Cena usług pocztowych w przedwojennej Polsce. Ile kosztowało wysłanie listu, paczki albo telegramu?

W przededniu II wojny światowej Poczta Polska była najprawdziwszym molochem. Zatrudniała ponad 50 000 pracowników, a listonosze docierali do 90% mieszkańców II Rzeczpospolitej, dostarczając im 900 milionów przesyłek listowych rocznie. Ale ile trzeba było zapłacić, by skorzystać z ich usług?

W dwudziestoleciu międzywojennym nie marzono nawet jeszcze o wiadomościach e-mail i internecie, a telefony tylko w miastach były szerzej dostępne. Podstawę całej komunikacji w kraju stanowiła Poczta Polska. Instytucja monopolistyczna i bardzo dochodowa. Nie można było uciec od jej usług. Ale czy każdego było na nie stać?


List za (dawne) grosze

15 groszy „w obrocie miejscowym”, 25 groszy – w „pozamiejscowym”. Tyle kosztował pod koniec lat 30. XX wieku zwyczajny, lekki list oo wadze do 20 gramów.

W tym czasie robotnicy zarabiali miesięcznie do stu kilkudziesięciu złotych, a pensja 200-złotowa już uchodziła za całkiem atrakcyjną. W bardzo dużym przybliżeniu ceny przedwojennej można przemnożyć przez 10, aby uzyskać kwoty w obecnej walucie. Tani list kosztowałby więc dzisiaj do dwóch złotych.

Stojąca skrzynka pocztowa czterowrzutowa do korespondencji miejscowej, zamiejscowej, listów i próbek. Takie cuda przed wojną stały w Poznaniu (domena publiczna).
Stojąca skrzynka pocztowa czterowrzutowa do korespondencji miejscowej, zamiejscowej, listów i próbek. Takie cuda przed wojną stały w Poznaniu (domena publiczna).

Cena rośnie w miarę ważenia

Opłata – podobnie jak teraz – podnosiła się wraz z ciężarem koperty. I tak jeżeli list ważył od 20 do 250 gramów było to odpowiednio 30 i 50 groszy, przy 250-500 gramach: 40 i 75 groszy, od 500-1000 gramów trzeba było wysupłać 55 groszy lub złotówkę.

Jeżeli list ważył od kilograma do dwóch opłata wynosiła 75 groszy i 1,75 złotego. Czyli za wysłanie książki włożonej do koperty listowej można było zapłacić odpowiednik 17,5 obecnych złotych.

Przeczytaj też: Zasady dla podróżujących samolotami w II RP. Autentyczna instrukcja z 1930 roku

A co jeśli nadawcy zależało na czasie?

W przedwojennej Polsce znano już listy polecone. Ich wysłanie wiązało się z dopłatą w wysokości 30 groszy, jeżeli jednak przesyłka miała trafić za granicę było to aż 45 groszy. Można też było nadać list „ekspresowy”.

Nie była to tania opcja. Na terenie kraju dopłacało się do niego 50 groszy. Za granicę aż złotówkę. Cena nie powinna jednak dziwić, bowiem takie listy dostarczał nie listonosz, ale „umyślny posłaniec”.

Motocykl pocztowy (domena publiczna).

Najtaniej – pocztówka

Jeżeli komuś z kolei zamarzyło się wysłanie kartki pocztowej to przy okienku kasowano od niego 10 lub 15 groszy. Można było również za podwójną stawkę nadać pocztówkę z opłaconą odpowiedzią.

Cena zależna od odległości

Dla paczek był rzecz jasna osobny cennik. Wyróżniano kilka ich rodzajów. Były paczki zwykłe. Przy wadze do jednego kilograma kosztowały 50 groszy (na dystans do 300 kilometrów) lub 60 groszy (powyżej 300 kilometrów). Czyli od 5 do 6 dzisiejszych złotych.


Wraz z ciężarem cennik tylko się komplikował. Dla paczek od 5 do 10 kilogramów obowiązywały aż cztery stawki. Do 100 kilometrów płaciło się 1,3 złotego, od 100 do 300 kilometrów 2,3 złotego, od 300 do 600 inkasowano 3 złotego, a powyżej 600 kilometrów opłata wynosiła 3,5 złotego.

Przy najcięższych paczkach ważących od 15 do 20 kilogramów stawki wynosiły odpowiednio: 2 złote, 3,8 złotego, 5,8 złotego i 7 złotych. Czyli od 20 do nawet 70 obecnych złotych.

Wielkie historie co kilka dni w twojej skrzynce! Wpisz swój adres e-mail, by otrzymywać newsletter. Najlepsze artykuły, żadnego spamu.

Miliony paczek żywnościowych

Dużą popularnością cieszyły się paczki żywnościowe. Tylko w 1935 roku wysłano ich 2 241 000, co stanowiło 25% obrotu paczkowego. Miały one własny cennik. I tak jeżeli ważyły do 5 kilogramów, a adresat znajdował się do 300 kilometrów od nadawcy, płaciło się 50 groszy. Od 300 do 600 kilometrów opłata wynosiła złotówkę, a powyżej 600 już 1,2 złotego.

Dla porównania, gdy waga pakunku wynosiła od 15 do 20 kilogramów Poczta inkasowała złotówkę do 100 kilometrów, 2,2 złotego w przypadku adresata mieszkającego od 100 do 300 kilometrów, 4 złote jeżeli było to 300-600 kilometrów i 5,5 złotego w przypadku ponad 600 kilometrów. Dodatkowo, w przypadku „pilnych” paczek opłaty się podwajały.

Listonosz dostarczający list góralowi. Zdjęcie zapewne pozowane (domena publiczna).
Listonosz dostarczający list góralowi. Zdjęcie zapewne pozowane (domena publiczna).

A ile za telegram, stop?

Przedwojenna poczta oferowała również usługę, która obecnie jest już zupełnie zapomniana: telegramy. Tutaj można było skorzystać z dwóch wariantów.

Zasadnicza opłata od wiadomości wynosiła 25 groszy. Do tego należało doliczyć, w zależności od tego czy był to telegram miejscowy czy zamiejscowy, 5 lub 15 groszy od wyrazu.

Przeczytaj również o tym ile w przedwojennej Polsce kosztowały bilety kolejowe. Były koszmarnie drogie


Bibliografia

  • Dwudziestolecie komunikacji w Polsce Odrodzonej, pod red. Stanisława Faechera i Stanisława Petersa, Kraków 1939.
  • Kalendarz. Informator sołtysa na 1939 r., Warszawa 1939.
  • Kalendarzyk Żołnierza na rok 1936, Warszawa 1936.
Autor
Rafał Kuzak
Dołącz do dyskusji

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Wielka historia, czyli…

Niesamowite opowieści, unikalne ilustracje, niewiarygodne fakty. Codzienna dawka historii.

Dowiedz się więcej

Kamil Janicki

Historyk, pisarz i publicysta, redaktor naczelny WielkiejHISTORII. Autor książek takich, jak Damy polskiego imperium, Pierwsze damy II Rzeczpospolitej, Epoka milczenia czy Damy złotego wieku. Jego najnowsza pozycja to Damy przeklęte. Kobiety, które pogrzebały Polskę (2019).

Rafał Kuzak

Historyk, specjalista od dziejów przedwojennej Polski, mitów i przekłamań. Współautor książki „Wielka Księga Armii Krajowej”. Zastępca redaktora naczelnego WielkiejHISTORII. Zajmuje się również fotoedycją książek historycznych, przygotowywaniem indeksów i weryfikacją merytoryczną publikacji.

Aleksandra Zaprutko-Janicka

Historyczka i pisarka. Autorka książek poświęconych zaradności polskich kobiet w najtrudniejszych okresach naszych dziejów. W 2015 roku wydała „Okupację od kuchni”, a w 2017 – „Dwudziestolecie od kuchni”. Napisała też „Piękno bez konserwantów” (2016). Obecnie jest dziennikarką Interii.

Drodzy Czytelnicy! Nasza strona (jak niemal wszystkie inne) wykorzystuje pliki cookies i podobne technologie, między innymi po to, by dostosowywać treści reklamowe do zainteresowań i preferencji użytkowników. Aby to robić, potrzebujemy Waszej zgody.

Klikając przycisk "Przejdź do serwisu" lub zamykając to okno za pomocą przycisku "x" wyrażasz zgodę na przetwarzanie przez Ingens Media Sp. z o.o. oraz naszych zaufanych partnerów, twoich danych osobowych zapisanych w plikach cookies i innych podobnych technologiach w celu marketingowym, obejmującym w szczególności wyświetlanie spersonalizowanych reklam.

Zgoda nie jest obowiązkowa. Możesz też w dowolnym momencie ją cofnąć. Szczegóły dotyczące naszej polityki prywatności, zakresu zgód, a także wycofania i niewyrażenia zgody znajdziesz w naszej polityce prywatności. Tam też znajdziesz informacje na temat zasad przetwarzania danych oraz twoich uprawnień z tym związanych.

Poprzez korzystanie z serwisu bez zmieniania ustawień prywatności w twojej przeglądarce internetowej wyrażasz zgodę na przechowywanie w Twoim urządzeniu końcowym plików cookies i innych podobnych technologii służących do dopasowywania.