Gejza. Pierwszy z węgierskich królów urodzonych nad Wisłą

Węgierscy królowie urodzeni w Polsce i wychowani na Polaków. Jak do tego doszło?

Strona główna » Średniowiecze » Węgierscy królowie urodzeni w Polsce i wychowani na Polaków. Jak do tego doszło?

Byli członkami rodzimej węgierskiej dynastii Arpadów. Z dziada pradziada posiadali prawo do udziału we władzy. Urodzili się jednak nie nad Balatonem, ale nad Wisłą. I zgodnie z kronikarską relacją wychowano ich na Polaków.

Niezwykła historia miała swój początek w czwartej dekadzie XI stuleciu, na parę lat przed tym jak młody książę Kazimierz Odnowiciel został przegnany, a Polska niemal przestała istnieć.


Reklama


Zanim on został banitą, w podobnej sytuacji znalazło się trzech węgierskich młodzieńców, uwikłanych w rozgrywkę o władzę.

Brutalna walka o władzę na Węgrzech

Starzejący się król Madziarów Stefan – dzisiaj nazywany Świętym albo Wielkim – był człowiekiem ogromnego sukcesu. Zdołał zjednoczyć rozległy, nawet o połowę większy od Kazimierzowej Polski kraj i zaszczepić w nim chrześcijaństwo.

Oślepienie Wazula
Oślepienie Wazula na węgierskiej miniaturze z XIV wieku.

Zaprowadził rządy twardej ręki, uchodził za wybitnego prawodawcę, a także sprawnego wodza. I tylko nie miał komu przekazać schedy.

Jedyny syn węgierskiego króla zginął podczas polowania, rozszarpany przez dzika. Następny w kolejce do korony był kuzyn Stefana, Wazul. On jednak też wyzionął ducha, nim zdążył zgłosił pretensje do władzy. Tym razem na pewno nie był to wypadek.


Reklama


Nieszczęsny koniec Wazula

Mężczyznę pojmano, wyłupiono mu oczy, a uszy zalano wrzącym ołowiem. Według niemieckich zapisków z epoki decyzję o torturach wydał sam król Stefan.

Na Węgrzech przetrwała jednak zupełnie inna tradycja. Tutaj po latach twierdzono, że Wazula pozbył się nie zniedołężniały, stojący nad grobem monarcha, lecz jego młodsza, żądna władzy małżonka Pochodząca nie skądinąd jak z Niemiec Gizela.

O zapomnianych polsko-węgierskich koneksjach ze wczesnego średniowiecza pisałem szeroko w książce Damy przeklęte. Kobiety, które pogrzebały Polskę (Znak 2019).

Wazul umarł w okropnych męczarniach i pewnie ten sam los szykowano jego trzem nastoletnim synom. Chłopcy zdołali jednak wymknąć się z zasadzki i uciec z kraju. Przez jakiś czas biedowali na czeskim dworze, gdzie przyjęto ich z wyraźną rezerwą. Potem przenieśli się do Polski.

Trzej bracia szukają ratunku

Musiało się to zdarzyć chyba na samym początku panowania Kazimierza – około 1034 roku.

Najstarszy i najmłodszy z rodzeństwa – książęta Andrzej oraz Lewente – także tutaj nie zagrzali miejsca. Po nie więcej jak kilku latach wyruszyli w dalszą drogę, tym razem do Kijowa. Twierdzili, że nie chcą być dłużej darmozjadami. Niewykluczone jednak, że widzieli już, iż władza wymyka się polskiemu księciu z rąk, i woleli nie ryzykować własnymi głowami w razie wybuchu wojny domowej.


Reklama


Dla trzeciego z braci, Beli, dalsza ucieczka nie wchodziła jednak w rachubę. On miał doskonałe powody, by pozostać w Polsce, nawet w najgorszych okolicznościach.

Historia jak z bajki. Książę Bela w Polsce

Wszystko wskazuje na to, że jedna Niemka przetrąciła chłopakowi życiorys, inna zaś – pomogła mu wygrzebać się z bagna. Jeśli Bela rozgościł się w Polsce około roku 1034, to o jego losach nie decydował osiemnastoletni Kazimierz, ale raczej jego matka – królowa wdowa Rycheza.

Kronikarz Gall Anonim wprost pisał, że żona zmarłego w tajemniczych okolicznościach Mieszka II Lamberta przejęła stery rządów w państwie i zepchnęła w cień młodego potomka. To by zaś oznaczało, że właśnie Rycheza skłoniła Belę do przyjęcia chrześcijaństwa, pozwoliła mu dołączyć do zbrojnej drużyny syna, a wreszcie – zaprowadziła go na ślubny kobierzec.

Była to historia jak z bajki. A zarazem: propagandowy majstersztyk. Po tym jak Bela zwyciężył w pojedynku z pomorskim watażką, Rycheza wyraziła zgodę na jego ślub z własną córką.

Najprawdopodobniej to królowa Rycheza ugościła węgierskiego księcia w Polsce i zapewniła mu świetlaną przyszłość.

Ręka królewny i kawałek królestwa

Królowej zależało na poprawie wizerunku osłabionego wojnami kraju. Chciała dać sygnał najemnikom, że warto zaciągać się do służby nad Wisłą i ryzykować życiem dla polskich władców. Ci bowiem wykazywali się honorem i hojnością niespotykanymi gdziekolwiek indziej.

Rolą Beli było tylko dobrze się prezentować. I niedoszły królewicz ochoczo wziął na siebie to zadanie. Nie narzekał, bo przecież otrzymał rękę najprawdziwszej królewny. Nie towarzyszyła jej wprawdzie „połowa królestwa”, ale też nie można powiedzieć, że księcia pozostawiono z pustymi rękoma.


Reklama


Autorzy węgierskich kronik zanotowali, iż Bela otrzymał w Polsce „rozległe ziemie”. Zapewne został namiestnikiem któregoś z grodów lub może nawet jednej z prowincji. Nie godziło się przecież, by mąż królewny żył w domu teściowej i stale był na jej garnuszku.

Kiedy kraj pogrążył się w anarchii, Bela miał już ponad dwadzieścia lat. Tego, co było dalej, można się tylko domyślać. Czy książę wykroił dla siebie skrawek państwa i bronił go tak długo, aż powrócił prawowity władca? A może miesiące zawieruchy przetrwał w kryjówce bądź na trakcie, stale unikając osaczenia przez buntowników i schodząc z drogi najeźdźcom?

Pojedynek Beli z pomorskim księciem
Pojedynek Beli z pomorskim księciem. Po tym zwycięstwie zaproponowano mu rękę polskiej królewny.

Wiadomo tylko tyle, że zarówno on, jak i jego żona przetrwali aż do czasu, gdy Kazimierz znów wkroczył do Polski. I na czele zbrojnego oddziału zapewnionego przez matkę zaprowadził nowy ład.

Tajemnicza potomkini Piastów

Małżeństwo Beli okazało się chyba udane, choć na jego temat dysponujemy tylko strzępami informacji. Nawet imię królewny, którą wydano za węgierskiego uciekiniera, budzi wątpliwości.

Wielkie historie co kilka dni w twojej skrzynce! Wpisz swój adres e-mail, by otrzymywać newsletter. Najlepsze artykuły, żadnego spamu.

Historycy znad Balatonu bez dobrego powodu od stuleci określają Piastównę mianem Rychezy – odruchowo przyjmując, iż nazywała się tak samo jak matka. Żona Beli prędzej jednak miała na imię Adelajda. Takie miano przewija się na kartach chaotycznej, ale nie bezwartościowej kroniki węgiersko-polskiej z XIII stulecia.

Autor obdarzył nim córkę Mieszka I i stwierdził, iż kobieta została wydana za węgierskiego dynastę. Ta informacja nie odpowiadała faktom. Bardzo jednak możliwe, że kronikarz po prostu pomylił pokolenia. I pisał nie o dziecku Mieszka I, ale Mieszka II – czyli o tej Piastównie, która poślubiła księcia Belę.


Reklama


Hipoteza wydaje się tym bardziej prawdopodobna, że królowa Rycheza miała dobre powody, by nazwać córkę właśnie Adelajdą. Imię to nosiła jedna z jej sióstr: chyba najbliżej z nią związana z całego rodzeństwa przełożona klasztoru w Nivelles w obecnej Belgii.

„Niejako stał się Polakiem”. Królowie Węgier urodzeni nad Wisłą

Nie wiadomo, czy małżonkowie się dogadywali, czy pojawiło się między nimi jakieś uczucie. O sukcesie związku świadczy głównie liczne potomstwo: trzech synów i nawet pięć córek. A także fakt, iż mąż ochoczo przejął kulturę żony i w niej też pozwalał dorastać swoim potomkom.

Gejza. Pierwszy z węgierskich królów urodzonych nad Wisłą
Gejza. Pierwszy z węgierskich królów urodzonych nad Wisłą. Wyobrażenie XI-wieczne.

Dwaj pierwsi synowie Adelajdy przyszli na świat w Polsce. O jednym z nich, Gejzie I, kronikarz wprost stwierdził, iż był tu chowany tak, że „pod względem obyczajów i sposobu życia niejako stał się Polakiem”. Podobnie musiało być z drugim: Władysławem I Świętym.

Wprawdzie epoka Rychezy dobiegła końca (po buncie królowa już nigdy nie wróciła do kraju, a swoich dni dożywała w Niemczech), ale Bela nie stracił łaski polskiego dworu. Najwidoczniej mógł liczyć na przychylność księcia Kazimierza i jego małżonki – poślubionej około 1041 roku Marii Dobroniegi.


Reklama


Synowie szwagierek byli w podobnym wieku. Pierworodny Adelajdy był najwyżej o jakieś trzy, cztery lata młodszy od pierwszego dziecka polskiej władczyni – księcia Bolesława (Śmiałego).

Chłopcy wspólnie dorastali, pobierali najwcześniejsze nauki, razem się bawili. Dla następcy tronu i jego braci trudno było przecież o lepsze towarzystwo od równie wysoko urodzonych krewniaków. Drogi chłopców i ich rodziców rozeszły się dopiero w roku 1048. Wtedy bowiem Bela niespodziewanie dostał szansę, by wrócić do domu. Wraz z nim na południe wyruszyli synowie: przyszli władcy królestwa Madziarów.

Bibliografia


  1. Balzer O., Genealogia Piastów, Kraków 1895.
  2. Dowiat J., Bela I węgierski w Polsce (1031/32–1048), „Przegląd Historyczny”, t. 56 (1965).
  3. Györffy G., Święty Stefan I. Król Węgier, Warszawa 2003,
  4. Janicki K., Damy ze skazą, Kraków 2016.
  5. Labuda G., Mieszko II król Polski (1025–1034), Poznań 2008.
  6. Kristó G., Makk F., Az Árpád-ház uralkodói, Könyvek 1996.
  7. Jasiński K., Rodowód pierwszych Piastów, Wrocław 1992.
  8. Jasiński K., Rycheza, żona króla polskiego Mieszka II, „Herald. Historia, Genealogia, Heraldyka”, nr 8 (1994).
  9. Veszprémy L., Vazul [w:] Korai magyar történeti lexikon (9–14. század), red. G. Kristó, P. Engel, F. Makk, Budapest 1994.
Autor
Kamil Janicki
1 komentarz

 

Dołącz do dyskusji

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.


Reklama

Wielka historia, czyli…

Niesamowite opowieści, unikalne ilustracje, niewiarygodne fakty. Codzienna dawka historii.

Dowiedz się więcej

Kamil Janicki

Historyk, pisarz i publicysta, redaktor naczelny WielkiejHISTORII. Autor książek takich, jak Damy polskiego imperium, Pierwsze damy II Rzeczpospolitej, Epoka milczenia czy Damy złotego wieku. Jego najnowsza pozycja to Seryjni mordercy II RP (2020).

Rafał Kuzak

Historyk, specjalista od dziejów przedwojennej Polski, mitów i przekłamań. Współzałożyciel portalu WielkaHISTORIA.pl. Autor kilkuset artykułów popularnonaukowych. Współautor książek Przedwojenna Polska w liczbach oraz Wielka Księga Armii Krajowej. Zajmuje się również fotoedycją książek historycznych, przygotowywaniem indeksów i weryfikacją merytoryczną publikacji.

Aleksandra Zaprutko-Janicka

Historyczka i pisarka. Autorka książek poświęconych zaradności polskich kobiet w najtrudniejszych okresach naszych dziejów. W 2015 roku wydała „Okupację od kuchni”, a w 2017 – „Dwudziestolecie od kuchni”. Napisała też „Piękno bez konserwantów” (2016). Obecnie jest dziennikarką Interii.

Wielkie historie w twojej skrzynce

Zapisz się, by dostawać najciekawsze informacje z przeszłości. Najlepsze artykuły, żadnego spamu.

Drodzy Czytelnicy! Nasza strona (jak niemal wszystkie inne) wykorzystuje pliki cookies i podobne technologie, między innymi po to, by dostosowywać treści reklamowe do zainteresowań i preferencji użytkowników. Aby to robić, potrzebujemy Waszej zgody.

Klikając przycisk "Przejdź do serwisu" lub zamykając to okno za pomocą przycisku "x" wyrażasz zgodę na przetwarzanie przez Ingens Media Sp. z o.o. oraz naszych zaufanych partnerów, twoich danych osobowych zapisanych w plikach cookies i innych podobnych technologiach w celu marketingowym, obejmującym w szczególności wyświetlanie spersonalizowanych reklam.

Zgoda nie jest obowiązkowa. Możesz też w dowolnym momencie ją cofnąć. Szczegóły dotyczące naszej polityki prywatności, zakresu zgód, a także wycofania i niewyrażenia zgody znajdziesz w naszej polityce prywatności. Tam też znajdziesz informacje na temat zasad przetwarzania danych oraz twoich uprawnień z tym związanych.

Poprzez korzystanie z serwisu bez zmieniania ustawień prywatności w twojej przeglądarce internetowej wyrażasz zgodę na przechowywanie w Twoim urządzeniu końcowym plików cookies i innych podobnych technologii służących do dopasowywania.