Do czego naprawdę służyły rzymskie łaźnie? Kąpiel miała znaczenie drugorzędne

Strona główna » Starożytność » Do czego naprawdę służyły rzymskie łaźnie? Kąpiel miała znaczenie drugorzędne

Rzymski łaźnie nie były jedynie miejscami, gdzie można było się wykąpać. W termach szykano uciech cielesnych, ale kwitło tam również życie towarzyskie i kulturalne. Nic więc dziwnego, że stanowiły jeden z wyznaczników cywilizacyjnego zasięgu Imperium Romanum.

Rzymscy politycy już w czasach republiki (na przykład w Pompejach czy Herkulanum), aby zapewnić sobie popularność i poparcie obywateli, wznosili budowle publiczne. Wśród nich najważniejsze były służące rozrywce teatry i cyrki oraz służące rozrywce i higienie termy.


Reklama


Coś dla ciała i ducha

W I wieku p.n.e. w Rzymie za korzystanie z jednej ze 170 łaźni pobierano niewielkie opłaty, do czasu gdy w 33 roku p.n.e. Marek Agryppa, chcąc zyskać zwolenników wśród obywateli, zbudował pierwsze darmowe termy. Z czasem kolejni politycy, a potem cesarze robili to samo, co stanowiło chwyt polityczno-propagandowy.

Za Nerona i Tytusa ustaliła się monumentalna forma łaźni, poeta Marcialis napisał wtedy: Quid Nerone peius? Quid thermis melius Neronianis? – Co jest gorsze niż Neron? Co jest lepsze niż łaźnie Nerona?

XVIII-wieczny rysunek przedstawiający ruiny Term Tytusa (Giovanni Battista Piranesi/domena publiczna).
XVIII-wieczny rysunek przedstawiający ruiny Term Tytusa (Giovanni Battista Piranesi/domena publiczna).

Termy rzymskie były luksusowymi ośrodkami higieny i sportu, na otoczonych portykami terenach rekreacyjnych i w palestrze można było się przechadzać, ćwiczyć biegi, uprawiać gimnastykę.

Jednocześnie kwitło tam życie towarzyskie i kulturalne – osoby o bardziej wysublimowanych gustach mogły tu dyskutować o aktualnych wydarzeniach, wysłuchać deklamacji poetów, mów retorów, rozkoszować się oglądaniem mozaik, rzeźb i obrazów, zdobiących sale, korytarze i ogrody, a także korzystać z bibliotek.

Wielkie historie co kilka dni w twojej skrzynce! Wpisz swój adres e-mail, by otrzymywać newsletter. Najlepsze artykuły, żadnego spamu.

Choć wielu bogaczy miało własne łaźnie, to i tak chodzili do tych publicznych, bo była to doskonała forma spędzenia wolnego czasu, okazja do spotkania się ze znajomymi oraz pochwalenia swoim obyciem i kulturą. Snobowanie się na intelektualistów szczególnie popularne było w późnym antyku, dlatego pochodzące z tego okresu łaźnie należały do najbardziej imponujących i zazwyczaj wyposażonych w biblioteki.

Zdecydowana większość klientów łaźni bardziej niż oddawanie się lekturze czy dyskusje filozoficzne ceniła sobie przyziemne uciechy, dlatego w obrębie term albo w ich pobliżu z reguły znajdowały się różnej klasy gospody i domy publiczne (w Aszkelonie w kanalizacji jednej z tamtejszej łaźni archeolodzy natrafili na setki szkieletów noworodków, zapewne urodzonych i zabitych przez zatrudnione tam prostytutki).


Reklama


Porządek dnia w termach

Termy otwierano o 5.00 rano, a zamykano o zachodzie słońca. Do czasów Trajana kobiety korzystały z nich razem z mężczyznami. Na skutek coraz częstszych skandali seksualnych i zdobywającego coraz większą popularność chrześcijaństwa, cesarz Hadrian (117–138) wydał dekret, w którym wyznaczył godziny korzystania z łaźni: dla kobiet od 6.00 do 8.00 lub 9.00 oraz mężczyzn – do południa. Wizytę zazwyczaj zaczynano od zajęć sportowych: szermierki, zapasów lub gry w piłkę.

Dopiero później udawano się do łaźni. Jeśli wierzyć Pliniuszowi Starszemu, po zostawieniu ubrania w apodyterium, czyli przebieralni, najpierw szło się do sudatorium, pomieszczenia przeznaczonego do „kąpieli lakońskiej”, czyli suchej, w którym wysokie temperatury uzyskiwano za pomocą rozgrzanych kamieni.

Artykuł stanowi fragment książki Agnieszki Krzemińskiej pt. Dawniej ludzie żyli w brudzie. Kiedy i dlaczego zaczęliśmy o siebie dbać? (Wydawnictwo Poznańskie 2021).
Artykuł stanowi fragment książki Agnieszki Krzemińskiej pt. Dawniej ludzie żyli w brudzie. Kiedy i dlaczego zaczęliśmy o siebie dbać? (Wydawnictwo Poznańskie 2021).

Następne było caldarium, gdzie dzięki hipokaustum zażywano kąpieli w basenie z gorącą wodą. Stamtąd szło się do pomieszczenia, w którym panowała umiarkowana temperatura, czyli do tepidarium, a na końcu zanurzano się w zimnej wodzie we frigidarium i pływano w basenie, czyli natatio.

Za dodatkowe usługi trzeba było zapłacić

Łaźnia była demokratyczna – wśród nagich ciał przestawała się liczyć pozycja społeczna: zachwycano się pięknie zbudowanym i wysportowanym niewolnikiem, a wyśmiewano zwały tłuszczu bogacza – ale nie każdy mógł sobie pozwolić na wszystko, bo usługi dodatkowe kosztowały.


Reklama


Jeśli nie miało się własnego niewolnika, za masaż lub naoliwianie ciała trzeba było zapłacić łaziebnemu (balneator); tak samo w salach zwanych unctorium (od unguentum – olejek) lub oleoterion (od olea – oliwa) czekali płatni specjaliści: frictores i strigiles, którzy masowali ciało specjalnymi szczotkami i usuwali pot oraz brud (skrobaczkami); unctores i onduarii, którzy nacierali ciało olejkami i tłuszczami; aleiptei i tractatores – masażyści, oraz alipilii, którzy usuwali pęsetkami zbędne owłosienie.

Gorąca kąpiel i masaż zalecane były przez antycznych medyków, na przykład słynny lekarz gladiatorów Galen twierdził, że dla rozluźnienia ciała i mięśni powinno się ich zażywać po każdym wysiłku fizycznym.

Tak Termy Karakalli wyobrażał sobie Lawrence Alma-Tadema (domena publiczna).
Tak Termy Karakalli wyobrażał sobie Lawrence Alma-Tadema (domena publiczna).

Imponujące budowle

Od czasów panowania Trajana (w jego termach w podziemnych zbiornikach mieściło się 8 milionów litrów wody) coraz większe i wspanialsze kompleksy termalne stały się formą manifestacji potęgi i łaskawości kolejnych cesarzy. Oddane do użytku w 216 roku łaźnie Karakalli osiągnęły gigantyczne rozmiary – mury otaczają powierzchnię 410 na 380 metrów, długość fasady głównego budynku wynosi 210 metrów, okrągłe caldarium ma średnicę 55 metrów, a frigidarium – 65 na 29 metrów.

Ściany i posadzki do dziś pokryte są fragmentami mozaik i zdobiących je posągów. Monumentalizacja term osiągnęła szczyt na przełomie III i IV wieku – budynek z pomieszczeniami kąpielowymi w łaźniach wzniesionych przez Dioklecjana miał 235 metrów długości na 150 metrów szerokości i jednocześnie mogło w nim przebywać 3 tysiące osób.


Reklama


Frigidarium (zamienione w renesansie według projektu Michała Anioła na bazylikę Santa Maria degli Angeli), zbudowane na planie krzyża, ma imponujące 66 metrów długości i 48 metrów szerokości.

Gdzie łaźnie tam cywilizacja

Powstawanie łaźni w miastach rzymskich stało się wyznacznikiem cywilizacyjnego zasięgu Imperium Romanum. Termy budowano również na jego rubieżach (czego przykładem jest brytyjskie Bath, gdzie w miejscu występowania gorących źródeł wzniesiono kompleks term i łaźni Aquae Sulis) oraz w obozach wojskowych.

W tych ostatnich były to zazwyczaj proste balnea – pomieszczenia kąpielowe lub zwykłe funkcjonalne termy, ale nie wszędzie ich estetyka stanowiła sprawę drugorzędną. Polscy archeolodzy w obozie rzymskim w Novae nad Dunajem natrafili na szpital, w którym leczono legionistów. W trakcie badań okazało się, że mająca kształt kwadratu budowla powstała na ruinach wspaniałych łaźni, których nie powstydzono by się nawet w samym Rzymie.

Najwyraźniej zamożni oficerowie z I Legionu Italskiego przyzwyczajeni byli do wygody. Termy zdobiły mozaiki, marmurowe lamperie, rzeźby naturalnej wielkości oraz malowidła ścienne na stiuku. Z przyjemności spędzania czasu w łaźni zrezygnowano dopiero z konieczności – na początku wojen dackich (lata 101–102, 105–106), kiedy zamieniono je na szpital.

Część rzymskich łaźni zachowanych w Bath (Diliff/CC BY 2.5).
Część rzymskich łaźni zachowanych w Bath (Diliff/CC BY 2.5).

Koniec rzymskich łaźni

Rzymski kult higieny i ciała zaczął się chwiać wraz ze wzrostem znaczenia chrześcijaństwa. Coraz liczniejsi chrześcijanie bardziej przestrzegali podziałów płciowych podczas kąpieli oraz mniej chętnie korzystali z płatnych usług, takich jak masaże czy uprawiania sportu, bo przesadne dbanie o ciało uważali za niezgodne z ich religią.

Mimo tego przez długi czas jej wyznawcy, nawet jeśli rezygnowali z pewnych uciech, to nadal żyli jak pogańscy Rzymianie, korzystając z wszelkich dobrodziejstw cywilizacyjnych. Termy zaczęły podupadać z powodu pogłębiającego się kryzysu polityczno-gospodarczego, który sprawił, że utrzymanie tych wielkich, wymagających ogromnych nakładów finansowych i struktur administracyjnych kompleksów przestało być możliwe.

Przeczytaj również o tym czy ołowiane rury doprowadziły do upadku starożytnego Rzymu? Oto co mówią badania


Reklama


Źródło

Artykuł stanowi fragment książki Agnieszki Krzemińskiej pt. Dawniej ludzie żyli w brudzie. Kiedy i dlaczego zaczęliśmy o siebie dbać? Ukazała się ona nakładem Wydawnictwa Poznańskiego.

Kiedy i dlaczego ludzie zaczęli o siebie dbać?

Tytuł, lead i śródtytuły pochodzą od redakcji. Tekst został poddany obróbce redakcyjnej w celu wprowadzenia większej liczby akapitów.

Autor
Agnieszka Krzemińska
Dołącz do dyskusji

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.


Reklama

Wielka historia, czyli…

Niesamowite opowieści, unikalne ilustracje, niewiarygodne fakty. Codzienna dawka historii.

Dowiedz się więcej

Kamil Janicki

Historyk, pisarz i publicysta, redaktor naczelny WielkiejHISTORII. Autor książek takich, jak Damy polskiego imperium, Pierwsze damy II Rzeczpospolitej, Epoka milczenia czy Seryjni mordercy II RP. Jego najnowsza pozycja to Damy Władysława Jagiełły (2021).

Rafał Kuzak

Historyk, specjalista od dziejów przedwojennej Polski, mitów i przekłamań. Współzałożyciel portalu WielkaHISTORIA.pl. Autor kilkuset artykułów popularnonaukowych. Współautor książek Przedwojenna Polska w liczbach oraz Wielka Księga Armii Krajowej. Zajmuje się również fotoedycją książek historycznych, przygotowywaniem indeksów i weryfikacją merytoryczną publikacji.

Aleksandra Zaprutko-Janicka

Historyczka i pisarka. Autorka książek poświęconych zaradności polskich kobiet w najtrudniejszych okresach naszych dziejów. W 2015 roku wydała „Okupację od kuchni”, a w 2017 – „Dwudziestolecie od kuchni”. Napisała też „Piękno bez konserwantów” (2016). Obecnie jest dziennikarką Interii.

Wielkie historie w twojej skrzynce

Zapisz się, by dostawać najciekawsze informacje z przeszłości. Najlepsze artykuły, żadnego spamu.

Drodzy Czytelnicy! Nasza strona (jak niemal wszystkie inne) wykorzystuje pliki cookies i podobne technologie, między innymi po to, by dostosowywać treści reklamowe do zainteresowań i preferencji użytkowników. Aby to robić, potrzebujemy Waszej zgody.

Klikając przycisk "Przejdź do serwisu" lub zamykając to okno za pomocą przycisku "x" wyrażasz zgodę na przetwarzanie przez Ingens Media Sp. z o.o. oraz naszych zaufanych partnerów, twoich danych osobowych zapisanych w plikach cookies i innych podobnych technologiach w celu marketingowym, obejmującym w szczególności wyświetlanie spersonalizowanych reklam.

Zgoda nie jest obowiązkowa. Możesz też w dowolnym momencie ją cofnąć. Szczegóły dotyczące naszej polityki prywatności, zakresu zgód, a także wycofania i niewyrażenia zgody znajdziesz w naszej polityce prywatności. Tam też znajdziesz informacje na temat zasad przetwarzania danych oraz twoich uprawnień z tym związanych.

Poprzez korzystanie z serwisu bez zmieniania ustawień prywatności w twojej przeglądarce internetowej wyrażasz zgodę na przechowywanie w Twoim urządzeniu końcowym plików cookies i innych podobnych technologii służących do dopasowywania.