Stan wojenny 1981 według rosyjskiego historyka. Co zdradzają dokumenty moskiewskich archiwów?

Strona główna » Historia najnowsza » Stan wojenny 1981 według rosyjskiego historyka. Co zdradzają dokumenty moskiewskich archiwów?

Nie Breżniew, lecz sam Wojciech Jaruzelski żądał wprowadzenia do Polski Armii Radzieckiej, aby zwalczyć „Solidarność”. Sowieci wykluczali zbrojną interwencję i nalegali na ogłoszenie stanu wojennego. Jeden z najbardziej znanych rosyjskich historyków, Rudolf G. Pichoja, przedstawia spojrzenie z Moskwy na sprawę stanu wojennego. Oto ciąg wydarzeń zgodny z jego wnioskami i oparty na dokumentach sowieckich archiwów.

Radzieckie kierownictwo może i było zmurszałe, a średnia wieku w komitecie centralnym dobijała do osiemdziesiątki, ale towarzysze wciąż trzymali rękę na pulsie. Ledwo przez Polskę przetoczyła się fala sierpniowych strajków (1980), a w Moskwie już powołano specjalną Komisję Biura Politycznego, która miała ocenić sytuację nad Wisłą i znaleźć odpowiednie rozwiązania.


Reklama


Komisja Susłowa: „Przygotować kontratak”

Tak zwana „komisja Susłowa” wydała swoje zalecenia 3 września 1980 roku – zaledwie trzy dni po tym, jak polskie władze dogadały się w Gdańsku z robotnikami. Sowietom rzecz jasna nie podobały się ustępstwa kolegów z zachodu. W raporcie stwierdzali: 

Porozumienie jest w istocie legalizacją antysocjalistycznej opozycji. (…) Zadanie polega na tym, by przygotować kontratak

Jeden z najbliższych współpracowników Breżniewa, Michaił Susłow. Fotografia z lat 60. XX wieku.
Jeden z najbliższych współpracowników Breżniewa, Michaił Susłow. Fotografia z lat 60. XX wieku.

Na czym miał polegać ten kontratak? Zalecano między innymi: skoncentrowanie uwagi władz na armii, „zdemaskowanie” przywódców opozycji i ich zamiarów oraz nagłośnianie… korzyści wynikających ze współpracy gospodarczej z ZSRR. To wszystko, a także zrzucenie winy za kryzys gospodarczy na klęski żywiołowe, miało uspokoić nastroje społeczne w Polsce.

Nieufność wobec towarzyszy

Oczywiście nastroje wcale się nie poprawiły. W tej sytuacji radzieckie kierownictwo zaprosiło do siebie polską delegację partyjno-państwową, by  wyjaśnić jej co i jak należy robić. W przededniu spotkania (29 października 1980 roku) członkowie radzieckiego Biura Politycznego ustalili zgodne stanowisko na wypadek eskalacji „kontrrewolucji” nad Wisłą.


Reklama


Należało skłonić Polaków do wprowadzenia stanu wojennego. Właśnie takie rozwiązanie od początku wydawało się Breżniewowi i jego kolegom najsensowniejsze. Inna rzecz, że póki co woleli nie rozmawiać z polskimi komunistami zbyt szczerze, bo obawiali się, że ci… doniosą o wszystkim Amerykanom.

Miliard rubli zamiast czołgów

Wojsko na ulicach było starym, sprawdzonym sposobem komunistów, ale Leonid Breżniew (o dziwo) wolał zacząć od marchewki, nie zaś kija. Na październikowej naradzie postanowiono, że Związek Radziecki w iście kapitalistyczny sposób spróbuje… przekupić polskie społeczeństwo.

Przywódca ZSRR Leonid Breżniew na fotografii z 1974 roku.

Zamiast czerwonoarmistów do PRL zamierzano wysłać dodatkowe 200 000 litrów oleju napędowego i pół miliona ton zboża. Przewodniczący radzieckiego Państwowego Komitetu Planowania obiecywał Polsce pomoc gospodarczą o wartości miliarda rubli. Trzeba tylko dodać, że dużą część tej „pomocy” miała stanowić chwilowa rezygnacja z importowania za bezcen polskich towarów, na przykład węgla.

Polsko-radzieckie spotkanie zakończyło się 31 października. Breżniew twierdził wprawdzie, że przebiegło w „atmosferze pełnego wzajemnego zrozumienia”, ale zarazem narzekał na Polaków, odwlekających w czasie decyzję o ogłoszeniu stanu wojennego.

Związane ręce Breżniewa

Ku wielkiemu zaskoczeniu radzieckiego politbiura obietnice pomocy gospodarczej w ogóle nie wpłynęły na nastroje w polskim społeczeństwie. Z drugiej strony polscy komuniści nie palili się do wprowadzania stanu wojennego. 

Breżniew miał serdecznie dość przede wszystkim pierwszego sekretarza PZPR, Stanisława Kani. Jego ustępstwa na rzecz „Solidarności” określał mianem „kapitulacji”, a samego sekretarza uważał za uosobienie porażek i nieudolności.


Reklama


Zarazem – jak wyjaśnia Rudolf G. Pichoja w Historii władzy w Związku Radzieckim – radziecki przywódca miał związane ręce. Wciąż trwała wojna w Afganistanie, a ZSRR z tygodnia na tydzień radził sobie w niej coraz gorzej. Z zachowanych materiałów archiwalnych wynika, że „w tych okolicznościach nie było możliwości prowadzenia aktywnych działań na zachodniej granicy”

Słowem, żadna interwencja zbrojna w Polsce nie wchodziła w grę. Pichoja podkreśla, że „kierownictwu ZSRR pozostawało wywieranie nacisku na polskie władze”.

Wojna w Afganistanie uniemożliwiała  Sowietom przeprowadzenie zbrojnej interwencji nad Wisłą (fot. Michaił Jewstafjew/CC BY-SA 2.5),
Wojna w Afganistanie uniemożliwiała Sowietom przeprowadzenie zbrojnej interwencji nad Wisłą (fot. Michaił Jewstafjew/CC BY-SA 2.5).

Kania „odmówił zatwierdzenia dokumentu”

Sowieci sami przygotowali dokument o wprowadzeniu stanu wojennego w Polsce. Jego projekt przywieziono z Moskwy na kolejne spotkanie z polskimi przywódcami, a Breżniew zawczasu pouczał radzieckich uczestników tajnej konferencji: „Trzeba im [Polakom] będzie powiedzieć, z czym wiąże się wprowadzenie stanu wojennego i wszystko dokładnie wyjaśnić”. 

Dobre rady nic jednak nie dały, bo… Kania i Jaruzelski „odmówili zatwierdzenia tego dokumentu”.

Wielkie historie co kilka dni w twojej skrzynce! Wpisz swój adres e-mail, by otrzymywać newsletter. Najlepsze artykuły, żadnego spamu.

Dodajmy, że – jak twierdzi Pichoja – w żadnym z protokołów (radzieckiego) Biura Politycznego nie znalazła się bezpośrednia wzmianka o przygotowaniach do ewentualnego wkroczenia wojsk radzieckich do Polski.

Mówiono wiele (…) o zdecydowanych żądaniach wprowadzenia stanu wojennego, ale kwestia przygotowań do inwazji nie została poruszona w żadnym dokumencie.

Jaruzelski: Nie dajcie skrzywdzić socjalistycznej Polski

18 października 1981 roku Stanisław Kania został w końcu zdymisjonowany, a na stanowisku pierwszego sekretarza PZPR zastąpił go Wojciech Jaruzelski. W Moskwie zmianę warty przyjęto „z ulgą i nadzieją”Były to jednak uczucia bardzo krótkotrwałe…


Reklama


Szybko wyjaśniło się, dlaczego Jaruzelski nie chciał zatwierdzać dokumentu o stanie wojennym. Jak pisze Rodolf G. Pichoja w oparciu o moskiewskie archiwalia, nowy sekretarz niezwłocznie zażądał od Sowietów wprowadzenia do Polski oddziałów Armii Radzieckiej.

Na posiedzeniu radzieckiego Biura Politycznego z 29 października 1981 roku o polskich oczekiwaniach doniósł Jurij Andropow, przewodniczący KGB. Jak się okazało, Jaruzelski odwoływał się do wypowiedzi Breżniewa sprzed paru miesięcy, w której ten stwierdził: „nie damy skrzywdzić socjalistycznej Polski„. 

Generał Wojciech Jaruzelski 13 grudnia 1981. Według rosyjskich materiałów to on był największym zwolennikiem zbrojnej rozprawy z Solidarnością (fot. domena publiczna)
Generał Wojciech Jaruzelski 13 grudnia 1981. Według rosyjskich materiałów to on był największym zwolennikiem zbrojnej rozprawy z Solidarnością (fot. domena publiczna).

Generał potraktował luźne zapewnienie bardzo dosłownie. To z kolei wywołało wśród radzieckiej wierchuszki prawdziwy popłoch.

„Powinniśmy twardo trzymać się swojej linii”

Żaden z czołowych działaczy Komunistycznej Partii Związku Radzieckiego nie chciał wysyłać wojsk nad Wisłę. Ton dyskusji wyznaczył sam Andropow: „Powinniśmy twardo trzymać się swojej linii – nie wprowadzać do Polski naszych wojsk”.


Reklama


Wtórował mu minister obrony ZSRR, marszałek Ustinow: „W ogóle należy powiedzieć, że nie powinniśmy wprowadzać do Polski naszych wojsk”Z kolei Breżniew był tak przerażony oczekiwaniami Jaruzelskiego, że zaraz obiecał wysłać do Polski dodatkowe 30 tysięcy ton mięsa, byle tylko nie trzeba było kierować tam żadnych żołnierzy.

Dodajmy, że ZSRR borykał się wówczas z brakami żywnościowymi: musiano sięgnąć do rezerw państwowych, a nawet żądać wsparcia innych republik i ograniczać wewnętrzne zaopatrzenie.

Czołgi T-55A na ulicach Zbąszynia podczas stanu wojennego.

Ogółem zachowane w Moskwie dokumenty nie pozostawiają zdaniem autora Historii władzy w Związku Radzieckim wątpliwości: Sowieci nie tylko nie chcieli wkraczać do Polski. Oni wręcz rękami i nogami się przed tym bronili.

Stan wojenny… zaskakuje Sowietów

Według materiałów strony radzieckiej Jaruzelski zareagował na odmowę udzielenia wsparcia zbrojnego przez bratnie kraje niemalże obrazą.

Pichoja pisze, że właśnie wtedy „na swój sposób zdystansował się od ZSRR”Wprawdzie zaczął poważne przygotowania do „Operacji X” (wprowadzenia stanu wojennego), ale w rozmowach z Sowietami jej rozpoczęcie obwarował całą serią żądań.

Oczekiwał wsparcia gospodarczego oraz – ponownie! – zbrojnego. Aż trudno w to uwierzyć, ale radzieckie kierownictwo kompletnie straciło wpływ na rozwój wydarzeń.


Reklama


Pichoja pisze, że z protokołów radzieckiego Biura Politycznego wynika, iż 10 grudnia 1981 roku – a więc niecałe trzy dni przed wprowadzeniem stanu wojennego! – Sowieci nie wiedzieli ani czy jest on w ogóle przygotowywany, ani kiedy ewentualnie zostanie ogłoszony.

Wygląda na to, że brak teleranka 13 grudnia był dla nich podobnym zaskoczeniem, co dla samych Polaków…

Przeczytaj też o śmierci Leonida Breżniewa. Czy radziecki dyktator został zamordowany?

Bibliografia

  • Pichoja Rudolf G., Historia władzy w Związku Radzieckim. 1945-1991, Wydawnictwo Naukowe PWN 2011.
Autor
Kamil Janicki
3 komentarze

 

Dołącz do dyskusji

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.


Reklama

Wielka historia, czyli…

Niesamowite opowieści, unikalne ilustracje, niewiarygodne fakty. Codzienna dawka historii.

Dowiedz się więcej

Kamil Janicki

Historyk, pisarz i publicysta, redaktor naczelny WielkiejHISTORII. Autor książek takich, jak Damy polskiego imperium, Pierwsze damy II Rzeczpospolitej, Epoka milczenia czy Seryjni mordercy II RP. Jego najnowsza pozycja to Damy Władysława Jagiełły (2021).

Rafał Kuzak

Historyk, specjalista od dziejów przedwojennej Polski, mitów i przekłamań. Współzałożyciel portalu WielkaHISTORIA.pl. Autor kilkuset artykułów popularnonaukowych. Współautor książek Przedwojenna Polska w liczbach oraz Wielka Księga Armii Krajowej. Zajmuje się również fotoedycją książek historycznych, przygotowywaniem indeksów i weryfikacją merytoryczną publikacji.

Aleksandra Zaprutko-Janicka

Historyczka i pisarka. Autorka książek poświęconych zaradności polskich kobiet w najtrudniejszych okresach naszych dziejów. W 2015 roku wydała „Okupację od kuchni”, a w 2017 – „Dwudziestolecie od kuchni”. Napisała też „Piękno bez konserwantów” (2016). Obecnie jest dziennikarką Interii.

Wielkie historie w twojej skrzynce

Zapisz się, by dostawać najciekawsze informacje z przeszłości. Najlepsze artykuły, żadnego spamu.

Drodzy Czytelnicy! Nasza strona (jak niemal wszystkie inne) wykorzystuje pliki cookies i podobne technologie, między innymi po to, by dostosowywać treści reklamowe do zainteresowań i preferencji użytkowników. Aby to robić, potrzebujemy Waszej zgody.

Klikając przycisk "Przejdź do serwisu" lub zamykając to okno za pomocą przycisku "x" wyrażasz zgodę na przetwarzanie przez Ingens Media Sp. z o.o. oraz naszych zaufanych partnerów, twoich danych osobowych zapisanych w plikach cookies i innych podobnych technologiach w celu marketingowym, obejmującym w szczególności wyświetlanie spersonalizowanych reklam.

Zgoda nie jest obowiązkowa. Możesz też w dowolnym momencie ją cofnąć. Szczegóły dotyczące naszej polityki prywatności, zakresu zgód, a także wycofania i niewyrażenia zgody znajdziesz w naszej polityce prywatności. Tam też znajdziesz informacje na temat zasad przetwarzania danych oraz twoich uprawnień z tym związanych.

Poprzez korzystanie z serwisu bez zmieniania ustawień prywatności w twojej przeglądarce internetowej wyrażasz zgodę na przechowywanie w Twoim urządzeniu końcowym plików cookies i innych podobnych technologii służących do dopasowywania.