Moda zimowa w II RP. Co nosiły nasze prababcie?

Gustowne kapelusze. Ciepłe rękawiczki. I przepięknie skrojone płaszcze. Moda dwudziestolecia międzywojennego nie bez powodu zachwyca jeszcze dzisiaj. Ale i ona miała swoje ciemniejsze strony, a elegantki sprzed stulecia nieraz stawały przed dylematem: ciepło… czy modnie?

„Moda nie jest jednostronna. Pozwala ona na wszystko” – głosili redaktorzy „Przeglądu Mody” w grudniu 1927 roku. W gruncie rzeczy mocno jednak przesadzili – przynajmniej, jeśli chodzi o ubiór zimowy.


To prawda, że panie mogły wybierać spośród różnych materiałów, wzorów, akcesoriów czy faktur. Ale pewne rzeczy były przesądzone: na przykład sam fason płaszcza.

Lata 20…

I tak, w latach 20. żadna podążająca za modą kobieta nie pokazałaby się w okryciu podkreślającym talię. Pojawiały się one jeszcze w pierwszych latach powojennych, ale bardzo szybko zostały wyparte przez modele o prostym kroju lub z obniżoną talią.

„Przegląd Mody”, grudzień 1927 (domena publiczna).

Najmodniejsze okrycia miały dodatkowo wszyte futrzane kołnierze i mankiety. Panie, które chciały pochwalić się pasującą spódnicą, mogły wybrać opcję krótszą, sięgającą tuż za biodra. Te, którym zależało przede wszystkim na cieple, wybierały fasony do kolan.

Przeczytaj też: Chamstwo urzędników ma w Polsce długą historię. W 1924 roku boleśnie przekonała się o tym żona głowy państwa

Podobnie chłopięca sylwetka dominowała w krojach płaszczy sportowych. Niewiele różniły się one właściwie od płaszczy męskich.

Płaszcz sportowy z 1929 roku (fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe).

…i lata 30.

Jeśli jednak którakolwiek z elegantek myślała, że modny płaszcz posłuży jej przez co najmniej kilka lat – to grubo się myliła. Lata 30. upłynęły bowiem pod znakiem fasonów diametralnie odmiennych.


Różnicę widać na pierwszy rzut oka – przede wszystkim dlatego, że talia wróciła na dawne miejsce. Skończyły się czasy awangardowych chłopczyc. Kobiece kształty znowu należało podkreślać.

„Przegląd Mody”, grudzień 1932 (fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe).

Oprócz wcięcia w talii oznaczało to mocno zaznaczone ramiona i (mniej lub bardziej) rozkloszowany dół. Co do reszty, można było naprawdę poszaleć: wybrać kołnierz o bardzo szerokich klapach, asymetryczne zapięcie lub ekstrawaganckie detale na linii ramion.

Modne były także wiązania pod szyją, takie, jak na poniższym tweedowym płaszczu. Warto też zwrócić uwagę na ciekawe rękawy – zamiast eleganckich wąskich wybierano czasem te lekko balonowe.

Tweedowy płaszcz z kokardą przy kołnierzu, 1936 rok (fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe).

Marzeniem jest futro

Choć piękne, to jednak nie płaszcze były prawdziwym obiektem westchnień modnych Polek.

„Oczywiście, że marzeniem każdej z pań jest futro” – przekonywali redaktorzy „Przeglądu Mody” w 1933 roku. – „Galanteria futrzana ma olbrzymią przyszłość przed sobą„.


Futra – zarówno te naturalne, jak i te sztuczne, które także weszły już na rynek – z reguły miewały krój podobny do płaszczy. W wersji wieczorowej jednak przypominały już niemal peleryny, jak u Karoliny Lubieńskiej, która w poniższej kreacji została w 1939 roku „wicekrólową balu”.

Karolina Lubieńska na balu zorganizowanym przez Związek Autorów Dramatycznych w Hotelu Europejskim w Warszawie, styczeń 1939 (fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe).

Na nartach

W odróżnieniu od mody spacerowej, tą sportową rządziły zdecydowanie względy praktyczne. Na narty panie wybierały się w ciepłych kostiumach, złożonych najczęściej z szerokich spodni, dopasowanej kurteczki, ciepłych trzewików i rękawiczek.

„Przegląd Mody”, grudzień 1932 (domena publiczna).

Nieco mniej praktyczne wydają się za to czapki. Jeśli miały pokazywać choć niewielką część misternie ułożonej fryzury – im więcej drobnych loczków, tym lepiej – to nie miały szans, by spełniać swoją podstawową funkcję.


Bardzo trudno sobie na przykład wyobrazić, jak właściwie sprawdzał się kapelusik, prezentowany przez modelkę na poniższym zdjęciu. Poza tym, rzecz jasna, że świetnie wychodził na zdjęciach.

Strój narciarski z 1934 roku (fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe).

Co na głowę?

A skoro o nakryciach głowy mowa, to warto zauważyć, że w tej kwestii zaszły w okresie międzywojennym zmiany równie poważne, jak w przypadku płaszczy.

Strój wieczorowy, 1930 rok (fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe).

Dla lat 20. charakterystyczne były czapki i kapelusze nasunięte niemal na oczy, praktycznie w całości przykrywające modne krótkie włosy. Wariacji tego kształtu było mnóstwo.

Przeczytaj też: Co musiał zrobić przedwojenny oficer, aby się ożenić? Formalne wymogi były absurdalne

Można było zdecydować się na model, który – odwrócony – przypominałby kubełek. Pojawiały się jednak też fasony jeszcze głębiej wciśnięte na uszy, z wycięciem odsłaniającym oczy.

„Przegląd Mody”, grudzień 1927 r. (domena publiczna).

Lata 30. zabawne kubełkowe kapelusiki skazały jednak na zapomnienie. Hasłem dekady była asymetria – ale poza tym rzeczywiście wszystko było dozwolone.

W wersji na sportowo można więc było zdecydować się na modnie przekrzywiony na bok kapelusz z rondem prostym lub zaokrąglonym. Ale na spacer wybierano też bardziej fantazyjne fasony z najróżniejszymi zdobieniami.


Natomiast jeśli ktoś nie chciał wydawać fortuny na ekstrawaganckie rozwiązania, mógł po prostu… założyć na bok beret. I to właśnie takie rozwiązanie królowało na ulicach.

„Przegląd Mody”, grudzień 1934 (domena publiczna).

Buty przerażają

A co na nogi? Przykro to stwierdzić, ale zdjęcia modelek i ilustracje z przeglądów mody wręcz przerażają. Proponują zwykłe pantofelki albo lekkie, skórkowe trzewiki.

Na szczęście pojawiały się już również bardziej zabudowane sznurowane botki, jak na poniższym zdjęciu. Choć na polskie zimy i tak najbardziej przekonujące wydają się buty… narciarskie.

Modelka w zamszowej sukience i kapelusiku z papierosem prezentuje swoje kozaki 1926-1931 (fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe).

Dla odważnych

Jak w każdej epoce, także w okresie międzywojennym nie brakowało pań, które lubiły zaszaleć. I to do nich kierowano co bardziej ekstrawaganckie wynalazki.


Jednym z nich były lansowane na Wyspach Brytyjskich rękawiczki… z dziurami na wysokości paznokci, by można było pochwalić się ciekawym lakierem do paznokci. Ile polskich elegantek zdecydowało się na to rozwiązanie? Historia mody litościwie milczy.

Modelka w rękawiczkach, pokazujących polakierowane paznokcie, 1939 (fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe).

Przeczytaj także, jak zimą prezentowali się panowie. Czy mieli równie wielki wybór fasonów, jak panie?

Wielkie historie co kilka dni w twojej skrzynce! Wpisz swój adres e-mail, by otrzymywać newsletter. Najlepsze artykuły, żadnego spamu.

Bibliografia i źródła ilustracji:

  • „Przegląd Mody” 1927-1939.
  • Narodowe Archiwum Cyfrowe
  • Karolina Żebrowska, Polskie piękno. Sto lat mody i stylu, Znak 2019.

Ilustracja tytułowa: „Przegląd Mody”, grudzień 1932 (fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe).

Autor
Anna Winkler
Dołącz do dyskusji

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Wielka historia, czyli…

Niesamowite opowieści, unikalne ilustracje, niewiarygodne fakty. Codzienna dawka historii.

Dowiedz się więcej

Kamil Janicki

Historyk, pisarz i publicysta, redaktor naczelny WielkiejHISTORII. Autor książek takich, jak Damy polskiego imperium, Pierwsze damy II Rzeczpospolitej, Epoka milczenia czy Damy złotego wieku. Jego najnowsza pozycja to Damy przeklęte. Kobiety, które pogrzebały Polskę (2019).

Rafał Kuzak

Historyk, specjalista od dziejów przedwojennej Polski, mitów i przekłamań. Współautor książki „Wielka Księga Armii Krajowej”. Zastępca redaktora naczelnego WielkiejHISTORII. Zajmuje się również fotoedycją książek historycznych, przygotowywaniem indeksów i weryfikacją merytoryczną publikacji.

Anna Winkler

Doktor nauk społecznych, filozofka i politolożka. Zajmuje się przede wszystkim losami radykalizmu społecznego. Interesuje się historią najnowszą, historią rewolucji i historią miast, a także kobiecymi nurtami historii. Chętnie poznaje dzieje kultur pozaeuropejskich.

Aleksandra Zaprutko-Janicka

Historyczka i pisarka. Autorka książek poświęconych zaradności polskich kobiet w najtrudniejszych okresach naszych dziejów. W 2015 roku wydała „Okupację od kuchni”, a w 2017 – „Dwudziestolecie od kuchni”. Napisała też „Piękno bez konserwantów” (2016). Obecnie jest dziennikarką Interii.

Drodzy Czytelnicy! Nasza strona (jak niemal wszystkie inne) wykorzystuje pliki cookies i podobne technologie, między innymi po to, by dostosowywać treści reklamowe do zainteresowań i preferencji użytkowników. Aby to robić, potrzebujemy Waszej zgody.

Klikając przycisk "Przejdź do serwisu" lub zamykając to okno za pomocą przycisku "x" wyrażasz zgodę na przetwarzanie przez Ingens Media Sp. z o.o. oraz naszych zaufanych partnerów, twoich danych osobowych zapisanych w plikach cookies i innych podobnych technologiach w celu marketingowym, obejmującym w szczególności wyświetlanie spersonalizowanych reklam.

Zgoda nie jest obowiązkowa. Możesz też w dowolnym momencie ją cofnąć. Szczegóły dotyczące naszej polityki prywatności, zakresu zgód, a także wycofania i niewyrażenia zgody znajdziesz w naszej polityce prywatności. Tam też znajdziesz informacje na temat zasad przetwarzania danych oraz twoich uprawnień z tym związanych.

Poprzez korzystanie z serwisu bez zmieniania ustawień prywatności w twojej przeglądarce internetowej wyrażasz zgodę na przechowywanie w Twoim urządzeniu końcowym plików cookies i innych podobnych technologii służących do dopasowywania.