Drzewa penisowe w średniowieczu. Dlaczego zakonnice zrywały z nich męskie przyrodzenia?

„Drzewa penisowe są w sztuce średniowiecznej rzadkie, ale nie niespotykane” – pisze prof. John Arnold z Uniwersytetu Cambridge. Dr Lucy Allen, związana z tą samą uczelnią, podkreśla natomiast, że drzewa ciężkie od męskich przyrodzeń malowały także kobiety. I miały ku temu bardzo dobry powód.

„Miejska fontanna stanowiła kluczową wizytówkę włoskiej społeczności XIII stulecia” – tłumaczy John Arnold w pracy poświęconej temu, jak ludzie średniowiecza podchodzili do spraw seksu. – „Była nieodzownym źródłem wody, ale też wyrazem lokalnej tożsamości i na poły formalnym miejscem spotkań”.


Tę w toskańskim miasteczku Massa Marittima zbudowało w 1265 roku, zaraz obok głównego placu targowego. Mniej więcej dziesięć lat później ściany loggi mieszczącej ujęcie wody ozdobiono muralami.

Dwa zniszczały i tylko na zasadzie domniemania pisze się, że pośrodku kompozycji zobrazowana była Dziewica Maryja. Dobrze wiadomo za to, co było po lewej, bo w 2000 roku tamten mural został odsłonięty i odrestaurowany. Jak wyjaśnia prof. Arnold: „średniowieczna gmina [Masa Marittimy] zdecydowała, żeby [w lewym łuku loggi] umieścić drzewo penisowe”.

(fot. Andrea Anselmi, lic. CC-BY-SA 4,0)

Z jego gałęzi zwisają penisy

Specjalista z Cambridge opisuje to osobliwe malowidło w następujący sposób:

Mural ma rozmiary mniej więcej 6 na 5 metrów (…). U dołu z prawej strony cztery kobiety stoją spokojnie, pogrążone w rozmowie, podczas gdy czarny ptak wlatuje nad nie z nad prawej krawędzi.


U dołu z lewej cztery kobiety (być może te same kobiety) biją się i kłócą. Dwie walczą o trzymaną torbę, szarpiąc się wzajemnie za włosy, a nad nimi fruwają czarne ptaszyska. Kolejna kobieta jest dźgana od tyłu – przypuszczalnie sodomizowana – przez pozbawionego ciała fallusa.

(fot. Sailko, lic. CC-BY-SA 4,0)

Czwarta z kobiet sięga do gałęzi owocującego drzewa, które dominuje nad całym obrazem. Z jego gałęzi zwisają penisy: dwadzieścia pięć lub więcej, wszystkie nabrzmiałe i z mosznami, ale oderwane od swych właścicieli.

Inni naukowcy analizujący mural dopowiadają, że w torbie (lub dzbanie?), o którą biją się dwie z kobiet, zapewne także znajdują się męskie członki.


Seksualna perwersja… i walki o „owoce” z drzewa

Zinterpretowanie grafiki nastręcza niemałych trudności. Najbardziej zasłużony badacz muralu, George Ferzoco, uznał go za przykład propagandy politycznej. Zdaniem tego dyrektora Centrum Studiów Toskańskich na Uniwersytecie Leicaster, wpływowe stronnictwo gwelfów zleciło wykonanie grafiki, by oczernić przepędzonych rywali z frakcji gibelinów.

(fot. Mongolo1984, lic. CC-BY-SA 4,0)
(fot. Sailko, lic. CC-BY-SA 4,0)

Zdaniem prof. Ferzoco mural pokazywał w czytelny sposób (czytelny przynajmniej dla widzów żyjących w XIII wieku) do czego może doprowadzić powrót do władzy gibelinów – a więc frakcji symbolizowanej przez czarnego orła. Ten miał się skończyć „herezją, seksualną perwersją, społecznymi zaburzeniami i czarnoksięstwem”.

Perwersję ukazano w formie fallusa atakującego od tyłu jedną z obywatelek. Zaburzenia – przez wyrywanie sobie włosów. A czary pod postacią… zabierania mężczyznom penisów.

Przeczytaj też: 16 najbardziej zaskakujących rzeczy, jakie można wyczytać w średniowiecznym bestiariuszu

Hipoteza nie przekonała wszystkich ekspertów. Według jednego z alternatywnych tłumaczeń drzewo symbolizowało płodność i obfitość. Mogło też stanowić swoisty symbol ochronny, alb nawet – mieć wyraz satyryczny.

Kanadyjski badacz Matthew Ryan Smith dopuszcza też interpretację biblijną, wedle której mural ukazuje efekty ulegania diabelskim podszeptom.


Drzewo według męskich wyobrażeń

Rozwiązania zagadki można mnożyć. Tym bardziej, że wyobrażenie z Massa Marittima nie stanowi zupełnego unikatu.

„Drzewa penisowe są w sztuce średniowiecznej rzadkie, ale nie niespotykane” – podkreśla prof. John Arnold. To konkretne uznaje się za najbardziej publiczne, największe i prawdopodobnie najstarsze. Motyw powracał jednak także w innych krajach, stuleciach i środkach przekazu.

Front budynku, w którym znajduje się publiczna fontanna i fresk przedstawiający drzewo penisowe (fot. Sailko, lic. CC-BY-SA 4,0).

Jakkolwiek rozumieć mural z Massa Marittimy, w oczywisty sposób gra on na mizoginistycznych uprzedzeniach. Kobiety walczą o męskie członki, dla ich zdobycia wpadają w szał, są też przez nie wykorzystywane, nawet wbrew woli…

Łatwo domyślić się, że pomysł na to dzieło narodził się w głowach mężczyzn. Nie zawsze tak jednak było.


Sznur przywiązany do…

Drugie najbardziej znane drzewo penisowe rodzi podobną litanię pytań. A może nawet dłuższą, o nim bowiem z całą pewnością wiadomo, że… wyszło spod ręki kobiety!

„Dzieło” znajduje się na kartach kodeksu z ok. 1360 roku, będącego obecnie w zbiorach Francuskiej Biblioteki Narodowej. Księga liczy dobrze ponad 300 kunsztownie zapisanych stron, na których marginesach umieszczono setki drobnych ilustracji i scenek.

Pierwsza strona kodeksu Fr. 25526 zawierającego opisywaną historię obrazkową.

Większość robi wrażenie zupełnie odrębnych grafik. Część wydaje się jednak układać w pewne historie, ciągnące się nawet przez paręnaście czy parędziesiąt stron.

Jeden z takich domniemanych „komiksów” rozpoczyna się na karcie 106r (czyli „recto” – prawej). I to od razu z wysokiego c.


Na rysunku marginesowym widać zakonnicę, która… prowadzi rudowłosego zakonnika na postronku przywiązanym do jego obnażonego przyrodzenia.

Kolejna grafika ukazuje tę samą parę. Zakonnica chowa się w wieży, a zakonnik – wdrapuje się tam za nią po drabinie.

Potem widać już tylko kobietę. Na karcie 106v („verso” – lewej) stoi pod zielonym, ciężkim od dojrzałych owoców drzewem. I zrywa z niego rzecz jasna penisy, które chowa następnie do koszyczka.

„Dick pic” z XIV wieku

Na czwartej ilustracji para w habitach znowu jest razem. Obejmuje się… i na tym historia się kończy. A przynajmniej takie wrażenie mógłby odnieść nieuważny czytelnik.

Na marginesach kolejnych stron przewijają się odmienne wątki, postacie, dzikie bestie i… obściskujące się syreny. Wreszcie jednak, na karcie 111r powracają zakonnica i zakonnik. A historia znajduje swoją kulminację.

Przeczytaj też: 13 dowodów na to, że średniowieczne księgi były dużo bardziej brutalne i krwawe, niż ci się wydaje

Najpierw rudowłosy mężczyzna klęka przed kobieta. Ręce ma złożone, zupełnie jakby zawzięcie się o coś do niej modlił. Ona zaś – patrzy na niego z wyższością i kiwa wyciągniętym palcem. Potem jednak mu ulega.

Kolejna ilustracja ukazuje zakonnicę i zakonnika, gdy wspólnie, na stojąco, łamią śluby czystości. Na odwrocie karty robią zaś to samo, ale tym razem w trawie.

Na kartach księgi można znaleźć też pełno innych nagich postaci czy mężczyzn z członkami na łańcuchach (np. ciągniętych za nie do piekła). Drzewo owocujące przyrodzeniami pojawia się jednak tylko dwukrotnie. Ponownie na stronie 160r. I znowu w… zakonnym kontekście.


Tym razem sadownictwem zajmują się aż dwie zakonnice. Dalej do akcji wraca zaś znany nam już, rudowłosy zakonnik.

Jedna z mediewistek analizujących temat, dr Lucy Allen, stwierdziła, że podaje on kobiecie swojego odczepionego od ciała i na dodatek ozdobionego czymś w rodzaju korony penisa.


„Kobieta, podobnie jak adresatki wysyłanych współcześnie, nieproszonych »dick piców«, nie wygląda na zadowoloną” – stwierdziła. Scenę da się jednak odczytać także na odwrót. Możliwe, że to raczej zakonnica wręcza zakonnikowi penisa, którego zerwała z drzewa. I którego chciałaby wspólnie użyć, podobnie jak na wcześniejszych kartach.

Specjaliści od jednej książki

Ta zawiła, obrazkowa historia z XIV stulecia wzbudziła zrozumiałą konsternację. Co ważne całkiem dobrze znana jest tożsamość jej autorki. Wbrew utartej opinii wcale nie tak rzadko zdarzało się, że twórcy średniowiecznych kodeksów podpisywali swoje dzieła. Tak czynili na przykład małżonkowie de Montbaston.

Richard i Jeanne de Montbaston prowadzili prężnie działający, paryski warsztat iluminatorski. On przepisywał księgi, ona je ilustrowała. Swoją uwagę koncentrowali zwłaszcza na pojedynczym, „bestsellerowym” dziele.

Wielkie historie co kilka dni w twojej skrzynce! Wpisz swój adres e-mail, by otrzymywać newsletter. Najlepsze artykuły, żadnego spamu.

Roman de la Rose, a więc Romans o róży, stanowił jeden z największych przebojów epoki. Do dzisiaj zachowało się przeszło 300 zawierających go kodeksów. Przynajmniej 19 z nich stworzyli Montbastonowie. I to właśnie w jednym z egzemplarzy Roman de la Rose owocują penisowe drzewa.

Dlaczego tak się dzieje? Co Jeanne de Montbaston miała do powiedzenia? Historycy (łatwo się domyślić, że mężczyźni) tradycyjnie przyjmowali, że… nic. Utarło się przekonanie, że iluminatorka nie potrafiła czytać i w ogóle nie rozumiała jaką książkę ilustruje. A jej wulgarne rysunki były pozbawione sensu, symboliki i związku z tekstem.


Ta interpretacja wreszcie zaczyna odchodzić do lamusa. Dr Lucy Allen z Uniwersytetu Cambridge przed paroma laty pochyliła się nad kwestią i zaproponowała nowe rozwiązanie. Stawiające Jeanne w o wiele cieplejszym świetle, a zarazem – po prostu ciekawsze.

Wszyscy mężczyźni powinni…

Dr Allen zwróciła uwagę, że Roman de la Rose to utwór ze wszech miar seksistowski i patriarchalny.

„Geniusz” i kobieta. Inny kodeks zawierający Roman de la Rose (MS. Douce 195, Francja, koniec XV wieku).

Występuje w nim niejaki „Geniusz”. Bohater, tłumaczący odbiorcom, że „wszyscy mężczyźni powinni wykorzystywać kobiety w roli seksualnych obiektów”. „Geniusz” porównuje też:

(…) (męską) sztukę pisania do aktu penetracji. Kobiety wyobraża sobie jako białe karty, wymagające zapisania. W agresywnych perorach stwierdza, że „ten kto nie pisze swoim narzędziem na tych pięknych tablicach, które przyszykowała mu natura, powinien za karę stracić swoje przyrodzenie i jądra”.


Zdaniem Lucy Allen francuska graficzka nie tylko rozumiała tekst, ale też wprost się do niego odniosła w swoich ilustracjach. Te bowiem można odczytać jako otwarte szyderstwo z mężczyzn. Komentarz do wywodów autora, który wszystko sprowadza do penisa i do męskich łóżkowych wyczynów:

Wygląda to zupełnie tak, jakby zakonnica z obrazka Jeanne mówiła: „cóż, jeśli trzeba mieć penisa, żeby opowiedzieć dobrą historię… to patrz ile ja ich nazrywałam!”.

Domniemany autoportret Jeanne de Montbaston.

Ostry żart i cięty komentarz

Historyczka Elizabeth Wilson ujęła sprawę nawet dosadniej. „Jeanne najwidoczniej naigrawa się z męskich obaw przed impotencją” – stwierdziła w artykule z serwisu „Culturised”. – „A poprzez ukazanie bohaterów jako mniszki i zakonnika, udziela też cięty komentarza co do zawodności ślubów czystości, których wymagano od ludzi wstępujących do popularnych wówczas wspólnot religijnych”.

Interpretacja nie do każdego przemawia. Jedno wiadomo jednak na pewno. Tradycja drzew penisowych nie wygasła. W niewiele późniejszym czasie rozpowszechniło się przekonanie, iż wiedźmy zdolne są kraść męskie przyrodzenia i zawieszać je – a jakże – na drzewach. To już jednak temat zasługujący na odrębny artykuł.

Zobacz też jak człowiek nazywany „mistrzem apokalipsy” wyobrażał sobie koniec świata.


Bibliografia

  1. Allen L., Jeanne de Montbaston – Penis Trees Against the Misogynists?, 13 października 2013.
  2. Arnold J., Gender and Sexuality [w:] A Companion to the Medieval World, red. C. Lansing, E.D. English, Wiley-Blackwell 2009.
  3. Bibliothèque nationale de France, kodeks Fr. 25526.
  4. Easton M., „Was It Good For You, Too?” Medieval Erotic Art and Its Audiences, „Different Visions: A Journal of New Perspectives on Medieval Art”, nr 1 (2008).
  5. Ferzoco G., Il murale di Massa Marittima/The Massa Marittima Mural, Regional Council of Tuscany Central Communications Unit 2004.
  6. Roman de la Rose Digital Library [w:] Digital Library of Medieval Manuscripts.
  7. Smith M.R., Reconsidering the „Obscene”: The Massa Marittima Mural, „Shift. Queen’s Journal of Visual & Material Culture”, nr 2(2009).
  8. Wilson E., Can’t See the Wood for the Trees: The Mysterious Meaning of Medieval Penis Trees, „Culturised”, 9 kwietnia 2017.
Autor
Kamil Janicki
Dołącz do dyskusji

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Wielka historia, czyli…

Niesamowite opowieści, unikalne ilustracje, niewiarygodne fakty. Codzienna dawka historii.

Dowiedz się więcej

Kamil Janicki

Historyk, pisarz i publicysta, redaktor naczelny WielkiejHISTORII. Autor książek takich, jak Damy polskiego imperium, Pierwsze damy II Rzeczpospolitej, Epoka milczenia czy Damy złotego wieku. Jego najnowsza pozycja to Damy przeklęte. Kobiety, które pogrzebały Polskę (2019).

Rafał Kuzak

Historyk, specjalista od dziejów przedwojennej Polski, mitów i przekłamań. Współautor książki „Wielka Księga Armii Krajowej”. Zastępca redaktora naczelnego WielkiejHISTORII. Zajmuje się również fotoedycją książek historycznych, przygotowywaniem indeksów i weryfikacją merytoryczną publikacji.

Anna Winkler

Doktor nauk społecznych, filozofka i politolożka. Zajmuje się przede wszystkim losami radykalizmu społecznego. Interesuje się historią najnowszą, historią rewolucji i historią miast, a także kobiecymi nurtami historii. Chętnie poznaje dzieje kultur pozaeuropejskich.

Aleksandra Zaprutko-Janicka

Historyczka i pisarka. Autorka książek poświęconych zaradności polskich kobiet w najtrudniejszych okresach naszych dziejów. W 2015 roku wydała „Okupację od kuchni”, a w 2017 – „Dwudziestolecie od kuchni”. Napisała też „Piękno bez konserwantów” (2016). Obecnie jest dziennikarką Interii.

Drodzy Czytelnicy! Nasza strona (jak niemal wszystkie inne) wykorzystuje pliki cookies i podobne technologie, między innymi po to, by dostosowywać treści reklamowe do zainteresowań i preferencji użytkowników. Aby to robić, potrzebujemy Waszej zgody.

Klikając przycisk "Przejdź do serwisu" lub zamykając to okno za pomocą przycisku "x" wyrażasz zgodę na przetwarzanie przez Ingens Media Sp. z o.o. oraz naszych zaufanych partnerów, twoich danych osobowych zapisanych w plikach cookies i innych podobnych technologiach w celu marketingowym, obejmującym w szczególności wyświetlanie spersonalizowanych reklam.

Zgoda nie jest obowiązkowa. Możesz też w dowolnym momencie ją cofnąć. Szczegóły dotyczące naszej polityki prywatności, zakresu zgód, a także wycofania i niewyrażenia zgody znajdziesz w naszej polityce prywatności. Tam też znajdziesz informacje na temat zasad przetwarzania danych oraz twoich uprawnień z tym związanych.

Poprzez korzystanie z serwisu bez zmieniania ustawień prywatności w twojej przeglądarce internetowej wyrażasz zgodę na przechowywanie w Twoim urządzeniu końcowym plików cookies i innych podobnych technologii służących do dopasowywania.