Bitwa nad Marną i taksówki. Czy naprawdę zdecydowały one o losach kluczowej batalii wielkiej wojny?

Strona główna » XIX wiek » Bitwa nad Marną i taksówki. Czy naprawdę zdecydowały one o losach kluczowej batalii wielkiej wojny?

Na początku września 1914 roku Niemcy znaleźli się niespełna 60 kilometrów od Paryża. Stoczona nad Marną bitwa zatrzymała jednak pochód wojsk kajzera oraz ocaliła francuską stolicę przed wpadnięciem w ręce wroga. Według popularnej wersji stało się tak między innymi dzięki paryskim taksówkom, które w ostatniej chwili dowiozły tysiące żołnierzy prosto na front.

Profesor Jacek Centek, autor wydanej właśnie książki Marna 1914, podkreśla, że „Niemcy bez wątpienia potrzebowali zwycięstwa pod Paryżem, jeżeli zamierzali później zniszczyć oddziały nieprzyjaciela”. Dalej zaś dodaje:


Reklama


Z ich perspektywy była to zatem bitwa rozstrzygająca. Z tego względu klęska nad Marną była niejako początkiem końca dla wojsk cesarskich, choć przyszło na to czekać jeszcze ponad cztery lata. Niemcy już nigdy nie byli tak blisko zwycięstwa na Zachodzie jak wówczas.

Setki zarekwirowanych pojazdów

Trudno przecenić znaczenie batalii stoczonej w dniach 5-12 września, w której łącznie wzięły udział ponad dwa miliony żołnierzy, a życie straciło blisko 190 tysięcy. Warto jednak przyjrzeć się popularnemu mitowi mówiącemu, że bitwa mogła się potoczyć inaczej, gdyby nie setki taksówek dowożących w nocy z 7 na 8 września żołnierzy 7 Dywizji Piechoty z Paryża na linię frontu.

Szturm francuskiej piechoty podczas bitwy nad Marną. Rysunek z 1914 roku (domena publiczna).
Szturm francuskiej piechoty podczas bitwy nad Marną. Rysunek z 1914 roku (domena publiczna).

Jak pisze w swojej książce Jacek Centek, jednostka dowodzona przez generała Edgarda de Trentiniana w trakcie sierpniowych walk odwrotowych „straciła 60% stanu bojowego”. Wieczorem 7 września jej wyczerpane niedobitki dotarły po kilkudniowej podróży koleją do francuskiej stolicy. Nie było czasu na odpoczynek. Formację od razu zamierzano skierować do boju.

O ile stan osobowy udało się błyskawicznie uzupełnić, to „nie było czym przerzucić dywizji na front”. Na to jak zaradzić brakowi środków transportu wpadł gubernator Paryża generał Joseph Gallieni. W swoich wspomnieniach – cytowanych w pracy Marna 1914zapisał, że już 6 września:


Reklama


Policja i gwardia republikańska, rozstawione na głównych ulicach stolicy, zatrzymywały dorożki samochodowe, nakazywały podróżnym wysiadać natychmiast, (…) brały numery pojazdów i kierowały je do Szkoły Wojskowej lub innych, wskazanych budynków wojskowych.

Tam zbierały się grupy liczące po 100 pojazdów, pod rozkazami oficera lub podoficera z gubernatorstwa wojskowego, i wyruszały w kierunku Gagny i Noisy-le-Sec, gdzie miały załadować rozmaite jednostki piechoty dywizyjnej w miarę wyładowywania się jej z wagonów.

Artykuł stanowi fragment książki Jarosława Centka pt. Marna 1914 (Bellona 2021).
Artykuł powstał między innymi w oparciu o książkę Jarosława Centka pt. Marna 1914 (Bellona 2021).

Plan genialne, ale wykonanie żałosne

Łącznie tego dnia zarekwirowano aż 1200 taksówek oraz „250 innych pojazdów, głównie ciężarówek”. Ostatecznie do transportu żołnierzy wykorzystano ponad 500 samochodów osobowych.

Profesor Holger H. Herwig w książce The Marne, 1914. The Opening of World War I and the Battle that Changed the World trafnie zauważa jednak, że o ile sam pomysł wykorzystania taksówek był genialny, to już jego wykonanie prezentowało się „żałośnie”.

W liczącej około 50 kilometrów nocnej trasie z Paryża do Nanteuil-lès-Meaux wielu z nieprzeszkolonych do jazdy w kolumnie kierowców wpadało na siebie lub gubiło drogę. Prawdziwą zmorą okazały się również przebite dętki. Co gorsza, gdy pasażerowie zostali już wyładowani na miejscu i pojazdy ruszyły po kolejnych żołnierzy okazało się, że wąskie drogi tarasowali spóźnialscy.

Sukces propagandowy

Mimo tych trudności nad ranem 8 września cała dywizja w komplecie stawiła się na miejscu. Dzięki temu o świcie była „do dyspozycji dla kontynuowania operacji”. Rzecz jasna Francuzi rozdmuchali potem całą sprawę w celach propagandowych.


Reklama


Rozniosła się wieść, że taksówkami przewieziono całą dywizję, gdy tymczasem były to jedynie 103 i 104 pułk piechoty. Reszta żołnierzy pojechała pociągami oraz ciężarówkami. Również ciężki sprzęt jakim dysponowała formacja dowieziono na pole walki koleją.

Twierdzono ponadto, że 7 Dywizja Piechoty odegrała kluczową rolę w zwycięstwie nad Marną. Tymczasem, jak podkreśla w swojej książce Jarosław Cętek „jej rola ograniczyła się bardziej do uzupełnienia strat na pierwszej linii niż przeprowadzenia rozstrzygającego uderzenia”.

Taksówki wykorzystane później do transportu żołnierzy 7 Dywizji Piechoty (domena publiczna).
Paryskie taksówki wykorzystane później do transportu żołnierzy 7 Dywizji Piechoty (domena publiczna).

W efekcie z militarnego punktu widzenia wykorzystanie taksówek miało drugorzędne znaczenia dla ostatecznego triumfu Francuzów. Ale podchwycona przez wojenną propagandę akcja szybko obrosła legendą.

Na koniec warto podkreślić, że taksówkarze otrzymali zapłatę za swoje usługi. Łącznie wypłacono im 70 102 franki. Dla porównania w tym czasie paryski cieśla zarabiał około 10 franków dziennie. Niewykwalifikowany robotnik mógł zaś liczyć na połowę tej stawki.

Przeczytaj również o tym z jakim uzbrojeniem Niemcy ruszyli na wielką wojnę. „Gruba Berta” potrafiła zniszczyć każdą fortyfikację


Reklama


Bitwa, która zatrzymała wojska kajzera

Bibliografia

  • Jarosław Centek, Marna 1914, Bellona 2021.
  • Holger H. Herwig w książce The Marne, 1914. The Opening of World War I and the Battle that Changed the World, ‎Random House Trade Paperbacks 2011.
  • Jay Winter, Jean-Louis Robert, Capital Cities at War. Paris, London, Berlin 1914–1919, Cambridge University Press 1999.
Autor
Rafał Kuzak
Dołącz do dyskusji

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.


Reklama

Wielka historia, czyli…

Niesamowite opowieści, unikalne ilustracje, niewiarygodne fakty. Codzienna dawka historii.

Dowiedz się więcej

Dołącz do nas

Kamil Janicki

Historyk, pisarz i publicysta, redaktor naczelny WielkiejHISTORII. Autor książek takich, jak Pańszczyzna. Prawdziwa historia polskiego niewolnictwa, Wawel. Biografia, Warcholstwo czy Cywilizacja Słowian. Jego najnowsza książka toŚredniowiecze w liczbach (2024).

Rafał Kuzak

Historyk, specjalista od dziejów przedwojennej Polski. Współzałożyciel portalu WielkaHISTORIA.pl. Autor kilkuset artykułów popularnonaukowych. Współautor książek Przedwojenna Polska w liczbach, Okupowana Polska w liczbach oraz Wielka Księga Armii Krajowej.

Wielkie historie w twojej skrzynce

Zapisz się, by dostawać najciekawsze informacje z przeszłości. Najlepsze artykuły, żadnego spamu.