Kościelny taryfikator sprzed niemal 250 lat. Ile kosztowały w Polsce śluby, pogrzeby i chrzciny?

Skala opłat za kapłańską posługę budziła w nowożytnej Polsce stałe kontrowersje. Gdy napomnienia nie przynosiły rezultatów, zaczęto spisywać… oficjalne cenniki. Choć i one niekoniecznie były przestrzegane.

O tym, jak wielki problem w wiekach XVII czy XVIII stanowiła zachłanność kleru parafialnego pisało wielu historyków Kościoła i znawców epoki nowożytnej. Opinie panujące w temacie starałem się już podsumować w innym artykule.


Reklama


Na jego marginesie wspomniałem, że próby ograniczania monetarnych zapędów księży podejmowały władze świeckie i że postulat stworzenia wspólnego „taryfikatora” był dyskutowany nawet na Sejmie Czteroletnim (1788-1792). Zanim jednak do dzieła przystąpili posłowie i senatorowie, własne starania podejmowali biskupi, też zgorszeni pazernością podwładnych.

Diecezjalna taksa, czyli…

W XVIII stuleciu w różnych diecezjach wielokrotnie wprowadzano tak zwane taksy ofiar iura stolae, a więc ofiar za posługi religijne, w tym zwłaszcza za udzielanie sakramentów.

Przed cmentarzem. Obraz Maksymiliana Gierymskiego.

W uproszczeniu można je nazwać cennikami, bo też wymieniano w nich kwoty, jakie miały być pobierane za poszczególne czynności. Należy przy tym podkreślić, że były to cenniki „maksymalne”. Ogłaszano je bowiem po to, by powściągać tendencje księży do żądania wyższych opłat.

XVIII-wieczne taksy skrupulatnie przebadał nieżyjący już wykładowca Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, ksiądz profesor Henryk Karbownik. Poszczególne „taryfikatory” różniły się zarówno szczegółowością, jak i poziomem cen. Wszystkie miały jednak zbieżny cel.


Reklama


Warto przyjrzeć się treści jednego z tych dokumentów. Taksa ogłoszona w diecezji poznańskiej w roku 1781 zawierała – bagatela – trzydzieści sześć różnych pozycji. A z uwagi na granice przedrozbiorowych prowincji kościelnych obowiązywała nie tylko w naczelnym mieście Wielkopolski, ale też w samej stołecznej Warszawie.

Jak rozumieć ceny z XVIII wieku?

Ceny w taksie podano w złotych polskich i groszach. Jeden złoty dzielił się, co ważne dla zrozumienia cen, nie na 100 lecz na 30 groszy.

Pielgrzymka na Jasną Górę. Grafika Adolphe’a Bayota.

Przeliczenie podanych kwot na dzisiejsze złotówki nastręcza pewnych trudności, ale można się w tym celu posłużyć metodą opracowaną przez Zbigniewa Żabińskiego – a więc porównaniem ceny koszyka dóbr potrzebnych do zapewnienia dziennego wyżywienia.

Zgodnie z rachunkiem 1 złoty polski z przełomu lat 70. i 80. XVIII wieku odpowiada w przybliżeniu 40 złotym w 2020 roku.

Wielkie historie co kilka dni w twojej skrzynce! Wpisz swój adres e-mail, by otrzymywać newsletter. Najlepsze artykuły, żadnego spamu.

Cena za wykopanie grobu

Najwięcej uwagi w taksie z 1781 roku poświęcono pogrzebom. Nic dziwnego. Jak podkreśla chociażby Cezary Kuklo w Demografii Rzeczypospolitej przedrozbiorowej, właśnie koszty pochówków rozpalały do czerwoności emocje naszych przodków.

U schyłku Rzeczypospolitej Obojga Narodów nierzadkie były przypadki, gdy księża wprost odmawiali pogrzebu. „Z racji bezwzględnego egzekwowania przez kler wysokich opłat” zbiedniali chłopi byli zmuszeni chować swoich bliskich na dziko, „po lasach i polach”.


Reklama


Między innymi walce z tym zjawiskiem służyły taksy. I dlatego też często uwzględniano w nich status majątkowy zmarłych.

Cena samego pochówku w świetle poznańskiego „taryfikatora” miała wynosić:

„Za pochowanie ciała w grobowcu pod kościołem” – 90 złotych polskich (3600 złotych w dzisiejszych pieniądzach)
„Pochowanie na cmentarzu osoby znacznej” – 3 złp (120 zł)
„Pochowanie innej osoby, mało znaczącej” – 1 złp (40 zł)

Przy „kopaniu grobu dla dzieci” taksa zakładała obniżkę o 50%. Cena wynosiła więc 15 groszy (20 dzisiejszych złotych).

Polski szlachcic w obliczu śmierci. A zapewne też ceny pogrzebu.

Kościelne usługi pogrzebowe

Szereg zróżnicowanych opłat wiązał się z dodatkowymi świadczeniami. Kosztowało bicie w dzwony, kosztowała msza ze śpiewem, każda lampa, świeca przy katafalku, głębszy niż standardowo grób. Poniżej kilka przykładów. W nawiasach ceny w dzisiejszych pieniądzach.

DZWONY

„Jednorazowe dzwonienie trzema dzwonami” – 15 groszy (20 dzisiejszych złotych)
„Jednorazowe dzwonienie większy liczba niż trzy dzwony” – 20 gr (27 złotych)
„Dzwonienie wielkimi dzwonami potrzebującymi więcej ludzi” – 1 złp (40 złotych)
„W Warszawie z uwagi na większe wydatki należy płacić” – 3 złp (120 złotych)

Reklama


PROCESJA

„Procesja z domu żałoby do kościoła znajdującego się w innej miejscowości ze świecami w ręku i śpiewaniem psalmu Miserere” – 2 złote polskie (80 dzisiejszych złotych)
„Dla organisty za udział w procesji” – 15 gr (20 złotych)
„Procesja od furtki cmentarnej ze świeca i śpiewem psalmu Miserere” – 20 gr (27 złotych)
„Dla organisty za udział w procesji” – 10 gr (13 złotych)
Pogrzeb. Rysunek Luisa Arenala.

ŚPIEW I MUZYKA

„Od prześpiewania konduktu przy samym pochowaniu lub egzekwiach w dzień rocznicy dla każdego księdza” – 1 złoty polski (40 złotych w dzisiejszych pieniądzach)
„Dla organisty biorącego udział w tej czynności” – 15 gr (20 złotych)
„Od prześpiewania trzech nokturnów z laudesami dla każdego księdza biorącego udział” – 3 złp (120 złotych)
„Dla organisty” – 1 złp 30 gr (60 złotych)
„Msza św. Śpiewana” – 2 złp (80 złotych)
„Msza św. śpiewana w chórze z diakonem i subdiakonem” – 12 złp (480 złotych)

Reklama


ŚWIATŁO I OPRAWA

„Za każdą świecę jarzącą się przy katafalku podczas Mszy świętej i konduktu” – 24 grosze (32 złote w dzisiejszych pieniądzach)
„Od woskowej świecy żółtej” – 15 gr (20 złotych)
„Od każdej lampy” – 4 gr (5 złotych)
„Za używanie całunu lub malowanego katafalku” – 6 gr (8 złotych)
„Za używanie w czasie pogrzebu krzyża, chorągwi kościelnych, także oplata dla niosących trumnę” – 9 gr (12 złotych)
Opuszczona plebania. Obraz Adama Chmielowskiego.

KOPANIE GŁĘBSZEGO GROBU

W czasie zimy – 1 złoty polski (40 złotych w dzisiejszych pieniądzach)
„W innym czasie” – 20 gr (27 złotych)

Ile kosztował cały pogrzeb?

Łączny koszty względnie okazałego pogrzebu „osoby znacznej” nie mógł się raczej zamknąć kwotą mniejszą niż 15-17 złotych, a więc – 600-700 w obecnych pieniądzach.


Reklama


Z kolei przy wielu świecach, „mszy świętej śpiewanej w chórze”, dłuższej procesji i pochówku w grobowcu cena rosła nawet do 130-160 złotych. Dzisiaj byłoby to od 5200 do 6400 złotych.

Przy ślubach mniej komplikacji

Cennik ślubów nie był równie złożony. Taksa diecezji poznańskiej z 1781 roku wymieniała tylko trzy warianty ceremonii.

Przeczytaj też: Najpopularniejsze imiona w nowożytnej Polsce. Jak Polacy kilkaset lat temu nazywali swoje córki i synów?

„Osoby znaczne” płaciły 16 złotych polskich (640 w dzisiejszych pieniądzach). „Inne osoby” – 8 złotych polskich (320 dzisiaj). Z kolei „osoby poddane” tylko 2 złote (80 dzisiaj).

Osobne opłaty obowiązywały jeszcze za każdą z obowiązkowych zapowiedzi przed ślubem. Musiało być ich trzy i łącznie kosztowały złotówkę (40 złotych w dzisiejszych pieniądzach). Z kolei „Wywód” i podanie świecy przy nim zostały wycenione na 13 groszy (17 złotych dzisiaj).

Portret ślubny z połowy XVIII wieku.

Wszystkie opłaty ślubne zamykały się kwotą dziesięciu złotych i 13 groszy dla zwyczajnych (nie zaś „znacznych”) nowożeńców. W pieniądzach z 2020 roku byłoby to niespełna 380 złotych.

Cena za darmowe chrzciny

Taksa obejmowała jeszcze chrzty. Zaznaczono wprawdzie, zgodnie z ogólną tendencją w Kościele, że sakrament chrztu jest darmowy, ale… i tak pobierano przy nim opłaty, tłumaczone koniecznością sporządzenia aktu i wpisania go do metryk.


Reklama


Obywatele znaczni płacili „za spisanie aktu” 2 złote polskie (80 złotych w dzisiejszych pieniądzach).

Cena dla „innych mieszkańców” wynosiła 15 groszy (20 złotych obecnie). Dla „ludności poddanej” – 6 groszy (8 złotych obecnie).

Przeczytaj więcej o tym, jak w nowożytnej Polsce oceniano zachłanność kleru i jak starano się z nią walczyć.

Bibliografia

  1. Karbownik Henryk, Ofiara iura stolae na ziemiach polskich w latach 1285-1918, Lublin 1995.
  2. Kuklo Cezary, Demografia Rzeczypospolitej przedrozbiorowej, Warszawa 2009.
  3. Żabiński Zbigniew, Systemy pieniężne na ziemiach polskich, Wrocław-Kraków 1981.
  4. Obliczenia własne trofy dla roku 2020 według metody Zbigniewa Żabińskiego.
Autor
Kamil Janicki
4 komentarze
  • Co do zasady pewnie 50-70% społeczeństwa – niebogate chłopstwo pieniądz widziało od święta. Owszem żywiło się, ale „po kosztach” czyli tym co z upraw i hodowli. Dla nich pieniądz był droższy. Ciekawił by mnie koszyk oparty o zarobki. Parobek za rok pracy zarabiał wikt, spanie, pewnie jakąś odzież i ile… 10 złotych? a może w ogóle nic.

  • Im to się nie dziwię, ale w obecnych czasach w XXIw żeby wierzyć w brednie pedofilów i padać przed nimi na ryj to trzeba mieć zdrowo nawalone pod kopułą

    • Nie wiem co „robisz” Anonimie w tym miejscu, ale bredni pedofilów to pewnie wysłuchujesz w jakimś zakładzie karnym, a że jeszcze posiadasz wiedzę, że można być zmuszanym??? do uległości to wydaje się, że powinieneś dokonać zgłoszenia podejrzenia popełnienia przestępstwa.

Dołącz do dyskusji

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.


Wielka historia, czyli…

Niesamowite opowieści, unikalne ilustracje, niewiarygodne fakty. Codzienna dawka historii.

Dowiedz się więcej

Kamil Janicki

Historyk, pisarz i publicysta, redaktor naczelny WielkiejHISTORII. Autor książek takich, jak Damy polskiego imperium, Pierwsze damy II Rzeczpospolitej, Epoka milczenia czy Damy złotego wieku. Jego najnowsza pozycja to Damy przeklęte. Kobiety, które pogrzebały Polskę (2019).

Rafał Kuzak

Historyk, specjalista od dziejów przedwojennej Polski, mitów i przekłamań. Współautor książki „Wielka Księga Armii Krajowej”. Zastępca redaktora naczelnego WielkiejHISTORII. Zajmuje się również fotoedycją książek historycznych, przygotowywaniem indeksów i weryfikacją merytoryczną publikacji.

Aleksandra Zaprutko-Janicka

Historyczka i pisarka. Autorka książek poświęconych zaradności polskich kobiet w najtrudniejszych okresach naszych dziejów. W 2015 roku wydała „Okupację od kuchni”, a w 2017 – „Dwudziestolecie od kuchni”. Napisała też „Piękno bez konserwantów” (2016). Obecnie jest dziennikarką Interii.

Wielkie historie w twojej skrzynce

Zapisz się, by dostawać najciekawsze informacje z przeszłości. Najlepsze artykuły, żadnego spamu.

Drodzy Czytelnicy! Nasza strona (jak niemal wszystkie inne) wykorzystuje pliki cookies i podobne technologie, między innymi po to, by dostosowywać treści reklamowe do zainteresowań i preferencji użytkowników. Aby to robić, potrzebujemy Waszej zgody.

Klikając przycisk "Przejdź do serwisu" lub zamykając to okno za pomocą przycisku "x" wyrażasz zgodę na przetwarzanie przez Ingens Media Sp. z o.o. oraz naszych zaufanych partnerów, twoich danych osobowych zapisanych w plikach cookies i innych podobnych technologiach w celu marketingowym, obejmującym w szczególności wyświetlanie spersonalizowanych reklam.

Zgoda nie jest obowiązkowa. Możesz też w dowolnym momencie ją cofnąć. Szczegóły dotyczące naszej polityki prywatności, zakresu zgód, a także wycofania i niewyrażenia zgody znajdziesz w naszej polityce prywatności. Tam też znajdziesz informacje na temat zasad przetwarzania danych oraz twoich uprawnień z tym związanych.

Poprzez korzystanie z serwisu bez zmieniania ustawień prywatności w twojej przeglądarce internetowej wyrażasz zgodę na przechowywanie w Twoim urządzeniu końcowym plików cookies i innych podobnych technologii służących do dopasowywania.