Mafijne państwo pierwszych Piastów. Czy twórcy Polski byli zwyczajnymi gangsterami?

Handel żywym towarem z żydowskimi kupcami, masowe mordy i przesiedlenia tysięcy ofiar… Na każdym kroku Piastowie składali propozycje nie do odrzucenia.

Wykopaliska archeologiczne z ostatnich dekad postawiły na głowie tradycyjne wyobrażenia o narodzinach Polski. Nasze państwo wcale nie krzepło przez sto kilkadziesiąt lat, stopniowo rozszerzając swoje wpływy i granice. Stworzyła je jedna szczególnie bezwzględna rodzina, gotowa na wszystko dla mamony i wpływów.


Rabusie, banda, wojsko

Kiedy w 884 roku czeski książę Borzywoj przyjmował chrzest, a jego państwo właśnie zaczynało być zauważane w Europie, w lasach Wielkopolski nie działo się niemal nic godnego uwagi. Zamieszkiwało tam trochę małych, skłóconych społeczności, z których żadna nie wysuwała się wyraźnie na prowadzenie. I przez długi czas żadna nawet nie miała takich ambicji.

Najstarsze grody, które można jakkolwiek wiązać z Piastami – i z późniejszym państwem polskim – powstały dopiero w drugiej połowie IX stulecia. To wtedy musiał żyć protoplasta rodziny, być może legendarny Siemowit znany z kroniki Galla Anonima. Nie należy jednak wyobrażać go sobie jako żadnego światłego władcy.

Siemowit. Rycina z XIX-wiecznego albumu Wizerunki książąt i królów polskich od VI do XVIII wiek.

Wszystko wskazuje na to, że był po prostu szczególnie butnym zawadiaką, który zdołał skupić wokół siebie grupę młodych, silnych mężczyzn, znęconych wizją bogactwa i przygody. Zaczynał z garstką, kilkunastoma, jeśli nie kilkoma towarzyszami.

Jak ulał pasuje tutaj zdanie pewnego angielskiego władcy z wczesnego średniowiecza, który twierdził, że grupa licząca do siedmiu zbrojnych to rabusie, a od siedmiu do trzydziestu pięciu – banda. Wszystko powyżej trzydziestu pięciu osób to już jednak wojsko. I właśnie taką zgraję zbirów zebrał wokół siebie protoplasta przyszłych władców Polski.


Prawo pięści

Ziemia gnieźnieńska była w tym czasie regionem biednym, słabo zaludnionym i pozbawionym naturalnych surowców. Jej położenie miało właściwie tylko jedną zaletę – w ciągu kilku godzin konnej jazdy dało się dotrzeć do opływających w bogactwa, a jednocześnie pozbawionych silnych fortyfikacji osad i portów Pomorza.

Zapewne właśnie tam wyruszały pierwsze wyprawy łupieżcze, a wracający z nich awanturnicy zyskiwali środki i sławę potrzebne do wywindowania się ponad innych członków plemienia. Z rozbójnika przodek Mieszka stopniowo przeistoczył się w wodza. A że był najwidoczniej bardziej bezwzględny, przebiegły lub sprawniejszy w walce od wielu podobnych sobie władyków, toteż zdołał przekazać władzę i majątek synowi.

Przeczytaj też: Gwałty na księżniczkach w średniowieczu. Płaciły ciałem za porażki ojców

Do gołej ziemi

Prawdziwie dynamiczny rozwój piastowskich włości nastąpił dopiero w latach trzydziestych X wieku, zaś około 940 roku w ręce rodu wpadło wreszcie Gniezno – ważny ośrodek polityczny, a może też religijny Wielkopolski. Na dobrą sprawę dopiero ten moment należałoby uznać za początek budowy czegokolwiek przypominającego państwo z prawdziwego zdarzenia. Nie był to w żadnym razie łatwy proces.

Na całe lata Piastowie ugrzęźli w walkach z konkurencyjnym, zapomnianym przez historię plemieniem zamieszkującym nad rzeką Obrą. Gdy wreszcie zwyciężyli, swój sukces przypieczętowali w iście barbarzyński sposób.

Siemomysł w XIX-wiecznym wyobrażeniu Walerego Eljasza-Radzikowskiego.

Palili twierdze swoich wrogów do gołej ziemi i pilnowali, by już nigdy nie osiedlono się w ich miejscu. Spośród około dziewięćdziesięciu wielkopolskich warowni niemal osiemdziesiąt zniknęło z powierzchni ziemi. Na własny użytek Piastowie przejmowali wyłącznie pojedyncze, ulokowane w kluczowych miejscach grody.

Najwyższą cenę płacili jednak członkowie podbijanych plemion.

Przeczytaj też: Żona Siemomysła. Kim była tajemnicza kobieta, która dała początek dynastii Piastów?

Niewolnictwo, kastracja, masowe mordy

W cieniu pożarów trwała olbrzymia akcja przesiedleńcza. Ziemie nad Obrą, które dotąd tętniły życiem, zamieniono w niemal bezludne pustkowie. Tysiące osadników zostało brutalnie zagnanych na dopiero co wyrwane puszczy tereny pod głównymi grodami Piastów – Gnieznem, Gieczem i Poznaniem. Zakładali wioski i osady, w których przez resztę życia mieli pracować w niewolniczych warunkach na chwałę swoich nowych panów.

Oni zresztą mogli mówić o sobie, że są szczęśliwcami. Dziesiątki tysięcy mężczyzn, kobiet i dzieci zostało związanych lub zakutych w kajdany i zapędzonych do specjalnych obozów. Tam byli sprzedawani za srebro wareskim kupcom ze wschodu lub Żydom operującym na rynku niewolniczym w Pradze.


Na tym właśnie procederze Piastowie zbili swoją olbrzymią fortunę, pozwalającą skonsolidować władzę nad całym regionem w rękach jednej rodziny. Mężczyzn kastrowano i wysyłano do Bagdadu jako posługaczy. Kobiety miały szczęście jeśli kończyły jako kurtyzany władców. Los wielu był znacznie, znacznie gorszy…

Każdego, kto sprzeciwiał się tym porządkom czekała śmierć – ta sama kara, którą zapewne nałożono na wszystkich książąt i przywódców Nadobrzan tylko za to, że przeciwstawili się Piastom. Rozprawa z wrogiem była zupełna. O skali sukcesu świadczy sam fakt, że po Nadobrzanach zostały wyłącznie popioły. Historia nie zapamiętała ani imion ich wodzów, ani nawet nazwy ich plemienia.

Mieszko I w wyobrażeniu A. Lessera.

Policyjne państwo pierwszych Piastów

Eksterminacja najbliższego sąsiada przesądziła o tym, że właśnie Piastowie podporządkowali sobie całą Wielkopolskę. Krwawy sukces należy przypisać półlegendarnemu Siemomysłowi. Kolejne wojny spadły już jednak na barki jego synów. Jednym z nich był Mieszko.

Na tronie zasiadł około 960 roku i natychmiast stanął w obliczu tego samego problemu, z którym zmagał się każdy wódz tej epoki. Aby przetrwać i zapewnić sobie posłuszeństwo braci, musiał po pierwsze przejąć kontrolę nad wojskiem. Bez armii nie było władzy.

Przeczytaj też: Czy Mieszko I naprawdę miał siedem żon? Co z nimi zrobił po przyjęciu chrztu?

Formujący się kraj Piastów należałoby na dobrą sprawę uznać za państwo policyjne, albo wręcz dyktaturę wojskową. Oddziały podporządkowane księciu trzymały w ryzach poddanych, którzy dotąd żyli w małych, odizolowanych społecznościach. Nic poza gwałtem i przemocą nie mogło ich przekonać do podporządkowania się nowej, zaborczej i zachłannej władzy.

Między bajki – przynajmniej w odniesieniu do czasów Mieszka I – należy włożyć zwoływanie wiernego Piastom pospolitego ruszenia, gorliwą służbę chłopów w obronie ojczyzny czy nawet masowe powoływanie wojów spośród prostej ludności, jak miało to miejsce w kolejnych dekadach i stuleciach.


W państwie, które na dobre zaczęło powstawać dopiero przed dwudziestu laty, drużyna wojowników wciąż była obcą i złowrogą siłą, postrzeganą raczej jako okupant niż organ władzy. I siła ta rozumiała tylko jeden język – łupów.

Przeczytaj też o Bolesławie I Okrutnym/Srogim. Władcy, na którym Mieszko niewątpliwie się wzorował.

***

O trudnych i zakrapianych krwią początkach polsko-niemieckich relacji pisałem w książce Żelazne damy. Kobiety, które zbudowały Polskę.

Bibliografia

  1. Barański M.K., Dynastia Piastów w Polsce, Warszawa 2008.
  2. Buko A., Archeologia Polski wczesnośredniowiecznej, Warszawa 2005.
  3. Jankowiak M., Dirhams for slaves. Investigating the Slavic slave trade in the tenth century, materiały seminaryjne, 2012 (dostęp 1 września 2015).
  4. Jankowiak M., Two systems of trade in the Western Slavic lands in the 10th century [w:] Economies, Monetisation And Society In The West Slavic Lands 800–1200 AD, red. M. Bogucki, M. Rębkowski, Szczecin 2013.
  5. Jasiński T., Die Konsolidierung des ältesten polnischen Staates um 940, „Quaestiones Medii Aevi Novae”, t. 5 (2000).
  6. Kara M., Old ties, new challanges. The power centers and the rise of the oldest Piast’s patrimony in archaeological perspective [w:] Consensus or Violence? Cohesive forces in early and high medieval societies (9th – 14th c.), red. S. Moździoch, P. Wiszewski, Wrocław 2013
  7. Kara M., Najstarsze państwo Piastów. Rezultat przełomu czy kontynuacji? Studium archeologiczne, Poznań 2009.
  8. Krysztofiak T., Giecz – najstarszy piastowski gród centralny Wielkopolski [w:] Przewodnik po miejscach obchodów Europejskich Dni Dziedzictwa Archeologicznego w Wielkopolsce, Poznań 2002.

  1. Kurnatowska Z., M. Kara, Wczesnopiastowskie RegnumJak powstało i jaki miało charakter? Próba spojrzenia od strony źródeł archeologicznych, „Slavia Antiqua”, t. 51 (2010).
  2. Kurnatowska Z., Wielkopolska w X wieku i formowanie się państwa polskiego [w:] Ziemie polskie w X wieku i ich znaczenie w kształtowaniu się nowej mapy Europy, red. H. Samsonowicz, Kraków 2000.
  3. Kurnatowska Z., Początki Polski, Poznań 2002.
  4. Matla-Kozłowska M., Pierwsi Przemyślidzi i ich państwo (od X do połowy XI wieku), Poznań 2008.
  5. Piskorski J.M., Pomorze plemienneHistoria – archeologia – językoznawstwo, Poznań-Szczecin 2002.
  6. Urbańczyk P., Trudne początki Polski, Wrocław 2008.
Autor
Kamil Janicki
5 komentarzy
  • Powtarzasz bezkrytycznie brednie oparte na wrogiej Polsce, finansowanej przez Rosję ideologii panslawizmu. Autor napisał niewygodną dla orędowników panslawizmu , czy innych podobnych teorii, ale jednak prawdę. Prawdę znaną od dawna, od co najmniej połowy XIX w. i potwierdzaną licznie przez najwyższe historyczne autorytety. Jeśli nie masz ochoty na czytanie naukowych opracowań, polecam chociażby „Starą baśń” – nieco ugrzecznioną i „politycznie poprawną” wersję tych samych dziejów. O tym, że Piastowie byli niebywałymi okrutnikami i tyranami, a tradycyjną u nich metodą zdobywania i utrzymywania władzy było mordowanie, a przynajmniej oślepianie i kastrowanie wszelkich pretendentów do tronu, czyli głównie własnych braci i kuzynów, także od dawna wiadomo. Skoro tak traktowali najbliższych krewnych, nic dziwnego, że o wiele gorzej obchodzili się z wrogami czy ofiarami swojej drapieżnej ekspansji. Nie można też pisać o „opluwaniu Polaków” w kontekście Piastów, którzy według wszelkiego prawdopodobieństwa nie tylko nie byli Polakami, ale nawet Słowianami. Oburzać się nie ma o co, wszak powiedział kiedyś klasyk, że okrucieństwo ludzi z danej epoki rozpatrywać można jedynie pod kątem okrucieństwa tejże epoki, ponieważ patrzenie na nie pod kątem współczesnej obyczajowości i etyki, dać może jedynie obraz nieprawdziwy i mocno wypaczony.

  • Ostatnie odkrycia archeologi genetycznej pokazują że Piastowie mają haplogrupę R1b czyli Niemcy. Czemu mnie to nie dziwi?

    • bo mieli niemieckie matki?
      Dla słowiańskich książąt niemiecka żona to był wielki szpan.
      Każdy władca chciał mieć żonę z rzeszy, po kilku pokoleniach efekt był oczywisty.

      • 1)Jaki efekt? Haplogrupa yChromosomalna yDNA „R1b” dziedziczona jest z ojca na syna, matki nie mają żadnego wplywu!

        2) W czasach gdy R1b wyodrębniło się z R1, nie było na terenie Europy, żadnego narodu który obecnie jest, innymi słowy różne subklady R1b pokrywają w różnym stopniu całą Europe, są takie które występują głównie u Niemców ale są też i takie które wystepoja głównie u Słowian.

  • Błąd – haplogrupa R1b to DNA w chromosomie Y a więc dziedziczona po mieczu. Matki nie mają z tym nic wspólnego. R1b to nie tylko „Niemcy”, to Celtowie

Pozostaw odpowiedź Anonim Anuluj

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Wielka historia, czyli…

Niesamowite opowieści, unikalne ilustracje, niewiarygodne fakty. Codzienna dawka historii.

Dowiedz się więcej

Kamil Janicki

Historyk, pisarz i publicysta, redaktor naczelny WielkiejHISTORII. Autor książek takich, jak Damy polskiego imperium, Pierwsze damy II Rzeczpospolitej, Epoka milczenia czy Damy złotego wieku. Jego najnowsza pozycja to Damy przeklęte. Kobiety, które pogrzebały Polskę (2019).

Rafał Kuzak

Historyk, specjalista od dziejów przedwojennej Polski, mitów i przekłamań. Współautor książki „Wielka Księga Armii Krajowej”. Zastępca redaktora naczelnego WielkiejHISTORII. Zajmuje się również fotoedycją książek historycznych, przygotowywaniem indeksów i weryfikacją merytoryczną publikacji.

Anna Winkler

Doktor nauk społecznych, filozofka i politolożka. Zajmuje się przede wszystkim losami radykalizmu społecznego. Interesuje się historią najnowszą, historią rewolucji i historią miast, a także kobiecymi nurtami historii. Chętnie poznaje dzieje kultur pozaeuropejskich.

Aleksandra Zaprutko-Janicka

Historyczka i pisarka. Autorka książek poświęconych zaradności polskich kobiet w najtrudniejszych okresach naszych dziejów. W 2015 roku wydała „Okupację od kuchni”, a w 2017 – „Dwudziestolecie od kuchni”. Napisała też „Piękno bez konserwantów” (2016). Obecnie jest dziennikarką Interii.

Drodzy Czytelnicy! Nasza strona (jak niemal wszystkie inne) wykorzystuje pliki cookies i podobne technologie, między innymi po to, by dostosowywać treści reklamowe do zainteresowań i preferencji użytkowników. Aby to robić, potrzebujemy Waszej zgody.

Klikając przycisk "Przejdź do serwisu" lub zamykając to okno za pomocą przycisku "x" wyrażasz zgodę na przetwarzanie przez Ingens Media Sp. z o.o. oraz naszych zaufanych partnerów, twoich danych osobowych zapisanych w plikach cookies i innych podobnych technologiach w celu marketingowym, obejmującym w szczególności wyświetlanie spersonalizowanych reklam.

Zgoda nie jest obowiązkowa. Możesz też w dowolnym momencie ją cofnąć. Szczegóły dotyczące naszej polityki prywatności, zakresu zgód, a także wycofania i niewyrażenia zgody znajdziesz w naszej polityce prywatności. Tam też znajdziesz informacje na temat zasad przetwarzania danych oraz twoich uprawnień z tym związanych.

Poprzez korzystanie z serwisu bez zmieniania ustawień prywatności w twojej przeglądarce internetowej wyrażasz zgodę na przechowywanie w Twoim urządzeniu końcowym plików cookies i innych podobnych technologii służących do dopasowywania.