Bitwa pod San Jacinto. Teksańczykom wystarczyło 20 minut, aby rozgromić Meksykanów

Strona główna » XIX wiek » Bitwa pod San Jacinto. Teksańczykom wystarczyło 20 minut, aby rozgromić Meksykanów

21 kwietnia 1836 roku pod San Jacinto doszło do bitwy, która zdecydowała o tym, że Meksyk na zawsze stracił Teksas. Liczące niespełna 800 Amerykanów siły Sama Houstona całkowicie zaskoczyły 1300 żołnierzy dowodzonych przez meksykańskiego prezydenta Antonia Lópeza de Santa Annę. Wystarczyło zaledwie 20 minut a starcie było rozstrzygnięte. Zwycięzcy nie mieli żadnej litości dla pokonanych.

O godz. 16.30 Houston dosiadł swojego wielkiego, siwego ogiera o imieniu Saracen i wyjechał z lasu, dając szablą znak do natarcia. Teksańczycy wyszli z dębiny w kolumnach z bronią na ramieniu i ruszyli wolnym krokiem w kierunku meksykańskiego obozu.


Reklama


Całkowite zaskoczenie wroga

Przed nimi rozciągała się prawie mila trawiastej prerii. Niedaleko przed pozycjami Teksańczyków przecinał ją płytki rów z wodą, biegnący do moczarów na brzegu San Jacinto. Tuż za nim teren podnosił się lekko i mniej więcej w połowie drogi tworzył linię niewielkiego wzniesienia, które teraz częściowo skrywało nadchodzących Teksańczyków przed wzrokiem, obozujących w płytkiej niecce po drugiej stronie wzniesienia, Meksykanów.

Po przejściu rowu z wodą kolumny Houstona rozwinęły się w linię o długości około 800 metrów, składającą się z dwóch szeregów żołnierzy. Od tego momentu na czoło wysunęły się oba działa, a idący za linią grajkowie rozpoczęli grać swój „marsz”, prostą miłosną balladę „Czy przyjdziesz do altanki, którą dla Ciebie przygotowałem?” („Will you come to the bower I have shaded for You?”).

Sam Houston na zdjęciu z około 1850 roku (domena publiczna).
Sam Houston na zdjęciu z około 1850 roku (domena publiczna).

W obozie meksykańskim przez dłuższy czas nie dostrzeżono nacierających Teksańczyków. Było dosyć późno i nikt nie oczekiwał już tego dnia żadnej akcji bojowej. Pewność siebie Meksykanów była tak wielka, że nie wystawili nawet straży, które pilnowałyby obozu od strony przeciwnika.

Po bitwie [prezydent Meksyku] gen. Santa Anna oskarżył o to zaniedbanie gen. Castrillona i innych oficerów, ale nie ma wątpliwości, że odpowiedzialność za ten tragiczny w skutkach błąd w sztuce wojennej spada na niego, jako na naczelnego dowódcę.

Przedwczesny wystrzał

Większość żołnierzy meksykańskich spała, gotowała posiłek, naprawiała ekwipunek lub po prostu odpoczywała leniwie w ostatnich promieniach zachodzącego słońca. Generał Santa Anna spał w swoim namiocie po zażyciu opium (powszechnie znany był jego zwyczaj zażywania narkotyków) lub, jak twierdzą inni, spędzał czas z piękną Mulatką zabraną z plantacji koło Morgan’s Point.

Zanim jeszcze linia bojowa Teksańczyków zbliżyła się na odległość strzału do stanowisk meksykańskich, któryś z żołnierzy [płk. Sidneya] Shermana oddał przypadkowy strzał z karabinu. Huk wystrzału zaalarmował meksykańskiego trębacza, który natychmiast zaczął trąbić na alarm.


Reklama


Pułkownik Pedro Delgado z batalionu Matamoros, biwakującego najbliżej barykady, wskoczył na skrzynię z amunicją i jako jeden z pierwszych dostrzegł nadchodzącego nieprzyjaciela. Chwilę potem wśród zaskoczonych żołnierzy meksykańskich pojawił się gen. Manuel Castrillon, który głośnym krzykiem usiłował poderwać obóz zletargu i zorganizować obronę.

Na odgłos alarmu w obozie meksykańskim nacierający Teksańczycy przyśpieszyli kroku i ich linia bojowa zaczęła się załamywać. Żołnierze Shermana wysforowali się naprzód i część z nich otworzyła ogień w kierunku Meksykanów, chociaż odległość przekraczała jeszcze zasięg skutecznego strzału. Houston, który jechał konno dwadzieścia kroków przed linią Teksańczyków, usiłował zachować dyscyplinę wśród żołnierzy i głośno krzyczał: „Wstrzymać ogień! Niech was diabli, wstrzymać ogień!”.

Artykuł stanowi fragment książki Jarosława Wojtczaka pt. Alamo - San Jacinto 1836 (Bellona 2021).
Artykuł stanowi fragment książki Jarosława Wojtczaka pt. Alamo – San Jacinto 1836. Jej limitowane wznowienie ukazało się w 2021 roku nakładem wydawnictwa Bellona 2021.

Szturm na meksykańską barykadę

Około 200 metrów przed linią meksykańskich umocnień działa teksaskie zatrzymały się i oddały pierwszą salwę, wyrywając kartaczami dziurę w barykadzie. W miarę równa do tej pory linia Teksańczyków pękła i wszyscy zaczęli biec przed siebie tworząc jedną bezładną gromadę. Houston robił co mógł, żeby zapanować nad pędzącym tłumem, w końcu udało mu się zatrzymać ludzi przed pozycjami Meksykanów i przygotować ich do oddania salwy.

Potężna salwa z odległości pięćdziesięciu, sześćdziesięciu metrów dosłownie zmiotła obsadę meksykańskiej barykady. Część Teksańczyków załadowała broń i wystrzeliła ponownie. Po drugiej stronie barykady gen. Castrillon, wiedząc jak ważną rolę w meksykańskiej obronie może odegrać działo, podbiegł do armaty i próbował pokierować jego ogniem.


Reklama


Meksykańscy artylerzyści zdążyli oddać trzy strzały zanim działa teksaskie podciągnięte na odległość siedemdziesięciu metrów wstrzelały się w ich pozycję i wybiły większość obsługi. Pozostali przy życiu artylerzyści porzucili załadowane działo i uciekli do tyłu.

Na lewym skrzydle pułk Shermana ostrzelał chaotycznym ogniem trzy meksykańskie kompanie wyborcze zamykające odkrytą przestrzeń między barykadą a skarpą nad brzegiem San Jacinto. Z tyłu za nimi odpoczywali zmęczeni żołnierze z oddziału gen. Cosa. Większość z nich obudzona nagle odgłosami walki, zamiast wspomóc linię obrony, uciekła w bieliźnie do tyłu wzniecając panikę i bałagan wśród innych oddziałów meksykańskich.

Bitwa pod San Jacinto na obrazie Henry'ego Arthura McArdle'ego (domena publiczna).
Bitwa pod San Jacinto na obrazie Henry’ego Arthura McArdle’ego (domena publiczna).

„Jeśli staniecie rozniosą nas na strzępy”

Thomas Rusk, widząc, że porządek prysł i nie da się dłużej utrzymać ludzi w jednej linii, bez porozumienia z Houstonem, wpadł galopem między żołnierzy Shermana i krzyknął: „Nie zatrzymywać się! Jeśli staniecie rozniosą nas na strzępy. Naprzód, poślijcie ich do piekła!”. Poderwany okrzykiem Ruska pułk Shermana jako pierwszy dopadł nieprzyjaciela i rozpoczął walkę wręcz.

Na prawym skrzydle ukrywająca się do tej pory za drzewami kawaleria [Mirabeau] Lamara obeszła szerokim łukiem lewą flankę meksykańską i zaatakowała obóz przeciwnika od strony drogi z New Washington. Tuż za jeźdźcami Lamara, na drodze z Harrisburga, pojawił się „Głuchy” Smith na czele kilku zwiadowców. Już z daleka słychać było jak krzyczał do atakujących Teksańczyków: „Walczcie o życie! Most Vince’a jest zniszczony!”.

Wielkie historie co kilka dni w twojej skrzynce! Wpisz swój adres e-mail, by otrzymywać newsletter. Najlepsze artykuły, żadnego spamu.

Houston znowu wyjechał przed swoich żołnierzy i ruszył w kierunku barykady. Wśród nacierających Teksańczyków rozległy się okrzyki „Pamiętajcie o Alamo! Pamiętajcie o Goliad!” Środkowy pułk Burlestona i prawoskrzydłowe kompanie Miliarda runęły biegiem na barykadę, do której od strony obozu meksykańskiego zbliżały się niemrawo rozproszone grupki żołnierzy Santa Anny.

Tuż przed barykadą koń Houstona został trafiony kulą i padł na ziemię razem z jeźdźcem. Houstonowi natychmiast podano nowego wierzchowca. Przejechał na nim przez wyrwę w barykadzie, ale chwilę potem celna kula strzaskała mu prawą nogę tuż powyżej kostki i powaliła konia. Mimo ciężkiej rany odmówił przyjęcia pomocy medycznej. Kilku najbliższych żołnierzy pomogło mu dosiąść nowego konia i nie rezygnując z dowodzenia pojechał dalej.


Reklama


Śmierć generała Castrillona

Przez dłuższą chwilę trwała zacięta walka wzdłuż całej linii obronnej Meksykanów. Nie było już czasu na ładowanie broni, a ponieważ większość Teksańczyków nie miała bagnetów, więc w ruch poszły pistolety, kolby karabinów, tomahawki i noże „Bowie”. „Głuchy” Smith zabił meksykańskiego żołnierza jego własną szablą, potem ciął innego z taką siłą, że pękło ostrze. Dzielny gen. Castrillon próbował zorganizować kontratak batalionu Matamoros ale furia Teksańczykow była zbyt wielka, żeby się jej oprzeć.

Opuszczony przez uciekających żołnierzy wskoczył na skrzynię amunicyjną i przez chwilę bronił się ciosami szpady. Pułkownik Rusk, widząc odważną postawę Castrillona, próbował ocalić mu życie, ale rozjuszeni widokiem generalskiego munduru Teksańczycy rozsiekli Castrillona na kawałki (później okazało się , że wzięli go za samego Santa Annę).

Pułkownik Thomas Rusk (na zdjęciu) próbował ocalić życie generała Castrillona (domena publiczna).
Pułkownik Thomas Rusk (na zdjęciu) próbował ocalić życie generała Castrillona (domena publiczna).

W obozie meksykańskim rozbudzony narastającym hałasem gen. Santa Anna wyszedł ze swojego namiotu i dopiero teraz uświadomił sobie grozę sytuacji. Jak sam twierdził po bitwie, próbował rzucić na pomoc żołnierzom broniącym barykady batalion Aldama i pod jego osłoną zorganizować kontratak obozujących w tyle batalionów Guerrero i Toluca oraz kompanii z batalionu Guadalajara. Było już jednak za późno.

Teksańczycy zdobyli barykadę i wszyscy Meksykanie, weterani i rekruci, uciekali w panice do tyłu. Kiedy stało się oczywiste, że bitwa jest przegrana i tylko ucieczką można ratować życie, Santa Anna zrzucił generalski mundur i wskoczył na konia. Razem ze swoim osobistym sekretarzem Ramonem Martinezem Caro wyrwał się z otoczonego obozu i, przecinając prerię, pogalopował prosto w kierunku zerwanego most Vince’a.

Krwawa zemsta Teksańczyków

Kilka chwil potem ranny Houston dotarł do opuszczonego namiotu Santa Anny i zatrzymał część żołnierzy do ochrony zdobyczy. Dał tym powód niektórym swoim adwersarzom do twierdzenia, że chciał przerwać bitwę przed jej zwycięskim zakończeniem. Po niecałych dwudziestu minutach od rozpoczęcia walki bitwa przerodziła się w rzeź.

Przerażeni Meksykanie rozbiegli się po całym obozie szukając miejsca, gdzie mogliby się ukryć przed furią zwycięskich Teksańczyków. Na polu walki rozległy się przeraźliwe okrzyki mordowanych: „Me no Alamo! Me no Goliad!” („Nie byłem w Alamo! Nie byłem w Goliad!”). I chociaż w wielu przypadkach mogła to być prawda, nic nie mogło powstrzymać rozjuszonych Teksańczyków przed krwawą zemstą.


Reklama


Większość uciekających Meksykanów, mając odciętą drogę na otwartą prerię, próbowała skryć się w nadrzecznych zaroślach i moczarach. Wielu wskakiwało do wody i ginęło od kul Teksańczyków strzelających z brzegu skarpy. Wśród nielicznych uratowanych znalazł się płk Delgado, rozpoznany po oficerskim mundurze przez mjr. Johna M. Allena.

Houston widząc, że bitwa jest już wygrana a wróg rozproszony, kazał przerwać rzeź. Niektórzy oficerowie próbowali wykonać jego rozkaz, ale nikt ich nie słuchał. Noah Smithwick biorący udział w bitwie wspominał później, że najbardziej „pławili się we krwi” ludzie z oddziału Shermana. Jeden z nich odpowiedział oficerowi nawołującemu do przerwania masakry: „Nawet gdyby Jezus Chrystus miał zejść na ziemię z nieba i kazał mi przestać strzelać do ludzi Santa Anny,nie zrobiłbym tego, sir!”.

Plan bitwy pod San Jacinto (Andrew Jackson Houston/domena publiczna).
Plan bitwy pod San Jacinto (Andrew Jackson Houston/domena publiczna).

Rzeź trwała do wieczora

Houston, który nadal odmawiał przyjęcia pomocy lekarza, osłabiony upływem krwi jeździł po polu bitwy i krzyczał pełen desperacji: „Panowie! Panowie! Panowie! Doceniam waszą odwagę, ale do diabła z waszymi manierami!”. Jego nawoływania zignorowano tak jak poprzednie rozkazy i dopiero zachód słońca przerwał krwawą rzeź, która trwała przeszło godzinę.

Jeden duży oddział meksykański, w którym był płk Juan Almonte, poddał się i, dzięki energicznemu wstawiennictwu Thomasa Ruska, uniknął masakry. Był to słynny batalion Guerrero, który w obliczu klęski zachował porządek i nie dał się rozproszyć. Houston zobaczywszy jeńców z tego batalionu, których prowadzono z powrotem do obozu, przeżył dramatyczną chwilę zwątpienia. Kiedy spojrzał na równe szeregi maszerujących żołnierzy meksykańskich, wziął ich początkowo za nadciągające wojska gen. Filisoli i dopiero widok jadącego obok płk. Ruska rozwiał jego niepokój.


Reklama


Późnym wieczorem po bitwie Houston zostawił straż w zdobytym obozie meksykańskim, a sam z resztą ludzi powrócił do swojego obozowiska w lesie nad Buffalo Bayou. Tam okazało się, jak ciężką ranę odniósł i dopiero wtedy pozwolił się opatrzeć lekarzowi. Zaniepokojony cały czas możliwością nadejścia wojsk gen. Filisoli przesłuchał płk. Almonte. Almonte nic nie wiedział o planach Filisoli, ale po twierdził ucieczkę gen. Santa Anny.

Pojmanie Santa Anny

Wiadomość ta była dla Houstona wielkim ciosem. Jak nikt inny zdawał sobie sprawę, że ucieczka meksykańskiego prezydenta odbiera Teksańczykom największy atut, umożliwiający zwycięskie zakończenie wojny. Nie czekając do rana wezwał do siebie kpt. Karnesa i „Głuchego” Smitha i kazał im wysłać patrole na poszukiwanie Santa Anny.

Artykuł stanowi fragment książki Jarosława Wojtczaka pt. Alamo - San Jacinto 1836 (Bellona 2021).
Artykuł stanowi fragment książki Jarosława Wojtczaka pt. Alamo – San Jacinto 1836. Jej limitowane wznowienie ukazało się w 2021 roku nakładem wydawnictwa Bellona 2021.

Tymczasem gen. Santa Anna i Caro szczęśliwie dotarli do zniszczonego mostu Vince’a. Santa Anna przestraszył się jednak przeprawy wpław przez bagnisty strumień i opuścił swojego sekretarza ukrywając się w nadbrzeżnych zaroślach. W nocy dotarł do opuszczonych zabudowań farmy Vince’a i w jednym z baraków dla murzyńskich niewolników znalazł porzucone ubranie robocze. Przebrał się w nie, ale w obawie przed pościgiem opuścił farmę i uszedł na prerię. W ciemnościach stracił orientację i zaczął iść w kierunku obozu Houstona. Noc spędził ukryty w trawie na równinie San Jacinto.

Rankiem 22 kwietnia jeden z patroli teksaskich dostrzegł samotną ludzką postać przemykającą się wśród wysokich traw. Kiedy Teksańczycy zobaczyli, że to uciekający Meksykanin, dopędzili go i zabrali ze sobą do obozu. W czasie drogi jeniec przekonywał ich, że jest tylko szeregowcem, a Santa Anna „uciekł już dawno nad Brazos „.


Reklama


Kiedy jednak umieszczono go pośród innych jeńców, niektórzy z nich powstali i zdjęli czapki. W tłumie Meksykanów rozległy się głosy: „El Presidente! El Presidente!” Pułkownik Almonte próbował uciszyć swoich ludzi, ale obserwujący tę scenę ppłk Hockley szybko zorientował się, o co chodzi, i złożył meldunek Houstonowi. Rozpoznany Santa Anna przyznał się, kim jest naprawdę, a jego tożsamość potwierdził znajdujący się w obozie teksaskim syn Lorenzo de Zavali. Natychmiast zaprowadzono go przed oblicze Houstona, który leżał na prowizorycznym posłaniu w cieniu wielkiego dębu.

Podpisanie zawieszenia broni

Kiedy wiadomość o schwytaniu Santa Anny dotarła do Teksańczyków, wielu z nich zbiegło się pod drzewo, pod którym Houston przesłuchiwał swojego jeńca. Groźny tłum otoczył obu wodzów i oskarżając Santa Annę o masakry w Alamo i Goliad zażądał jego natychmiastowej egzekucji. Houston zdecydowanie odrzucił te żądania, próbując wyjaśnić ludziom, że żywy Santa Anna znaczy dla Teksasu dużo więcej niż martwy.

Santa Anna poddaje się Samowi Houstonowi (William Henry Huddle/domena publiczna).
Santa Anna poddaje się Samowi Houstonowi (William Henry Huddle/domena publiczna).

Santa Anna przestraszony perspektywą linczu zaproponował Houstonowi zawarcie traktatu pokojowego. Houston nie przyjął propozycji, zostawiając sprawę traktatu władzom cywilnym, ale zgodził się na podpisanie zawieszenia broni. Niedługo potem w chacie należącej do dr. George’a M. Patricka, położonej 1,5 mili od pola bitwy nad brzegiem Buffalo Bayou, Houston i Santa Anna zawarli porozumienie o zawieszeniu broni.

Na żądanie Houstona Santa Anna napisał list do gen. Filisoli, w którym rozkazywał swemu zastępcy przerwanie działań wojennych i wycofanie wojsk meksykańskich znad Brazos. List ten płk Burleston i „Głuchy” Smith zawieźli do Fort Bend i wręczyli gen. Filisoli. Zdyscyplinowany Filisola wykonał rozkaz Santa Anny i kilka dni później jego wojska rozpoczęły odwrót do SanAntonio. Jednocześnie gen. Urrea wycofał swój oddział do Victorii.


Reklama


Niepodległy Teksas

Meksykańscy krytycy gen. Filisoli zarzucali mu później, że wykonał wydane pod przymusem rozkazy Santa Anny i nie zaatakował Teksańczyków, mimo że wciąż miał nad nimi zdecydowaną przewagę liczebną. W rzeczywistości Filisola nie miał wielkiego wyboru. Klęska na San Jacinto i utrata naczelnego wodza złamały morale wojsk meksykańskich i osłabiły ich wiarę w szybkie pokonanie Teksańczyków. (…)

Kilka dni po bitwie do obozu teksaskiego na San Jacinto przybył prezydent [Republiki Teksasu] i pozostali członkowie rządu. [David G. Burnet], wykorzystując ranę Houstona, odebrał mu dowództwo armii i powierzył je Thomasowi Ruskowi. Rannego odesłano do Galveston, a stamtąd do Nowego Orleanu, gdzie przez kilka miesięcy pozostawał na leczeniu.

14 maja Burnet i Santa Anna podpisali w Velasco traktat pokojowy. W części oficjalnej przewidywał on zakończenie działań wojennych, wycofanie wojsk meksykańskich za Rio Grande, zwolnienie jeńców i możliwie szybkie odesłanie gen. Santa Anny z powrotem do Meksyku. W tajnym protokole do traktatu gen. Santa Anna zobowiązał się do uznania niepodległości Teksasu, wymiany przedstawicieli dyplomatycznych, zawarcia układu handlowego z Teksasem i uznania Rio Grande jako oficjalnej granicy między obydwoma państwami.

Chociaż traktat z Velasco został później odrzucony przez Meksyk i nigdy nie został ratyfikowany, zapewniał niepodległość Teksasu „de iure”, tak jak „de facto” przesądziła o niej bitwa na San Jacinto. Nie ma wątpliwości, że w sensie taktycznym bitwa na San Jacinto miała charakter decydujący.

Monument upamiętniający bitwę pod San Jacinto (Tijuana Brass/domena publiczna).
Monument upamiętniający bitwę pod San Jacinto (Tijuana Brass/domena publiczna).

Straty walczących stron

Jak mało która z bitew w historii przyniosła tak zdecydowane zwycięstwo jednej ze stron, na dodatek słabszej liczebnie, przy tak ogromnej dysproporcji poniesionych strat. Według danych z oficjalnego raportu z bitwy, napisanego przez Houstona do prezydenta Burneta 25 kwietnia, straty meksykańskie w bitwie na San Jacinto wyniosły 630 zabitych (w tym 1 generał, 4 pułkowników, 2 podpułkowników, 5 kapitanów i 12 poruczników) i 730 jeńców, w tym 208 rannych ( wśród nich 5 pułkowników, 3 podpułkowników, 2 majorów, 7 kapitanów i 1 kadet).

Tylko niewielu Meksykanom udało się ujść z pola walki. Większość z nich została w następnych dniach schwytana przez patrole teksaskie (np. gen Cos dostał się do niewoli dopiero 24 kwietnia). W ręce zwycięzców wpadło 600 muszkietów i karabinów, 300 szabel, 200 pistoletów, 700 koni i mułów oraz 12 000 dolarów w srebrnej walucie meksykańskiej. Po stronie teksaskiej zginęło i zmarło z ran zaledwie 9 ludzi a 24 zostało rannych. (…)


Reklama


Jeśli chodzi o następstwa San Jacinto, najlepiej charakteryzuje je napis wyryty na ścianie wielkiego pomnika wzniesionego w 100 rocznicę bitwy w 1936 r.:

Biorąc pod uwagę jej rezultaty, bitwa na San Jacinto była jedną z decydujących bitew w dziejach świata. Wywalczona tu od Meksyku niepodległość Teksasu doprowadziła do jego aneksji i wywołała wojnę amerykańsko – meksykańską w której wyniku Stany Zjednoczone objęły kontrolę nad Teksasem, Nowym Meksykiem, Arizoną , Nevadą , Kalifornią , Utah, oraz częścią Kolorado, Wyomingu, Kansas i Oklahomy. Prawie jedna trzecia obecnej powierzchni USA, blisko milion mil kwadratowych zmieniło swoją suwerenność.

Edycja limitowana

Tytuł, lead, i śródtytuły pochodzą od redakcji. W celu zachowania jednolitości tekstu usunięto przypisy, znajdujące się w wersji książkowej. Tekst został poddany obróbce redakcyjnej w celu wprowadzenia większej liczby akapitów i skrócony.

Autor
Jarosław Wojtczak
Dołącz do dyskusji

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.


Reklama

Wielka historia, czyli…

Niesamowite opowieści, unikalne ilustracje, niewiarygodne fakty. Codzienna dawka historii.

Dowiedz się więcej

Kamil Janicki

Historyk, pisarz i publicysta, redaktor naczelny WielkiejHISTORII. Autor książek takich, jak Damy polskiego imperium, Pierwsze damy II Rzeczpospolitej, Epoka milczenia czy Damy złotego wieku. Jego najnowsza pozycja to Seryjni mordercy II RP (2020).

Rafał Kuzak

Historyk, specjalista od dziejów przedwojennej Polski, mitów i przekłamań. Współzałożyciel portalu WielkaHISTORIA.pl. Autor kilkuset artykułów popularnonaukowych. Współautor książek Przedwojenna Polska w liczbach oraz Wielka Księga Armii Krajowej. Zajmuje się również fotoedycją książek historycznych, przygotowywaniem indeksów i weryfikacją merytoryczną publikacji.

Aleksandra Zaprutko-Janicka

Historyczka i pisarka. Autorka książek poświęconych zaradności polskich kobiet w najtrudniejszych okresach naszych dziejów. W 2015 roku wydała „Okupację od kuchni”, a w 2017 – „Dwudziestolecie od kuchni”. Napisała też „Piękno bez konserwantów” (2016). Obecnie jest dziennikarką Interii.

Wielkie historie w twojej skrzynce

Zapisz się, by dostawać najciekawsze informacje z przeszłości. Najlepsze artykuły, żadnego spamu.

Drodzy Czytelnicy! Nasza strona (jak niemal wszystkie inne) wykorzystuje pliki cookies i podobne technologie, między innymi po to, by dostosowywać treści reklamowe do zainteresowań i preferencji użytkowników. Aby to robić, potrzebujemy Waszej zgody.

Klikając przycisk "Przejdź do serwisu" lub zamykając to okno za pomocą przycisku "x" wyrażasz zgodę na przetwarzanie przez Ingens Media Sp. z o.o. oraz naszych zaufanych partnerów, twoich danych osobowych zapisanych w plikach cookies i innych podobnych technologiach w celu marketingowym, obejmującym w szczególności wyświetlanie spersonalizowanych reklam.

Zgoda nie jest obowiązkowa. Możesz też w dowolnym momencie ją cofnąć. Szczegóły dotyczące naszej polityki prywatności, zakresu zgód, a także wycofania i niewyrażenia zgody znajdziesz w naszej polityce prywatności. Tam też znajdziesz informacje na temat zasad przetwarzania danych oraz twoich uprawnień z tym związanych.

Poprzez korzystanie z serwisu bez zmieniania ustawień prywatności w twojej przeglądarce internetowej wyrażasz zgodę na przechowywanie w Twoim urządzeniu końcowym plików cookies i innych podobnych technologii służących do dopasowywania.