Władysław Studnicki chciał w listopadzie 1939 roku tworzyć polską armię u boku Niemców. Celem była wojna z Sowietami

Jeszcze dobrze nie opadł kurz na wrześniowych pobojowiskach, a Władysław Studnicki zaczął snuć plany utworzenia Polnische Wehrmacht. Czołowy orędownik sojuszu z III Rzeszą przekonywał okupanta, że polscy żołnierze będą niezbędni w nieuchronnej wojnie z Sowietami.

Władysław Studnicki, urodzony w roku 1865, miał za sobą działalność w podziemnych partiach socjalistycznych oraz udział w Tymczasowej Radzie Stanu w okresie I wojny światowej. W II Rzeczpospolitej dał się poznać przede wszystkim jako kontrowersyjny publicysta związany z wileńskim „Słowem”.


Reklama


Stale nawoływał do współpracy z Niemcami, ostrzegał przed antagonizowaniem Hitlera, zyskał sobie renomę największego w Polsce germanofila. Po kampanii wrześniowej 1939 roku natychmiast podjął próby nawiązania współpracy z okupantem i usiłował zdobyć polityczne wpływy w nowej rzeczywistości.

Wierny poglądom

Jak podkreśla Piotr Zychowicz w książce Germanofil. Władysław Studnicki. Polak, który chciał sojuszu z III Rzeszą bohater jego publikacji pozostawał „wierny swoim poglądom i koncepcjom głoszonym jeszcze w czasie zaborów”. Stał na stanowisku, że:

(…) najważniejszym dążeniem Polaków powinno być stworzenie sił zbrojnych, armia bowiem jest najważniejszym narzędziem odbudowy niepodległości. To żelazne prawo polityczne nie uległo zmianie w 1939 roku.

Rysunek przedstawiający Władysława Studnickiego z okładki "Merkuryusza Polskiego Ordynaryinego".  Styczeń 1936 roku (domena publiczna)
Rysunek przedstawiający Władysława Studnickiego z okładki „Merkuryusza Polskiego Ordynaryinego”. Styczeń 1936 roku (domena publiczna)

Najpierw jest wojsko, potem jest państwo. Ten, kto ma wojsko, jest silny. Ten, kto nie ma wojska, jest słaby. W polityce liczą się tylko silni, Polska musi więc być silna. Polska musi mieć wojsko. Tak myślał Studnicki.

Armia we Francji i konspiracja nie mają sensu

Jednocześnie Studnicki był zdania, że organizowanie polskich sił zbrojnych we Francji było kompletnie pozbawione sensu, ponieważ znajdowało się tam zbyt mało rodaków. Poza tym uważał, że takie wojsko walczyłoby w kluczowym momencie z dala od polskich granic. Jak podkreśla Piotr Zychowicz, Studnicki sądził zarazem, że:


Reklama


(…) nie można było tworzyć wojska w podziemiu. Myśl taką Studnicki odrzucał jako niepoważną. Polska – zdaniem Studnickiego – potrzebowała armii licznej, doskonale wyszkolonej, uzbrojonej i skoszarowanej. Zdolnej do podjęcia walki z inną regularną armią. Tego zaś w podziemiu zrobić się nie dało.

Prawdziwą polską armię – jak podczas I wojny światowej – powołać mogli więc wyłącznie Niemcy. Jaki mieliby w tym interes? Jak to jaki? Armia taka mogłaby być cennym sojusznikiem w trakcie przyszłej rozprawy ze Związkiem Sowieckim.

Studnicki już jesienią 1939 roku był przekonany, że w niedługim czasie musi dojść do wojny III Rzeszy ze Związkiem Sowieckim. Uważał przy tym, że jej wybuch doprowadzi do zmiany kursu niemieckiej polityki okupacyjnej w Polsce. Twierdził, że:

Polityka Niemiec wobec Polski jest tonacją polityki niemieckiej wobec Rosji. Tylko funkcja ujemna, to jest zbliżenie, sojusz rosyjsko-niemiecki, wywołuje politykę Niemiec antypolską. Antagonizm niemiecko-rosyjski – politykę propolską.

Ponadto Studnicki szczerze wierzył w to, że „siłą motorową do odbudowy państwa musi być armia polska walcząca z Rosją, wespół z Niemcami”.

Artykuł stanowi fragment książki Piotra Zychowicza pod tytułem Germanofil. Władysław Studnicki – Polak, który chciał sojuszu z III Rzeszą (Rebis 2020).
Artykuł powstał w oparciu o książkę Piotra Zychowicza pod tytułem Germanofil. Władysław Studnicki – Polak, który chciał sojuszu z III Rzeszą (Rebis 2020).

Trzy główne przesłanki

Nic zatem dziwnego, że samozwańczy pośrednik między narodem polskim a okupantem ze wszystkich sił starał promował pogląd, iż przedzieranie się do tworzonego nad Sekwaną polskiego wojska jest bez sensu. Jak czytamy w książce Germanofil. Władysław Studnicki – Polak, który chciał sojuszu z III Rzeszą:

Uważał, że młody Polak w żaden sposób nie przysłuży się ojczyźnie, jeśli zostanie rozjechany niemieckim czołgiem pod Paryżem czy zestrzelony nad Wielką Brytanią. Co innego, jeśli będzie strzelał do bolszewików pod Lwowem i Kijowem.

W szeregach planowanego przez siebie Polnische Wehrmacht stary polityk widział nie tylko młodzież. Chciał, aby u boku Niemców walczyli również… weterani wrześniowych bojów, którzy teraz siedzieli w obozach jenieckich.

Wielkie historie co kilka dni w twojej skrzynce! Wpisz swój adres e-mail, by otrzymywać newsletter. Najlepsze artykuły, żadnego spamu.

Stanisław Downarowicz, który znał Studnickiego od wielu lat tłumaczył w raporcie wysłanym do Paryża, że rozumowanie czołowego polskiego germanofila opierało się na trzech głównych przesłankach:

1. Wobec siły i tempa, z jakimi taran niemiecki bije w Polskę, samobójstwem jest bezczynne czekanie na moment, gdy taran ten będzie kiedyś zatrzymany czy choćby nawet zmiażdżony przez państwa zachodnie.


Reklama


2. Równolegle i równocześnie z taranem niemieckim bije w Polskę taran rosyjski, który z chwilą załamania się lub cofnięcia Niemiec z tym większą siłą w Polskę uderzy i wykończy tu resztę.

3. Podstawą siły i głosu narodu i państwa jest armia, której Polska jest w chwili obecnej pozbawiona. Stworzenie we Francji armii, choćby w sile dawnej armii Hallera, jest utopią, z braku tam dziś materiału żołnierskiego, bo sam oficerski materiał nie wystarczy. Zresztą armię trzeba mieć w kraju, a nie gdzieś od kraju daleko.

Stanisław Downarowicz na zdjęciu z lat 20. XX wieku (domena publiczna).
Stanisław Downarowicz na zdjęciu z lat 20. XX wieku (domena publiczna).

Pierwsza propozycja dla Niemców

Studnicki zaprezentował swoją koncepcję Niemcom już w listopadzie 1939 roku. Miało to miejsce w czasie rozmowy z dowódcą warszawskiego garnizonu, generałem Karlem von Neumannem-Neurodem. Polak udał się do niego, aby interweniować w sprawie rodaków aresztowanych przez okupanta przed nadchodzącym Świętem Niepodległości.

Co prawda oficer Wehrmachtu powiedział, że w kwestii zakładników nic nie może zrobić, ale sam pomysł utworzenia Polnische Wehrmacht wydał mu się interesujący. Poprosił Studnickiego, aby „przedstawił mu swój projekt na piśmie. A on przekaże go dalej, do swoich zwierzchników w Naczelnym Dowództwie Wehrmachtu”. Jednocześnie, jak pisze Piotr Zychowicz:


Reklama


Idea powołania Armii Polskiej do tego stopnia porwała generała von Neumanna-Neurodego, że – jak napisano w jednym z podziemnych raportów – nawiązał on bezpośredni kontakt z polskimi oficerami rezerwy. Zapraszał ich do swojego gabinetu, gdzie powiesił portret Piłsudskiego naprzeciwko portretu Hitlera.

Sam Studnicki od razu przystąpił do spisywania Memoriału w sprawie odtworzenia Armii Polskiej i nadchodzącej wojny niemiecko-sowieckiej. Pomagali mu przy tym profesor Stanisław Jarkowski z Akademii Nauk Politycznych oraz Wincenty Trzciński. Dokument był gotowy już w połowie listopada 1939 roku.

„Odtworzenie Armii Polskiej jest sprawą pilną”

Po przetłumaczeniu na język niemiecki memoriał został „odbity na powielaczu w kilkudziesięciu kopiach”. Tekst zaczynał się następująco:

W mowie wypowiedzianej w Reichstagu Adolf Hitler podkreślił wyraźnie, że Państwo Polskie, w zmienionych granicach, powinno nadal istnieć. Podstawowym organem państwa jest Armia i budowanie państwa musi się łączyć organicznie z budowaniem Armii.

Władysław Studnicki starał się przekonać również kiewnictwo AK do pomocy Polakom na Wołyniu (Paweł Ropiak/CC BY-SA 4.0).
W połowie listopada 1939 roku memoriał Studnickiego był już gotowy (Paweł Ropiak/CC BY-SA 4.0).

Odtworzenie Armii Polskiej jest sprawą pilną z uwagi na wewnętrzne stosunki w Polsce oraz ze względu na sytuację międzynarodową, a zwłaszcza z powodu niebezpieczeństwa ze strony Rosji sowieckiej.

Jednocześnie, jak czytamy w Germanofilu, polityk postulował, aby „Niemcy odtworzyli Polskę z granicami przesuniętymi daleko na wschód, jako rekompensatą za tereny utracone na rzecz Rzeszy”. Miał przy tym świadomość, że:


Reklama


Niemcy mogą nie ufać Polakom, bać się, że gdy dadzą im broń do ręki, zwrócą się oni przeciwko nim. Pamięć o przegranej kampanii i niemieckich okrucieństwach była przecież świeża. A istnienie rządu Sikorskiego stawiało lojalność polskiej armii pod znakiem zapytania.

Polnische Wehrmacht tylko do walki z Sowietami

Studnicki sugerował tworzenie w pierwszej kolejności jedynie dywizji piechoty oraz kawalerii. Na jednostki zmotoryzowane miał przyjść czas później. Stał przy tym twardo na stanowisku, że Polaków można rzucić do walki wyłącznie z Sowietami. Pisał:

Bezwzględnie nie wolno Armii Polskiej użyć na Zachodzie, gdyż zbyt wiele krzywd, w ostatnich tygodniach, doznała Polska od Niemiec. Nie może być jednak powodu do żadnych obaw ani do żadnych wątpliwości, gdy hasłem będzie: „Wojna przeciw Rosji”.

Studnicki oczekiwał, że w zamian za pomoc w nadchodzącym starciu III Rzeszy z Sowietami okupant zgodzi się na cztery podstawowe warunki:

A. Nieogołacanie kraju ze środków żywnościowych;

B. Zaprzestanie wszelkich prześladowań za akcję polityczną przedwojenną skierowaną przeciwko Niemcom, która nie miała charakteru kryminalnego;

C. Zaprzestanie wywłaszczeń;

Władysław Studnicki na zdjęciu z okresu międzywojennego (domena publiczna).
Władysław Studnicki oczekiwał, że w zamian za pomoc w wojnie z Sowietami Niemcy zaniechają represji wobec Polaków (domena publiczna).

D. Zaniechanie wrogiej Polsce propagandy obrażającej polską godność narodową, co niestety często się zdarza, jakkolwiek nie ze strony władz wojskowych, których zachowanie się w stosunku do ludności jest zasadniczo poprawne.

Wizyta smutnych panów z Gestapo

Memoriał Studnickiego trafił między innymi do Hansa Franka, gubernatora dystryktu warszawskiego Ludwiga Fishera oraz generała von Neumanna-Neurodego. Polityk wysłał go również… członkom polskiej konspiracji niepodległościowej.


Reklama


To jednaj nie Związek Walki Zbrojnej storpedował zapędy Studnickiego. Tamę postawili im sami Niemcy. O ile jeszcze oficerowie Wehrmachtu byli do jakiegoś stopnia zainteresowani pomysłami polskiego germanofila, to już Hans Frank nie zamierzał tolerować jego poczynań. Jak czytamy w książce Piotra Zychowicza, kilka dni po tym, jak generalny gubernator otrzymał memoriał do mieszkania Polaka:

(…) zapukało dwóch smutnych panów. Dokonali pobieżnej rewizji, w wyniku której skonfiskowali pisany wówczas przez Studnickiego list do Mussoliniego, po czym wzięli go pod pachy – musiało to wyglądać osobliwie: dwóch wielkich, ponurych drabów wlokących drobnego staruszka – i zawieźli do warszawskiej siedziby Gestapo. Tam funkcjonariusze brunatnej bezpieki przeprowadzili ze Studnickim „rozmowę ostrzegawczą”.

Po godzinie Studnicki był wolny, wezwano go jednak do stawienia się na alei Szucha nazajutrz. Gdy polityk pojawił się na miejscu, usłyszał od gestapowca o nazwisku Böhm, że jego:

(…) memoriał nie odpowiada polityce rządu i on takich memoriałów nie potrzebuje, że działalność polityczna moja jest nieodpowiednia, że mnie obecnie nie aresztują, ale muszę wstrzymać się od działalności politycznej.

W 1939 roku Hans Frank nie chciał nawet słyszeć o tworzeniu polskiej armii u boku Wehrmachtu (domena publiczna).
W 1939 roku Hans Frank nie chciał nawet słyszeć o tworzeniu polskiej armii u boku Wehrmachtu (domena publiczna).

„Polityka Niemiec idzie wciąż po linii interesu Rosji sowieckiej”

Studnicki niespecjalnie przejął się pogróżkami i nadal próbował przekonywać do swojego pomysłu niemieckich oficerów z generałem von Neumannem-Neurodem na czele. Ale Hans Frank w 1939 roku ani myślał o jakiejkolwiek współpracy z Polakami. Pamiętnik Studnickiego dowodzi, że w końcu dotarła do niego smutna prawda:

Polityka okupacyjna Niemiec znajduje się w sprzeczności z powołaniem do życia Armii Polskiej jest bowiem nastawiona na wzmacnianie antagonizmu polsko-niemieckiego, na budowanie obopólnej nienawiści. Polityka Niemiec idzie wciąż po linii interesu Rosji sowieckiej. Prawdopodobnie to zgubi Niemcy w przyszłości, dziś zaś gubi Polskę.

Przeczytaj również o tym, że zdaniem Władysława Studnickiego Niemcy chcieli uzbroić polską samoobronę na Wołyniu, ale Armia Krajowa się na to nie zgodziła

Polak, których chciał sojuszu z III Rzeszą

Bibliografia

Piotr Zychowicz, Germanofil. Władysław Studnicki. Polak, który chciał sojuszu z III Rzeszą, Dom Wydawniczy Rebis 2020.

Autor
Rafał Kuzak
5 komentarzy
  • Nawet gdyby się udało to skończyło by się jak z Węgrami i Rumunia czyli sojusznikami III Rzeszy. I tyle gdybań, przynajmniej jesteśmy jedynym krajem który nie miał narodowej jednostki SS.
    A co toku myślenia Adolfa polecam Mein kampf, Polacy mieli być ale tylko do 80 tys jako siła robocza. Kto by się tam przejmował jakimiś Polnishe untermenshen.

  • Tak jak proponował Studnicki w 1939 ,postąpili Francuzi w 1940. Powstał rząd Vichy i Wolni Francuzi. Francuzcy SSmani z dywizji Charlmagne walczyli z Rosjanami na froncie wschodnim. A Wolni Francuzi na zachodzie. To samo mogli robić Polacy ,wysłać 1 dywizje na wschód ,na zachodzie walczyły by PSZ. W tym czasie można byłoby szkolić poborowych w posługiwaniu się bronią. A w 1944 zmienić front i podjąć walkę z Niemcami tak jak zrobili Francuzi ,Rumuni ,Słowacy.

  • W komentarzu Czeska widać jak w soczewce myślenie większości Polaków, choć trudno ich za to winić bo przecież tak uczą tam w szkole. Każde zdanie jest niezgodne z prawdą ale uważa się je za pewniki. A wystarczy odrobine poszperac w necie… Szkoda, bo nie znając historii jesteśmy skazani na powtarzanie tych samych błędów. Co do Studnickiego, nigdzie w jego nie przewija się wątek ekonomiczny a przecież armia kosztuje. Wychodzi na to, że narodową cechą Polaków jest wciąż abstrahować od rachunku zysków i strat.

Dołącz do dyskusji

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.


Reklama

Wielka historia, czyli…

Niesamowite opowieści, unikalne ilustracje, niewiarygodne fakty. Codzienna dawka historii.

Dowiedz się więcej

Kamil Janicki

Historyk, pisarz i publicysta, redaktor naczelny WielkiejHISTORII. Autor książek takich, jak Damy polskiego imperium, Pierwsze damy II Rzeczpospolitej, Epoka milczenia czy Damy złotego wieku. Jego najnowsza pozycja to Damy przeklęte. Kobiety, które pogrzebały Polskę (2019).

Rafał Kuzak

Historyk, specjalista od dziejów przedwojennej Polski, mitów i przekłamań. Współautor książki „Wielka Księga Armii Krajowej”. Zastępca redaktora naczelnego WielkiejHISTORII. Zajmuje się również fotoedycją książek historycznych, przygotowywaniem indeksów i weryfikacją merytoryczną publikacji.

Aleksandra Zaprutko-Janicka

Historyczka i pisarka. Autorka książek poświęconych zaradności polskich kobiet w najtrudniejszych okresach naszych dziejów. W 2015 roku wydała „Okupację od kuchni”, a w 2017 – „Dwudziestolecie od kuchni”. Napisała też „Piękno bez konserwantów” (2016). Obecnie jest dziennikarką Interii.

Wielkie historie w twojej skrzynce

Zapisz się, by dostawać najciekawsze informacje z przeszłości. Najlepsze artykuły, żadnego spamu.

Drodzy Czytelnicy! Nasza strona (jak niemal wszystkie inne) wykorzystuje pliki cookies i podobne technologie, między innymi po to, by dostosowywać treści reklamowe do zainteresowań i preferencji użytkowników. Aby to robić, potrzebujemy Waszej zgody.

Klikając przycisk "Przejdź do serwisu" lub zamykając to okno za pomocą przycisku "x" wyrażasz zgodę na przetwarzanie przez Ingens Media Sp. z o.o. oraz naszych zaufanych partnerów, twoich danych osobowych zapisanych w plikach cookies i innych podobnych technologiach w celu marketingowym, obejmującym w szczególności wyświetlanie spersonalizowanych reklam.

Zgoda nie jest obowiązkowa. Możesz też w dowolnym momencie ją cofnąć. Szczegóły dotyczące naszej polityki prywatności, zakresu zgód, a także wycofania i niewyrażenia zgody znajdziesz w naszej polityce prywatności. Tam też znajdziesz informacje na temat zasad przetwarzania danych oraz twoich uprawnień z tym związanych.

Poprzez korzystanie z serwisu bez zmieniania ustawień prywatności w twojej przeglądarce internetowej wyrażasz zgodę na przechowywanie w Twoim urządzeniu końcowym plików cookies i innych podobnych technologii służących do dopasowywania.