Prawdziwa skala średniowiecznych bitew. Ilu żołnierzy rzeczywiście brało w nich udział?

Średniowieczni kronikarze nie znali umiaru. O kluczowych bitwach pisano, że walczyło w nich 100 000, 500 000, albo i powyżej miliona rycerzy. A o najlepszych wojownikach: że byli w stanie pokonać w dwóch chłopa choćby 10 000 wrogów. Liczby brzmią absurdalnie. Dlaczego więc wszyscy wciąż je powtarzają i nadal w nie wierzą?

„Jest rzeczą powszechnie akceptowaną, że ludzie średniowiecza nie mieli głowy do liczb” – podkreśla belgijski mediewista i historyk wojskowości, prof. Jan Frans Verbruggen. – „Fantastycznie wyolbrzymione liczby przyjmowano za dobrą monetę i powtarzano bezkrytycznie w kronikach”. Tendencja ta nigdzie nie jest bardziej widoczna, niż w relacjach z wojen i bitew.


Jeden rycerz przeciw tysiącowi

Autorzy tworzący w tak zwanym pełnym średniowieczu (od XI do XIII wieku), a więc w okresie krucjat i rycerstwa, nagminnie podawali wprost absurdalne liczby uczestników militarnych konfrontacji.

Rzeczywistość naginano w obie strony. Częste były przypadki, gdy wiadomości wyolbrzymiano, dla podkreślenia skali przedsięwzięcia i znaczenia danej bitwy. Zdarzało się też jednak, że pisarze zaniżali szacunki, aby dowieść, że zwycięzcy dysponowali mniejszą siłą, lecz z pomocą Boga (i z uwagi na słuszność bronionej sprawy) odnieśli należny im triumf.

W skrajnym przypadku Bernard z Clairvaux utrzymywał, że jeden rycerz zakonu templariuszy był zdolny pokonać w bitwie tysiąc wrogów. A dwóch templariuszy mogło przemóc nawet dziesięć tysięcy!

Bitwa pod Las Navas de Tolosa. Wcale nie było tam rak gęsto…

Sześćset tysięcy trupów w jednym starciu

Na przeciwległym biegunie były bitwy, takie jak ta pod Las Navas de Tolosa na półwyspie iberyjskim (rok 1212). Według muzułmańskich źródeł w tym kluczowym starciu, stanowiącym punkt zwrotny w dziejach rekonkwisty, tylko po stronie półksiężyca wzięło udział… 600 000 żołnierzy. I 599 400 z nich poniosło śmierć. Chrześcijanie podawali niemal równie olbrzymie liczby wrogów: 200 000 rycerzy, „niezmierzone rzesze” piechoty, 200 000 zabitych.

Podobne przypadki można wymieniać także z historii innych krajów i z wojen nie mających nic wspólnego z krucjatami. Na przykład na temat sławnej polskiej porażki pod Legnicą (1241) niektórzy autorzy wciąż podają, że zginęło w niej 30 000 żołnierzy.

Wielkie historie co kilka dni w twojej skrzynce! Wpisz swój adres e-mail, by otrzymywać newsletter. Najlepsze artykuły, żadnego spamu.

50-kilometrowa kolumna? Brzmi wiarygodnie

„Takie liczby są kompletnie niewiarygodne” – podkreśla historyk rekonwkisty Joseph F. O’Callagahan. A jego słowa na dobrą sprawę można odnieść nie do wybranych bitew, ale niemal do wszystkich militarnych opisów tej epoki.

Jan Frans Verbruggen podkreśla, że w średniowieczu jednocześnie nie rozumiano liczb i nie przywiązywano wagi do tego, czy były prawdziwe. Nawet dowódcy rzadko kłopotali się tym, ilu właściwie mają podkomendnych. A kopiści ksiąg mieli w zwyczaju pomnażać liczby, ilekroć je przepisywali. Ot, dla lepszego efektu.

Muzułmanie oblegają Antiochię. Miniatura z XIV wieku.

Przekonanie, iż należy podążać za źródłami, przyzwyczajenie, przykład poprzedników, a nawet duma narodowa. Wszystko to sprawia, że absurdalne wiadomości ze średniowiecznych kronik wciąż są powtarzane.

Na przykład utrzymuje się, że w bitwie pod Antiochią w 1098 roku rzeczywiście mogło brać udział powyżej 100 000 krzyżowców, jak podał angielski mnich Orderic Vitalis. I to mimo, że udało się policzyć, iż wyprowadzenie z miasta przez istniejącą bramę takiej masy ludzi zajęłoby przynajmniej dziewięć godzin, a kolumna marszowa musiałaby mieć długość… prawie 50 kilometrów!


Weryfikacja… o 99%

Na szczęście przybywa specjalistów skłonnych okazywać zdrowy sceptycyzm. Przykładowo Bernard F. Reilly oszacował, w oparciu o wszelkie dostępne detale, że w sławnej bitwie z muzułmanami pod Sagrajas (czy też Zallaqą, w 1086 roku) po stronie rekonkwisty wzięło udział nie ćwierć miliona rycerzy, ale raczej… około 3250! W tym 750 ciężkich kawalerzystów, 750 lekkich i koło 1000 żołnierzy piechoty oraz giermków.

Podobnej weryfikacji wymagają niemal wszystkie średniowieczne starcia. Przeprowadzono ją do pewnego stopnia w odniesieniu do bitew prowadzonych w Ziemi Świętej. Dla tych z okresu pierwszej krucjaty nowe, realistyczne liczby uczestników to przykładowo:

  • Bitwa pod Antiochią (1098) – ok. 700 rycerzy,
  • Bitwa pod Ramlą (1102) – ok. 200 rycerzy,
  • Bitwa pod Hab (1119) – ok. 700 rycerzy.
„Dwustu rycerzy atakuje 20 000 Saracenów”. Rycina z XIX wieku powielająca średniowieczne militarne kłamstwa.

„Rzadko przekraczały 10 000 żołnierzy”

Oczywiście zdarzały się starcia bardziej spektakularne. Ale nie tak wielkie, jak chcą popularne książki czy nawet podręczniki. Na polach bitew nie mogły się gromadzić dziesiątki tysięcy żołnierzy. Potencjał mobilizacyjny pełnego średniowiecza był na to po prostu zbyt skromny.

„W Anglii zachował się szereg dokumentów z XIII wieku, w odniesieniu do stulecia XIV archiwa są zaś już bardzo obfite. Ich uważne zbadanie prowadzi do wniosku, że armie króla angielskiego rzadko przekraczały 10 000 żołnierzy. Ta liczba obejmuje łącznie kawalerię oraz piechotę” – podaje dla przykładu Jan Frans Verbruggen.

Przeczytaj też: Podbili pół wschodniej Europy. Ale ofiary inwazji skorzystały na tym nawet bardziej od najeźdźców

W mniejszych krajach te liczby były odpowiednio niższe. Z Normandii znany jest zaciąg z 1172 roku, gdy do służby stawiło się łącznie 581 rycerzy. W Bretanii w 1294 roku udało się zwołać ledwie 166.

„Weźmy pod uwagę, że w 1119 roku pod Bremule Ludwik VI francuski i Henryk I angielski, wówczas książę Normandii, wystawili przeciwko sobie odpowiednio 400 i 500 rycerzy. W drugiej bitwie pod Lincoln w 1217 roku armia króla Anglii walczyła w sile 400 rycerzy i 347 kuszników przeciw zbuntowanym baronom, którzy wystawili może z 611 rycerzy i 1000 żołnierzy piechoty” – podkreśla Verbruggen. I dodaje na koniec: „Jest oczywiste, że pochylenie się nad tym problemem ma kluczowe znaczenie”.


Jego słowa warto chyba byłoby odnieść także do polskiej historii. I do wszystkich nierealistycznych wiadomości o tym, jak wielu rycerzy brało udział w naszych „wielkich” bitwach.

Przeczytaj też o tym, jak krucjaty wyglądają… w muzułmańskiej wersji historii.

Bibliografia

  1. R.G. Grant, Battle: A Visual Journey Through 5,000 Years of Combat, Dorling Kindersley, 2005 (autor powtarza, że pod Legnicą zginęło 30 000 osób).
  2. J.F. O’Callaghan, Reconquest and Crusade in Medieval Spain, University of Pennsylvania Press, 2013.
  3. B.F. Reilly, The Contest of Christian and Muslim Spain 1031-1157, Wiley-Blackwell, 1996.
  4. J.F. Verbruggen, The Art of Warfare in Western Europe During the Middle Ages: From the Eighth Century to 1340, Boydell & Brewer, 1997.
Autor
Kamil Janicki
1 komentarz
  • mnie zawsze przy szacowaniu tego typu liczebnośći interesuje, ile osób musiało zapewniać logistykę. Ile musiało jechać żarcia, ciurów obozowych markietanek itp.

Dołącz do dyskusji

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Wielka historia, czyli…

Niesamowite opowieści, unikalne ilustracje, niewiarygodne fakty. Codzienna dawka historii.

Dowiedz się więcej

Kamil Janicki

Historyk, pisarz i publicysta, redaktor naczelny WielkiejHISTORII. Autor książek takich, jak Damy polskiego imperium, Pierwsze damy II Rzeczpospolitej, Epoka milczenia czy Damy złotego wieku. Jego najnowsza pozycja to Damy przeklęte. Kobiety, które pogrzebały Polskę (2019).

Rafał Kuzak

Historyk, specjalista od dziejów przedwojennej Polski, mitów i przekłamań. Współautor książki „Wielka Księga Armii Krajowej”. Zastępca redaktora naczelnego WielkiejHISTORII. Zajmuje się również fotoedycją książek historycznych, przygotowywaniem indeksów i weryfikacją merytoryczną publikacji.

Anna Winkler

Doktor nauk społecznych, filozofka i politolożka. Zajmuje się przede wszystkim losami radykalizmu społecznego. Interesuje się historią najnowszą, historią rewolucji i historią miast, a także kobiecymi nurtami historii. Chętnie poznaje dzieje kultur pozaeuropejskich.

Aleksandra Zaprutko-Janicka

Historyczka i pisarka. Autorka książek poświęconych zaradności polskich kobiet w najtrudniejszych okresach naszych dziejów. W 2015 roku wydała „Okupację od kuchni”, a w 2017 – „Dwudziestolecie od kuchni”. Napisała też „Piękno bez konserwantów” (2016). Obecnie jest dziennikarką Interii.

Drodzy Czytelnicy! Nasza strona (jak niemal wszystkie inne) wykorzystuje pliki cookies i podobne technologie, między innymi po to, by dostosowywać treści reklamowe do zainteresowań i preferencji użytkowników. Aby to robić, potrzebujemy Waszej zgody.

Klikając przycisk "Przejdź do serwisu" lub zamykając to okno za pomocą przycisku "x" wyrażasz zgodę na przetwarzanie przez Ingens Media Sp. z o.o. oraz naszych zaufanych partnerów, twoich danych osobowych zapisanych w plikach cookies i innych podobnych technologiach w celu marketingowym, obejmującym w szczególności wyświetlanie spersonalizowanych reklam.

Zgoda nie jest obowiązkowa. Możesz też w dowolnym momencie ją cofnąć. Szczegóły dotyczące naszej polityki prywatności, zakresu zgód, a także wycofania i niewyrażenia zgody znajdziesz w naszej polityce prywatności. Tam też znajdziesz informacje na temat zasad przetwarzania danych oraz twoich uprawnień z tym związanych.

Poprzez korzystanie z serwisu bez zmieniania ustawień prywatności w twojej przeglądarce internetowej wyrażasz zgodę na przechowywanie w Twoim urządzeniu końcowym plików cookies i innych podobnych technologii służących do dopasowywania.