Bitwa pod Mohaczem w 1526 roku. Najważniejsze starcie w dziejach Węgier

Na przełomie wieków XIV i XV Węgry były jedną z największych potęg kontynentu. Ich król sięgnął nawet po koronę cesarską. Ale już kilka dekad później niegdyś wspaniałe państwo legło w gruzach i ustąpiło pod naporem osmańskiej ofensywy. O jego losach przesądziła jedna bitwa – Mohacz 1526.

Latem 1526 roku król Węgier – i prawnuk Władysława Jagiełły – Ludwik II Jagiellończyk – nie wierzył w szanse zwycięstwa w trwającej wojnie z Turkami i dokładał wszelkich starań, by uniknąć walnej bitwy. Jego doradcy parli jednak do konfrontacji.


Reklama


Szacowano, że Turcy dysponują 300 000 żołnierzy. Była to liczba zdecydowanie przesadzona, ale na parę dni przed planowaną bitwą Węgrzy dysponowali ledwie dwudziestotysięczną armią. Mimo to zdecydowano się stawić czoła wrogiej inwazji.

29 sierpnia 1526 roku miała się rozegrać najważniejsza bitwa w dziejach Węgier. Oto jak opisuje ją Stanisław Rek w nowej książce Mohacz 1526 (Bellona 2020).

Król Czech i Węgier oraz prawnuk Władysława Jagiełły, Ludwik II Jagiellończyk. Portret pędzla Tycjana.

Pole straceńczej walki

Miejscem bitwy miała stać się rozległa równina pozbawiona rowów i większych zbiorników wodnych, wbrew opinii [węgierskiego tajnego kanclerza Stefana] Broderyka, który chorował na oczy, pełna jednak nierówności.

Przecinały ją niewielkie strumienie, z których najbardziej znany jest Borza. Jedynie od strony Dunaju jak zawsze, a obecnie po wielodniowych, ulewnych deszczach w jeszcze większym stopniu, grunt był nie tylko podmokły, lecz w dodatku stale zalewany przez wezbraną rzekę.


Reklama


Pełno tam było bagien, które miały pochłonąć niemało ofiar. Obszar bagienny koło Mohacza miał nawet swoją nazwę – Krasso. Wojska węgierskie miały przyjąć pozycję do bitwy w odległości ok. 10 km od Mohacza i zaledwie 5 km od Dunaju.

Naprzeciw Węgrów znajdowało się dobrze widoczne wzniesienie, „jakby amfiteatr”, którego ówczesna wysokość jest sporna – zapewne 25–30 m – a u jego podnóża w zagłębieniu leżała wioska Feldwar.

Tekst stanowi fragment książki Stanisława Reka pt. Mohacz 1526 (Wydawnictwo Bellona 2020).

To na tej mało dotąd znanej równinie miały się rozstrzygnąć losy Węgier i znacznej części Europy.

Ostatnie przygotowania

Aż do 29 sierpnia 1526 roku do obozu królewskiego przybywali nadal dowódcy banderii z kolejnymi oddziałami.

Wielkie historie co kilka dni w twojej skrzynce! Wpisz swój adres e-mail, by otrzymywać newsletter. Najlepsze artykuły, żadnego spamu.

Mimo niechęci wielu Czechów [którymi też rządził Ludwik II Jagiellończyk] do wspomożenia zagrożonych Węgier, w sukurs królowi przybyła liczna grupa panów czeskich z własnymi oddziałami. Stawiło się nawet 1000 ochotników, Czechów i Morawian, uzbrojonych i utrzymujących się na własny koszt!

W sumie na polu było już 27 tysięcy żołnierzy, a z rodzinami i służbą nawet 40 tysięcy.


Reklama


Czy istniał plan bitwy? Nie wiemy. Na pewno usiłowano jednak znaleźć jakiś sposób zmniejszenia przewagi liczebnej Turków, a grupa dowódców, w tym kilku wywodzących się z Serbii, a także Polak Lenart Gnojeński, proponowała bezskutecznie otoczenie obozu węgierskiego wozami i przekształcenie go w twierdzę, swego rodzaju wagenburg, wzorem husytów czeskich zapewne najeżony armatami.

Było to rozwiązanie stosowane przez Polaków, a nawet Turków. Wykorzystał je także w drugiej, przegranej bitwie na Kosowym Polu (1448) Jan Hunyady. Był to pomysł dający szansę na przetrwanie armii, acz zawodny, skuteczny bowiem jedynie pod warunkiem nadejścia znacznej odsieczy.

Narady króla Ludwika II Jagiellończyka przed bitwą pod Mohaczem. Miniatura turecka.

Co zrobić z królem?

Armia turecka była niedaleko, a na przedpolu obu wojsk przez trzy dni w ciągłych walkach zmagali się konni harcownicy. Ponoć zazwyczaj górą byli Węgrzy.

W obozie natomiast trwały nieustanne narady o sposobie i miejscu wydania walki Turkom, a także umocnieniu obozu.

Przeczytaj też: Ostatni bastion Zachodu. To była najdalej wysunięta twierdza Franków na granicy z muzułmanami

Zastanawiano się również, co zrobić, aby zapewnić bezpieczeństwo królowi. Padały propozycje odesłania władcy daleko na tyły albo przebrania go za zwykłego rycerza. Wreszcie zadecydowano, aby powierzyć ochronę króla trzem osobom, Kacprowi Raskaiowi, Walentemu Tőrőkowi i Janowi Vitézowi Kallaiowi, i dowodzonemu przez nich oddziałowi.

Rozstawienie sił węgierskich pod Mohaczem

We środę 29 sierpnia, w święto Męczeństwa Jana Chrzciciela, po otrzymaniu rano informacji o zbliżaniu się wojsk tureckich ustawiono armię węgierską do bitwy, rozstawiając żołnierzy w długiej linii, aby zapobiec otoczeniu przez nieprzyjaciela.


Reklama


Armię podzielono na dwie linie. Pierwsza z nich składała się w jednej trzeciej z kawalerii i w dwóch trzecich z piechoty. W jej centrum umieszczono też większość dział (łącznie 55). Znajdowała się tu także znaczna część banderii baronów.

Dowódcą prawego skrzydła był ban Franciszek Batthyany, wspomagany przez Jana Tahyego, a na czele lewego skrzydła stanął Piotr Perenyi. Byli oni młodymi i mało doświadczonymi, by nie rzec pozbawionymi niemal większego doświadczenia dowódcami.

Naczelny dowódca węgierskich sił pod Mohaczem w 1526 roku, arcybiskup Tomori.

W drugiej linii znajdowała się reszta kawalerii baronów, konny oddział przyboczny władcy złożony z ponad tysiąca ciężko zbrojnych rycerzy pod wodzą trzech wymienionych już oficerów, oddziały piesze umieszczone na flankach i 30 dział.

Król stał w centrum w otoczeniu dworzan, ale jeszcze nie włożył hełmu na głowę, a za nim stał chorąży królestwa, Jan Dragffi , dzierżący powiewający na wietrze sztandar królewski.


Reklama


Wielkie nieporozumienie

Chociaż Węgrzy spodziewali się, że wkrótce dojdzie do bitwy, było to całkowite nieporozumienie. Na skutek ulewnych deszczów z 21 i 22 sierpnia wojska tureckie, a zwłaszcza idące w jej forpoczcie siły rumelijskie pod wodzą Ibrahima Paszy, były po przybyciu rano pod Mohacz zbyt znużone, aby natychmiast przystąpić do walki.

Ibrahim polecił więc rozbić namioty, żeby jego wojska odpoczęły przez noc. Wydał także polecenie, by akyndży dowodzeni przez Bali Bega i Husrev Bega obeszli pozycje węgierskie i zajęli te na skraju równiny, oczekując tam, aż nieprzyjaciel złamie szyk.

Pojedynek przed bitwą pod Mohaczem. Turecka miniatura z XVI wieku.

Ibrahim Pasza opuścił nawet siły, które zajęły pozycje koło Mohacza, aby sprawdzić wykonanie rozkazu przez wysłanych bejów.

Wezwanie do boju

[Naczelny dowódca sił węgierskich arcybiskup Kalocsy Paweł] Tomori uznał ruchy akyndżych – ponad 4 tysiące jeźdźców – za dowód na zbliżanie się starcia i wysłał Raskaia oraz jego współdowódców mimo protestów byłego bana Temesu, aby wybadali ruchy nieprzyjaciela. Raskai miał nadzieję, że wróci ze swym oddziałem, gdyby król go potrzebował.


Reklama


Armia była bardzo znużona przedłużającym się wyczekiwaniem, gdy więc ok. godziny piętnastej dostrzeżono tłumy wroga, wyłaniające się z zagłębienia przed „amfiteatrem”, Tomori, wiedząc, jak bardzo muszą być zmęczeni kawalerzyści tureccy po zejściu podmokłym zboczem, pośpieszył do króla, chcąc skłonić go do rozstrzygnięcia bitwy poprzez zniszczenie części armii przeciwnika.

Król, usłyszawszy, że chodzi o zaatakowanie części sił nieprzyjaciela, co może wreszcie zakończyć problemy Węgier, zarządził trąbienie do boju.

Przeczytaj też: Haniebna prawda o napadzie na Jasną Górę. To Polacy, dla pieniędzy, zniszczyli obraz Matki Boskiej Częstochowskiej

Był bardzo blady, co zauważono, gdy nakładano mu hełm: wiedział, że ryzyko, jakie musi podjąć, jest ogromne.

Ulotny sukces

Rozkazano, by wystrzeliły wszystkie węgierskie działa. Nad szeregami wraz z dymem wystrzałów armatnich unosiły się słowa pieśni wzywającej Zbawiciela w obliczu śmierci.

Chociaż pierwsza linia, której większość tworzyła piechota uzbrojona w arkebuzy, trzon kawalerii stanowili natomiast lekkozbrojni husarze jedynie z niewielką liczbą ciężkozbrojnego rycerstwa, bez trudu rozbiła kawalerię osmańską.

Tekst stanowi fragment książki Stanisława Reka pt. Mohacz 1526 (Wydawnictwo Bellona 2020).

Podekscytowany Andrzej Batory, brat palatyna, przybył z okrzykiem: Nieprzyjaciel podaje tyły, zwycięstwo jest nasze! Do boju ruszyła więc druga linia węgierska, aby dobić wroga, i właśnie wtedy zaczęła się klęska.

Gdy bowiem pod ciosami kawalerii i ostrzałem tłumu węgierskiej piechoty rozpierzchła się większość oddziałów kawalerii osmańskiej, a następnie rozbito lub zmuszono do odwrotu turecką piechotę nieregularną, głównie azabów, siły węgierskie nieoczekiwanie natknęły się na huraganowy ogień wroga.


Reklama


Morze ognia

U podnóża wzgórza koło Feldwar, w zagłębieniu niewidocznym z daleka, umieszczono bowiem najlepszą część armii padyszacha – uzbrojonych prawie w połowie w arkebuzy znakomitych strzelców janczarskich, a przed nimi znajdowała się nieprzybyta zapora – mnóstwo armat powiązanych łańcuchami i zionących ogniem.

Chociaż część pocisków armatnich nie sięgnęła atakujących Węgrów, te, które spadły na ich szeregi, zdezorganizowały atakującą linię, siejąc wśród żołnierzy węgierskich zniszczenie i przerażenie.

Bitwa pod Mohaczem na XIX-wiecznym obrazie węgierskiego artysty Bertalana Székely’ego.

Uważa się, że Raskai na prawej flance zdołał odnieść niewielki, choć chwilowy sukces. Zaatakował akyndżych, ale tylko niewielu z nich Węgrzy zdołali zabić, byli to bowiem mistrzowie odwrotu. Nie był to jednak koniec bitwy.

Tomori, świadomy, że kontynuowanie ataku na najeżone armatami centrum to samobójstwo, nakazał Batthyanyemu i Perenyiemu zaatakowanie obu flanek tureckich, aby po ich zepchnięciu przeniknąć na tyły armii sułtańskiej.

Wielkie historie co kilka dni w twojej skrzynce! Wpisz swój adres e-mail, by otrzymywać newsletter. Najlepsze artykuły, żadnego spamu.

Znajdująca się na flankach kawaleria turecka podała tyły głównie rozmyślnie, choć zapewne na prawym skrzydle dowodzonym przez bana Batthyanyego Węgrzy zapuścili się dalej, niż tego życzyłby sobie sułtan.

Sułtan kontratakuje

W centrum wspierana przez siły drugiej linii piechota kontynuowała morderczą wymianę ognia z janczarami wspieranymi przez artylerię turecką. Słabo wiodło się skrzydłu pod dowództwem Perenyiego; po krótkotrwałym sukcesie kontratak turecki odepchnął jego oddziały z wielkimi stratami mimo kilku podjętych szarż.


Reklama


Sułtan stojący na wzgórzu, widząc, że Węgrzy wprowadzili do walki całość sił i nie mają już rezerw, zarządził kontratak.

Jego „pokonani” jeźdźcy powrócili i wydawało się, że w zdwojonej liczbie, bo zostali wsparci przez jednostki kawaleryjskie, które nie uczestniczyły dotąd w boju. Część oddziałów Batthyanyego została odcięta, a reszta zaczęła się cofać. Część zaś ruszyła w stronę sułtana i podobno ich pociski sięgnęły zbroi Sulejmana! Nic mu nie zrobiły, a śmiałków wybito do nogi.

Sułtan Sulejman I. Obraz z końca XVI wieku w zbiorach Kunsthistorisches Museum w Wiedniu.

Powrócili akyndży, którym wraz z pozostałą kawalerią udało się otoczyć część oddziałów węgierskich.

Otoczona piechota węgierska dokonała próby przebicia się, która wobec mrowia nieprzyjaciół była skazana na niepowodzenie. Oddziały te wycięto prawie do nogi.

Przeczytaj też: Polacy zupełnie zapomnieli o bitwie pod Grunwaldem. 200 lat temu nie znano jej miejsca, daty ani znaczenia

Odcięta głowa wodza i martwy król

W ferworze walki ze swego miejsca zniknął król wraz z kilkoma dworzanami.

Wiadomo, że zginął podczas próby opuszczenia pola bitwy, o której bezcelowości był przekonany. Zapewne, a jest to tylko moja hipoteza, najbliżsi wyprowadzili go, gdy został niezbyt poważnie ranny w twarz.


Reklama


Nad potokiem Borza zginął Tomori. Wielokrotnie ranny duchowny musiał widzieć powód do chwały, że nie tylko oddaje życie za własną ojczyznę, lecz również w obronie wiary i Kościoła. (…)

Jego odciętą głowę obnoszono wśród okrzyków triumfu po obozie zwycięzców, a następnego dnia zatknięto na żerdzi, aby niewidzącymi oczami spoglądała na pole bitwy, na którym wykazał się niezłomnym bohaterstwem.

Odnalezienie ciała Ludwika II Jagiellończyka. Obraz Bertalana Székely’ego z 1860 roku.

Koniec średniowiecznych Węgier

Życie oddało tego dnia także pięciu innych biskupów, w tym Władysław Szalkai, prymas Węgier. Ta wielka klęska była chwilą ogromnej chwały dla Węgier.

Tysiące żołnierzy węgierskich padło w bohaterskiej walce, drogo sprzedając swoje życie. Poległo też wielu żołnierzy sułtana, dokonując cudów waleczności pod okiem swego padyszacha.


Reklama


Podczas ucieczki z pola bitwy zginął także nieszczęśliwie drugi przedstawiciel dynastii Jagiellonów, a zarazem kolejny równie młody król Węgier walczący za wiarę i ojczyznę.

Było to krwawe i nieszczęśliwe, lecz pełne nieśmiertelnej chwały zakończenie epoki średniowiecza dla Węgier i ich ludów.

Przeczytaj też o tureckiej armii, która zmiażdżyła siły Ludwika II Jagiellończyka. Czy rzeczywiście było to największe wojsko ówczesnego świata?

Źródło

Powyższy tekst stanowi fragment książki Stanisława Reka pt. Mohacz 1526 (Wydawnictwo Bellona 2020). Możecie ją kupić na stronach wydawcy.

Najnowsza pozycja w serii HISTORYCZNE BITWY

Tytuł, lead, wstęp i śródtytuły pochodzą od redakcji. Tekst został poddany podstawowej obróbce korektorskiej.

Autor
Stanisław Rek
4 komentarze
  • Główną przyczyną klęski Węgier po Mohaczem byli Habsburgowie, którzy sami od dawna „ostrzyli sobie zęby” na Węgry. To oni podpuścili będącego marnym monarchą Jagiellona do stawienia twardego oporu Turkom, choć ci woleli by negocjować, niż walczyć. Habsburgowie chcieli „upiec dwie pieczenie przy jednym ogniu” – jednocześnie, przez skierowanie tureckiej agresji na Węgry zapobiec jej ukierunkowaniu na Austrię, co osiągnęli tylko połowicznie, bo jedynie odsunęli ją w czasie, a po drugie liczyli na to, że pokonane przez Turków Węgry nie staną się jednak ich łupem terytorialnym, a wtedy sami Habsburgowie będą je mogli bez większego trudu zagarnąć. Ten cel także osiągnęli częściowo i to później, niż planowali. To dlatego obiecali węgierskiemu królowi pomoc militarną, podtrzymując jego wojowniczą postawę, by nie myślał o negocjacjach z Turkami, a w decydującym momencie pomocy tej mu nie udzielili. nasuwa się tutaj analogia z późniejszymi o kilka stuleci dziejami Polski, która także miała obiecane wsparcie Anglii i Francji, tyle samo warte, co wsparcie Habsburgów dla Węgier w XVI w. i obiecane z podobnych przyczyn.

  • „Ta wielka klęska była chwilą ogromnej chwały dla Węgier.” Co za bełkot. Kolejny autor wychwalający błędy i porażki.

    • Istotnie – w upadku nie ma żadnej chwały. Brednie o „męczeńskiej śmierci za wiarę” w niczym nie pomogą tym, co ją ponieśli, a i ich krewnym marną przynoszą pociechę. Ta niepotrzebna, podobnie jak Warna 1444, a brzemienna w skutkach klęska, przyniosła Węgrom niewolę, po części turecką, a po części jeszcze gorszą – austriacką.

      • posluze sie cytatem: „honor to nagroda glupcoe, chwala nie przyda sie martwym” niestety u nas ciagle funkcjonuje poglad celebracji klesk

Dołącz do dyskusji

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.


Reklama

Wielka historia, czyli…

Niesamowite opowieści, unikalne ilustracje, niewiarygodne fakty. Codzienna dawka historii.

Dowiedz się więcej

Kamil Janicki

Historyk, pisarz i publicysta, redaktor naczelny WielkiejHISTORII. Autor książek takich, jak Damy polskiego imperium, Pierwsze damy II Rzeczpospolitej, Epoka milczenia czy Damy złotego wieku. Jego najnowsza pozycja to Damy przeklęte. Kobiety, które pogrzebały Polskę (2019).

Rafał Kuzak

Historyk, specjalista od dziejów przedwojennej Polski, mitów i przekłamań. Współautor książki „Wielka Księga Armii Krajowej”. Zastępca redaktora naczelnego WielkiejHISTORII. Zajmuje się również fotoedycją książek historycznych, przygotowywaniem indeksów i weryfikacją merytoryczną publikacji.

Aleksandra Zaprutko-Janicka

Historyczka i pisarka. Autorka książek poświęconych zaradności polskich kobiet w najtrudniejszych okresach naszych dziejów. W 2015 roku wydała „Okupację od kuchni”, a w 2017 – „Dwudziestolecie od kuchni”. Napisała też „Piękno bez konserwantów” (2016). Obecnie jest dziennikarką Interii.

Wielkie historie w twojej skrzynce

Zapisz się, by dostawać najciekawsze informacje z przeszłości. Najlepsze artykuły, żadnego spamu.

Drodzy Czytelnicy! Nasza strona (jak niemal wszystkie inne) wykorzystuje pliki cookies i podobne technologie, między innymi po to, by dostosowywać treści reklamowe do zainteresowań i preferencji użytkowników. Aby to robić, potrzebujemy Waszej zgody.

Klikając przycisk "Przejdź do serwisu" lub zamykając to okno za pomocą przycisku "x" wyrażasz zgodę na przetwarzanie przez Ingens Media Sp. z o.o. oraz naszych zaufanych partnerów, twoich danych osobowych zapisanych w plikach cookies i innych podobnych technologiach w celu marketingowym, obejmującym w szczególności wyświetlanie spersonalizowanych reklam.

Zgoda nie jest obowiązkowa. Możesz też w dowolnym momencie ją cofnąć. Szczegóły dotyczące naszej polityki prywatności, zakresu zgód, a także wycofania i niewyrażenia zgody znajdziesz w naszej polityce prywatności. Tam też znajdziesz informacje na temat zasad przetwarzania danych oraz twoich uprawnień z tym związanych.

Poprzez korzystanie z serwisu bez zmieniania ustawień prywatności w twojej przeglądarce internetowej wyrażasz zgodę na przechowywanie w Twoim urządzeniu końcowym plików cookies i innych podobnych technologii służących do dopasowywania.