Dlaczego Vincent van Gogh odciął sobie ucho? I czy naprawdę to zrobił?

Strona główna » XIX wiek » Dlaczego Vincent van Gogh odciął sobie ucho? I czy naprawdę to zrobił?

Kompletnie niedoceniany za życia, dzisiaj uchodzi za jednego z najważniejszych artystów w dziejach. Wiele osób kojarzy jednak Vincenta Van Gogha głównie z jego… uchem. Czy malarz rzeczywiście w ataku szału odciął sobie część ciała? Czy owinięta bandażem twarz, którą uwiecznił później na autoportrecie była wynikiem samookaleczenia czy jednak napaści?

Już dzieciństwo Vincenta Van Gogha pozwalało przewidywać, że czeka go nieszablonowe życie. Chłopak był do tego stopnia ekscentryczny, że matka (przestrzegająca niemal wojskowej dyscypliny i stawiająca obowiązki ponad wszystko) wiecznie się za niego wstydziła.


Reklama


Dziwne i trudne dziecko

Vincent ciągle czytał i pisał, nie znosił bezczynności. Zarazem zupełnie nie umiał zachować się w towarzystwie. Czasami przyglądał się ludziom bardzo przenikliwie, by innym razem patrzeć na nich całkiem nieprzytomnym wzrokiem.

Cała rodzina określała go jako dziwne i trudne dziecko. Nawet zdaniem służącej był najmniej sympatyczny z pokaźnej gromadki pociech Van Goghów. Hałaśliwy i kłótliwy Vincent przy bliskich nie panował nad swoimi emocjami. W relacjach z innymi dziećmi był jednak powściągliwy i zamknięty w sobie, co skazywało go na samotność.

Vincent Van Gogh na zdjęciu z początku lat 70. XIX wieku (domena publiczna).
Vincent Van Gogh na zdjęciu z początku lat 70. XIX wieku (domena publiczna).

Choć był zdolny, nie chciał się uczyć ani w szkole, ani przyjmować nauki w domu.

Ta niestabilność i brak wytrwałości towarzyszyły Vincentowi już zawsze. Po osiągnięciu dorosłości regularnie porzucał posady, które załatwiali mu ojciec i brat. Przez chwilę próbował nawet zostać misjonarzem (głosił słowo Boże górnikom).

Mały żółty domek

Miotał się bez celu aż do czasu, gdy trafił do prowansalskiego Arles i zamarzył o ściągnięciu tam innego malarza. Jak piszą Joanna Łenyk-Barszcz i Przemysław Barszcz w książce Wielkie sekrety arcydzieł sztuki:


Reklama


To tu powstało ponad 200 dzieł van Gogha, tu rozwinął się geniusz malarza. (…) To tutaj również zaczęły się ataki nieustalonej po dziś dzień choroby psychicznej. Van Gogh wynajął nieopodal dworca „mały żółty domek” (obecnie niestety już nieistniejący), który za pieniądze brata urządził i wyposażył. Opętała go bowiem myśl, aby do Arles ściągnąć, poznanego w Paryżu, Gauguina.

Plan się powiódł. Paul Gauguin spędził w 1888 roku w owym żółtym domku dwa miesiące, ale czas ten był daleki od sielanki. Panowie co prawda malowali, ale też dużo pili, a choroba Van Gogha postępowała. Do tragicznego finału doszło tuż przed Bożym Narodzeniem.

Krwawy akt rozpaczy

Po wielu kłótniach Gauguin wyznał, że wyjeżdża. Dodatkowo Vicent dowiedział się, że jedyny brat, z którym był blisko, Theo, zaręczył się. Panicznie bał się więc osamotnienia.

Stan psychiczny artysty pogarszał się, tym bardziej, że Vincent nie żałował sobie nie tylko wina czy koniaku, ale też  zdradliwego absyntu.

Właśnie wtedy doszło do słynnego w historii sztuki, uwiecznionego na obrazie obcięcia ucha. Przyjmuje się, że Vincent dokonał samookaleczenia przy pomocy brzytwy, jednak zrobił to dość nieudolnie. Chociaż odciągnął płatek uszny najmocniej jak się dało, to ostrze znalazło się dopiero w połowie ucha, by następnie przeciąć skórę szczęki. Nim udało mu się odciąć fragment małżowiny, jego dłonie były całe zakrwawione.

Artykuł stanowi fragment książki Joanny Łenyk-Barszcz i Przemysława Barszcza pt. Wielkie sekrety arcydzieł sztuki (Wydawnictwo Fronda 2021).
Artykuł stanowi fragment książki Joanny Łenyk-Barszcz i Przemysława Barszcza pt. Wielkie sekrety arcydzieł sztuki (Wydawnictwo Fronda 2021).

Być może w wyniku bólu, być może z powodu tego widoku, artysta w końcu oprzytomniał. Próbował zatamować krwotok, co dało mu czas by się zastanowić, jak dokonać zemsty na Gauguinie za to, że ośmielił się go opuścić.

Nietypowy pakunek

Vincent przygotował dla byłego przyjaciela przerażający podarunek. Obmył ucięty fragment ucha, zawinął go w gazetę (według innych przekazów w chusteczkę) i opatrzywszy ranę, udał się na poszukiwanie Francuza. Zawiniątko zostawił w jednym z domów publicznych, gdzie pracowała ulubiona przez Paula prostytutka.

Wielkie historie co kilka dni w twojej skrzynce! Wpisz swój adres e-mail, by otrzymywać newsletter. Najlepsze artykuły, żadnego spamu.

Ostatecznie Vincent trafił do szpitala eskortowany przez policję. Zachowywał się tak, że zamknięto go w izolatce. Jak podkreślają w książce Wielkie sekrety arcydzieł sztuki Joanna i Przemysław Barszczowie:

Incydent z odcięciem ucha rozpoczął nowy etap w życiu van Gogha. Malarz zaczął się leczyć. Najpierw kurował się w szpitalu w Arles. Następnie przeniósł się do szpitala psychiatrycznego w miejscowości Saint-Rémy-de-Provence, nieopodal Arles, gdzie nadal malował.


Reklama


Nawet lekarze byli zaskoczeni poziomem autodestrukcji, na jaki wkroczył malarz. Nie mieli wątpliwości tylko co do jednego – rana ucha nie była naczelnym problemem, a mężczyzna wymagał intensywnej opieki psychiatrycznej.

Historia alternatywna

Przedstawiona powyżej wizja przełomowego momentu w życiu twórcy Słoneczników jest najbardziej znana, uchodzi wręcz za oficjalną. Nie jest jednak jedyna. Mniej popularna opowieść mówi, że najsłynniejsze ucho w historii sztuki zostało odcięte Vincentowi przez… samego Gauguina.

Autoportret Vincenta van Gogha z zabandażowanym uchem (domena publiczna).
Autoportret Vincenta van Gogha z zabandażowanym uchem (domena publiczna).

Miało to nastąpić podczas kłótni (której powodem faktycznie była decyzja o rozstaniu). Van Gogh kłamał później o okolicznościach zajścia, by chronić swego przyjaciela i być może w ten sposób przekonać go do powrotu.

Taką teorię przedstawili w 2009 roku niemieccy historycy sztuki – Hans Kaufmann i Rita Wildegans, którzy sprawie uciętego ucha poświęcili całą książkę.


Reklama


Według ich ustaleń po kłótni Gauguin, który był doskonałym szermierzem, opuścił żółty domek dzierżąc w dłoniach nie tylko bagaże, ale też ukochaną szpadę. Van Gogh podążał za nim aż do burdelu, pod którym to Paulowi skończyła się cierpliwość i w gniewie zaatakował swojego dotychczasowego gospodarza.

Zdaniem niemieckich ekspertów za taką interpretacją przemawiają dodatkowe argumenty.

Czy to możliwe, że to jednak Paul Gauguin odciął ucho Van Goghowi (domena publiczna).
Czy to możliwe, że to jednak Paul Gauguin odciął ucho Van Goghowi (domena publiczna).

Na jednym ze szkiców ucha Van Gogh umieścił słowo „ictus”, które po łacinie oznacza szermierskie trafienie. Dodatkowo tło obrazu prezentującego malarza z zabandażowaną twarzą ma się kojarzyć z zygzakami czynionymi szpadą.

Zaskakującą teorię zdaje się potwierdzać także to, że Vincent wspominał później o tajemniczym „pakcie milczenia”. Choć nigdy nie wyjaśnił na czym ten miałby polegać.

Przeczytaj również o jednym z najwspanialszych obrazów, jakie stworzył człowiek. Jak trafił do Polski?

Podróż tropami błysków geniuszu wielkich mistrzów

Bibliografia

  1. Joanna Łenyk-Barszcz i Przemysław Barszcz, Wielkie sekrety arcydzieł sztuki, Wydawnictwo Fronda, 2021.
  2. Steven Naifeh i Gregory White Smith, Van Gogh. Życie, Wydawnictwo Świat Książki, 2017.
  3. Henry Samuel, Van Gogh’s ear 'was cut off by friend Gauguin with a sword, Telegraph.co.uk. [dostęp: 24.01.2021]
Autor
Zuzanna Pęksa
Dołącz do dyskusji

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.


Reklama

Wielka historia, czyli…

Niesamowite opowieści, unikalne ilustracje, niewiarygodne fakty. Codzienna dawka historii.

Dowiedz się więcej

Kamil Janicki

Historyk, pisarz i publicysta, redaktor naczelny WielkiejHISTORII. Autor książek takich, jak Damy polskiego imperium, Pierwsze damy II Rzeczpospolitej, Epoka milczenia czy Seryjni mordercy II RP. Jego najnowsza pozycja to Damy Władysława Jagiełły (2021).

Rafał Kuzak

Historyk, specjalista od dziejów przedwojennej Polski, mitów i przekłamań. Współzałożyciel portalu WielkaHISTORIA.pl. Autor kilkuset artykułów popularnonaukowych. Współautor książek Przedwojenna Polska w liczbach oraz Wielka Księga Armii Krajowej. Zajmuje się również fotoedycją książek historycznych, przygotowywaniem indeksów i weryfikacją merytoryczną publikacji.

Aleksandra Zaprutko-Janicka

Historyczka i pisarka. Autorka książek poświęconych zaradności polskich kobiet w najtrudniejszych okresach naszych dziejów. W 2015 roku wydała „Okupację od kuchni”, a w 2017 – „Dwudziestolecie od kuchni”. Napisała też „Piękno bez konserwantów” (2016). Obecnie jest dziennikarką Interii.

Wielkie historie w twojej skrzynce

Zapisz się, by dostawać najciekawsze informacje z przeszłości. Najlepsze artykuły, żadnego spamu.

Drodzy Czytelnicy! Nasza strona (jak niemal wszystkie inne) wykorzystuje pliki cookies i podobne technologie, między innymi po to, by dostosowywać treści reklamowe do zainteresowań i preferencji użytkowników. Aby to robić, potrzebujemy Waszej zgody.

Klikając przycisk "Przejdź do serwisu" lub zamykając to okno za pomocą przycisku "x" wyrażasz zgodę na przetwarzanie przez Ingens Media Sp. z o.o. oraz naszych zaufanych partnerów, twoich danych osobowych zapisanych w plikach cookies i innych podobnych technologiach w celu marketingowym, obejmującym w szczególności wyświetlanie spersonalizowanych reklam.

Zgoda nie jest obowiązkowa. Możesz też w dowolnym momencie ją cofnąć. Szczegóły dotyczące naszej polityki prywatności, zakresu zgód, a także wycofania i niewyrażenia zgody znajdziesz w naszej polityce prywatności. Tam też znajdziesz informacje na temat zasad przetwarzania danych oraz twoich uprawnień z tym związanych.

Poprzez korzystanie z serwisu bez zmieniania ustawień prywatności w twojej przeglądarce internetowej wyrażasz zgodę na przechowywanie w Twoim urządzeniu końcowym plików cookies i innych podobnych technologii służących do dopasowywania.