Ostatnie chwile Marka Aureliusza. Tak umierał słynny cesarz starożytnego Rzymu

Strona główna » Starożytność » Ostatnie chwile Marka Aureliusza. Tak umierał słynny cesarz starożytnego Rzymu

Do ostatniej chwili myślał, że jeszcze wszystko przed nim. Wyruszył na północ, by rozprawić się ze Scytami, pokonał Jazygów i planował stworzenie kolejnych rzymskich prowincji. Nie spodziewał się, że nagle upomni się o niego ponury przewoźnik Charon. To, jak wyglądały jego ostatnie momenty, opisuje Donald J. Robertson w książce Marek Aureliusz. Stoicka mądrość władcy.

Plany Marka, by „uczynić prowincję z Markomanii, a także z Sarmacji”, pokrzyżowała wojna domowa. Gdy na północy wybuchła druga wojna markomańska, przez trzy lata walczył z Sarmatami, Markomanami, Kwadami i ich sojusznikami i, jak podaje Historia Augusta, „gdyby żył rok dłużej, uczyniłby z tych regionów prowincje”. Kasjusz Dion spekulował podobnie, stwierdzając, że „gdyby Marek żył dłużej, podporządkowałby sobie cały ten obszar” i zmienił Europę Środkową, włączając do Imperium Rzymskiego tereny dzisiejszych Czech, Słowacji i wschodniej części Węgier.


Reklama


W marcu 180 roku starzejący się cesarz zapadł na chorobę, która ostatecznie miała go zabić – najprawdopodobniej była to zaraza, która nosiła imię jego rodu. Natychmiast wezwał do siebie syna. Źródła nie są zgodne co do miejsca tych zdarzeń – Aureliusz Wiktor umiejscawia śmierć Marka w mieście Vindobona (dzisiejszy Wiedeń), a Tertulian uważa, że doszło do niej w Sirmium.

Chciał walczyć do końca

Kommodus, obawiając się o własne życie, błagał ojca, by porzucił wojnę i wrócił do Rzymu. Podobnie jak wcześniej Lucjusz Werus, rozpaczliwie nie chciał się zarazić. Marek początkowo odmówił, stwierdzając, że gdyby opuścił swoje wojska, mógłby zostać uznany za „zdrajcę państwa”, ale Kommodus nalegał, więc ostatecznie wytargował kilka kolejnych dni, aby jego natychmiastowy wyjazd nie został uznany za tchórzostwo. A potem przestał jeść i pić, by przyspieszyć swój koniec.

Pomnik Marka Aureliusza w Muzeum Kapitolińskim (fot. Rosco, lic. CC BY-SA 2.5)
Pomnik Marka Aureliusza w Muzeum Kapitolińskim (fot. Rosco, lic. CC BY-SA 2.5)

Szóstego dnia choroby Marek wezwał do swego łoża przyjaciół i krewnych, wyrażając żal, że zostawia Kommodusa jako jedynowładcę, choć wie, że jego syn się do tego nie nadaje. W gronie zgromadzonych osób byli zapewne zięciowie cesarza, Pompejanus i Klaudiusz Sewer, jego przyjaciel z dzieciństwa Aufidiusz Wiktoryn, grecki sekretarz Aleksander Peloplaton, prefekt pretorianów Tarruteniusz Paternus i być może także inni.

Wszyscy byli zrozpaczeni, ale Marek skarcił ich, mówiąc: „Dlaczego płaczecie nade mną, zamiast myśleć o zarazie i o śmierci, która jest wspólnym losem nas wszystkich?”. A potem dodał: „Jeśli teraz pozwolicie mi odejść, żegnam was i odchodzę”.


Reklama


Przyjaciele zapytali jeszcze, komu powierzył syna, a Marek odparł: „Wam, jeśli okaże się godny, i nieśmiertelnym bogom”. Żołnierze, gdy usłyszeli, że umiera, zaczęli „głośno lamentować”. Kochali tylko jego i zupełnie nie wierzyli w Kommodusa.

Siódmego dnia, będąc już na skraju śmierci, Marek zgodził się przyjąć tylko Kommodusa. Po krótkiej rozmowie odesłał jednak syna, bo Kommodus tak bardzo bał się zarazy, że zaczął panikować. Umierający cesarz zwrócił się do trybuna nocnej warty i podał mu hasło: „Idź ku wschodzącemu słońcu; ja już zachodzę”.

Powyższy tekst stanowi fragment książki Marek Aureliusz. Stoicka mądrość władcy autorstwa Donalda J. Robertsona, która właśnie ukazała się nakładem wydawnictwa Onepress.

Te słowa współgrają z licznymi w Rozmyślaniach odniesieniami do śmierci jako czegoś naturalnego. Mogły też być nawiązaniem do symboliki mitraizmu, najpopularniejszego w rzymskiej armii kultu misteryjnego. Mitra bywa zwykle przedstawiany w towarzystwie Kautesa i Kautopatesa – pierwszy trzyma w uniesionej ręce dopiero co zapaloną pochodnię, drugi opuszczoną, jakby gasił ją o ziemię, a razem symbolizują wschodzące i zachodzące słońce.

Czy Marek Aureliusz został zamordowany?

Marek Aureliusz nakrył głowę, jakby szykował się do snu, i odszedł cicho nocą 17 marca 180 roku. Nakazał pretorianom strzec Kommodusa, by uciąć wszelkie potencjalne plotki o tym, że właśnie syn mógłby być odpowiedzialny za jego śmierć. Kasjusz Dion w swojej historii i tak twierdzi jednak, że cesarza zgładzili jego lekarze, pragnąc zaskarbić sobie przychylność Kommodusa i umożliwiając mu wstąpienie na tron jako jedynowładcy.


Reklama


Według Diona syn Marka nie był zły, tylko raczej „prostolinijny jak mało kto”, naiwny i tchórzliwy. Otoczenie manipulowało nim i stopniowo go deprawowało, więc stawał się coraz bardziej rozwiązły i okrutny. Właśnie ci pochlebcy przekonali Kommodusa, aby porzucił północną granicę i wielu zacnych ludzi, których opiece powierzył go Marek, i wybrał wystawne życie w Rzymie.

Najlepsi rzymscy cesarze utrzymywali władzę dzięki przychylności armii i Senatu, a Kommodus zepsuł sobie reputację w oczach obu tych gremiów, gdy porzucił północną granicę, więc musiał teraz desperacko walczyć o względy ogółu, kreując się na swego rodzaju celebrytę.

Popiersie Marka Aureliusza (Bibi Saint-Pol/domena publiczna).
Popiersie Marka Aureliusza (Bibi Saint-Pol/domena publiczna).

By zaskarbić sobie uznanie pospólstwa, zaczął zatem organizować kosztowne igrzyska i urządzać spektakle, w których nawet sam „walczył” na arenie gladiatorów. Taki sposób sprawowania rządów musiał nieuchronnie doprowadzić do katastrofy.

Według niektórych historyków Marek miał nadzieję, że Kommodus umrze, zanim stanie się kolejnym tyranem w rodzaju Nerona, Kaliguli czy Domicjana. Herodian zauważa, że Marek sprowadził wprawdzie najlepszych nauczycieli z całego świata, by kształcili jego syna, ale obawiał się, że osiemnastoletni Kommodus jest zbyt młody, by dzierżyć najwyższą władzę, i że mogą go zepsuć alkohol i rozpusta.


Reklama


Syn Marka musiał z pewnością przypominać Rzymianom Nerona, który został cesarzem w wieku szesnastu lat i szybko stał się tyranem. „Neron ukoronował swoje zbrodnie, mordując własną matkę – pisze Herodian – i ośmieszył się w oczach ludu”. Marek obawiał się także tego, że plemiona z pogranicza naddunajskiego, „lekceważąc młodość jego syna”, wykorzystają śmierć cesarza jako pretekst do buntu przeciwko Kommodusowi.

Jak wypadł na tle syna?

Gdy zmarł Marek Aureliusz, Kasjusz Dion miał mniej więcej dwadzieścia pięć lat. Później, już za panowania Kommodusa, został senatorem, więc mógł porównać obu cesarzy. Jego Historia rzymska zawiera zdecydowane opinie na temat rządów każdego z nich:

[Marek Aureliusz] nie doświadczył szczęścia, na jakie zasługiwał, gdyż był słabego zdrowia i przez niemal całe panowanie borykał się z niezliczonymi trudnościami. Ja jednak podziwiam go tym bardziej właśnie z tego powodu, że pośród niezwykłych i nadzwyczajnych przeciwności losu zdołał nie tylko przetrwać, ale i ocalić imperium.

Marek Aureliusz wspominał o zarazie podobno jeszcze nawet na łożu śmierci (Eugene Delacroix/domena publiczna).
Marek Aureliusz wspominał o zarazie podobno jeszcze nawet na łożu śmierci (Eugene Delacroix/domena publiczna).

Tylko jedna rzecz powstrzymywała go od pełni szczęścia, a mianowicie to, że po wychowaniu i wykształceniu syna najlepiej jak potrafił, był nim ogromnie rozczarowany. ( … ) Nasza historia zstępuje teraz z królestwa złota do królestwa żelaza i rdzy, tak jak sprawy potoczyły się dla Rzymian tamtych czasów.

Nawet za życia Marka Kommodus miał zastrzeżenia do niektórych z jego decyzji. Po opuszczeniu północnej granicy – na której zostawił Pompejanusa, swojego szwagra i opiekuna, by ten zajął się niesfornymi plemionami – szybko zmienił rozkazy ojca, nakazując ściganie i spalenie żywcem potomków Awidiusza Kasjusza jako zdrajców, niezależnie od tego, czy zaangażowali się w rebelię, czy nie.

Najlepszym, co można powiedzieć o rządach Kommodusa, jest to, że zapobiegł kolejnej wojnie domowej, która mogłaby rozerwać imperium. A co z dziedzictwem Marka Aureliusza? No cóż, można je z pewnością odnaleźć w przykładzie, jaki dawał swoim postępowaniem jako cesarz, oraz w naukach płynących z jego zachowanych pism, znanych dziś jako Rozmyślania.

Źródło:

Powyższy tekst stanowi fragment książki Marek Aureliusz. Stoicka mądrość władcy autorstwa Donalda J. Robertsona, która właśnie ukazała się nakładem wydawnictwa Onepress.

Poznaj niezwykłą biografię jednego z najsłynniejszych cesarzy


Reklama

Wielka historia, czyli…

Niesamowite opowieści, unikalne ilustracje, niewiarygodne fakty. Codzienna dawka historii.

Dowiedz się więcej

Dołącz do nas

Kamil Janicki

Historyk, pisarz i publicysta, redaktor naczelny WielkiejHISTORII. Autor książek takich, jak Pańszczyzna. Prawdziwa historia polskiego niewolnictwa, Wawel. Biografia, Warcholstwo czy Cywilizacja Słowian. Jego najnowsza książka to Życie w chłopskiej chacie (2024). Strona autora: KamilJanicki.pl.

Rafał Kuzak

Historyk, specjalista od dziejów przedwojennej Polski. Współzałożyciel portalu WielkaHISTORIA.pl. Autor kilkuset artykułów popularnonaukowych. Współautor książek Przedwojenna Polska w liczbach, Okupowana Polska w liczbach oraz Wielka Księga Armii Krajowej.

Wielkie historie w twojej skrzynce

Zapisz się, by dostawać najciekawsze informacje z przeszłości. Najlepsze artykuły, żadnego spamu.