Ignacy Mościcki z żoną Marią na zdjęciu 1935 roku (domena publiczna).

Ignacy Mościcki ożenił się z sekretarką swojej zmarłej żony. Jak wyglądał jego ślub z Marią Dobrzańską?

Gotował się największy skandal obyczajowy epoki. Świeżo owdowiały prezydent Ignacy Mościcki oświadczył się sekretarce swojej zmarłej żony. Zszokowana kobieta długo odmawiała odpowiedzi. Wreszcie uległa i zgodziła się na ślub z głową państwa. Postawiła kilka warunków, z których Mościcki dotrzymał tylko jednego.

Maria Dobrzańska była od prezydenta o niemal trzy dekady młodsza. On był mężczyzną 65-letnim. Ona dopiero zbliżała się do czterdziestki. Od dawna była związana z „rodziną zamkową”. Ostatnio jako osobista sekretarka prezydentowej Michaliny Mościckiej.


Reklama


Darzona powszechnym szacunkiem pierwsza dama zmarła na chorobę serca 18 sierpnia 1932 roku. W chwili śmierci byli przy niej tylko prezydent i Maria. Zaledwie trzy miesiące później ten pierwszy zaproponował drugiej małżeństwo.

„Musiałem ją bardzo przekonywać”

Maria wiele tygodni zwlekała z odpowiedzią. „Musiałem ją bardzo przekonywać i prosić, by nie odrzucała mojej prośby” – wspominał sam Ignacy Mościcki. Wreszcie kobieta uległa. Ale nie bezwarunkowo.

Maria Mościcka na zdjęciu z 1934 roku (Willem Van de Poll/CC BY-SA 4.0).
Maria Mościcka na zdjęciu z 1934 roku (Willem Van de Poll/CC BY-SA 4.0).

Prosiła o odłożenie sprawy w czasie (by uniknąć skandalu) oraz o zorganizowanie zaślubin w ustronnej Spale, a nie w stolicy. Nalegała też na dyskrecję. Prezydent przyjął wszystkie żądania, ale szybko wycofał się z ustępstw.

Zdecydował, że ślub odbędzie się w pierwszym możliwym terminie i to nie gdzie indziej, a w jego naczelnej rezydencji – na Zamku Królewskim w Warszawie.


Reklama


Wprawdzie oficjalnie plany zachowano w tajemnicy, ale Mościcki zwierzał się z nich na lewo i prawo. W efekcie miasto aż huczało od plotek.

Prezydent wytrwał tylko w jednym postanowieniu: Maria chciała ślubu tak skromnego, jak to tylko możliwe. I dokładnie taki zorganizowano.

Ignacy Mościcki zwierzał się na prawo i lewo ze swoich planów matrymonialnych (domena publiczna).
Ignacy Mościcki zwierzał się na prawo i lewo ze swoich planów matrymonialnych (domena publiczna).

„Bardzo ograniczona liczba osób”

Ustalono, że ceremonia odbędzie się na Zamku 10 października 1933 roku. W siedzibie głowy państwa znajdowała się wprawdzie kaplica, ale była ona akurat w remoncie, razem z całym skrzydłem budynku. Zamiast czekać na zakończenie prac, urządzono prowizoryczną kaplicę w Sali Oficerskiej.

Nie wymagało to wielu przygotowań, bo lista gości mieściła się na jednej kartce. Jak wspominał adiutant prezydenta Zygmunt Gużewski, „na życzenie Pani Marii Dobrzańskiej została zaproszona tylko bardzo ograniczona ilość osób, oficjalnie niezbędnych lub należących do specjalnie zaprzyjaźnionego grona”.

Wielkie historie co kilka dni w twojej skrzynce! Wpisz swój adres e-mail, by otrzymywać newsletter. Najlepsze artykuły, żadnego spamu.

Do tego improwizowany ołtarz, odpowiedni wystrój i ślub można zaczynać.

Ślub w zielonej sukni

Państwo młodzi (a właściwie młoda panna i nie tak młody kawaler) oczekiwali na zakończenie przygotowań i przyjazd wszystkich gości w salonie prywatnym.


Reklama


Maria była ubrana elegancko, choć zdecydowanie niezgodnie z tradycją: „w suknię zieloną, jedwabną i palto tego samego koloru, z materii wełnianej oraz niebieskiego lisa”. Pan prezydent przywdział zwyczajny żakiet, a więc taki sam strój jak na co dzień.

Zaproszeni zjeżdżali do Zamku od samego rana. Z rodziny prezydenta przybyła tylko córka Helena Zwisłocka wraz z małym synkiem Józiem.

Ślub Marii i Ignacego odbył się na Zamku Królewskim w Warszawie (domena publiczna).
Ślub Marii i Ignacego odbył się na Zamku Królewskim w Warszawie (domena publiczna).

W kaplicy zasiedli też marszałek sejmu Kazimierz Świtalski z żoną, premier Janusz Jędrzejewicz oraz dyrektorzy Kancelarii Cywilnej (Bronisław Hełczyński) i Wojskowej (Jan Głogowski) prezydenta. Z odpowiednim wyprzedzeniem pojawił się także metropolita warszawski kardynał Aleksander Kakowski w asyście katedry Świętego Jana oraz księdza sekretarza.

Piętnastominutowa ceremonia

Około godziny jedenastej wszyscy byli już gotowi. Adiutant przyboczny Ignacego Mościckiego Zygmunt Gużewski przeszedł do salonu prywatnego, by poinformować o tym prezydenta. Po wielu latach wspominał:


Reklama


Poprzez amfiladę pokoi przeprowadziłem Dostojną Parę do Kaplicy. Oświetlenie, cichy szmer wstających gości, postać Kardynała w otoczeniu księży oczekującego na stopniu ołtarza, po czym wyniosła postać Prezydenta Mościckiego obok Pani Marii, stojących przed Kardynałem  – stwarzali obraz niezapomniany.

Cała ceremonia została skrócona do absolutnego minimum i trwała najwyżej paręnaście minut. Gużewski opowiadał: „Zaczęły padać słowa przysięgi małżeńskiej, po czym po wymianie obrączek i  błogosławieństwie ślub został zakończony”.

Przeczytaj też: Polski prezydent kazirodcą? Kiedy wziął ślub z młodziutką kuzynką, cała rodzina czuła obrzydzenie

Nastąpiła chwila „podniosłego ożywienia”. Goście składali życzenia, gratulowali nowożeńcom. Para młoda zaprosiła wszystkich na krótkie spotkanie w salonie.

Lampka wina zamiast wesela

Trudno mówić o przyjęciu czy nawet prywatce – goście usiedli, wypili lampkę wina. Jedyną oznaką luksusu było właśnie wino, prosto z dwustupięćdziesięcioletniej butelki wydobytej z piwnic na tę szczególną okazję.

Kardynał, na zaproszenie świeżo upieczonej prezydentowej, usiadł pośrodku kanapy. Po jego bokach miejsca zajęli gospodarze. Pozostali goście w małych grupkach dyskutowali o ceremonii, chwalili suknię panny młodej, wymieniali uwagi o nadesłanym przez papieża błogosławieństwie apostolskim.

Ignacy Mościcki z żoną Marią na zdjęciu  1935 roku (domena publiczna).
Ignacy Mościcki z żoną Marią na zdjęciu 1935 roku (domena publiczna).

Głośno mówili, że to doskonały znak, ciszej – że błogosławieństwo dla rozwódki, którą była Maria, to jednak kuriozum.

Kardynał w radosnej rozmowie wspominał swoją znajomość z dziadkiem prezydentowej. Poważniejszym tonem dodał: „Obecnie jako Małżonka Głowy Państwa będzie Pani mogła czynić dużo dobrego i wierzę, że Pani podoła tej pracy”.


Reklama


Trzydzieści minut później

Wszystko to trwało zaledwie pół godziny. Po ponownych życzeniach goście poczęli się rozjeżdżać. Adiutant Gużewski odprowadził – przy zachowaniu wymogów ceremoniału – prymasa Kakowskiego, a następnie zaczął przygotowywać samochód pary prezydenckiej.

Około południa (według innych źródeł o czternastej) Ignacy i Maria Mościccy opuścili w nim Zamek i odjechali prosto do Spały.

Przeczytaj również o tym czy Maria Mościcka była najgorszą polską prezydentową

***

Tematem Marii Mościckiej zająłem się o wiele szerzej w swojej książce pt. Pierwsze damy II Rzeczypospolitej. Pierwsze wydanie tej książki można jeszcze znaleźć na Allegro. Nowa edycja ukaże się wkrótce.

Bibliografia

Tekst powstał w oparciu o źródła archiwalne:

  • Gużewski Zygmunt, „Wspomnienia. Ślub Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej Profesora Ignacego Mościckiego”, 1970, Archiwum Jasnogórskie,
    Archiwum Marii i Ignacego Mościckich na Jasnej Górze, teczka 4040/3.
  • Mościcka Maria, „Życiorys, odznaczenia prezydenta, członkostwo różnych towarzystw”, Archiwum Jasnogórskie, Archiwum Marii i Ignacego Mościckich na Jasnej Górze, teczka 4039/1.
Autor
Kamil Janicki
Dołącz do dyskusji

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.


Reklama

Wielka historia, czyli…

Niesamowite opowieści, unikalne ilustracje, niewiarygodne fakty. Codzienna dawka historii.

Dowiedz się więcej

Kamil Janicki

Historyk, pisarz i publicysta, redaktor naczelny WielkiejHISTORII. Autor książek takich, jak Damy polskiego imperium, Pierwsze damy II Rzeczpospolitej, Epoka milczenia czy Damy złotego wieku. Jego najnowsza pozycja to Damy przeklęte. Kobiety, które pogrzebały Polskę (2019).

Rafał Kuzak

Historyk, specjalista od dziejów przedwojennej Polski, mitów i przekłamań. Współautor książki „Wielka Księga Armii Krajowej”. Zastępca redaktora naczelnego WielkiejHISTORII. Zajmuje się również fotoedycją książek historycznych, przygotowywaniem indeksów i weryfikacją merytoryczną publikacji.

Aleksandra Zaprutko-Janicka

Historyczka i pisarka. Autorka książek poświęconych zaradności polskich kobiet w najtrudniejszych okresach naszych dziejów. W 2015 roku wydała „Okupację od kuchni”, a w 2017 – „Dwudziestolecie od kuchni”. Napisała też „Piękno bez konserwantów” (2016). Obecnie jest dziennikarką Interii.

Wielkie historie w twojej skrzynce

Zapisz się, by dostawać najciekawsze informacje z przeszłości. Najlepsze artykuły, żadnego spamu.

Drodzy Czytelnicy! Nasza strona (jak niemal wszystkie inne) wykorzystuje pliki cookies i podobne technologie, między innymi po to, by dostosowywać treści reklamowe do zainteresowań i preferencji użytkowników. Aby to robić, potrzebujemy Waszej zgody.

Klikając przycisk "Przejdź do serwisu" lub zamykając to okno za pomocą przycisku "x" wyrażasz zgodę na przetwarzanie przez Ingens Media Sp. z o.o. oraz naszych zaufanych partnerów, twoich danych osobowych zapisanych w plikach cookies i innych podobnych technologiach w celu marketingowym, obejmującym w szczególności wyświetlanie spersonalizowanych reklam.

Zgoda nie jest obowiązkowa. Możesz też w dowolnym momencie ją cofnąć. Szczegóły dotyczące naszej polityki prywatności, zakresu zgód, a także wycofania i niewyrażenia zgody znajdziesz w naszej polityce prywatności. Tam też znajdziesz informacje na temat zasad przetwarzania danych oraz twoich uprawnień z tym związanych.

Poprzez korzystanie z serwisu bez zmieniania ustawień prywatności w twojej przeglądarce internetowej wyrażasz zgodę na przechowywanie w Twoim urządzeniu końcowym plików cookies i innych podobnych technologii służących do dopasowywania.