który w 1890 roku zdecydował się wreszcie ruszyć po „swoją własność”. Równało się to, rzecz jasna, otwartej wojnie z Msirim, nie tak znowu dzikim, dysponującym bowiem nowoczesną, europejską bronią.

Dodatkowo z relacji pierwszego z protestanckich pastorów, któremu udało się wrócić z Katangi do Londynu, Fredericka Arnota, wynikały same pozytywy. Arnot opisywał zdrowy wyżynny klimat, pozbawiony malarii, śpiączki i bezkresnych bagien.


Reklama


Brytyjska konkurencja

Uaktywnił się też [Brytyjczyk] Cecil Rhodes, uznając, że jeśli Leopold od 1885 roku nie był w stanie objąć władzy w Katandze, to być może nie będzie miał takiego zamiaru także w najbliższej przyszłości. W 1889 roku Rhodes wydał dyspozycje Josephowi Thomsonowi (badaczowi rejonu Masai Mara w Afryce Wschodniej), aby ten spróbował rozszerzyć kontrolę Brytyjczyków na ziemie Msiriego.

Podchody trwały dość długo, a takie gazety jak „The Times” nawoływały otwarcie do aneksji „niczyjej” Katangi przez Rhodesa, a tym samym Brytanię. Leopold II zrozumiał wówczas, że jeśli nie wbije drzewca z błękitną flagą w stolicy Katangi (potwierdzając swoje roszczenia do królestwa Msiriego), to prędzej czy później Brytyjczycy zagarną to terytorium dla siebie.

Siedziba Msiriego otoczona palisadą czaszek. Rycina z 1892 roku
Siedziba Msiriego otoczona palisadą czaszek. Rycina z 1892 roku

Cztery ekspedycje

Król z typowym dla siebie rozmachem zorganizował cztery wyprawy jednocześnie, aby zminimalizować możliwość niepowodzenia. Jedną z nich kierował etatowy pracownik administracji Wolnego Państwa Kongo, trzema pozostałymi agenci spółek powołanych do życia przez belgijskiego władcę po 1885 roku.

Szefem ekspedycji, która zakończyła się oczekiwanym sukcesem, był niegdysiejszy podwładny Stanleya, William Grant Spears. (…)

W kwietniu 1891 roku pierwsza belgijska kolumna dotarła do stolicy Katangi. Dowodził nią dowódca garnizonu Wolnego Państwa Kongo w Lusambo, Paul le Marinel. Belgowie (…) wkroczyli na dziedziniec królewski Msiriego z typowym dla swojego władcy rozmachem.


Reklama


Karnie maszerujący żołnierze najemni z Afryki Zachodniej, których było trzystu, zrobili piorunujące wrażenie na starym władcy Katangi. Podobny respekt wzbudziły też wypolerowane nowiutkie karabiny znajdujące się na uzbrojeniu prywatnego wojska Leopolda II.

W prezencie dla Msiriego, który według świadków aż mlasnął z zachwytu, złożono bele kosztownych materiałów i beczki drogocennego prochu. Belgowie natychmiast uzyskali zezwolenie na budowę fortu w okolicy Bunkei.

Gdzie dwóch się bije

Msiri odmówił przyjęcia sztandaru Wolnego Państwa Kongo. Nie był jeszcze gotowy „sprzedać kraju”. Nie przeszkodziło mu to prosić o więcej prezentów, w tym głównie prochu strzelniczego i karabinów.

Belgom przyszła w sukurs rebelia plemienia Basanga. Początkowo Msiri, uzbrojony w europejską broń, masakrował buntowników. Wkrótce jednak proch się skończył, tak samo jak amunicja, a Belgowie woleli stać z boku w imię starej zasady: „Gdzie dwóch się bije, tam trzeci korzysta”.

Neutralni w konflikcie misjonarze wycofali się ze swoich placówek do obsadzonego żołnierzami Wolnego Państwa Kongo Lofoi. Do Katangi przybył też bardziej zdecydowany, by zmusić Msiriego do przyjęcia „opieki” Belgów, Alexandre Delcomunne, stojący na czele drugiej z grup wysłanych przez Leopolda II.

Msiri (z lewej) i kapitan William Stairs. Ryciny z końca XIX wieku.
Msiri (z lewej) i kapitan William Stairs. Ryciny z końca XIX wieku.

Delcomunne niemal natychmiast po przybyciu do Bunkei zakomunikował Msiriemu, że dla własnego dobra powinien przystać na belgijski protektorat. Odpowiedź starca była jednoznaczna: „i póki ja żyję, królestwo Garanganja [Katanga – przyp. aut.] nie będzie miało innego władcy”.

Przechwycony list

Rozwścieczony butą Delcomunne’a Msiri podyktował Crowfordowi list do [Brytyjskiego dowódcy, które wcześniej próbował go shołdować] Alfreda Sharpe’a, aby ten ostatni wrócił do Katangi, gdyż wódz przemyślał wszystko na spokojnie (czytaj – pod lufami belgijskich karabinów) i chciałby podpisać właśnie z Brytyjczykami traktat o „przyjaźni i pokoju”.

Wielkie historie co kilka dni w twojej skrzynce! Wpisz swój adres e-mail, by otrzymywać newsletter. Najlepsze artykuły, żadnego spamu.

Msiri nie zdawał sobie sprawy, że jego dni są już policzone, a to ze względu na zbliżającą się do Katangi kolumnę kapitana Granta Stairsa. To zgrupowanie, liczące nieco ponad trzysta osób, rozpoczęło forsowny marsz do centrum Afryki z portu Bagamoyo na Wschodnim Wybrzeżu Afryki.

W trakcie długiej i ciężkiej trasy wyprawy Stairs wszedł między innymi w posiadanie listu wysłanego przez Msiriego do Sharpe’a. Przybycie 14 grudnia 1891 roku brytyjskiego, bądź co bądź, oficera Stairsa zbiło z tropu starego wodza.


Reklama


Kiedy jednak będący w końcu na służbie Leopolda II Stairs zaoferował Katangijczykowi każdą ilość prochu dla zdławienia powstania plemienia Basanga w zamian za przyjęcie flagi Wolnego Państwa Kongo, Msiri odpowiedział, że owszem wywiesi flagę, ale brytyjską. Wtedy Stairs zrozumiał, że jakiekolwiek rokowania z królem Katangi nie mają najmniejszego sensu. Miarka się przebrała, kiedy Msiri zażądał od Stairsa zdymisjonowania belgijskiego dowódcy fortu Lofoi – porucznika Legata.

W trakcie negocjacji w sprawie wystawienia w widocznym miejscu Bunkei masztu z flagą Wolnego Państwa Kongo Stairs wyrwał drzewce z flagą z palisady belgijskiego obozowiska w stolicy Katangi. Następnie wdrapał się na wzgórze dominujące nad miastem i zatknął tam ostatecznie sztandar Leopolda II. Krok ten nie spotkał się z żadną reakcją ze strony nadspodziewanie apatycznego Msiriego.

Kongo było prywatną kolonią Leopolda II (domena publiczna).
Kongo było prywatną kolonią króla Belgii Leopolda II (domena publiczna).

Jedyna bitwa

Msiri uciekł z własnej stolicy, nie mogąc znieść upokorzenia. Stairs wysłał w pogoń za nim stuosobowy oddział zanzibarskich najemników, którzy mieli go aresztować. Znaleziono go w Munema, pół godziny drogi od Bunkei.

Trzystu wojowników z przybocznej gwardii Msiriego stawiło tam opór belgijskim askarim. Msiri został zastrzelony z rewolweru przez niejakiego Bodsona, który sam został śmiertelnie ranny w tym starciu. Konający na rękach lekarza o nazwisku Moloney Bodson wypowiedział następujące słowa: „Panie doktorze, nie boję się śmierci, bo zabiłem Msiriego”.

Źródło

Powyższy tekst stanowi fragment książki Daniela Kowalczuka pt. Katanga 1960-1963. Ukazała się ona w kultowej serii Historyczne Bitwy wydawnictwa Bellona w 2024 roku.

Tekst stanowi fragment książki Daniela Kowalczuka pt. Katanga 1960-1963. Ukazała się ona w kultowej serii Historyczne Bitwy wydawnictwa Bellona w 2024 roku.
Tekst stanowi fragment książki Daniela Kowalczuka pt. Katanga 1960-1963. Ukazała się ona w kultowej serii Historyczne Bitwy wydawnictwa Bellona w 2024 roku.

Tytuł, lead oraz śródtytuły pochodzą od redakcji. Tekst został poddany podstawowej obróbce korektorskiej.

Autor
Daniel Kowalczuk

Reklama

Wielka historia, czyli…

Niesamowite opowieści, unikalne ilustracje, niewiarygodne fakty. Codzienna dawka historii.

Dowiedz się więcej

Dołącz do nas

Kamil Janicki

Historyk, pisarz i publicysta, redaktor naczelny WielkiejHISTORII. Autor książek takich, jak Pańszczyzna. Prawdziwa historia polskiego niewolnictwa, Wawel. Biografia, Warcholstwo czy Cywilizacja Słowian. Jego najnowsza książka toŚredniowiecze w liczbach (2024).

Rafał Kuzak

Historyk, specjalista od dziejów przedwojennej Polski. Współzałożyciel portalu WielkaHISTORIA.pl. Autor kilkuset artykułów popularnonaukowych. Współautor książek Przedwojenna Polska w liczbach, Okupowana Polska w liczbach oraz Wielka Księga Armii Krajowej.

Wielkie historie w twojej skrzynce

Zapisz się, by dostawać najciekawsze informacje z przeszłości. Najlepsze artykuły, żadnego spamu.