Zamek na Wawelu na panoramie Krakowa z początku XVII wieku.

Zapomniane stulecie z historii Wawelu. Co stało się z zamkiem po przeniesieniu stolicy do Warszawy?

Strona główna » Nowożytność » Zapomniane stulecie z historii Wawelu. Co stało się z zamkiem po przeniesieniu stolicy do Warszawy?

Wbrew popularnej legendzie zamek królewski na Wawelu nie stracił swojego wyjątkowego statusu w jednym konkretnym momencie. Nie było tak, że Zygmunt III Waza, w następstwie niszczycielskiego pożaru, zdecydował o przeniesieniu stolicy do Warszawy. W rzeczywistości Wawel był coraz rzadziej odwiedzany przez królów i coraz bardziej zaniedbywany już od czasów Zygmunta Augusta.

Wzgórza wawelskiego unikali zarówno Zygmunt August (zm. 1572), jak i Stefan Batory (zm. 1586). Z kolei Zygmunt III Waza (na tronie od 1587 roku) rezydował tam, zresztą z przerwami, tylko na początku swojego panowania. Wreszcie na dobre przeniósł się do Warszawy.


Reklama


Nigdy nie wydano oficjalnej decyzji o zmianie głównej rezydencji monarszej ani o nadaniu Wawelowi nowej funkcji. Co jednak działo się z dawnym stołecznym pałacem po tym, jak królowie przestali już w nim mieszkać?

Urzędy i sądy

W czasach jagiellońskich pałac na Wawelu stanowił przede wszystkim prywatną siedzibę, nawet własność najjaśniejszego pana. W dobie wolnych elekcji traktowano go już wyraźnie inaczej. Rezydencja uchodziła teraz za dobro Rzeczpospolitej. Była w coraz większym stopniu gmachem urzędowym.

Brama Wazów. Jedyne oficjalne wejście na wzgórze wawelskie w czasach nowożytnych.
Brama Wazów. Jedyne oficjalne wejście na wzgórze wawelskie w czasach nowożytnych. Obecną formę uzyskało na skutek przebudowy z czasów Zygmunta III Wazy (fot. Kamil Janicki).

Na zamku górnym, a więc w rejonie pałacu, po staremu działały wielkorządy krakowskie – instytucja odpowiedzialna za zarząd nad wzgórzem i innymi dobrami monarszymi w regionie. Wciąż funkcjonowały też sądy od średniowiecza ulokowane na zamku, zwłaszcza Sąd Najwyższy Prawa Niemieckiego, stanowiący najwyższą instancję w sprawach dotyczących mieszczan.

Pałac, na co dzień w większości niezamieszkany, odgrywał także kluczową, choć niezbyt aktywną rolę w ustroju kraju.


Reklama


Skarbiec na Wawelu po wyprowadzce królów

Po pierwsze, na parterze, w rejonie Kurzej Nogi i wieży Duńskiej, niezmiennie mieścił się skarbiec koronny.

Zbiór insygniów i symboli władzy już całkowicie odseparowano od prywatnej szkatuły kolejnych monarchów. Polscy dostojnicy, sparzeni postępowaniem Henryka Walezego (który zbiegł z zamku i kraju pod osłoną nocy), bardzo też pilnowali dostępu do bezcennych zbiorów, w namacalny sposób wyrażających państwowość Rzeczpospolitej. Nie można było przecież mieć pewności, że jakiś przyszły uciekinier nie spróbuje zabrać ze sobą koron…

Tekst powstał w oparciu o moją książkę pt. Wawel. Biografia. To pierwsza kompletna opowieść o historii najważniejszego miejsca w dziejach Polski.

Nadzór nad skarbcem, za czasów jagiellońskich spoczywający w rękach podskarbiego wielkiego koronnego, w późniejszym okresie powierzono jeszcze siedmiu senatorom. W tym gronie znaleźli się kasztelan krakowski oraz wojewodowie: po dwóch z Małopolski, Wielkopolski i Litwy.

Jak wyjaśniał badacz dawnych polskich urzędów, profesor Zbigniew Góralski, „każdy z nich posiadał własny klucz do opieczętowanego wspólnie skarbca. By zatem go otworzyć, trzeba było zebrać wszystkich”. Bez współpracy tego kolegium, a także bez formalnej zgody sejmu, nawet król nie miał prawa sięgnąć po oznaki swego panowania.

Poboczny efekt przyjętych rozwiązań był taki, że w zamkniętych, dość ciemnych i niemal nieodwiedzanych wnętrzach skarbca zalęgły się w wielkiej liczbie nietoperze. Pisał o tym w roku 1633 podkomorzy sandomierski Maksymilian Ossoliński.

Obowiązkowe miejsce koronacji

Pozostawienie skarbca na Wawelu wiązało się bezpośrednio z teraz główną funkcją polityczną wzgórza. W katedrze Świętych Wacława i Stanisława niezmiennie koronowano królów oraz ich małżonki.


Reklama


Tradycja, na początku epoki wazowskiej już niemal trzystuletnia, stała się jednym z fundamentów systemu władzy nad Wisłą.

Szlachta godziła się na to, żeby król mieszkał, gdzie tylko mu się żywnie podobało. Panowie herbowi oczekiwali też, że zwyczajne posiedzenia sejmów będą organizowane w miejscu wygodnym dla ogółu, a więc w Warszawie. Inauguracja rządów miała się jednak odbywać w tym samym punkcie, gdzie od kilku wieków wynoszono do władzy Piastów i Jagiellonów.

O skali przywiązania do normy przekonał się w 1637 roku Władysław IV Waza. Czy to z powodu choroby, czy może tylko z niechęci do długich podróży, król nakazał ukoronować swoją świeżo przybyłą do Polski pierwszą żonę Cecylię Renatę w miejscu ślubu, a więc w Warszawie.

Zamek na Wawelu na panoramie Krakowa z początku XVII wieku.
Zamek na Wawelu na panoramie Krakowa z początku XVII wieku.

Posłowie nie kryli oburzenia. O odstępstwie mówiono i pisano tak, jakby stanowiło formę bluźnierstwa. Sejm szybko wydał też konstytucję zakazującą monarchom podobnych nadużyć. Uświęcona rola Wawelu jako miejsca wszystkich aktów namaszczenia królów i królowych została dodatkowo utwierdzona w prawie.

Ostatnie wielkie zjazdy na Wawelu

Koronacje monarchów stanowiły pretekst do przyjazdu wielkich rzesz gości na wzgórze wawelskie. Tłumy były tym liczniejsze, że ustrój Rzeczpospolitej Obojga Narodów zakładał jeden istotny wyjątek w kwestii miejsc sejmowania.


Reklama


Zwyczajne posiedzenia senatu i izby poselskiej zwoływano do Warszawy. Specjalne sejmy koronacyjne, towarzyszące aktowi osadzenia nowego króla na tronie, odbywały się jednak co do zasady zawsze na Wawelu. Otwierano je jeszcze przed koronacją. Służyły poświadczeniu zobowiązań składanych przez elekta oraz potwierdzeniu decyzji powziętych w toku elekcji i w czasie bezkrólewia.

Zjazdy były gwarne, bo też skład sejmu bardzo rozrósł się od czasów jagiellońskich. W następstwie unii realnej między Polską a Litwą liczebność samej izby poselskiej sięgnęła 167 osób.

Wzgórze wawelskie u schyłku epoki nowożytnej
Wzgórze wawelskie u schyłku epoki nowożytnej. Rysunek Z. Wzorka z 1952 roku (za: „Studia Waweliana”, t. XVI).

Nowe nazwy, nowe funkcje

Dawniej posłowie obradowali na parterze rezydencji przede wszystkim dla wygody rodziny królewskiej. W ten sposób nie zakłócali codziennego funkcjonowania pałacu i nie zajmowali sal należących do apartamentu monarchy.

W następstwie wyprowadzki Zygmunta III Wazy Wawel nie służył już jednak za faktyczne mieszkanie. Poza tym bohaterami sejmów koronacyjnych byli nowi królowie, którzy siłą rzeczy nie mieli wcześniejszych, oficjalnych związków z pałacem i nie mieszkali w tutejszych komnatach.

W efekcie już w roku 1633, przy okazji koronacji Władysława IV Wazy, obrady izby poselskiej przeniesiono do wspaniałej i przestronnej sali Pod Głowami – dawnej sali tronowej Zygmunta Augusta.

W praktyce całe drugie piętro Wawelu stało się odtąd doraźną siedzibą sejmu. A ponieważ poza obradami zamek był niemal nieużywany, to też zaczęły się przyjmować nowe nazwy: sala Senatorska dla dawnej izby tronowej Zygmunta Starego w skrzydle północnym, sala Poselska dla izby „gdzie głowy”. Również o schodach zamkowych mówiono teraz, że są Senatorskie i Poselskie, bo członkowie tych dwóch kolegiów zmierzali nimi na posiedzenia.


Reklama


Dobro wspólne, czyli niczyje. Jak szlachta obchodziła się z Wawelem?

Pałac, uważany przez szlachtę za dobro wspólne, był traktowany dokładnie tak, jak zwykle podchodzi się do majątku publicznego: bez dbałości, szacunku i zrozumienia, że ktoś będzie musiał zapłacić za to, co zostanie zniszczone.

Wystarczy stwierdzić, że w 1603 roku, podczas ostatniego zwyczajnego sejmu na Wawelu, rozemocjonowani politycy, tłoczący się na krużgankach, wyrwali kamienną balustradę, a poza tym „w różnych gmachach króla Jego Mości” powybijali okna. Podobne zniszczenia powtarzały się przy okazji późniejszych obrad koronacyjnych. Łącznie na Wawelu od roku 1587 zorganizowano siedem takich zjazdów, ostatni w roku 1734.

****

Powyższy tekst powstał w oparciu o moją nową książkę pt. Wawel. Biografia. To pierwsza kompletna opowieść o historii najważniejszego miejsca w dziejach Polski: o życiu władców, ich apartamentach, zwyczajach, o setkach innych lokatorów Wawelu i o fascynujących zdarzeniach, które rozgrywały się na smoczej skale przez ponad tysiąc minionych lat.

Autor
Kamil Janicki

Reklama

Wielka historia, czyli…

Niesamowite opowieści, unikalne ilustracje, niewiarygodne fakty. Codzienna dawka historii.

Dowiedz się więcej

Dołącz do nas

Kamil Janicki

Historyk, pisarz i publicysta, redaktor naczelny WielkiejHISTORII. Autor książek takich, jak Pańszczyzna. Prawdziwa historia polskiego niewolnictwa, Wawel. Biografia, Warcholstwo czy Cywilizacja Słowian. Jego najnowsza książka toŚredniowiecze w liczbach (2024).

Rafał Kuzak

Historyk, specjalista od dziejów przedwojennej Polski. Współzałożyciel portalu WielkaHISTORIA.pl. Autor kilkuset artykułów popularnonaukowych. Współautor książek Przedwojenna Polska w liczbach, Okupowana Polska w liczbach oraz Wielka Księga Armii Krajowej.

Wielkie historie w twojej skrzynce

Zapisz się, by dostawać najciekawsze informacje z przeszłości. Najlepsze artykuły, żadnego spamu.