Jak wyglądały domy polskich chłopów pańszczyźnianych? "Lochy, szałasy, okopciałe budy"

Strona główna » Nowożytność » Jak wyglądały domy polskich chłopów pańszczyźnianych? "Lochy, szałasy, okopciałe budy"

„Prymitywne budowle pierwszych mieszkańców Ziemi” i szałasy dzikich nomadów stających na dłuższy popas w danym miejscu. Przybysz ze Śląska Johann Joseph Kausch stwierdził, że chaty polskich chłopów pańszczyźnianych, oglądane u schyłku XVIII stulecia na południu kraju, skojarzyły mu się właśnie z takimi najnędzniejszymi siedzibami.

Do podobnych wniosków dochodzili inny podróżnicy doby Oświecenia. I często aż brakowało im słów, by wyrazić lichotę życia wieśniaków nad Wisłą.


Reklama


Pierwszy austriacki gubernator zagarniętej w 1772 roku Galicji, hrabia Johann Baptist Anton von Pergen, pisał dosadnie, że miejscowi włościanie wiodą życie bardzie bydlęce niż ludzkie.

Francuz Karol Ogier, któremu już we wcześniejszym stuleciu przyszło nocować w chłopskiej chacie, był tak zszokowany jej stanem, że nie zdołał nawet domyślić się do jakiego budynku go zaprowadzono. Na pewno przecież nie do czyjegokolwiek domu.

Jednoizbowa chata na Podlasiu wybudowana w 1792 roku. Fotografia z końca XIX wieku.
Jednoizbowa chata na Podlasiu wybudowana w 1792 roku. Fotografia z końca XIX wieku.

Największy kryzys

Tragiczne warunki były czymś typowym dla okresu gospodarczej degrengolady, jaka zapanowała na skutek „kryzysu XVII wieku” – epoki wojen, głodu, epidemii i radykalnego oziębienia klimatu.

Wcześniej, w czasach świetnej koniunktury na zboże i ograniczonego ucisku pańszczyźnianego polscy gospodarze nie byli jeszcze nędzarzami. A przynajmniej – nie gospodarze pełnorolni.


Reklama


Typowe chłopskie domostwo

Typowa chata takiego kmiecia miała w XVI wieku trzy pomieszczenia, ułożone w linii, jedno za drugim. Mogła liczyć ponad osiemdziesiąt metrów kwadratowych powierzchni. Faktycznie nawet nieco więcej, bo od strony frontowej dach – kryty słomą, trzciną bądź nawet trawą – zwykle wypuszczano na dwa, dwa i pół metra do przodu, tworząc osłonięte od deszczu podcienie, rodzaj ganku.

Do środka wchodziło się przez sień, bardzo niskimi drzwiami. Dalej było największe pomieszczenie – izba – na końcu zaś ciasna komora. Nie były to kurne chaty. W domach zamożniejszych chłopów stały piece z murowanymi kominami. Okna wypełniano często, jak w średniowieczu, błonami zwierzęcymi, rybimi pęcherzami. Przed wiatrem i deszczem chroniły je drewniane zasuwy bądź maty ze słomy, tak więc we wnętrzu panował zwykle półmrok.

panszczyzna - okladka
O szlacheckim wyzysku i życiu polskich chłopów piszę znacznie szerzej na kartach mojej nowej książki pt. Pańszczyzna. Prawdziwa historia polskiego niewolnictwa (Wydawnictwo Poznańskie 2021).

Szklane szyby w drewnianych ramach też nie były już jednak ewenementem. Zawsze traktowano je natomiast z wielkim pietyzmem, a każdy przypadek zbicia okna uchodził za kosztowną tragedię. We wnętrzu można było znaleźć stoły, taborety, nie było za to łóżek. Zarówno do siedzenia, jak i do spania służyły ławy.

Cenny dobytek, ubrania i oszczędności przechowywano w skrzyniach. Często były one okute, zaopatrzone w zamki. Szczególną wagę przywiązywano do sprzętów i narzędzi metalowych. W chłopskich testamentach zwykle dokładnie je wszystkie wyliczano.


Reklama


Osiemdziesiąt metrów kwadratowych, czyli… ogromna ciasnota

Wystrój kmiecej chaty był może nie spartański, ale na pewno prosty, praktyczny. Za stałą cechę tych domostw należy jednak uznać w pierwszej kolejności ciasnotę.

Na wspomnianych osiemdziesięciu metrach kwadratowych żyło zwykle siedem lub osiem osób. Sień służyła do pracy, w miarę potrzeby przechowywano w niej też płody rolne. Gospodarz niekoniecznie mógł sobie pozwolić na dobudowanie przy domu plecionej szopy. Każdy chłop pełnorolny dysponował jednak przynajmniej niewielką oborą z chlewikiem. Miał też stodołę i nieodzowne klepisko do młocki.

Chłopski dom z podcieniem i szopą we  Wrzelowcu na Lubelszczyźnie oraz plan  typowej chaty, dzielonej na trzy  pomieszczenia.
Chłopski dom z podcieniem i szopą we Wrzelowcu na Lubelszczyźnie oraz plan typowej chaty, dzielonej na trzy pomieszczenia.

Zwłaszcza zimą, i zwłaszcza w biedniejszych zagrodach część zwierząt hodowlanych trzymano w sieni. O niezasobnych chatach wiejskich tak opowiadał Marcin Kromer w 1578 roku:

Piece wieśniacze, zwykle dymne i bez kominów, służą oprócz ogrzewania mieszkań, do gotowania pokarmów i pieczenia chleba, a domy ich pełne są gęsi, kaczek, kur z pisklętami, owiec, kóz, cieląt i prosiąt dla ochronienia ich od mrozu.

„Mogłyby się tam lęgnąć dzikie zwierzęta”. Chłopskie chaty po potopie

Warunki wiejskiego bytowania od pierwszych dekad XVII wieku tylko się pogarszały. Chłopi stopniowo tracili ziemię, inwentarz żywy. Nie mieli, jak dawniej oszczędności, radykalnie ograniczono też ich wolność osobistą. Jako faktyczni niewolnicy nie byli w stanie utrzymać większych siedzib.

Typowy dom zagrodnika na Kujawach miał za czasów Zygmunta III Wazy już tylko około 50 metrów kwadratowych. Po potopie nawet to stanowiło pewien luksus.


Reklama


Chaty, splądrowane i spalone w toku potopu szwedzkiego i innych niszczycielskich wojen krwawego stulecia, często odbudowywano z najgorszych materiałów, najbardziej prowizorycznymi metodami. Były to raczej szałasy niż budynki.

„Ściany chruściane, dach z mchu i liści, drzwi ze słomy” –  opowiadał o powojennej architekturze wiejskiej Wacław Potocki. I skwitował: „Mogłyby się tam lęgnąć dzikie zwierzęta”.

Polscy chłopi pańszczyźniani. Fragment obrazu Canaletta (domena publiczna).
Polscy chłopi pańszczyźniani. Fragment obrazu Canaletta (domena publiczna).

„Lochy, czyli trochę nad ziemię wyniesione szałasy”

W wielu miejscach takie, urągające ludzkiej godności konstrukcje sklecano tymczasowo. Chłopi próbowali zapewnić sobie jakiekolwiek schronienie na pierwszą czy drugą powojenną zimę. Nie brakowało jednak i osad, gdzie budy z chrustu i gliniane lepianki stały się nowym standardem.

Stanisław Staszic pisał u schyłku XVIII stulecia (sporo ponad wiek od potopu!), że mieszkaniem ogromnej rzeszy polskich wieśniaków są „lochy, czyli trochę nad ziemię wyniesione szałasy”. Także Johann Joseph Kausch obserwował, że na prowincji „domy buduje się ze ściśle plecionego chrustu” potem „wylepianego gliną”.


Reklama


Tam, gdzie dwór pomagał wznosić nowe siedziby, po czym oddawał je pod użytek chłopom na bandyckich warunkach, starano się maksymalnie upraszczać konstrukcje, ograniczać koszty. Znikały wysunięte podcienia, dające dodatkowe miejsce do pracy. Klasyczny podział chaty na trzy części – sień, izbę oraz komorę – też często ignorowano.

Nawet kmiecie, a więc właściciele „pełnych” gospodarstw, trafiali do budynków bez komory. Zagrodnikom, nie dysponującym większym areałem ziemi, przydzielano natomiast chaty z jednym tylko ciasnym pomieszczeniem. Przy folwarkach były poza tym stawiane dwojaki albo czworaki: zwiastuny dzisiejszych bloków mieszkalnych, gdzie wspólnie gnieździło się po kilka rodzin.

Wielkie historie co kilka dni w twojej skrzynce! Wpisz swój adres e-mail, by otrzymywać newsletter. Najlepsze artykuły, żadnego spamu.

„Chłop na gnoju leży, świnia do niego bieży”

Coraz nędzniej prezentowały się całe zagrody. Wielu chłopów nie miało osobnych obór, stajni, tylko skromną stodółkę. W efekcie wszelki ich zwierzyniec żył w jednej chacie z rodziną. Obcokrajowcy wprost nie mogli się nadziwić temu zjawisku.

Fryzyjczyk Ulryk von Werdum pisał, że „po wsiach są izby, jak arki Noego, bo w nich przy piecu gromadzą się obok ludzi także konie, krowy, cielęta, owce, świnie, kury, gęsi i wszystkie inne żyjące zwierzęta”. Ten podróżnik pierwsze pomieszczenie typowej chaty, sień, nazwał wprost stajnią. Karolowi Ogierowi wydało się z kolei, że tak należy określać cały budynek.

O szlacheckim wyzysku i życiu polskich chłopów piszę znacznie szerzej na kartach mojej nowej książki pt. Pańszczyzna. Prawdziwa historia polskiego niewolnictwa (Wydawnictwo Poznańskie 2021).

„Walczyły tam o miejsce bydlęta zmieszane z ludźmi” – relacjonował własne doświadczenia. Znając jego słowa łatwo zrozumieć polską przyśpiewkę z XVII wieku, według której: „chłop [w swoim domu] na gnoju leży, świnia do niego bieży, gówno mu w pysku dzierży”.

Komentarze podróżników znajdują potwierdzenie także w licznych dokumentach. Przykładowo, gdy w roku 1748 w Skotnikach pod Krakowem zmarła jedna z gospodyń, Rejna Kniecikowa, w księdze sądowej odnotowano, że pozostała po niej chata z „oborką” oraz „żłobem dla bydła” umieszczonymi w sieni.


Reklama


„Spali zagrzebani w sieczce”. Jak radzono sobie bez łóżek?

Ten konkretny inwentarz przynosi też inne wiadomości o warunkach życia na małopolskiej wsi przed niemal trzema stuleciami. W obejściu poza chatynką była tylko stodoła, w niej zaś „stary wóz”. Gospodyni swój dobytek trzymała w skrzyniach, ale też w meblu, którego u zarania epoki nowożytnej nie spotykano – szafie.

Podobnie jak przytłaczająca większość chłopów Rejna nie spała w łóżku. W jej chacie znajdowało się natomiast sześć ław, a więc sześć miejsc nocnego spoczynku. Sień była ciemna, okna umieszczono za to w izbie. Były dwa, „ale tylko jedno ze szkłem”.

Zagroda chłopska. Rysunek J.P. Norblina z 1777 roku.
Zagroda chłopska. Rysunek J.P. Norblina z 1777 roku.

O radzeniu sobie bez łóżek pisał także Karol Ogier. Gdy zakwaterowano go w wiejskim domostwie, goście dostali do dyspozycji ławy, natomiast „gospodarz, jego żona, dzieci i dziewki służebne spali zagrzebani w sieczce”, na ziemi. Czasem tylko spotykało się jeden „tapczan”, najprostsze posłanie.

Co do okien, ich archaiczna konstrukcja zwróciła uwagę Ulryka von Werdum. „Tutaj i w wielu innych miejscach [w Polsce] były z pęcherzy rybich, przytwierdzonych do drewnianych prątków zamiast kitu” – opowiadał wkrótce po potopie. Podobne słowa mogłyby paść także w epoce stanisławowskiej, bo szkło raczej znikało ze wsi niż się na niej upowszechniało.


Reklama


„Nie mieszkamy w domach, tylko w okopciałych budach”

Domostwa przesiąkały „osobliwym odorem zwierząt”. Przede wszystkim jednak stale unosił się w nich gryzący dym. Zwłaszcza na południu kraju rezygnowano z budowy kominów. Typowe kurne chaty nowożytnej Polski tak opisał Francuz Gaspar de Tende:

Ponieważ izby te nie posiadają okapów komina, przeto pełne są skłębionego dymu, którego jedynym ujściem jest wybite na wysokości czterech stóp nad ziemią okienko. Dlatego każdy, kto wejdzie do takiej izby, pozostaje tam zgięty we dwoje, by nie udławić się dymem, tak gęstym powyżej okna, że nie widać ściany.

Chłopka lubelska na tle swojej chaty, rysunek z końca XVIII wieku.

Inni podróżnicy opowiadali o dymie uciekającym tylko przez szpary w chruście albo uchylone drzwi sieni. Zimą, gdy ciepło było konieczne dla przetrwania mrozu, chłopi zatykali każdą szczelinę, rozmyślnie dusili się w morderczych oparach.

Trudno się dziwić, że autor anonimowych Uwag praktycznych o poddanych polskich, kolportowanych w 1790 roku, już na drugim miejscu na liście największych chłopskich skarg zapisał: „Nie mieszkamy w domach, tylko w okopciałych budach”.

Dobrotliwy dym

Uderzający obraz nędzy panującej w wieśniaczych „szałasach” odmalował też Stanisław Staszic:

Słońce tam nie ma przystępu. Wnętrze jest zapchane smrodem i tym dobrotliwym dymem, dzięki któremu chłopi nie muszą na swoją nędzę patrzeć. Dym pozbawia ich światła, aby mniej cierpieli, ale też w dzień i w nocy dusi ich, skracając mizerne życie — a najwięcej w niemowlęcym wieku zabija.

W tej smrodu i dymu ciemnicy dzienną pracą strudzony gospodarz na zgniłym spoczywa barłogu. Obok niego śpi mała, a naga dziatwa na tym samym legowisku, na którym krowa z cielęciem stoi i świnia z prosiętami leży.


Reklama


Przeczytaj też o handlu żywym towarem w Polsce szlacheckiej. Ile kosztował chłop pańszczyźniany?

***

Przodkowie większości Polaków byli niewolnikami traktowanymi często gorzej niż zwierzęta. O tym, jak wyglądało ich codzienne życie i jak nowożytna szlachta korzystała z nieograniczonej władzy nad chłopami przeczytacie w mojej nowej książce pt. Pańszczyzna. Prawdziwa historia polskiego niewolnictwa (Wydawnictwo Poznańskie 2021). Do kupienia na Empik.com.

Przemilczana prawda o życiu polskich chłopów pańszczyźnianych

panszczyzna - okladka

Wybrana bibliografia

  1. Cudzoziemcy o Polsce. Relacje i opinie, t. 1–2, oprac. J. Gintel, Wydawnictwo Literackie 1971.
  2. Czernik S., Z życia pańszczyźnianego w XVII wieku. Materiały i szkice, Ludowa Spółdzielnia Wydawnicza 1955.
  3. Gloger Z., Budownictwo drzewne i wyroby z drzewa w dawnej Polsce, t. 1, Wł. Łazarski 1907.
  4. Gloger Z., Encyklopedia staropolska, t. 1–4, wyd. 2, Wiedza Powszechna 1972.
  5. Guzowski P., Chłopi i pieniądze na przełomie średniowiecza i czasów nowożytnych, Avalon 2008.
  6. Izydorczyk A., Rodzina chłopska w Małopolsce w XV i XVI wieku [w:] Społeczeństwo staropolskie, red. A. Wyczański, t. 3, PWN 1983.
  7. Jawor G., Ludność chłopska i społeczności wiejskie w województwie lubelskim: schyłek XIV–początek XVI wieku, Wydawnictwo UMCS 1991.
  8. Księgi sądowe wiejskie, t. 2, oprac. B. Ulanowski, Polska Akademia Umiejętności 1921.
  9. Kuklo C., Demografia Rzeczypospolitej przedrozbiorowej, Wydawnictwo DiG 2009.
  10. Leszczyński A., Ludowa historia Polski, W.A.B. 2020.
  11. Potocki W., Ogród fraszek, t. 1–2, Towarzystwo dla Popierania Nauki Polskiej 1907.
  12. Seweryn T., Szewczyk Z., Woleńska M., Ludowa kultura materialna, Muzeum Etnograficzne w Krakowie 1954.
  13. Staszic S., Przestrogi dla Polski, Fundacja Nowoczesna Polska, b.d.w.
  14. Świętochowski A., Historia chłopów polskich, Wydawnictwo Polskie R. Wegnera 1928.
  15. Wyczański A., Wieś polskiego odrodzenia, Książka i Wiedza 1969.
  16. Zarys historii gospodarstwa wiejskiego w Polsce, t. 2, Państwowe Wydawnictwo Rolnicze i Leśne 1964.
Autor
Kamil Janicki
7 komentarzy

 

Dołącz do dyskusji

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.


Reklama

Wielka historia, czyli…

Niesamowite opowieści, unikalne ilustracje, niewiarygodne fakty. Codzienna dawka historii.

Dowiedz się więcej

Kamil Janicki

Historyk, pisarz i publicysta, redaktor naczelny WielkiejHISTORII. Autor książek takich, jak Damy polskiego imperium, Pierwsze damy II Rzeczpospolitej, Epoka milczenia czy Seryjni mordercy II RP. Jego najnowsza pozycja to Damy Władysława Jagiełły (2021).

Rafał Kuzak

Historyk, specjalista od dziejów przedwojennej Polski, mitów i przekłamań. Współzałożyciel portalu WielkaHISTORIA.pl. Autor kilkuset artykułów popularnonaukowych. Współautor książek Przedwojenna Polska w liczbach oraz Wielka Księga Armii Krajowej. Zajmuje się również fotoedycją książek historycznych, przygotowywaniem indeksów i weryfikacją merytoryczną publikacji.

Aleksandra Zaprutko-Janicka

Historyczka i pisarka. Autorka książek poświęconych zaradności polskich kobiet w najtrudniejszych okresach naszych dziejów. W 2015 roku wydała „Okupację od kuchni”, a w 2017 – „Dwudziestolecie od kuchni”. Napisała też „Piękno bez konserwantów” (2016). Obecnie jest dziennikarką Interii.

Wielkie historie w twojej skrzynce

Zapisz się, by dostawać najciekawsze informacje z przeszłości. Najlepsze artykuły, żadnego spamu.

Drodzy Czytelnicy! Nasza strona (jak niemal wszystkie inne) wykorzystuje pliki cookies i podobne technologie, między innymi po to, by dostosowywać treści reklamowe do zainteresowań i preferencji użytkowników. Aby to robić, potrzebujemy Waszej zgody.

Klikając przycisk "Przejdź do serwisu" lub zamykając to okno za pomocą przycisku "x" wyrażasz zgodę na przetwarzanie przez Ingens Media Sp. z o.o. oraz naszych zaufanych partnerów, twoich danych osobowych zapisanych w plikach cookies i innych podobnych technologiach w celu marketingowym, obejmującym w szczególności wyświetlanie spersonalizowanych reklam.

Zgoda nie jest obowiązkowa. Możesz też w dowolnym momencie ją cofnąć. Szczegóły dotyczące naszej polityki prywatności, zakresu zgód, a także wycofania i niewyrażenia zgody znajdziesz w naszej polityce prywatności. Tam też znajdziesz informacje na temat zasad przetwarzania danych oraz twoich uprawnień z tym związanych.

Poprzez korzystanie z serwisu bez zmieniania ustawień prywatności w twojej przeglądarce internetowej wyrażasz zgodę na przechowywanie w Twoim urządzeniu końcowym plików cookies i innych podobnych technologii służących do dopasowywania.