Handel żywym towarem w Polsce szlacheckiej. Ile kosztował chłop pańszczyźniany?

Strona główna » Nowożytność » Handel żywym towarem w Polsce szlacheckiej. Ile kosztował chłop pańszczyźniany?

„Zamożność szlachcica [w Rzeczpospolitej] ocenia się wedle ilości posiadanych przezeń chłopów” – pisał Francuz Gaspar de Tende w połowie XVII wieku. Wieśniak był dla pana, zwłaszcza po potopie, elementem majątku, podobnie jak woły, budynki, narzędzia i areał ziemi.

„Wraz z bydłem inwentaryzuje się katolików kmieci, wszystkich począwszy od żony do dzieci” – komentował szlachecki poeta Wacław Potocki. „[W Polsce] poddani są w takim samym stopniu własnością swojego pana, w jakim moją własnością jest pióro, którym kreślę te słowa” – stwierdził z kolei pewien anonimowy przybysz z Niemiec.


Reklama


Ludzi, podobnie jak inne części składowe folwarku, można było swobodnie przekazać w inne ręce. I podobnie, jak zwierzęta albo łany uprawne mieli oni swoją cenę.

„Poddani są własnością dziedzica”

Ten aspekt pańszczyźnianej rzeczywistości (podobnie jak wiele innych, o których piszę szczegółowo w mojej książce Pańszczyzna. Prawdziwa historia polskiego niewolnictwa) nie miał osadzenia w konkretnych przepisach, uchwałach sejmowych czy przywilejach.

Chłop na rycinie z XVI-wiecznego Żywotu Ezopa Fryga.
Chłop na rycinie z XVI-wiecznego Żywotu Ezopa Fryga.

Sprzedawania ludzi nie regulowano, ale też – nie czyniono żadnych przeszkód prawnych szlachcicom, którzy angażowali się w proceder. O pełnym prawie nobilitowanych do rozporządzania poddanymi dosadnie pisał u schyłku epoki ksiądz Teodor Ostrowski. Twierdził, że „stan poddaństwa naszego”, wypływający jeśli nie z aktów prawnych, to z obyczajów „w następujących zamyka się punktach”:

Poddani na roli osiadli i pańszczyznę odbywający, nie tylko sami, ale i z potomstwem swym są własnością dziedzica, tak że ich darować, sprzedać, na inną rolę lub wieś przenieść ma wolne prawo.


Reklama


Polski model niewolnictwa

Nad Wisłą nie organizowano targów niewolników. Instytucje takie zbyt dosadnie kojarzyłyby się z giełdami ludzi działającymi w Stambule, do którego Tatarzy i Turcy gnali nieszczęśników wziętych w jasyr. Masowa wymiana żywego towaru nie odpowiadałaby poza tym polskim realiom. Jak podkreśla profesor Kacper Pobłocki, „pańszczyzna funkcjonowała przy silnym deficycie pieniądza”.

Komentarz ten w szczególnym stopniu odnosi się do czasów najbardziej radykalnego zaostrzenia poddaństwa, już po krachu w eksporcie zboża. W gospodarce w dużym stopniu naturalnej, przy daleko posuniętym odcięciu folwarków i wsi od rynku, wymianę ludzi organizowano mniej bezpośrednimi metodami. Było to jednak zjawisko bez wątpienia powszechne.

panszczyzna - okladka
O szlacheckim wyzysku i życiu polskich chłopów pisze znacznie szerzej na kartach mojej nowej książki pt. Pańszczyzna. Prawdziwa historia polskiego niewolnictwa (Wydawnictwo Poznańskie 2021).

Tysiące zachowanych kontraktów

Już przed stuleciem prekursor badań naukowych nad nowożytną wsią profesor Jan Rutkowski pisał, że handel chłopami pańszczyźnianymi stanowił „jedną z najciemniejszych stron poddaństwa polskiego”. Dopiero jednak po drugiej wojnie światowej zebrano źródła, dające podstawy do badania skali i charakteru sarmackiej sprzedaży żywego towaru.

Dla zabezpieczenia transakcji – także tych pozbawionych wymiaru czysto monetarnego – szlachcice spisywali umowy między sobą i przekazywali je do urzędów grodzkich. W dokumentach wyszczególniano warunki wymiany i potwierdzano, iż chłop przeszedł w ręce nowego właściciela. Profesor Janusz Deresiewicz zgromadził w latach 50. XX wieku 3000 takich nowożytnych kontraktów, z których niemal 750 wydał drukiem. Opasły tom zawiera tylko źródła z wielkopolskich archiwów. W całym kraju podobnych dokumentów mogły być pierwotnie dziesiątki tysięcy.

Wśród opublikowanych umów 7,7% dotyczy bezpośredniej, jawnej sprzedaży. W 4,6% przypadków szlachcice wymienili się posiadanymi chłopami, a w 6,2% – użyli ich jako zastawu pod uzyskany kredyt. Aż 70,4% kontraktów mówiło jednak o darowiźnie, donacji. Była to formuła, pod którą często ukrywano handel ludźmi, zwłaszcza wtedy, gdy nie wiązał się on z prostą zapłatą w pieniądzu. Lub gdy strony układu nie chciały zdradzać jego szczegółów.

Z perspektywy chłopa rodzaj umowy nie miał znaczenia. Tak w aktach sprzedaży, jak i w donacjach ludzie byli opisywani w sposób niemal identyczny co „alienowane”, wyzbywane przedmioty.


Reklama


„Z wszystkiej własności do pomienionego mielcarza [słodownika] i jurysdykcji do niego dziedzicznej całej się wyzwalam i z onej ustępuję” – zapewniał pewien szlachcic w darowiźnie z 1694 roku. „Z poddanych moich rezygnuję, nic sobie do nich własności nie zostawiając” – gwarantował inny w roku 1724. „[Tego] Marcina z żoną, dziećmi, z inwentarzem rogatym i nierogatym, tudzież z całą ich ruchomością, z wszystką ich obojga własnością daję i z prawa poddaństwa dobrom Czachorowu kwituję i uwalniam, oddając ich na wieczność w niewątpliwe poddaństwo wraz z dziećmi i inwentarzem” – zanotowano szerzej w kontrakcie z 1779 roku.

Zwyczajowa cena za chłopa

W przypadkach, gdy podawano ceny sprzedaży, często były one zbliżone do wymiaru główszczyzny – kwoty płaconej za zabicie chłopa, ale też za przyjęcie do siebie cudzego poddanego, co szlachcice uznawali za formę kradzieży. Od pierwszej połowy XVII wieku taką zwyczajową kwotą były 192 złote polskie (floreny) za mężczyznę i połowa z tego, dziewięćdziesiąt sześć złotych, gdy kupowano kobietę.

Chłopi wzięci w jasyr na obrazie Walerego Eljasza-Radzikowskiego.

Przed potopem cena za chłopa odpowiadała około 21 000 naszych złotych. Później – z uwagi na inflację – kilkunastu tysiącom. Z dzisiejszej perspektywy to oczywiście śmiesznie mało w zamian za ludzkie życie.

W nauce można się nawet spotkać z opiniami, że niskie i niezmienne kwoty stanowią dowód, iż wymiana ludzi nie miała nad Wisłą handlowego charakteru. I argument za tym, by szlachtę rozgrzeszyć z zarzutu nagminnego kupczenia myślącymi istotami. W rzeczywistości jednak pieniądze płacone nad Wisłą za niewolników wpisują się w normy sprzedaży ludzi na przestrzeni wieków, a nawet tysiącleci.


Reklama


Próby przeliczenia typowych, średnich kwot płaconych na targach niewolników dają niemal zawsze zbliżone rezultaty. W starożytnym Rzymie u szczytu potęgi cesarstwa, w Stambule w XVI wieku, w Karolinie Południowej w Stanach Zjednoczonych u schyłku stulecia XIX – we wszystkich tych miejscach zniewolony mężczyzna kosztował w przeliczeniu od kilkunastu do maksymalnie trzydziestu tysięcy dzisiejszych złotych.

Ludzie sprzedawani hurtem, transakcje wiązane, chłop po połowie…

W praktyce oczywiście nie każdego człowieka wyceniano tak samo i nie każda transakcja odbywała się na podobnych warunkach.

W źródłach z czasów Rzeczpospolitej Obojga Narodów można odnaleźć przypadki, gdy chłopów zbywano już za kilkanaście florenów. Czasem jednak płacono nawet sporo więcej niż 200 złotych polskich – zwłaszcza gdy pod młotek szedł kowal, inny wiejski rzemieślnik, albo doświadczony karczmarz.

XVIII-wieczny polski chłop przy pracy.

Na koszt mogła wpływać też skala kontraktu. Na początku XVIII wieku senator Jan Przebendowski nabył sześćdziesięciu ośmiu ludzi za łącznie 4000 złotych. Jeden wieśniak kosztował go niespełna 60 złotych. Trochę ponad 3500 w dzisiejszych pieniądzach.

Zdarzały się poza tym sytuacje, gdy za jednego człowieka płacono innym – „głowa za głowę”. W dokumentach notowano również wymiany niewolników na woły, konie robocze albo trzodę chlewną. „Mało nam tego, że chłopem jak bydlęciem pracujemy” – komentował autor Głosu wolnego wolność ubezpieczającego. – „Co więcej często za psa albo szkapę poddanego sprzedajemy”.

Wielkie historie co kilka dni w twojej skrzynce! Wpisz swój adres e-mail, by otrzymywać newsletter. Najlepsze artykuły, żadnego spamu.

Zdecydowana większość transakcji miała charakter łączony. Z rąk do rąk przechodzili nie tylko ludzie, ale też zagrody i uprawiana ziemia. Przekazywanie chłopów mogło wiązać się z przejmowaniem spadku. Ten nie zawsze dało się równo rozłożyć między potomków szlachcica.

W 1593 roku zdarzyło się, że niejacy bracia Skrzydlewscy odziedziczyli kmiecia… po połowie. Aby rozwiązać problem jeden ze spadkobierców dopłacił drugiemu za jego część człowieka i dodatkowo poręczył mu kredyt. Już sama rekompensata wynosiła aż pięćdziesięciu złotych, co oznaczałoby że chłopa wyceniono na dużo ponad 30 000 w dzisiejszych pieniądzach. Jak podkreśla Michał Rauszer, do podobnych wyrównań i dopłat dochodziło często.


Reklama


Znane są też historie, gdy ludzi sprzedawano w związku z wstąpieniem do klasztoru. W 1745 roku świeżo upieczony zakonnik Robert Dobiejewski potwierdził, że zbył za 160 złotych (ponad 8000 w dzisiejszej walucie) „poddanego swego kowala jejmości pani Korytowskiej”, która wcześniej go „zarezerwowała”.

Pożyczka pod zastaw człowieka

Handel ludźmi bez ziemi notowano rzadko, ale też się zdarzał. I jak podkreślał historyk prawa Kazimierz Orzechowski „musiał za sobą pociągać zburzenie całej dotychczasowej egzystencji” kmiecia.

Chłopi w drodze na targ na XVI-wiecznej rycinie.

Nawet gdy poddanego zbywano z rodziną, dobytkiem ruchomym, ewentualnie bydłem i czeladzią, to tracił on oparcie w gromadzie i trafiał do nieznanej społeczności, w której miał status obcego, wyrzutka. Taki był zapewne los niejakiego Macieja, o którym wspomina dokument z 1642 roku. Na mocy aktu szlachcic Jezierski sprzedał ziemię i mieszkańców. Maćka cenił jednak najwidoczniej tak wysoko, że wyłączył go z transakcji i oddał swojemu synowi. A tym samym: w „nagrodę” za wierną służbę pozbawił go domu, sąsiadów i znanego życia.

W tylko nieco lepszej sytuacji byli ci chłopi, którymi poręczano pożyczki. Obchodzono się z nimi jak z przedmiotami oddawanymi do lombardu. Na poczet kredytu szły ich czynsze, powinności w naturze, ale też praca ich rąk. W ramach transakcji narzucano im nowego, tymczasowego pana, inne miejsce robót, nawet inny dom, bo umowy zwykle miały aż roczny termin spłaty.


Reklama


W zamian szlachcic mógł liczyć na spory zastrzyk gotówki. Przykładowo działający pod Krosnem w pierwszej połowie XVI wieku Andrzej Pielsz Rogowski pod jednego chłopa pożyczał od sześciu do dwudziestu dwóch złotych. Maksymalnie piętnaście tysięcy w dzisiejszych pieniądzach.

***

Przodkowie większości Polaków byli niewolnikami traktowanymi często gorzej niż zwierzęta. O tym, jak wyglądało ich codzienne życie i jak nowożytna szlachta korzystała z nieograniczonej władzy nad chłopami przeczytacie w mojej nowej książce pt. Pańszczyzna. Prawdziwa historia polskiego niewolnictwa (Wydawnictwo Poznańskie 2021). Do kupienia na Empik.com.

Przemilczana prawda o życiu polskich chłopów pańszczyźnianych

panszczyzna - okladka
Tekst stanowi fragment mojej nowej książki pt. Pańszczyzna. Prawdziwa historia polskiego niewolnictwa (Wydawnictwo Poznańskie 2021).

Bibliografia

  1. Cudzoziemcy o Polsce. Relacje i opinie, t. 1–2, oprac. J. Gintel, Wydawnictwo Literackie 1971.
  2. Cudzoziemcy w Polsce, oprac. F.K. Liske, wyd. Gubrynowicz i Schmidt 1876.
  3. Deresiewicz J., Handel chłopami w dawnej Rzeczypospolitej, Książka i Wiedza 1958.
  4. Konarski M., Legal issues related to the flight of peasants in old Poland (14-th–19th century), „Review of European and Comparative Law”, t. 38 (2019).
  5. Leszczyński A., Ludowa historia Polski, W.A.B. 2020.
  6. Leszczyński S., Głos wolny wolność ubezpieczający, Wydawnictwo Biblioteki Polskiej 1858.
  7. Matuszewski J., Czy handlowano chłopami w Rzeczypospolitej szlacheckiej? [w:] tegoż, Pisma wybrane, t. 2, Wydawnictwo Uniwersytetu Łódzkiego 2000.
  8. Orzechowski K., O władztwie pana feudalnego wobec uzależnionych od niego chłopów, „Czasopismo Prawno-Historyczne”, t. 12 (1960).
  9. Pobłocki K., Niewolnictwo po polsku, „Czas Kultury”, nr 3 (2016).
  10. Potocki W., Moralia (1688), t. 1–3, oprac. T. Grabowski, J. Łoś, Akademia Umiejętności 1915–1918.
  11. Rauszer M., Bękarty pańszczyzny. Historia buntów chłopskich, RM 2020.
  12. Rutkowski J., Poddaństwo włościan w XVIII wieku w Polsce i w niektórych innych krajach Europy [w:] tegoż, Wieś europejska późnego feudalizmu, Państwowy Instytut Wydawniczy 1986.
  13. Transakcje chłopami w Rzeczypospolitej szlacheckiej (w. XVI-XVIII), oprac. J. Deresiewicz, Książka i Wiedza 1959.
  14. Trzyma E., Wtórne poddaństwo [w:] Historia chłopów polskich, t. 1: Do upadku Rzeczypospolitej szlacheckiej, red. S. Inglot, Ludowa Spółdzielnia Wydawnicza 1970.
Autor
Kamil Janicki
5 komentarzy

 

Dołącz do dyskusji

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.


Reklama

Wielka historia, czyli…

Niesamowite opowieści, unikalne ilustracje, niewiarygodne fakty. Codzienna dawka historii.

Dowiedz się więcej

Dołącz do nas

Kamil Janicki

Historyk, pisarz i publicysta, redaktor naczelny WielkiejHISTORII. Autor książek takich, jak Pańszczyzna. Prawdziwa historia polskiego niewolnictwa, Wawel. Biografia, Warcholstwo czy Cywilizacja Słowian. Jego najnowsza książka toŚredniowiecze w liczbach (2024).

Rafał Kuzak

Historyk, specjalista od dziejów przedwojennej Polski. Współzałożyciel portalu WielkaHISTORIA.pl. Autor kilkuset artykułów popularnonaukowych. Współautor książek Przedwojenna Polska w liczbach, Okupowana Polska w liczbach oraz Wielka Księga Armii Krajowej.

Wielkie historie w twojej skrzynce

Zapisz się, by dostawać najciekawsze informacje z przeszłości. Najlepsze artykuły, żadnego spamu.