Ilse Koch, "Wiedźma z Buchenwaldu". Zbrodnicza komendantowa niemieckiego obozu

Strona główna » II wojna światowa » Ilse Koch, "Wiedźma z Buchenwaldu". Zbrodnicza komendantowa niemieckiego obozu

Ilse Koch (wtedy jeszcze Köhler) już w 1932 roku, jako jedna z pierwszych kobiet, wstąpiła do partii nazistowskiej. Nikt nie mógł wówczas przypuszczać, że absolwentka szkoły handlowej zostanie za kilka lat jedną z największych zbrodniarek II wojny światowej. Maltretowani więźniowie KL Buchenwald nie bez powodu nazywali ją „Suką” i „Wiedźmą”.

Zbrodnicza „kariera” Ilse nierozerwalnie wiążę się jej mężem Karlem Otto Kochem. Para pobrała się zgodne z pogańskim rytuałem SS 29 maja 1937 roku. Niespełna trzy miesiące później Koch został awansowany na SS-Standartenführera i objął stanowisko komendanta nowopowstałego obozu w Buchenwaldzie.

Obóz, w przeciwieństwie do innych, z pozoru wzbudzał pozytywne odczucia. Schludny, otoczony zielenią, posiadał nawet własne zoo. Była to jednak tylko fasada. Buchenwald, położony nieopodal Weimaru w Turyngii, szybko stał się miejscem potwornych zbrodni, do których rękę ochoczo przykładała komendantowa.


Reklama


Przemiana po narodzinach dziecka

Zainteresowanie obozem ze strony Ilse Koch, początkowo znikome, wzrosło dopiero w 1938 roku, gdy urodziła syna Artwina. To właśnie jako świeżo upieczona matka postanowiła zawalczyć o większe wpływy w Buchenwaldzie. Uznała, że uzyska je znęcając się nad więźniami.

Ilse Koch lubowała się w dotkliwym karaniu osadzonych. Często przemierzała teren obozu na grzbiecie wierzchowca. Nieszczęśników, którzy ośmielili się na nią spojrzeć w trakcie przejażdżek, Koch bezlitośnie biczowała po twarzy. Był to najniższy wymiar kary.

Ile Koch na zdjęciu wykonanym podczas jej procesu w 1947 roku (domena publiczna).
Ile Koch na zdjęciu wykonanym podczas jej procesu w 1947 roku (domena publiczna).

W niektórych przypadkach Koch spisywała numery więźniów i przekazywała je SS-manom. „Winnych” czekały później dalsza chłosta, zawieszenie na drzewie na wiele godzin, wymyślne tortury, a nawet śmierć.

Sadystce można było podpaść dosłownie wszystkim. Jednych karano za to, że nie zareagowali na przybycie komendantowej, innych przeciwnie: bo ośmielili się ją powitać. Wszystko zależało od aktualnego nastroju „Wiedźmy”.

Podglądanie ludzkiego cierpienia

Ilse Koch uwielbiała przyglądać się ludzkim cierpieniom. Gdy pewnego razu nadzy więźniowie musieli przez całe godziny stać na dworze, komendantowa zachęciła żony innych SS-manów, by wraz z nią obserwowały ponure „widowisko”.


Reklama


„Bestia” z Buchenwaldu chętnie patrzyła też na wyniszczonych mężczyzn zapędzonych do pracy w kamieniołomach. Niejeden więzień zapamiętał, jak pięknie wystrojona asystowała przy torturach.

Obecność komendantowej sprawiała, że więźniowie byli dręczeni dłużej i mocniej, czasem aż do śmierci. Zachowała się relacja, według której Ilse Koch zasugerowała mężowi zrzucenie ze zbocza więźnia słowami: „Mój gołąbeczku, myślę, że już czas, żeby ten staruszek poturlał się trochę”. Mężczyzna umarł na skutek odniesionych ran.

Inspiracją do powstania tego artykułu stała się nowa powieść Maxa Czornyja pt. Bestia z Buchenwaldu (Filia 2021).

Wielbicielka orgii

Oprócz komendantowej na terenie obozu mieszkało jeszcze sześć innych żon SS-manów, jednak żadna z nich nie miała o Ilse dobrego zdania i nie chciała wchodzić z nią w bliższe relacje.

Kobieta była uważana za wyjątkowo skłonną do przemocy, sadystyczną i okrutną. To, że przyjęcia organizowane przez Ilse Koch były ponoć zakrapianymi alkoholem orgiami, także nie wpływało pozytywnie na krążącą o niej opinię.

W późniejszym okresie swego małżeństwa, Koch miała aż dwóch kochanków na raz. Jeden z nich odwiedzał ją rano, drugi wieczorem. Można by stwierdzić, że pod tym względem zbrodniarka dążyła do równouprawnienia. Normą było, że SS-mani mieli kochanki, nie inaczej sytuacja wyglądała w przypadku komendanta Buchenwaldu. Ilse ewidentnie nie pozostawała mężowi dłużna.


Reklama


Obojętność względem dziecka

Ilse Koch wykazywała się także niezwykłą obojętnością, gdy chodziło o jej bliskich. Kobieta miała ze swoim mężem troje dzieci. Ostatnia urodziła się córka Gudrun. Ilse często wyjeżdżała, zarówno latem, jak zimą. Podczas jednej z podróży, w lutym 1941 roku, szwagierka, która wtedy zajmowała się trójką małych Kochów, przekazała „Wiedźmie” informację, że Gudrun jest bardzo chora. Prosiła, by Ilse jak najszybciej wróciła, ta jednak odmówiła.

Malutka Gudrun zmarła. Co najbardziej szokujące, prawdopodobną przyczyną śmierci zaledwie dwumiesięcznej dziewczynki było niedożywienie.

Brak skrupułów wobec męża

Gdy w 1943 roku na Karla Kocha padły podejrzenia o korupcję i przeprowadzanie „nieautoryzowanych” egzekucji, żona od razu się go wyparła. Twierdziła, że nie miała pojęcia o skali przestępstw, choć przez lata korzystała ze zdobytych przez męża dóbr i współuczestniczyła w dręczeniu więźniów.

Ilse Koch okazała się na tyle przekonująca, że sąd SS ją uniewinnił. Tym samym nie podzieliła losu byłego komendanta obozu w Buchenwaldzie, którego rozstrzelano 5 kwietnia 1945 roku. Po zakończeniu II wojny światowej ponownie jednak trafiła za kratki.

Ilse Koch podczas procesu załogi Dachau. Lipiec 1947 (domena publiczna).
Ilse Koch podczas procesu załogi Dachau. Lipiec 1947 (domena publiczna).

„Bestia” jako jedyna kobieta zasiadła na ławie oskarżonych w procesie załogi Buchenwaldu. Amerykański trybunał skazał ją początkowo na dożywocie. Później wyrok zmieniono na zaledwie cztery lata odsiadki. To jednak spowodowało olbrzymią falę oburzenia w Stanach Zjednoczonych. Efektem było powołanie specjalnej komisji, która miała zbadać zbrodnie Ilse.

Ostatecznie Amerykanie przekazali sprawę „Suki z Buchenwaldu” do rozpatrzenia niemieckiemu sądowi pod przewodnictwem Georga Maginota. Ten na początku 1951 roku zdecydował, że kobieta już nigdy nie wyjdzie z więzienia. Ilse Koch powiesiła się w swojej celi we wrześniu 1967 roku.


Reklama


Konieczne dementi

Ilse Koch swą niechlubną sławę zawdzięczała głównie podejrzeniu, jakoby miała być wielbicielką przedmiotów wykonanych ze skóry wytatuowanych więźniów. Kobiecie nigdy jednak nie udowodniono, że w swoim domu trzymała abażury lub albumy ze zdjęciami ozdobione ludzką skórą.

Według przekazów świadków komendantowa wybierała właścicieli najciekawszych tatuaży i kierowała ich na pewną śmierć, a także miała lampę wykonaną z ludzkiej skóry. Żaden z tych szczegółów nie doczekał się potwierdzenia.

Wszystko wskazuje na to, że przydomek Ilse-Abażur mógł zostać nadany zbrodniarce nieco na wyrost. W żadnym stopniu nie podważa to jednak słuszności wyroku wydanego na „Wiedźmę z Buchenwaldu”.

Przeczytaj również o tym, że Niemcy rozmyślnie zarażali więźniów KL Buchenwald tyfusem. Setki z nich zmarły w wyniku eksperymentów

Inspiracja

Inspiracją do powstania tego artykułu stała się nowa powieść Maxa Czornyja pt. Bestia z Buchenwaldu. Ukazała się ona nakładem wydawnictwa Filia.

Jej okrucieństwo stało się legendą

Bibliografia

  1. Stewart Andel, Notorious Nazi Women, 2017.
  2. Jesus Hernandez, Nazistowskie Bestie, Kaci z SS, Bellona 2013.
  3. Flint Withlock, Buchenwald: Hell and Hilltop, Cable Publishing 2013.
Autor
Zuzanna Pęksa
Dołącz do dyskusji

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.


Reklama

Wielka historia, czyli…

Niesamowite opowieści, unikalne ilustracje, niewiarygodne fakty. Codzienna dawka historii.

Dowiedz się więcej

Kamil Janicki

Historyk, pisarz i publicysta, redaktor naczelny WielkiejHISTORII. Autor książek takich, jak Damy polskiego imperium, Pierwsze damy II Rzeczpospolitej, Epoka milczenia czy Seryjni mordercy II RP. Jego najnowsza pozycja to Damy Władysława Jagiełły (2021).

Rafał Kuzak

Historyk, specjalista od dziejów przedwojennej Polski, mitów i przekłamań. Współzałożyciel portalu WielkaHISTORIA.pl. Autor kilkuset artykułów popularnonaukowych. Współautor książek Przedwojenna Polska w liczbach oraz Wielka Księga Armii Krajowej. Zajmuje się również fotoedycją książek historycznych, przygotowywaniem indeksów i weryfikacją merytoryczną publikacji.

Aleksandra Zaprutko-Janicka

Historyczka i pisarka. Autorka książek poświęconych zaradności polskich kobiet w najtrudniejszych okresach naszych dziejów. W 2015 roku wydała „Okupację od kuchni”, a w 2017 – „Dwudziestolecie od kuchni”. Napisała też „Piękno bez konserwantów” (2016). Obecnie jest dziennikarką Interii.

Wielkie historie w twojej skrzynce

Zapisz się, by dostawać najciekawsze informacje z przeszłości. Najlepsze artykuły, żadnego spamu.

Drodzy Czytelnicy! Nasza strona (jak niemal wszystkie inne) wykorzystuje pliki cookies i podobne technologie, między innymi po to, by dostosowywać treści reklamowe do zainteresowań i preferencji użytkowników. Aby to robić, potrzebujemy Waszej zgody.

Klikając przycisk "Przejdź do serwisu" lub zamykając to okno za pomocą przycisku "x" wyrażasz zgodę na przetwarzanie przez Ingens Media Sp. z o.o. oraz naszych zaufanych partnerów, twoich danych osobowych zapisanych w plikach cookies i innych podobnych technologiach w celu marketingowym, obejmującym w szczególności wyświetlanie spersonalizowanych reklam.

Zgoda nie jest obowiązkowa. Możesz też w dowolnym momencie ją cofnąć. Szczegóły dotyczące naszej polityki prywatności, zakresu zgód, a także wycofania i niewyrażenia zgody znajdziesz w naszej polityce prywatności. Tam też znajdziesz informacje na temat zasad przetwarzania danych oraz twoich uprawnień z tym związanych.

Poprzez korzystanie z serwisu bez zmieniania ustawień prywatności w twojej przeglądarce internetowej wyrażasz zgodę na przechowywanie w Twoim urządzeniu końcowym plików cookies i innych podobnych technologii służących do dopasowywania.