Bezwzględny średniowieczny mięsożerca

Wegetariańskie sekty i herezje. W średniowieczu tępiono każdego, kto nie chciał jeść mięsa

Strona główna » Średniowiecze » Wegetariańskie sekty i herezje. W średniowieczu tępiono każdego, kto nie chciał jeść mięsa

Odmawianie sobie mięsa stanowiło nieodłączny element życia w chrześcijańskiej kulturze średniowiecznej Europy. Naszych odległych przodków nie sposób jednak nazywać wegetarianami. Sprzeciw wobec zabijania zwierząt w celu ich zjedzenia uchodził wręcz za oznakę herezji i buntu wobec boskiego porządku rzeczy.

Maja Iwaszkiewicz, autorka wydanej właśnie książki Świnia na sądzie ostatecznym. Jak postrzegano zwierzęta w średniowieczu, zwraca uwagę na interesujący, a bardzo rzadko poruszany wątek. Czy w średniowieczu można było praktykować wegetarianizm? I co myślano o ludziach, którzy to robili?


Reklama


Temat zjadania zwierząt, dzisiaj wiązany bezpośrednio z kwestią ich praw i dobrostanu, ale też ze zmianami klimatu, w średniowieczu był postrzegany zupełnie inaczej. „Kościół nie tylko spożywanie mięsa popierał, ale wręcz niejako nakazywał” – słusznie podkreśla Iwaszkiewicz.

„Kościół mięsożerców”

Według średniowiecznej teologii żaden element ziemskiej rzeczywistości nie mógł być przypadkowy, a tym bardziej zbyteczny. Każde zjawisko i stworzenie stanowiło element boskiego planu: miało namacalną lub przynajmniej symboliczną funkcję. Co do zwierząt – wierzono, że istnieją w pierwszej kolejności po to, by ludzie się nimi żywili.

Dieta roślinna w średniowieczu
Dieta czysto roślinna w średniowieczu nie wchodziła w rachubę.

Mięso uchodziło za rodzaj boskiej nagrody, oznakę łaski pańskiej. Kościół restrykcyjne nakazywał unikać go (choć nie mięsa ryb) w okresach postnych, które obejmowały nawet ponad połowę dni w roku. Przez resztę czasu spożywanie dziczyzny lub zwierząt hodowlanych było jednak zalecane czy wręcz obowiązkowe. W Księdze Rodzaju zapisano przecież: „Wszystko, co się porusza i żyje, jest przeznaczone dla was na pokarm”.

Dieta mięsożerna stanowiła element kultury, religii, ale też wyznacznik statusu. Mięsa odmawiali sobie, z konieczności, ludzie najbardziej ubodzy. O bogactwie domu, statusie rodziny i wystawności uczty świadczyło wprost to, ile sztuk zwierząt trafiało na stół.


Reklama


Heretycka dieta

Unikanie mięsa ze względów światopoglądowych – a nie w ramach pokuty – uważano za bluźnierstwo, akt odrzucenia niebiańskiego daru. I chociaż nie istniał jeszcze termin „wegetarianizm” (ukuty dopiero w XIX wieku), to ludzi, którzy stosowali dietę roślinną niejako naturalnie podejrzewano o heretyckie ciągoty lub o hołdowanie pogańskim poglądom.

W czasach antyku nie brakowało autorytetów piętnujących zjadanie zwierząt. Był w tym gronie sławny Pitagoras, byli też neoplatończycy.

Tekst stanowi fragment książki Mai Iwaszkiewicz pt. Świnia na sądzie ostatecznym. Jak postrzegano zwierzęta w średniowieczu (Wydawnictwo Poznańskie 2021).

Potem za odrzuceniem wszystkiego, co pochodziło od zwierząt (a więc ich zdaniem należało do zepsutego, materialnego świata) opowiadali się manichejczycy. Ten ruch religijny, konkurujący ze chrześcijaństwem, został wprawdzie w świecie zachodnim wytępiony w V wieku n.e., ale i tak ogromnie obawiano się go przez całe niemal średniowiecze.

Bezmięsni katarzy

Przeróżne sekty wyrastające w kolejnych wiekach niemal zawsze uważano za zakamuflowane wariancje na temat manicheizmu. A ponieważ o manichejczykach wiadomo było, że unikali nie tylko mięsa, ale też jajek, a nawet mleka, to wszelkie przejawy wegetarianizmu lub tym bardziej weganizmu ściągały uwagę duchowieństwa i inkwizycji.

Bezwzględny średniowieczny mięsożerca w spotkaniu z tuszą wieprzową.
Bezwzględny średniowieczny mięsożerca w spotkaniu z tuszą wieprzową.

Temat powrócił podczas krwawych prześladowań katarów prowadzonych we Francji w XIII stuleciu.

„Oni również dzielili świat na materialny i duchowy” – pisze autorka książki Świnia na sądzie ostatecznym. Jak postrzegano zwierzęta w średniowieczu. – „Wegetarianizm był u katarów wskazany ze względu na ich koncepcję życia w czystości, poście i ciągłej modlitwie, a zwierzęta, które powstają w wyniku kopulacji, były przez nich uważane za nieczyste”.


Reklama


Warto zatrzymać się w tym punkcie i podkreślić, jak bardzo średniowieczny wegetarianizm różnił się od dzisiejszego. Ci, którzy w XXI wieku decydują się na dietę bezmięsną mówią o swojej miłości do zwierząt. Ci jednak, którzy nie jedli mięsa 800 lat temu argumentowali to… wstrętem do wszystkiego, co związane ze zwierzętami.

Przeczytaj też o smokach w średniowiecznej symbolice. Według przekonań z epoki smok wawelski nie mógł być Polakiem.

Jak postrzegano zwierzęta w średniowieczu?

Bibliografia

  • Iwaszkiewicz Maja, Świnia na sądzie ostatecznym. Jak postrzegano zwierzęta w średniowieczu, Wydawnictwo Poznańskie 2021.
  • Madigan K., Medieval Christianity. A New History, Yale University Press 2015.
  • Walters K.S., Portmess L., Ethical Vegetarianism: From Pythagoras to Peter Singer, SUNY Press 1999.
Autor
Grzegorz Kantecki
3 komentarze

 

Dołącz do dyskusji

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.


Reklama

Wielka historia, czyli…

Niesamowite opowieści, unikalne ilustracje, niewiarygodne fakty. Codzienna dawka historii.

Dowiedz się więcej

Kamil Janicki

Historyk, pisarz i publicysta, redaktor naczelny WielkiejHISTORII. Autor książek takich, jak Damy polskiego imperium, Pierwsze damy II Rzeczpospolitej, Epoka milczenia czy Damy złotego wieku. Jego najnowsza pozycja to Seryjni mordercy II RP (2020).

Rafał Kuzak

Historyk, specjalista od dziejów przedwojennej Polski, mitów i przekłamań. Współzałożyciel portalu WielkaHISTORIA.pl. Autor kilkuset artykułów popularnonaukowych. Współautor książek Przedwojenna Polska w liczbach oraz Wielka Księga Armii Krajowej. Zajmuje się również fotoedycją książek historycznych, przygotowywaniem indeksów i weryfikacją merytoryczną publikacji.

Aleksandra Zaprutko-Janicka

Historyczka i pisarka. Autorka książek poświęconych zaradności polskich kobiet w najtrudniejszych okresach naszych dziejów. W 2015 roku wydała „Okupację od kuchni”, a w 2017 – „Dwudziestolecie od kuchni”. Napisała też „Piękno bez konserwantów” (2016). Obecnie jest dziennikarką Interii.

Wielkie historie w twojej skrzynce

Zapisz się, by dostawać najciekawsze informacje z przeszłości. Najlepsze artykuły, żadnego spamu.

Drodzy Czytelnicy! Nasza strona (jak niemal wszystkie inne) wykorzystuje pliki cookies i podobne technologie, między innymi po to, by dostosowywać treści reklamowe do zainteresowań i preferencji użytkowników. Aby to robić, potrzebujemy Waszej zgody.

Klikając przycisk "Przejdź do serwisu" lub zamykając to okno za pomocą przycisku "x" wyrażasz zgodę na przetwarzanie przez Ingens Media Sp. z o.o. oraz naszych zaufanych partnerów, twoich danych osobowych zapisanych w plikach cookies i innych podobnych technologiach w celu marketingowym, obejmującym w szczególności wyświetlanie spersonalizowanych reklam.

Zgoda nie jest obowiązkowa. Możesz też w dowolnym momencie ją cofnąć. Szczegóły dotyczące naszej polityki prywatności, zakresu zgód, a także wycofania i niewyrażenia zgody znajdziesz w naszej polityce prywatności. Tam też znajdziesz informacje na temat zasad przetwarzania danych oraz twoich uprawnień z tym związanych.

Poprzez korzystanie z serwisu bez zmieniania ustawień prywatności w twojej przeglądarce internetowej wyrażasz zgodę na przechowywanie w Twoim urządzeniu końcowym plików cookies i innych podobnych technologii służących do dopasowywania.