Praca na roli w średniowieczu. Miniatura z epoki.

Życie polskich chłopów w średniowieczu. Ile zarabiali i jak naprawdę ich traktowano?

Strona główna » Średniowiecze » Życie polskich chłopów w średniowieczu. Ile zarabiali i jak naprawdę ich traktowano?

Polscy chłopi nie od zawsze byli „psią krwią” i „bydlętami”. Myli się jednak ten, kto sądzi, że zanim narzucono im kierat, cieszyli się pełną, nieskrępowaną swobodą. Złoty wiek włościańskiej wolności, który miał przypaść na okres pełnego i późnego średniowiecza, to fikcja, kreowana już w epoce szlacheckiej, a następnie ochoczo przejęta przez XIX-wiecznych historyków. Fikcja, co ważne, niezwykle trwała.

Poniższy tekst stanowi fragment mojej nowej książki pt. „Pańszczyzna. Prawdziwa historia polskiego niewolnictwa”. Dowiedz się o niej więcej na Empik.com.

Do dzisiaj utrzymuje się przekonanie, że w czasach ostatnich Piastów kmiecie nad Wisłą byli zamożni i niezależni. Dopiero później, przez ustępstwa Jagiellonów, a zwłaszcza na skutek rozzuchwalenia szlachty w dobie rządów elekcyjnych, wąsaci sobiepanowie w kontuszach mieli założyć poddanym kajdany. Rzeczywistość nie była równie czytelna, a bieg zdarzeń prosty.


Reklama


Średniowieczna pańszczyzna

W średniowieczu, tak samo jak w kolejnej epoce, chłopi zawsze mieli nad sobą panów. Podległość była wprost wpisana w ich status: być kmieciem, znaczyło być poddanym właściciela ziemi – najczęściej rycerza, szlachcica, rzadziej dostojnika kościelnego albo urzędnika, dzierżącego pieczę nad dobrami monarchy. Chłopi, za użytkowanie przyznanego im gruntu, mieli obowiązek uiszczać opłaty.

Panu należał się czynsz w pieniądzach, a także daniny naturalne, zwłaszcza w postaci zboża, jaj, części zwierząt z kmiecej hodowli. Co więcej chłopom narzucano tak zwaną rentę odrobkową – a więc po prostu pańszczyznę. Istniała ona już w czasach piastowskich, choć nie była chyba powszechna ani bardzo uciążliwa. Szacuje się, że chłop miał obowiązek pracować na gospodarstwie pana przez kilka, najwyżej kilkanaście dni w roku.

Średniowieczni chłopi przy pracy. Miniatura z epoki
Średniowieczni chłopi przy pracy. Miniatura z epoki

Wieśniacza swoboda

Średniowieczni chłopi mieli niewątpliwie pewne swobody, choć ich zakres jest tematem niekończących się dyskusji. Do naszych czasów przetrwały dokumenty wydawane przy okazji zakładania nowych wsi lub reorganizacji już istniejących. To jednak akty prawne głównie z dużych majątków, nie zaś typowych, drobnych wiosek.

To też teksty prezentujące plany, zobowiązania, ale nie – ich realizację. Zwykle nie da się stwierdzić czy panowie wywiązywali się ze swych obietnic. A o faktycznej kondycji chłopów XIII czy XIV wieku, ich codziennych zmaganiach i bolączkach, wiadomo bardzo niewiele.


Reklama


Na pewno bariery między stanami nie były jeszcze ścisłe. Zdarzało się, że chłopi robili kariery naukowe, kościelne, że mniej lub bardziej legalnymi drogami wkradali się w szeregi nobili. Trafiały się przypadki, gdy rycerz brał sobie za żonę chłopkę, a nawet – gdy zamożny chłop wiązał się za kobietą z herbem.

Co ważniejsze, rycerstwo nie próbowało ingerować w każdy aspekt życia swoich poddanych. Kmiecie mieli prawo przekazywać używaną ziemię w spadku, a nawet kupować jej skrawki od innych gospodarzy. Mieli też pewną autonomię sądową i swoisty samorząd, choć ich zakres nie jest pewny i raczej nie był tak szeroki, jak sądzą piewcy średniowiecznej chłopskiej wolności. To wszystko nie oznacza jednak, że życie wieśniaków było proste, a nakładane na nich obciążenia – nieznaczne.

panszczyzna - okladka
Tekst stanowi fragment mojej nowej książki pt. Pańszczyzna. Prawdziwa historia polskiego niewolnictwa (Wydawnictwo Poznańskie 2021).

Trzy dzisiejsze złote na miesiąc

Panowie ograniczali presję nie z racji humanitaryzmu, z odruchu serca, ale z tej prostej przyczyny, że nie sądzili, iż z chłopów można więcej wycisnąć.

W średniowieczu ziemia dawała niewielkie plony. Z jednego wysianego ziarna uzyskiwano trzy, tylko z rzadka cztery. Jedno znów szło na zasiew, resztę w większości przejadano. Nadwyżka była skromna, a ceny za płody rolne, jakie dało się uzyskać na targach, bardzo niskie. Niewielkim przychodem gospodarz dzielił się z właścicielem gruntu, z kościołem, z państwem ściągającym podatki. Bilans nie był zachęcający.

Dla początków XV wieku – a więc czasów Władysława Jagiełły – oszacowano, że rodzina kmieca z Małopolski posiadająca duże, „pełnołanowe”, gospodarstwo mogła w okresie urodzaju liczyć, że na czysto zarobi rocznie nieco ponad sto groszy. W przeliczeniu na dzisiejsze pieniądze to 4000 złotych – choć szacunek jest oczywiście bardzo przybliżony.

Wielkie historie co kilka dni w twojej skrzynce! Wpisz swój adres e-mail, by otrzymywać newsletter. Najlepsze artykuły, żadnego spamu.

Na taką kwotę pracowało przeciętnie czterech dorosłych w rodzinie mającej jeszcze dwójkę małych dzieci, też zaprzęganych do pomocy w miarę możliwości. Zarobki na osobę wynosiły niespełna półtora grosza na miesiąc (czyli około pięćdziesiąt dzisiejszych złotych). Nawet proste trzewiki kosztowały kilka razy więcej. Kożuch wymagał pracy jednego członka rodziny przez czternaście miesięcy. Za zarobki miesięczne można było natomiast kupić worek gwoździ.

Bez porównania gorsza była sytuacja małych gospodarstw, połówkowych. Taka rodzina mogła liczyć na średnio 5 groszy rocznego dochodu. To jakieś 200 dzisiejszych złotych, albo niespełna 3 złote na osobę, na miesiąc. A mowa o dochodach w dobrych latach. Nagły grad, dotkliwe ulewy, inwazja szkodników albo klęska suszy szybko wpędzały w tarapaty nawet duże chłopskie gospodarstwa. Dla kmieci pracujących na skąpej roli każdy nieurodzaj oznaczał widmo głodu.


Reklama


Iluzja wolności

Ci, którzy wierzą w wizję szczęśliwych średniowiecznych chłopów, twierdzą, że wieśniacy mieli przynajmniej wolność osobistą: w obliczu nędzy mogli opuścić gospodarstwo, albo wysłać jednego z synów do pracy w mieście, by w izbie ubyło gęb wymagających wykarmienia. Ale to również bardziej mit niż prawda.

Chłopom zawsze utrudniano porzucanie roli. Zwykle pan godził się na wychodźstwo najwyżej kilku osób rocznie ze wsi. Emigranci musieli mu się opłacić, niekiedy też znaleźć zastępcę na swoje miejsce. „Nie było to więc odejście łatwe i wolność szeroko rozumiana” – podkreślał znawca tematu, profesor Andrzej Wyczański. Z czasem pętlę tylko zaciskano.

Praca na roli w średniowieczu. Miniatura z epoki.
Praca na roli w średniowieczu. Miniatura z epoki.

Znamienna rzecz, że to za panowania i na polecenie Kazimierza Wielkiego po raz pierwszy wprowadzono odgórne, „ustawowe” ograniczenie wolności kmieci.

Ostatni Piast na polskim tronie, od stuleci chwalony jako „król chłopów” oraz wielki obrońca włościańskiej wolności, zawarł w swoich sławnych statutach przepisy, w myśl których w małopolskich wsiach najwyżej dwóch kmieci rocznie mogło opuścić miejscowość bez zgody pana. W Wielkopolsce z kolei nakazywano pozostawiać domy w dobrym stanie, a prawo do emigracji obowiązywało tylko przez jeden, jedyny dzień w roku: chłop mógł opuścić wieś w Boże Narodzenie.


Reklama


„Kmiecie żyją w niewoli”

Reguły skodyfikowano w połowie XIV wieku, ale niewątpliwie obowiązywały już wcześniej, jako prawa zwyczajowe. Teraz zostały potwierdzone i umocnione. A za nimi szły kolejne restrykcje. Można przytoczyć chociażby dokument z 1359 roku stanowiący, że chłop, którzy przekroczy granicę między ziemią chełmską a lubelską, zostanie automatycznie uznany za niewolnego. Taka sama kara czekała jego żonę oraz dzieci.

Już w średniowieczu pojawiały się głosy, że wszyscy wieśniacy nad Wisłą są traktowali niczym niewolnicy. Wyjątkowo ostro wypowiadał się o tym Jan z Ludziska –  wykładowca Akademii Krakowskiej, humanista, astronom i retor, z pochodzenia chłop z Kujaw.

Praca na wsi średniowiecznej. Miniatura z epoki.
Praca na wsi średniowiecznej. Miniatura z epoki.

W 1447 roku, w mowie wygłoszonej w związku z wyborem Kazimierza IV Jagiellończyka na polskiego króla, pytał: „Dlaczegóż w tym kraju tak bogatym kmiecie żyją w niewoli i cierpią taki ucisk, jak niegdyś synowie Izraela w Egipcie?”. Elekta wzywał to dokonania „reform”, do „zniesienia niewoli”. Argument miał jeden: przecież „jasną jest rzeczą, że natura wszystkich ludzi zrodziła równymi”. Że chłop to też człowiek, taki jak szlachcic. Już w XV wieku ta zasadnicza teza napotykała opór.

Dekadę przed tym, jak Jan z Ludziska wygłosił swą orację, charakterystyczna historia wydarzyła się na Mazowszu. Pewien gospodarz pozwał przed sąd swojego pana, Sebastiana z Tymanki. Na procesie stawił się jednak tylko sam szlachcic. Zapytany o nieobecność chłopa odparł krótko: „Ściąłem go”. Dla niego najwidoczniej poddany człowiekiem już nie był.

Polscy chłopi w XV stuleciu byli ubezwłasnowolnieni, w znacznym stopniu przywiązani do gleby, którą uprawiali. Nie mieli siły politycznej, nie traktowano ich jak osobnego stanu, posiadającego przyrodzone prawa.

Grunt pod radykalne przemiany został położony. Pełne poddaństwo było warunkiem koniecznym dla wprowadzenia pańszczyzny. Już nie w rozumieniu przymusowej pracy kilkanaście dni w roku, ale wszechogarniającego obciążenia, decydującego o całej egzystencji chłopów.


Reklama


***

Przodkowie większości Polaków byli niewolnikami traktowanymi gorzej niż zwierzęta. O tym, jak wyglądało ich codzienne życie i jak nowożytna szlachta korzystała z nieograniczonej władzy nad chłopami przeczytacie w mojej nowej książce pt. Pańszczyzna. Prawdziwa historia polskiego niewolnictwa (Wydawnictwo Poznańskie 2021). Powyższy tekst stanowi fragment tej właśnie publikacji. Bibliografia i przypisy znajdują się w książce.

Przemilczana prawda o życiu polskich chłopów pańszczyźnianych

panszczyzna - okladka
Tekst stanowi fragment mojej nowej książki pt. Pańszczyzna. Prawdziwa historia polskiego niewolnictwa (Wydawnictwo Poznańskie 2021).
Autor
Kamil Janicki
7 komentarzy

 

Dołącz do dyskusji

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.


Reklama

Wielka historia, czyli…

Niesamowite opowieści, unikalne ilustracje, niewiarygodne fakty. Codzienna dawka historii.

Dowiedz się więcej

Dołącz do nas

Kamil Janicki

Historyk, pisarz i publicysta, redaktor naczelny WielkiejHISTORII. Autor książek takich, jak Pańszczyzna. Prawdziwa historia polskiego niewolnictwa, Wawel. Biografia, Warcholstwo czy Cywilizacja Słowian. Jego najnowsza książka toŚredniowiecze w liczbach (2024).

Rafał Kuzak

Historyk, specjalista od dziejów przedwojennej Polski. Współzałożyciel portalu WielkaHISTORIA.pl. Autor kilkuset artykułów popularnonaukowych. Współautor książek Przedwojenna Polska w liczbach, Okupowana Polska w liczbach oraz Wielka Księga Armii Krajowej.

Wielkie historie w twojej skrzynce

Zapisz się, by dostawać najciekawsze informacje z przeszłości. Najlepsze artykuły, żadnego spamu.