Higiena w starożytnej Grecji. Jak często myli się mieszkańcy antycznej Sparty i Aten?

Starożytni Grecy myli się z tych samych powodów, co my: żeby poczuć się lepiej i zwiększyć swą atrakcyjność. Kąpali się też i z przyczyn zdrowotnych, ponieważ moczenie się w wodzie stanowiło jeden z podstawowych zabiegów leczniczych w ograniczonym arsenale ówczesnych eskulapów.

Hipokrates, wielki lekarz z V wieku p.n.e., był zagorzałym orędownikiem kąpieli, wierząc, że roztropna kombinacja zimnych i gorących ablucji zapewnia utrzymanie zdrowych proporcji bardzo ważnych humorów, to jest soków składowych ciała.


Reklama


Ciepłe kąpiele miały nadto zmiękczać skórę, przygotowując ją do przyjęcia składników odżywczych, a także przynosić ulgę w całej gamie dolegliwości, począwszy od migren po zatrzymanie moczu. Osobom cierpiącym na bolesność stawów zalecano zimne bicze, zaś choroby kobiece leczono aromatycznymi kąpielami parowymi.

Kontakt z bogami wymaga higieny

Jak jasno pokazuje Odyseja, toaleta była niezbędnym wstępem do modlitwy i obrzędów libacji.

Przygotowania do kąpieli w starożytnej Grecji. XIX-wieczna grafika Alberta Racineta.

Przy wejściu do świątyń zwyczajowo znajdowały się misy z wodą – nie dlatego, że kontakty z bogami wymagały większej higieny niż te z ludźmi, ale ponieważ Grecy wierzyli, że strony każdej pełnej szacunku relacji zobowiązane są do zachowania schludności i czystości. I, jak u niemal wszystkich ludów, także u Greków kąpiel stanowiła element rytuałów przejścia.

Pierwsza kąpiel noworodka i jego matki była ważnym wydarzeniem, do którego wodę noszono czasami z dobroczynnego źródła.


Reklama


Oblubieńcy poddawali się uroczystej ablucji, każde z osobna, w wigilię ślubu albo rano w dzień ceremonii, zmywając z siebie stan wolny i przygotowując się do wkroczenia w małżeński. A kiedy ktoś umierał, uroczyście myto i namaszczano nie tylko zwłoki, również członkowie rodziny i słudzy zmarłego potrzebowali oczyszczenia i myli się po pogrzebie.

Kontakt ze zmarłym i żałoba kalały, zawsze symbolicznie,  a czasami i w rzeczywistości. Kiedy w Iliadzie Achilles dowiaduje się, że jego przyjaciel Patrokles został zabity, daje wyraz tej prawidłowości: „Schylony – w dwie ręce z ziemi pochwycił/ mierzwę i pył na swą głowę sypał, twarz szpecąc uroczą”. Potem nie chce się umyć dopóki ciało Partroklesa nie doczeka się właściwego pochówku.

Tekst stanowi fragment książki Katherine Ashenburg pt. Historia brudu (Bellona 2020).

Imponujące początki

Korzystając z dobrodziejstwa długiego wybrzeża, słonecznych lat i łagodnych zim, Grecy niewątpliwie kąpali się też w morzu od chwili, kiedy osiedlili się na południowo-wschodnim skrawku Europy, jakieś cztery tysiące lat temu.

Już w 1400 p.n.e. podbili Kretę, rozwiniętą cywilizację korzystającą z bieżącej wody, kanalizacji oraz (przynajmniej w pałacu królewskim w Knossos) wanien.


Reklama


Z pewnością kontakt z tą kulturą wywarł wpływ na zwyczaje higieniczne Greków, podobnie jak zetknięcie się z innymi, mniej znanymi ludami, poznanymi czy to na szlakach handlowych czy przy okazji kolonizacji, której zasięg rozciągał się aż do Afryki Północnej i Azji Mniejszej.

Czystość w złotym wieku Aten

Z nadejściem złotego wieku Aten, w V stuleciu p.n.e. Grecy bazując na źródłach swoich i obcych w pełni ukształtowali już swe zwyczaje kąpielowe. Przedstawiciel arystokracji – eupatryda, nazwijmy go Pitteus – mógł dbać o czystość osobistą na różne sposoby.

W jego domu z dużym prawdopodobieństwem obok kuchni znajdowała się łazienka, czy mówiąc precyzyjniej umywalnia. Podstawowym jej wyposażeniem była umywalka, zwana labrum, przywodząca na myśl dużą wanienkę dla ptaków wspartą na postumencie, mniej więcej na wysokości bioder.

Wodę z domowej cysterny albo najbliższej studni przynosił służący, który czasem także polewał nią Pitteusa lub jego żonę. W pomieszczeniu mogła również znajdować się krótka, głęboka wanna z terakoty – wystarczająco duża, by kąpiący się mógł w niej usiąść z wyciągniętymi nogami, ale nic ponadto. Była zamontowana w podłodze i opróżniana na zewnątrz za pomocą rury. Rano Pitteus szybko mył się na stojąco, czas przed kolacją rezerwując na bardziej gruntowne ablucje.

Wanna w Pylos na Peloponezie datowana na ok. 1300 rok p.n.e.

Publiczne łaźnie w starożytnej Grecji

Biedak nie posiadający w domu łazienki dokonywał codziennej toalety przy najbliższej studni, a od czasu do czasu udawał się do publicznej łaźni. Niektóre z nich prowadziło państwo, inne znajdowały się w rękach prywatnych przedsiębiorców, ale wszystkie były albo bezpłatne, albo bardzo tanie.

Wodę do kąpieli zagrzewano tam nad paleniskiem, jak w Odysei, a pomieszczenia ocieplano, w miarę konieczności, rodzajem przenośnych piecyków.


Reklama


Najbardziej wystawne publiczne łaźnie miały oddzielne pomieszczenia przeznaczone do zimnych, ciepłych i parowych kąpieli – co było wyposażeniem elementarnym według późniejszych standardów rzymskich, ale zdecydowanie przewyższało wszystko, na co zamożny Pitteus mógł liczyć u siebie w domu.

On, a także jego małżonka często bywali w publicznych domach kąpielowych – korzystając z kąpieli parowych czy prymitywnych natrysków, w których na ramiona i głowy leciały im strumienie wody z dysz umieszczonych w ścianach. (Tylko dzięki służącemu, który stojąc po drugiej stronie ściany nalewał wodę do otworów).

Prysznic na antycznej greckiej wazie. Reprodukcja zamieszczona w Bilder antiken lebens pod redakcją Theodora von Panofka.

Skromnie i kameralnie

Nie istniały jakieś żelazne, ściśle określone zasady dotyczące częstotliwości wizyt w łaźni, niektórzy klienci pojawiali się co dzień, inni raz lub dwa razy w miesiącu.

Inna ogromna zaleta łaźni publicznej miała wymiar towarzyski. Pitteus kąpał się tam w osobnej krótkiej głębokiej kadzi, jednej z maksymalnie trzydziestu ustawionych w okrągłym pomieszczeniu. (Wyglądało to dość osobliwie, bardziej jak pokój kąpielowy w sierocińcu lub żłobku, a nie łazienka dla dorosłych).

Wielkie historie co kilka dni w twojej skrzynce! Wpisz swój adres e-mail, by otrzymywać newsletter. Najlepsze artykuły, żadnego spamu.

Posługacz, czyli łaziebny, zaopatrywał klientów w substancję myjącą: popiół drzewny albo adsorpcyjną glinę, zwaną ziemią fulerską. Pitteus, który mógł sobie na to pozwolić, nabywał swoje własne, perfumowane środki myjące.

Na miejscu można było zagrać w kości, dostać kieliszek wina i prawdopodobnie także przekąskę. Całość, która miała się stać niewiarygodnie wystawna w cesarskich łaźniach Rzymu, w Grecji była jeszcze skromna i kameralna, ale rzecz najważniejsza – kąpiel dostępna w szerokiej gamie temperatur w publicznej scenerii i rekreacyjnej oprawie – już się narodziła.


Reklama


W czystym ciele zdrowy duch

Poza domem i łaźnią, spragniony kąpieli Pitteus mógł się udać jeszcze do trzeciego miejsca – gimnazjonu. Ta jedna z najważniejszych ateńskich instytucji była przybytkiem, w którym zamożni młodzieńcy z klasy średniej i wyższej kształtowali i rozwijali sprawność fizyczną, a starsi mężczyźni próbowali ją zachować.

Jego pomieszczenia okalały znajdujące się pod gołym niebem boisko do ćwiczeń i sąsiadowały z pobliską bieżnią. Czy to po ćwiczeniach czy to w ich zastępstwie, mężczyźni wykorzystywali gimnazjon i pobliskie gaje (pierwotnie przybytki te wznoszono na obrzeżach miasta) do prowadzenia dysput i wykładów.

Mozaika w węgierskim Széchenyi, wykonana w 1913 roku, nawiązująca do wątków kultury antycznej Grecji.

Sławna maksyma Mens sana in corpore sano – w zdrowym ciele zdrowy duch – jest wprawdzie rzymskiej proweniencji, ale to właśnie w Grecji kult tężyzny fizycznej i umysłowej przejawiał się najsilniej.

Dzisiaj może nieco dziwić fakt, że Akademia Platona oraz Likejon Arystotelesa, dwie pierwsze szkoły filozoficzne, obie założone w IV wieku p.n.e., funkcjonowały w gimnazjonach, których były częścią, ale w oczach Greków było to jak najbardziej naturalne połączenie.

Gimnazjon czyli „gołe miejsce”

Kąpiel stanowiła jedynie skromne uzupełnienie zajęć sportowych. Greccy sportowcy, trenujący nago – gimnazjon oznacza dosłownie „gołe miejsce” – najpierw natłuszczali ciało i pokrywali je cienką warstwą pyłu lub piasku, by zapobiec wyziębieniu.

Po porcji zapasów, biegów lub gry w piłkę usuwali tłuszcz i ziemię, teraz zmieszane jeszcze z potem, za pomocą zakrzywionej metalowej skrobaczki, zwanej strigilem. Po jej użyciu myli się, czy to stając przy umywalni, czy korzystając z wanny lub prysznica.


Reklama


Choć ciepła woda z pewnością ułatwiłaby usunięcie tłuszczu i brudu, nic nie wskazuje na to, by gimnazjony przed okresem rzymskim taką oferowały. Męska prostota i asceza zimnej kąpieli odpowiadały duchowi tej instytucji i uspokajały tych z Ateńczyków, którzy w gorących ablucjach widzieli ryzyko zniewieścienia i osłabienia organizmu. A widzieli.

„W brudzie, w łachmanach, w zupełnym spokoju”

Dramatopisarz Arystofanes w pochodzącej z V wieku p.n.e. komedii Chmury wyśmiewa odwieczną zażartą rywalizację między ascezą a umiłowaniem luksusu.

Tekst stanowi fragment książki Katherine Ashenburg pt. Historia brudu (Bellona 2020).

Strepsjades, starzec z lubością wspominający młodość spędzoną na wsi „w brudzie, w łachmanach, w zupełnym spokoju”, podziwia Sokratesa i filozofów. Podoba mu się, że nigdy się nie golą, nie strzygą i nie myją w łaźniach. Zdecydowanie woli ich styl życia od stylu swojego syna-mieszczucha Fejdippidesa, który przesiaduje w łaźniach, gdzie go, jak utyskuje ojciec, „z majątku spłukał, niby trupa”.

Logos Sprawiedliwy przytakuje lamentom starca, przypominając stare dobre czasy, kiedy chłopcy śpiewali porywające żołnierskie pieśni, siedzieli prosto i nigdy nie zniżyliby się do namaszczania ciała oliwą. Ten typ prostego wychowania sprawił, że „nam wyrósł ród maratońskich wojaków”. Tymczasem dzisiejsi młodzieńcy, lubujący się w gorących kąpielach, drżą na zimnie i trawią czas na plotkach niczym panienki.


Reklama


Kąpiel zimna czy gorąca?

Stosunek Greka do mycia się w ciepłej wodzie mówił wiele o wyznawanych przezeń wartościach; jedna z najdłuższych i najbardziej zapiekłych debat w dziejach higieny koncentruje się wokół domniemywanej wyższości zimnych kąpieli nad gorącymi.

Edward Gibbon, osiemnastowieczny kronikarz zmierzchu cesarstwa rzymskiego, był przekonany, że te ostatnie były jedną z głównych przyczyn osłabienia i upadku starożytnego Rzymu. Ludzie epoki wiktoriańskiej, ukształtowani przez studia klasyczne, uważali, że siła imperium brytyjskiego opiera się na orzeźwiająco zimnej porannej kąpieli.

Grecka niewolnica obmywająca swą panią. XIX-wieczna grafika Alberta Racineta.

Wiara w krzepiącą moc chłodnej wody jest zresztą zjawiskiem powszechnym, jak tego dowodzi współczesne niemieckie określenie człowieka, któremu zbywa na męskości: Warmduscher, czyli kąpiący się pod ciepłym prysznicem.

Platon, który w swoich Prawach rezerwuje gorące ablucje dla chorych i starych, z pewnością skłonny byłby podzielić tę opinię. Ale, wbrew zdaniu filozofa, młodzi i zdrowi mężczyźni zasmakowali w ciepłej wodzie dostępnej w łaźniach.

To znaczy młodzi i zdrowi Ateńczycy, ale nie ascetyczni, pełni żołnierskiego ducha Spartanie, którzy wprawdzie zanurzali swe noworodki w winie (być może przeczuwając, że działa antyseptycznie), ale sami po okresie niemowlęctwa myli się już nieczęsto.

Higiena u Spartan

Biograf i dziejopisarz Plutarch przytacza anegdotę o pewnym Spartaninie, który obserwując z niedowierzaniem, jak jeden z niewolników czerpie wodę na kąpiel Alcybiadesa, ateńskiego generała, skomentował, że biedak musi być zaiste nadzwyczaj brudny, jeśli potrzebuje takiej ilości wody. (Taka argumentacja, zawsze przywoływana przez osoby nie garnące się do kąpieli, przewija się przez wiele stuleci).


Reklama


Likurg, spartański prawodawca z dziewiątego wieku p.n.e., nakazał swym rodakom jadać w publicznych kantynach, tak by nie biesiadowali w domu na łożach. Jeśli bowiem nawykną do takiego luksusu, ostrzegał, szybko zapragną również „długiego snu, ciepłych kąpieli, dyspensy od pracy – jednym słowem, takiej troski i opieki, jakby byli nieustannie chorzy”.

Ciepłe kąpiele zaliczał zatem Likurg do zbioru deprawujących zwyczajów, które jego zdaniem zagrażały żołnierskiej surowości i duchowi Sparty. Gorąca woda nie rozpuściła jednak samodyscypliny jej obywateli i ponura przepowiednia Likurga nigdy się nie ziściła.

Przeczytaj też o tym, dlaczego w średniowieczu częste mycie rąk uchodziło za wyraz najlepszego wychowania i dowód wysublimowanej kultury.

Źródło

Powyższy tekst stanowi fragment książki Katherine Ashenburg pt. Historia brudu. Ukazała się ona nakładem wydawnictwa Bellona 2020.

Tytuł oraz śródtytuły pochodzą od redakcji. Tekst został poddany podstawowej obróbce korektorskiej.

Sekrety dawnej higieny w porywającej książce Katherine Ashenburg

Autor
Katherine Ashenburg
Dołącz do dyskusji

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.


Reklama

Wielka historia, czyli…

Niesamowite opowieści, unikalne ilustracje, niewiarygodne fakty. Codzienna dawka historii.

Dowiedz się więcej

Kamil Janicki

Historyk, pisarz i publicysta, redaktor naczelny WielkiejHISTORII. Autor książek takich, jak Damy polskiego imperium, Pierwsze damy II Rzeczpospolitej, Epoka milczenia czy Damy złotego wieku. Jego najnowsza pozycja to Seryjni mordercy II RP (2020).

Rafał Kuzak

Historyk, specjalista od dziejów przedwojennej Polski, mitów i przekłamań. Współzałożyciel portalu WielkaHISTORIA.pl. Autor kilkuset artykułów popularnonaukowych. Współautor książek Przedwojenna Polska w liczbach oraz Wielka Księga Armii Krajowej. Zajmuje się również fotoedycją książek historycznych, przygotowywaniem indeksów i weryfikacją merytoryczną publikacji.

Aleksandra Zaprutko-Janicka

Historyczka i pisarka. Autorka książek poświęconych zaradności polskich kobiet w najtrudniejszych okresach naszych dziejów. W 2015 roku wydała „Okupację od kuchni”, a w 2017 – „Dwudziestolecie od kuchni”. Napisała też „Piękno bez konserwantów” (2016). Obecnie jest dziennikarką Interii.

Wielkie historie w twojej skrzynce

Zapisz się, by dostawać najciekawsze informacje z przeszłości. Najlepsze artykuły, żadnego spamu.

Drodzy Czytelnicy! Nasza strona (jak niemal wszystkie inne) wykorzystuje pliki cookies i podobne technologie, między innymi po to, by dostosowywać treści reklamowe do zainteresowań i preferencji użytkowników. Aby to robić, potrzebujemy Waszej zgody.

Klikając przycisk "Przejdź do serwisu" lub zamykając to okno za pomocą przycisku "x" wyrażasz zgodę na przetwarzanie przez Ingens Media Sp. z o.o. oraz naszych zaufanych partnerów, twoich danych osobowych zapisanych w plikach cookies i innych podobnych technologiach w celu marketingowym, obejmującym w szczególności wyświetlanie spersonalizowanych reklam.

Zgoda nie jest obowiązkowa. Możesz też w dowolnym momencie ją cofnąć. Szczegóły dotyczące naszej polityki prywatności, zakresu zgód, a także wycofania i niewyrażenia zgody znajdziesz w naszej polityce prywatności. Tam też znajdziesz informacje na temat zasad przetwarzania danych oraz twoich uprawnień z tym związanych.

Poprzez korzystanie z serwisu bez zmieniania ustawień prywatności w twojej przeglądarce internetowej wyrażasz zgodę na przechowywanie w Twoim urządzeniu końcowym plików cookies i innych podobnych technologii służących do dopasowywania.