Największe zbrodnie i szaleństwa Kaliguli

„Najlepsze, co można o nim powiedzieć, to że był oddany rodzinie i miał cięty dowcip” – napisał o Kaliguli historyk Christopher Scarre. I chyba mocno przesadził, bo przecież o Kaliguli mówiono, że doprowadził do śmierci własną babkę. Przegnał też swoje siostry. I miał na sumieniu całe krocie zupełnie nieśmiesznych zbrodni.

Wyniesienie Kaliguli (a właściwie Gajusza Juliusza Cezara Germanikusa, bo tak brzmiało jego prawdziwe imię) do władzy powitano w Rzymie z ogromną radością. 18 marca 37 roku senat bez sprzeciwów zatwierdził jego nominację i ogłosił go imperatorem. Elekt miał wówczas zaledwie dwadzieścia pięć lat.


Od nowego cesarza, nazywanego od dziecka „Kaligulą”, czyli „bucikiem” bądź „sandałkiem”, oczekiwano wielkich rzeczy. Był w końcu synem Germanikusa i wnukiem Druzusa – dwóch wodzów uwielbianych na równi przez lud oraz przez żołnierzy. Powszechna była nadzieja, że oto czasy terroru, zaprowadzonego przez jego strasznego poprzednika, Tyberiusza, dobiegły końca.

Załamanie nerwowe?

Obiecujący „miesiąc miodowy” nowego imperatora, w czasie którego – trzeba przyznać – Kaligula rzeczywiście wprowadził wiele pożytecznych zmian, szybko dobiegł końca. Już w październiku 37 roku władca, od dziecka dość słabego zdrowia (cierpiał choćby na epilepsję), przeszedł poważną chorobę. A później wszystko się zmieniło.

Może zresztą pierwsze oznaki „choroby” czy też – jak twierdzą niektórzy – upojenia władzą widać było już wcześniej. Na początku maja zmarła babka cesarza, Antonia. Jej śmierć wielu ludziom wydała się bardzo podejrzana, zwłaszcza, że cesarz nie dopuścił do żadnych uroczystości pogrzebowych. Szeptano nawet w kuluarach, że kobieta została zmuszona przez wnuka do popełnienia samobójstwa. Albo, że Kaligula po prostu ją otruł.

Moneta z wizerunkiem Kaliguli (Classical Numismatic Group, Inc./CC BY-SA 2.5).

Jesienią sprawę przykryły nowe łajdactwa. Kaligula zaczął od zlecenia zabójstwa Tyberiusza Gemellusa, który zgodnie z ostatnią wolą poprzedniego cesarza miał z nim współrządzić. Następnie zwrócił się przeciwko prefektowi pretorianów, Makronowi, który przed zaledwie kilkoma miesiącami pomógł mu przejąć tron. Skłonił go do ustąpienia ze stanowiska, a następnie do odebrania sobie życia.

Lekkość, z jaką cesarz w kolejnych miesiącach i latach skazywał ludzi na tortury i śmierć, wywoływała grozę w całym Wiecznym Mieście.

Przeczytaj też: Nawet jego imię stanowiło ponury dowcip. Ostatni imperator starożytnego Rzymu

Jak opisywał rzymski historyk Swetoniusz w plotkarskich Żywotach cezarów:

Wielu znakomitego stanu obywateli najpierw oszpecił piętnem, później zesłał do kopalni kruszców, do naprawy dróg lub na pożarcie dzikim zwierzętom albo osadzał w klatce, zmuszając do pozycji czworonogich zwierząt, albo rozcinał ich piłą na połowę.

Wszystkich nie z poważnych przyczyn: choćby dlatego, że źle się wyrazili o jego igrzyskach lub że nigdy nie przysięgali na jego Geniusza.


Na wyrok mogła narazić także ułomność fizyczna. Zdarzało się, że podczas igrzysk na arenę zamiast szermierzy byli zapędzani ojcowie znanych rodzin, wybrani ze względu na jakiś ubytek w wyglądzie.

Śmierć dla zabawy

Powodem masowej zbrodni stawała się nawet… oszczędność. Pewnego razu Kaligula, dowiedziawszy się, jak drogie jest mięso bydlęce, którym karmiono dzikie zwierzęta, przeznaczone na igrzyska, kazał zamiast tego rzucać bestiom na pożarcie wybranych na chybił trafił więźniów.

Inspiracją dla tekstu stała się powieść Michała Kubicza Kaligula. Wyznania szaleńca, która ukazała się właśnie nakładem wydawnictwa Książnica.

Imperator wykazywał przy tym ogromne okrucieństwo. Nie chciał, by ktokolwiek ginął od jednego ciosu. „Tak uderzaj, by skazaniec czuł, że umiera” – powtarzał katom. Często przyglądał się z upodobaniem nawet najbardziej drastycznym egzekucjom. „Zarządcę igrzysk i walk z dzikimi zwierzętami przez całe dnie kazał w swej obecności bić kajdanami i nie pozwolił dobić wcześniej, aż urażać go począł odór z gnijącego mózgu” – zapisał Swetoniusz.

Zabijał ot, tak – dla rozrywki. Lubił przyglądać się podczas jedzenia torturom i egzekucjom. Co najmniej raz sprawił sobie „przyjemność” kosztem życia całego tłumu ludzi. Swetoniusz opowiadał:

W Puteolach podczas poświęcenia mostu jego własnego pomysłu (…) najpierw zaprosił do siebie liczną publiczność z wybrzeża, potem nagle wszystkich kazał zrzucić w morze. Niektórych czepiających się steru spychano do morza na jego rozkaz drągami i wiosłami.


Ekscentryczny bogacz…

Atmosferę grozy, jaka od jesieni 37 roku zapanowała na cesarskim dworze, podsycały jeszcze surrealistyczne pomysły władcy. Otaczał się nieprzyzwoitym wręcz przepychem. Pił perły rozpuszczone w occie, a gościom podawał przysmaki ze złota.

Złoty owies otrzymał także jego ulubieniec, koń Incitatus, na równi z ludźmi zapraszany na uczty. Wprawdzie – wbrew wielu plotkom – zwierzę to nie zostało senatorem, ale z pewnością Kaligula nieraz stwierdził, że mogłoby nim być. Ulubiony rumak korzystał zresztą z wielu przywilejów, o których niejeden człowiek mógł tylko pomarzyć.

Cesarz chciał mieszkać w najbardziej fantastycznych miejscach. Kazał kuć najtwardsze skały, tworzyć sztuczne góry, a te prawdziwe – wyrównywać, ścinając szczyty i zasypując przepaście. Domagał się realizacji swoich pomysłów niemal od razu. Kara za wszelkie opóźnienia była jedna – śmierć.

aligula dbał w życiu jedynie o nielicznych. Na obrazie chowa prochy swojej matki i brata w grobie przodków (fot. Eustache Le Sueur/domena publiczna).

Jego największym przedsięwzięciem była budowa wielkiego, długiego na ponad trzy kilometry mostu, łączącego Baje i Puteole. Jak opisywał Swetoniusz:

Oto przestrzeń między Bajami aż do molo w Puteolach, liczącą około trzech tysięcy sześciuset kroków, połączył mostem. Ściągnął na ten cel zewsząd okręty transportowe, ustawił je podwójnym rzędem, umocowane na kotwicach, kazał nasypać na nie ziemi i urządzić zupełnie na wzór drogi Apijskiej.

Po tym moście przejeżdżał się w tę i tamtą stronę przez dwa dni bez przerwy. Pierwszego dnia na koniu w bogatej uprzęży, sam strojny w wieniec dębowy, małą tarczę, miecz i chlamidę ze złotogłowiu. Dnia następnego ubrany za woźnicę kwadrygi prowadził rydwan, zaprzężony w dwa sławne rumaki.

Przeczytaj też: Ostatnia cesarzowa starożytnego Rzymu. To ona zapewniła mężowi władzę

Niektórzy twierdzili, że to konkretne zlecenie było wynikiem cesarskich przesądów. Podobno astrolog Trazyllus przepowiedział Tyberiuszowi, że „Gajus o tyle będzie panował, o ile przejedzie konno zatokę Baje”. Kaligula wolał się upewnić, że los jest po jego stronie. Nawet jeśli na wiele dni zablokował żeglugę i pozbawił tysiące ludzi majątku i źródła utrzymania.

…rozrzutnik…

Przy takiej rozrzutności nie dziwi, że Kaligula w ciągu niespełna roku zdołał roztrwonić cały majątek, pozostawiony mu przez Tyberiusza – dwa miliardy siedemset milionów sestercji. Uzupełniał go później z wykorzystaniem całej swej pomysłowości.

Organizował między innymi aukcje pozostałych po igrzyskach ruchomości, narzucając absurdalne ceny. W ten sposób senator, Aponiusz Saturnin, który na chwilę zdrzemnął się w czasie licytacji, nieświadomie nabył trzynastu gladiatorów – za dziewięć milionów sestercji! (o tym jak wielka była to kwota możesz się zorientować z naszego artykułu)

Popiersie Druzylli, ukochanej siostry Kaliguli (domena publiczna).

Imperator skłaniał też obcych ludzi, by zapisywali mu swoje majątki; a następnie, jeśli umierali jego zdaniem „zbyt opieszale”, posyłał im zatrute smakołyki. Posunął się nawet do tego, by w jednym z pałacowych skrzydeł otworzyć burdel. A skoro już o tym mowa, jednym z wielu nowych podatków, które wprowadził, był ten nałożony na… prostytutki.

…i kochanek własnych sióstr

Wiele emocji już w czasach panowania Kaliguli budził też jego kazirodczy stosunek do własnych sióstr. Jak twierdził Swetoniusz, cesarz wcale nie krył własnych uczuć:

Ze wszystkimi swymi siostrami obcował fizycznie i w czasie uczty, na oczach wszystkich gości, każdą po kolei umieszczał tuż poniżej siebie [na pierwszym miejscu], żonie pozostawiając miejsce [pośledniejsze] powyżej. Spośród nich Druzyllę posiadł podobno jako dziewicę, sam jeszcze pacholęciem będąc. Nawet raz podczas stosunku z nią przyłapała go babka Antonia, u której się razem wychowywali.


Śmierć ukochanej Druzylli w 38 roku była jedną z największych tragedii w jego życiu. Przeżył ją bardziej, niż utratę matki i dwóch braci, zamordowanych na rozkaz Tyberiusza między 31 a 33 rokiem.

Stosunek Kaliguli do pozostałych dwóch sióstr był jednak ambiwalentny. Zesłał je na wygnanie, a następnie nawet groził, że „nie tylko wyspy posiada, ale jeszcze i miecze”.

„Zdobywca Brytanii”

Równie „szalona”, jak całe rządy cesarza, okazała się jego wyprawa wojenna na północ, rozpoczęta w 39 roku. Zamiast stłumić zamieszki w Germanii, Kaligula oskarżył tamtejszego namiestnika o spiskowanie i skazał go na śmierć. W starciach z rebeliantami nie odniósł żadnego większego zwycięstwa.

Inspiracją dla tekstu stała się powieść Michała Kubicza Kaligula. Wyznania szaleńca, która ukazała się właśnie nakładem wydawnictwa Książnica. Kupicie ją w atrakcyjnej cenie na stronie Empiku.

Po zimie, spędzonej w Lyonie, postanowił wyprawić się na Brytanię. „Zwycięstwo” – jak przekazał Swetoniusz – odniósł w bardzo szczególny sposób. Nigdy nie przekroczył nawet Kanału La Manche:

Wreszcie, jakby chcąc skończyć wojnę, rozwinął wojsko w pełnym szyku na brzegu Oceanu. Rozmieścił kusze i maszyny oblężnicze. Nikt w tym czasie ani nie znał, ani nie domyślał się nawet jego zamiarów.

Nagle rzucił rozkaz, aby zbierano muszle i napełniano nimi szyszaki oraz poły ubrań, nazywając „łupami Oceanu, należnymi Kapitelowi i Palatynowi”. Na znak zwycięstwa wznieść kazał bardzo wysoką wieżę, z której, jak z Farosu, miało nocą błyszczeć światło celem wskazywania kierunku okrętom.

Wielkie historie co kilka dni w twojej skrzynce! Wpisz swój adres e-mail, by otrzymywać newsletter. Najlepsze artykuły, żadnego spamu.

Bóg (nawet w Jerozolimie)

Zwieńczeniem kaprysów władcy było obwołanie siebie samego żywym bogiem – po tym, jak wcześniej deifikował zmarłą przedwcześnie Druzyllę. Odtąd zdarzało mu się na przykład zasiadać w świątyni Kastora i Polluksa, „między braćmi bogami”, i łaskawie pozwalał oddawać sobie cześć.

Wznosił też sobie samemu ołtarze i świątynie, każąc składać sobie najbardziej wymyślne ofiary (a przy okazji zarabiając na sprzedawaniu urzędów „swoich” kapłanów). W ten sposób popadł w zatarg z ludnością żydowską.

Żydzi nie darzyli go zbytnim uczuciem – wystarczy wspomnieć, że to za jego panowania doszło do pierwszego poważnego pogromu w historii rzymskiego imperium. Wizyta Kaliguli w Aleksandrii stała się jego bezpośrednią przyczyną.

Pod koniec krótkiego życia Kaligula ogłosił się żyjącym bogiem (Egidius Sadeler/domena publiczna).

Żydzi jednak sprzeciwiali się także ubóstwieniu imperatora. W mieście Jamnia w Judei zniszczono nawet poświęcony mu ołtarz. W odpowiedzi władca zarządził, by w najświętszej części jerozolimskiej świątyni umieścić jego ogromny posąg w stroju Jupitera. Namiestnik Syrii, Petroniusz, miał zgodę na użycie czterech legionów – 12 tysięcy ludzi! – by stłumić ewentualne zamieszki. Planu jednak nie zrealizowano.

Przeszkodziła w tym śmierć Kaliguli, który w 41 roku zginął z ręki zamachowca (o czym pisaliśmy w osobnym artykule).  „Tego dnia” – skwitował te wydarzenia historyk Kasjusz Dion – „Kaligula przekonał się doświadczalnie, że nie jest bogiem”.


„Bezgraniczne okropny” dzieciak?

Historycy do dzisiaj spierają się, na ile cesarza, który stał się wręcz symbolem szalonego i nieobliczalnego tyrana, można rzeczywiście uznać za chorego psychicznie. Na pewno za takiego uważał go Swetoniusz. Publicysta Anthony Blond podkreśla jednak, że pojawiają się także inne głosy – i sam się do nich przychyla:

Najtrafniejsze określenie Kaliguli to dzieciak, któremu służalczy senat pozwolił, by stał się bezgranicznie okropny, i który nie podlegał żadnej władzy i żadnym ograniczeniom aż do momentu, gdy powstrzymały go sztylety nieuniknionych zabójców. Jest z pewnością klasycznym przykładem człowieka zdominowanego przez jego „wewnętrzne dziecko” (…). Był morderczą dziecięcą gwiazdą z licencją na zabijanie.

„Szalony” cesarz nie był więc naprawdę szalony, lecz kapryśny, okrutny i nieopanowany. Ale czy to nie jest jeszcze bardziej przerażające?

Poznaj historię „szaleńca na tronie”… opowiedzianą jego własnymi słowami! Nowa powieść zdradza, co mógł czuć Kaligula – jeden z największych zbrodniarzy Imperium Romanum.

Inspiracja

Inspiracją dla tekstu stała się powieść Michała Kubicza Kaligula. Wyznania szaleńca, która ukazała się właśnie nakładem wydawnictwa Książnica. Kupicie ją w atrakcyjnej cenie na stronie Empiku.

Polecamy

Bibliografia:

  1. Gajusz Swetoniusz Trankwillus, Żywoty cezarów, przeł. Janina Niemirska-Pilszczyńska, Ossolineum 1987.
  2. Anthony Barrett, Caligula. The corruption of power, Routledge 2006.
  3. Christopher Scarre, Chronicle of the Roman Emperors. The reign-by-reign record of the rulers of Imperial Rome, Thames and Hudson 1995.
  4. Anthony Blond, A Brief History of the Private Lives of the Roman Emperors, Robinson Publishing 2008.
  5. Matthew Bunson, Encyclopedia of the Roman Empire, Facts on File 2002.

Ilustracja tytułowa: wizerunek Kaliguli z XVI wieku (domena publiczna).

Autor
Anna Winkler
Dołącz do dyskusji

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Wielka historia, czyli…

Niesamowite opowieści, unikalne ilustracje, niewiarygodne fakty. Codzienna dawka historii.

Dowiedz się więcej

Kamil Janicki

Historyk, pisarz i publicysta, redaktor naczelny WielkiejHISTORII. Autor książek takich, jak Damy polskiego imperium, Pierwsze damy II Rzeczpospolitej, Epoka milczenia czy Damy złotego wieku. Jego najnowsza pozycja to Damy przeklęte. Kobiety, które pogrzebały Polskę (2019).

Rafał Kuzak

Historyk, specjalista od dziejów przedwojennej Polski, mitów i przekłamań. Współautor książki „Wielka Księga Armii Krajowej”. Zastępca redaktora naczelnego WielkiejHISTORII. Zajmuje się również fotoedycją książek historycznych, przygotowywaniem indeksów i weryfikacją merytoryczną publikacji.

Anna Winkler

Doktor nauk społecznych, filozofka i politolożka. Zajmuje się przede wszystkim losami radykalizmu społecznego. Interesuje się historią najnowszą, historią rewolucji i historią miast, a także kobiecymi nurtami historii. Chętnie poznaje dzieje kultur pozaeuropejskich.

Aleksandra Zaprutko-Janicka

Historyczka i pisarka. Autorka książek poświęconych zaradności polskich kobiet w najtrudniejszych okresach naszych dziejów. W 2015 roku wydała „Okupację od kuchni”, a w 2017 – „Dwudziestolecie od kuchni”. Napisała też „Piękno bez konserwantów” (2016). Obecnie jest dziennikarką Interii.

Drodzy Czytelnicy! Nasza strona (jak niemal wszystkie inne) wykorzystuje pliki cookies i podobne technologie, między innymi po to, by dostosowywać treści reklamowe do zainteresowań i preferencji użytkowników. Aby to robić, potrzebujemy Waszej zgody.

Klikając przycisk "Przejdź do serwisu" lub zamykając to okno za pomocą przycisku "x" wyrażasz zgodę na przetwarzanie przez Ingens Media Sp. z o.o. oraz naszych zaufanych partnerów, twoich danych osobowych zapisanych w plikach cookies i innych podobnych technologiach w celu marketingowym, obejmującym w szczególności wyświetlanie spersonalizowanych reklam.

Zgoda nie jest obowiązkowa. Możesz też w dowolnym momencie ją cofnąć. Szczegóły dotyczące naszej polityki prywatności, zakresu zgód, a także wycofania i niewyrażenia zgody znajdziesz w naszej polityce prywatności. Tam też znajdziesz informacje na temat zasad przetwarzania danych oraz twoich uprawnień z tym związanych.

Poprzez korzystanie z serwisu bez zmieniania ustawień prywatności w twojej przeglądarce internetowej wyrażasz zgodę na przechowywanie w Twoim urządzeniu końcowym plików cookies i innych podobnych technologii służących do dopasowywania.