Lądowanie w Normandii. Operacja „Overlord” była największą akcją desantową II wojny światowej

Strona główna » II wojna światowa » Lądowanie w Normandii. Operacja „Overlord” była największą akcją desantową II wojny światowej

Operacja „Overlord”, czyli desant sił Sprzymierzonych w Normandii w czerwcu 1944 roku, była największą operacją tego typu w drugiej wojnie światowej. Na 80-kilometrowym odcinku francuskiego wybrzeża wylądowały dwie armie, liczące w pierwszym rzucie pięć dywizji piechoty, wzmocnionych jednostkami pancernymi i oddziałami specjalnymi. Ich skrzydła zabezpieczał desant trzech dywizji powietrznodesantowych.

Więcej o operacji „Overlord” dowiecie się z 2. sezonu serii dokumentalnej „Historia odkryta na nowo”, w którym poznajemy prawdziwą historię kluczowych momentów XX wieku ukazaną z zupełnie nowej perspektywy. Premiera w poniedziałek 7 czerwca o 21:00 na kanale Polsat Viasat History. Emisja kolejnych odcinków w dni powszednie o 21:00.

Ogółem siły alianckie przeznaczone do lądowania we Francji liczyły 37 dywizji: 23 piechoty, 10 pancernych i 4 powietrznodesantowe oraz 8 samodzielnych brygad pancernych. Całością tych wojsk dowodził amerykański generał Dwight Eisenhower.


Reklama


Niemiecka koncepcja obrony

Z kolei wojska niemieckie na Zachodzie liczyły w tym czasie 53 dywizje, w tym 9 pancernych. Teoretycznie dowodził nimi feldmarszałek Gerd von Rundstedt. Na obszarze Normandii stacjonowało 9 dywizji piechoty i dywizja pancerna. Zwierzchnikiem tych sił od lutego 1944 roku był sławny „Lis Pustyni” – feldmarszałek Erwin Rommel. W praktyce system dowodzenia wojsk niemieckich – z uwagi, że podlegały one różnym rodzajom sił zbrojnych: Wehrmachtowi, Waffen-SS i Luftwaffe – był mocno skomplikowany i mało elastyczny.  

Marszałkowie Erwin Rommel (po lewej) i Gerd von Rundstedt na zdjęciu z pozątku 1944 roku (domena publiczna).
Marszałkowie Erwin Rommel (po lewej) i Gerd von Rundstedt na zdjęciu z pozątku 1944 roku (domena publiczna).

Niemcy spodziewali się inwazji, lecz ich strategia obrony do ostatnich dni nie była konkretnie ustalona a koncepcje głównych dowódców pod tym względem – okazały się sprzeczne.

Rundstedt był zdania, że należy pozwolić wojskom alianckim na lądowanie i dopiero potem, w głębi lądu po określeniu głównych kierunków natarcia, zniszczyć je silnym, zdecydowanym kontratakiem.

Rommel z kolei wyrażał pogląd, że z uwagi na panowanie Aliantów w powietrzu lądujące wojska desantowe należy zniszczyć bezpośrednio na plażach. Ostatecznie zdecydowano się na pewien kompromis: dywizje piechoty rozlokowano na pozycjach obronnych wzdłuż wybrzeża, natomiast najsilniejsze jednostki pancerne cofnięto w głąb lądu.

Aliancka przygotowania

Dowództwo niemieckie było przeświadczone, że lądowanie wojsk nieprzyjacielskich nastąpi pod Calais, gdzie kanał La Manche był najwęższy, więc rejon ten szczególnie starannie przygotowywano do obrony. Alianci postanowili to wykorzystać do akcji dezinformacyjnej.

W okresie przedinwazyjnym na wschodnim wybrzeżu angielskim postawiono wielkie makiety obozów wojskowych, gdzie radiostacje transmitowały depesze do nieistniejących oddziałów, a w portach skoncentrowano flotę starych statków handlowych ucharakteryzowanych na okręty wojenne.


Reklama


Ponadto rejon Calais poddano intensywnym bombardowaniom z powietrza. Wszystko po to, aby utwierdzić Niemców w przekonaniu, że faktyczna strefa lądowania desantu będzie właśnie w Cieśninie Kaletańskiej.

Operacja desantowa w Normandii została niezwykle starannie przemyślana i drobiazgowo przygotowana. Brały w niej udział olbrzymie siły, niespotykane dotąd w tego rodzaju działaniach. Do osłony lądowania i ubezpieczenia desantów w czasie przejścia morzem wykorzystano 702 okręty bojowe i 25 flotylli trałowców.

Więcej o operacji Overlord dowiecie się z 2. sezonu serii dokumentalnej „Historia odkryta na nowo”, w którym poznajemy prawdziwą historię kluczowych momentów XX wieku ukazaną z zupełnie nowej perspektywy. Premiera w poniedziałek 7 czerwca o 21:00 na kanale Polsat Viasat History. Emisja kolejnych odcinków w dni powszednie o 21:00.

Wsparcie z powietrza miały zapewnić potężne siły lotnicze liczące ponad 10 000 samolotów. Przeciwko tej armadzie Niemcy mogli rzucić jedynie 4 niszczyciele, 9 torpedowców i 30 kutrów torpedowych, natomiast z sił podwodnych admirał Karl Dönitz mógł skierować do walki około 30 U-Bootów.

Ponadto Niemcy mieli jeszcze w zanadrzu morską, szturmową broń specjalną – tzw. „żywe torpedy” i zdalnie sterowane motorówki wypełnione materiałem wybuchowym. Jednak skuteczność tych środków walki była w praktyce znikoma. Luftwaffe na terenie Francji i Holandii posiadała około 800 samolotów, z czego zaledwie ¼ maszyn była w stanie gotowości bojowej.


Reklama


Inwazję czas zacząć

Ponieważ lądowanie miało się odbyć na otwartych plażach, do wysadzenia tak olbrzymiej ilości wojsk zaprojektowano stworzenie pięciu prowizorycznych przystani, powstałych poprzez zatopienie starych statków wypełnionych balastem.

Ponadto dla zabezpieczenia dostaw posiłków i zaopatrzenia postanowiono wybudować dwa sztuczne porty, każdy wielkości portu w Dover. Znane pod nazwą „Mulberry”, zostały złożone z prefabrykowanych elementów przyholowanych morzem z Wielkiej Brytanii. Paliwo miał dostarczać podwodny rurociąg PLUTO, poprowadzony po dnie kanału La Manche.

Marszałek Erwin Rommel podczas inspekcji umocnień Wału Atlantyckiego (domena publiczna).
Marszałek Erwin Rommel podczas inspekcji umocnień Wału Atlantyckiego (domena publiczna).

Operacja desantowa rozpoczęła się we wtorek 6 czerwca 1944 roku. Sam jej plan był bardzo złożony. Najpierw o godz. 02.00 miało rozpocząć się lądowanie oddziałów powietrznodesantowych. Następnie o godz. 03.00 do akcji powinny przystąpić samoloty bombowe i szturmowe. Od godziny 05.30 manewrujące w pobliżu wybrzeża pancerniki, krążowniki i niszczyciele rozpoczynały ostrzał stref lądowania, aby skruszyć wszelki opór nieprzyjaciela.

Równo godzinę później miało rozpocząć się lądowanie pierwszego rzutu desantu morskiego, czyli pięciu dywizji piechoty przywiezionych na 4236 okrętach i barkach desantowych. Na zachodnim skrzydle desantu, na plażach „Utah” i „Omaha”, lądowały oddziały amerykańskie. W trzech pozostałych sektorach – „Gold”, „Juno” i „Sword” – wojska brytyjskie i kanadyjskie.

Wielkie historie co kilka dni w twojej skrzynce! Wpisz swój adres e-mail, by otrzymywać newsletter. Najlepsze artykuły, żadnego spamu.

Desant spadochroniarzy

Desant powietrzny był wstępnym elementem inwazji. Do walki wysłano spadochroniarzy z brytyjskiej 6. Dywizji Powietrzno-Desantowej (DPD) oraz amerykańskich 82. i 101. DPD.

Zadaniem 101. DPD było wylądowanie na wschód od Sainte-Mere-Eglise i uchwycenie grobli łączącej się z plażą na odcinku „Utah” a następnie opanowanie drogi biegnącą do miejscowości Carentan.

Od 82. DPD oczekiwano, że opanuje przeprawy na rzece Mercleret w rejonie na zachód od Sainte-Mere-Eglise oraz zapewni osłonę tego obszaru od strony północno-zachodniej. Z kolei Brytyjczycy mieli zdobyć mosty na rzece Orne i kanale Caen na północny wschód od tej miejscowości.


Reklama


Działania odbywały się w dość dogodnych warunkach atmosferycznych, jednak oddziały powietrznodesantowe po wylądowaniu walczyły w dużym rozproszeniu. Ten bałagan miał także pewien pozytywny aspekt. Meldunki napływające do niemieckich sztabów wskazywały na znaczny obszar, na którym nastąpił desant. Zmusiło to Niemców do rozproszenia sił, co z kolei sprawiło, że oddziały lądujące na plażach napotkały słabszy opór.

O świcie uderzyło lotnictwo alianckie: 2219 bombowców i myśliwców bombardujących zrzuciło 7600 ton bomb na pozycje wojsk niemieckich, drogi, linie kolejowe, urządzenia radarowe i ośrodki łączności.

Jedna z amerykańskich barek desantowych zmierzających w kierunku plaży "Omaha" (domena publiczna).
Jedna z amerykańskich barek desantowych zmierzających w kierunku plaży „Omaha” (domena publiczna).

O godzinie 6.00 do brzegów Francji zbliżyła się flota desantowa licząca 224 transportowce i 4012 jednostek desantowych, osłanianych przez 6 pancerników, 2 monitory, 22 krążowniki, 93 niszczyciele, 163 eskortowce, 366 okrętów patrolowych i kilkaset jednostek pomocniczych.

Plaże „Utah” i „Omaha”

Na barkach desantowych opadły rampy i obładowani bronią oraz wyposażeniem żołnierze ruszyli na brzeg. Amerykański reporter, towarzyszący oddziałom, relacjonował:


Reklama


Przedzierając się przez fale przypływu, dobrnęliśmy do brzegu (…). Na całym odcinku plaży znajdującym się w polu mojego widzenia pełzały jak mrówki grupki ludzi, jeepy, spychacze i inne rodzaje sprzętu (…). Widziałem małą łódź desantową, która zapaliła się, trafiona pociskiem.

Wyskakujący z niej ludzie znaleźli się w wodzie, która sięgała im po pas (…). Horyzont był tak upstrzony jednostkami pływającymi, że wyglądał w lekkiej mgle jak linia brzegowa. Niszczyciele podpływały niemal do samej plaży, od czasu do czasu oddając salwę, która przypominała cios podbródkowy.  

Amerykańscy żołnierze na plaży Utah (domena publiczna).
Amerykańscy żołnierze na plaży Utah (domena publiczna).

Na plaży „Utah” Amerykanie bez większych trudności przebiegli przez płytki pas wód przybrzeżnych w kierunku niemieckich pozycji. Znacznie gorzej sytuacja przedstawiała się na plaży „Omaha”, gdzie pierwszy rzut piechoty został zmieciony przez niemieckie cekaemy. Dopiero drugie uderzenie było bardziej udane. Znajdujące się tam oddziały, mimo nieustannego ostrzeliwania przez Niemców, utrzymały ten skrawek wybrzeża do świtu, nie dając się zepchnąć do morza.

Szybkie postępy Brytyjczyków

Większe postępy czyniono w sektorach brytyjskich. Do wczesnych godzin popołudniowych oddziały brytyjskie zdołały przebić się dość daleko od plaży „Gold”, do zmroku niemal osiągając założony cel – miasto Bayeux.


Reklama


Na plaży „Juno” wylądowali Kanadyjczycy, którzy sprawnie parli do przodu i podeszli do drogi łączącej Caen z Bayeux. Na „Sword” oddziały brytyjskie napotkały co prawda silny opór niemieckich oddziałów z 21. Dywizji Pancernej, ale odparli kontrataki i utrzymali swoje pozycje.

Strona niemiecka była kompletnie zaskoczona desantem w Normandii. W przeddzień operacji Adolf Hitler przebywał w Berghofie, gdzie pyszałkowato dyskutował z Josephem Goebbelsem i Martinem Bormannem czy pozwolić ludności cywilnej na linczowanie alianckich lotników zestrzelonych nad III Rzeszą.

Więcej o operacji Overlord dowiecie się z 2. sezonu serii dokumentalnej „Historia odkryta na nowo”, w którym poznajemy prawdziwą historię kluczowych momentów XX wieku ukazaną z zupełnie nowej perspektywy. Premiera w poniedziałek 7 czerwca o 21:00 na kanale Polsat Viasat History. Emisja kolejnych odcinków w dni powszednie o 21:00.

Wtedy do niemieckiego Naczelnego Dowództwa Sił Zbrojnych (OKW) nachodziły już sygnały kontrwywiadu o przechwyconych transmisjach radiowych i wzmożonej aktywności francuskiego ruchu oporu, mogących wskazywać na inwazję w północno-zachodniej Francji. Do doniesień nie przywiązano jednak należytej wagi.

Niemcy dali się oszukać

Zastępca szefa sztabu do spraw liniowych w kwaterze głównej, generał Walter Warlimont pisał później, że „OKW nie miało najmniejszego pojęcia, że właśnie ma nastąpić decydujące wydarzenie tej wojny”. Panowało tam tak wielkie zamieszanie, że w dalszym ciągu błędnie zakładano, jakoby inwazja w Normandii była jedynie wybiegiem. Na prawdziwy desant Aliantów czekano przecież w rejonie Calais.

W ciągu zaledwie 24 godzin wojska sojusznicze stanęły pewną nogą na terenie Francji. 10 czerwca uruchomiono tam pierwsze lotnisko, zaś następnego dnia przyczółki na plażach połączyły się w jeden ciągły front. Do 12 czerwca na wybrzeżu francuskim wylądowało 326 547 ludzi i 54 186 pojazdów. Wyładowano 104 428 ton materiałów.

W następnych dniach wojska sojusznicze, stale wzmacniane napływającymi ludźmi i sprzętem, prowadziły natarcie na lądzie i do 24 lipca 1944 roku zdołały opanować obszar o szerokości około 100 km i głębokości 30-50 km. Miesiąc po inwazji na francuskim brzegu wylądował już milionowy żołnierz aliancki.

Plaża "Omaha" na zdjęciu z połowy czerwca 1944 roku (domena publiczna).
Plaża „Omaha” na zdjęciu z połowy czerwca 1944 roku (domena publiczna).

W inwazji w Normandii brali także udział żołnierze Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie. Od pierwszego dnia lądowania w działaniach bojowych uczestniczyło siedem polskich dywizjonów lotniczych oraz okręty marynarki wojennej i statki floty handlowej.

Na początku sierpnia 1944 roku wylądowała tam również 1. Dywizja Pancerna generała Stanisława Maczka, która wkrótce odznaczyła się w krwawym boju pod Falaise.

Historia odkryta na nowo

Bibliografia

  1. Antony Beevor, Druga wojna światowa, Kraków 2013.
  2. Stephen Badsey, Normandia 1944. Upadek „Festung Europa”, Poznań 2010.
  3. Douglas Botting, Drugi front, Warszawa 2001.
  4. Jonathan Dimbleby, Bitwa o Atlantyk. Jak Alianci wygrali II wojnę światową, Kraków 2017.
  5. Martin Gilbert, Druga wojna światowa, Poznań 2011.
  6. Edmund Kosiarz, Bitwy morskie, Warszawa 1994.
  7. Jerzy Lipiński, Druga wojna światowa na morzu, Gdańsk 1976.
  8. Richard Overy, Trzecia Rzesza. Historia imperium, Warszawa 2012.
  9. Craig Symonds, II wojna światowa na morzu. Historia globalna, Kraków 2020.
Autor
Dariusz Kaliński
Dołącz do dyskusji

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.


Reklama

Wielka historia, czyli…

Niesamowite opowieści, unikalne ilustracje, niewiarygodne fakty. Codzienna dawka historii.

Dowiedz się więcej

Kamil Janicki

Historyk, pisarz i publicysta, redaktor naczelny WielkiejHISTORII. Autor książek takich, jak Damy polskiego imperium, Pierwsze damy II Rzeczpospolitej, Epoka milczenia czy Seryjni mordercy II RP. Jego najnowsza pozycja to Damy Władysława Jagiełły (2021).

Rafał Kuzak

Historyk, specjalista od dziejów przedwojennej Polski, mitów i przekłamań. Współzałożyciel portalu WielkaHISTORIA.pl. Autor kilkuset artykułów popularnonaukowych. Współautor książek Przedwojenna Polska w liczbach oraz Wielka Księga Armii Krajowej. Zajmuje się również fotoedycją książek historycznych, przygotowywaniem indeksów i weryfikacją merytoryczną publikacji.

Aleksandra Zaprutko-Janicka

Historyczka i pisarka. Autorka książek poświęconych zaradności polskich kobiet w najtrudniejszych okresach naszych dziejów. W 2015 roku wydała „Okupację od kuchni”, a w 2017 – „Dwudziestolecie od kuchni”. Napisała też „Piękno bez konserwantów” (2016). Obecnie jest dziennikarką Interii.

Wielkie historie w twojej skrzynce

Zapisz się, by dostawać najciekawsze informacje z przeszłości. Najlepsze artykuły, żadnego spamu.

Drodzy Czytelnicy! Nasza strona (jak niemal wszystkie inne) wykorzystuje pliki cookies i podobne technologie, między innymi po to, by dostosowywać treści reklamowe do zainteresowań i preferencji użytkowników. Aby to robić, potrzebujemy Waszej zgody.

Klikając przycisk "Przejdź do serwisu" lub zamykając to okno za pomocą przycisku "x" wyrażasz zgodę na przetwarzanie przez Ingens Media Sp. z o.o. oraz naszych zaufanych partnerów, twoich danych osobowych zapisanych w plikach cookies i innych podobnych technologiach w celu marketingowym, obejmującym w szczególności wyświetlanie spersonalizowanych reklam.

Zgoda nie jest obowiązkowa. Możesz też w dowolnym momencie ją cofnąć. Szczegóły dotyczące naszej polityki prywatności, zakresu zgód, a także wycofania i niewyrażenia zgody znajdziesz w naszej polityce prywatności. Tam też znajdziesz informacje na temat zasad przetwarzania danych oraz twoich uprawnień z tym związanych.

Poprzez korzystanie z serwisu bez zmieniania ustawień prywatności w twojej przeglądarce internetowej wyrażasz zgodę na przechowywanie w Twoim urządzeniu końcowym plików cookies i innych podobnych technologii służących do dopasowywania.