Żołnierze Samodzielnej Brygady Strzelców Podhalańskich podczas defilady. Rok 1940.

Wojsko Polskie w wojnie zimowej. Do Finlandii planowano wysłać nasze okręty, piechotę i lotnictwo

Strona główna » II wojna światowa » Wojsko Polskie w wojnie zimowej. Do Finlandii planowano wysłać nasze okręty, piechotę i lotnictwo

Kiedy z końcem listopada 1939 roku potężny Związek Sowiecki dokonał zbrojnej napaści na znacznie słabszą od niego Finlandię, sympatia światowej opinii publicznej była po stronie zaatakowanego państwa. Mocarstwa zachodnie, obawiające się rozszerzenia strefy wpływów Sowietów zaczęły nawet myśleć o udzieleniu militarnej pomocy dzielnym Finom.

Brytyjczycy otwarcie zapowiedzieli wysłanie do Finlandii brygady międzynarodowej. Francuzi natomiast wysuwali fantastyczne plany, zakładające m.in. zbombardowanie pól roponośnych w okolicach Baku, atak na sowiecką bazę morską w Murmańsku czy wywołanie powstania wśród ludów Kaukazu.


Reklama


Polacy zamiast Francuzów

Helsinki zamierzano zaopatrywać w materiały wojenne za pośrednictwem położonego za północnym kołem podbiegunowym portu Petsamo (Pieczenga). Kiedy ten dostał się w ręce czerwonoarmistów, Francuzi wysunęli nowy projekt, zakładający wysadzenie desantu i odbicie przystani.

Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że operację mieli przeprowadzić… Polacy. Plan zakładał, że Petsamo zostanie odbite przez oddziały Wojska Polskiego. Tych zaś zamierzano wysadzić z polskich transportowców, osłanianych przez okręty wojenne pod białą-czerwoną banderą.

Fragment linii Mannerheima na zdjęciu z 1940 roku (domena publiczna).
Fragment fińskich umocnień na tzw. linii Mannerheima. Zdjęcie z 1940 roku (domena publiczna).

Rząd Édouarda Daladiera nie chciał otwarcie drażnić moskiewskiego niedźwiedzia. Zamiast wykorzystywać własne siły, chciano posłużyć się obywatelami Rzeczpospolitej – kraju, który de facto po 17 września 1939 roku znajdowała się w stanie wojny z Sowietami.

Samo uwikłanie Armii Czerwonej w przeciągające się działania na froncie fińskim w mniemaniu Paryża było niezwykle korzystne. Gdyby bowiem Polacy doprowadzili do wydłużenia działań, Armii Czerwonej trudno byłoby wesprzeć jakiekolwiek działania Berlina przeciwko aliantom.

My nie możemy rzecz jasna zaatakować Rosji…

W memorandum z 23 stycznia 1940 roku, skierowanym przez Francuzów do rządu brytyjskiego, stwierdzono:

Brytyjskie i francuskie okręty nie mogą, rzecz jasna, otwarcie zaatakować Rosji. Można jednak bezzwłocznie wykorzystać okręty polskie, stacjonujące obecnie w brytyjskich portach. Przychylność Wielkiej Brytanii i Francji pozwoli okrętom pod fińską i polską banderą na szybkie osiągnięcie gotowości bojowej.

Całą akcję można by uznać za wspólną operację fińsko-polską, prowadzoną przez rząd polski (…) oraz fiński, przy rozważnym współudziale sprzymierzonych. Zdolnych do walki żołnierzy Wojska Polskiego, korzystających obecnie z azylu we Francji, można by następnie przerzucić w rejon Pieczengi (Petsamo).


Reklama


Kanadyjczycy przebrani za Polaków

Prócz tego strona francuska zaprezentowała brytyjskim partnerom niemal samobójczy plan zniszczenia strategicznej linii kolejowej Leningrad-Murmańsk, które to zadanie mieli wykonać: „Kanadyjczycy lub francuscy strzelcy alpejscy albo inni specjaliści od walk na śniegu, ubrani w polskie lub nieokreślone mundury”.

Co ciekawe, Francuzi kompletnie nie liczyli się z możliwością przeciwdziałania ze strony oddziałów Armii Czerwonej, której potencjał uważali za wyjątkowo niski. Nie przewidywano też ewentualności, że któryś z owych „polskich specjalistów” mógłby dostać się do niewoli. A przecież gdyby do tego doszło, los żołnierza w łapach NKWD byłby nie do pozazdroszczenia, natomiast Sowieci z pewnością odkryliby mistyfikację.

Polski kontrtorpedowiec ORP Burza.
Polski kontrtorpedowiec ORP Burza. Jeden z okrętów, które zamierzano wykorzystać w polskiej operacji w Finlandii.

Dlaczego Brytyjczycy odrzucili plan?

Brytyjczycy odrzucili co prawda francuską propozycję ataku na Petsamo, ale stało się tak wyłącznie z przyczyn praktycznych.

Według danych dostarczonych przez okręty podwodne Royal Navy, sowiecka Flota Północna nie przejawiała żadnej aktywności w tamtym rejonie. Operacja sił polskich przeciwko Petsamo z pewnością była więc możliwa, i atak taki przyniósłby wiele szkód Sowietom.

Podstawowa trudność wiązała się z prowadzeniem misji bojowych przez polskie niszczyciele i okręty podwodne w tak znacznej odległości od baz brytyjskich. Ponadto rozumiano, że po wysadzeniu polskich oddziałów na ląd, z uwagi na ubogą infrastrukturę portu, ogromnym problemem byłaby sprawa wyładunku koniecznego zaopatrzania.


Reklama


Znając przeszkody Londyn optował za przeprowadzeniem jedynie akcji wypadowej na ląd w obrębie portu i okolicy przez polskich „strzelców górskich”. Po wykonaniu zadania mieli oni powrócić do baz brytyjskich.

Fikcyjna sprzedaż okrętów, wojsko złożone z internowanych…

Aby zwiększyć możliwości ofensywne zespołu polskiej floty Francuzi dopuszczali ewentualność fikcyjnej „sprzedaży” kilku swoich okrętów wojennych rządowi generała Władysława Sikorskiego. Mowa była nawet o dywizjonie lekkich krążowników. Jednostki pod polską banderą dołączyłyby do naszych trzech niszczycieli i dwóch okrętów podwodnych.

Władysław Sikorski miał własne plany dotyczące zaangażowania Polaków w wojnę zimową.

Sam generał Sikorski brał jeszcze pod uwagę możliwość sformowania na terenie centralnej Finlandii dywizji piechoty złożonej z polskich żołnierzy internowanych na Litwie oraz Łotwie. Jednak ze względu na głęboką penetrację tych krajów przez sowieckie służby specjalne okazało się to zupełnie nierealne.

Polskimi „strzelcami górskimi”, o których wspominali nasi sojusznicy, byli żołnierze Samodzielnej Brygady Strzelców Podhalańskich, formowanej od 9 lutego 1940 roku zgodnie z rozkazem wydanym przez Naczelnego Wodza gen. Władysława Sikorskiego.


Reklama


Z myślą o wsparciu lotniczym polskiego kontyngentu do Finlandii Francuzi zintensyfikowali szkolenie naszego III. Dywizjonu Myśliwskiego, dowodzonego przez majora Józefa Kępińskiego, który odtąd zaczęto nazywać „Finlandzkim”. Ponadto w skład „polskiego korpusu ekspedycyjnego” miała wejść kompania czołgów.

Czy Finowie chcieli polskiej pomocy?

Sami Finowie byli żywo zainteresowani uzyskaniem pomocy od polskiego rządu na uchodźstwie. Entuzjazm był oczywiście wypadkową politycznego osamotnienia Helsinek: wsparcie Zachodu miało bowiem tylko charakter słowny. Poza tym brano pod uwagę, że wyłącznie Polska i Finlandia znajdują się w stanie wojny ze Związkiem Sowieckim. Współpraca wydawała się naturalna.

Wielkie historie co kilka dni w twojej skrzynce! Wpisz swój adres e-mail, by otrzymywać newsletter. Najlepsze artykuły, żadnego spamu.

Fińscy politycy dyskretnie sondowali polskie przedstawicielstwo dyplomatyczne w swojej stolicy, dając do zrozumienia, że bardzo chętnie widzieliby na swoim terytorium całą polską armię organizowaną właśnie we Francji.

Ponadto interesowała ich wspólna operacja floty polsko-brytyjskiej przeciwko Murmańskowi, jak również akcja polskich okrętów podwodnych internowanych w Szwecji, wymierzona w żeglugę sowiecką na Bałtyku.

Żołnierze Samodzielnej Brygady Strzelców Podhalańskich podczas defilady. Rok 1940.
Żołnierze Samodzielnej Brygady Strzelców Podhalańskich podczas defilady. Rok 1940.

Ilu Polaków rzeczywiście walczyło w Finlandii?

Projekt uczestnictwa zwartych oddziałów Wojska Polskiego w wojnie zimowej stał się nieaktualny, gdy 12 marca 1940 roku doszło do zawarcia sowiecko-fińskiego układu pokojowego. Samodzielna Brygada Strzelców Podhalańskich, zamiast bić się w Finlandii, wzięła udział w walkach z Niemcami w Norwegii. W zmaganiach o Narwik wzięły poza tym udział polskie okręty.

Do Finlandii koniec końców trafiło tylko kilkunastu polskich ochotników, głównie byłych cywilnych pracowników Polskich Linii Lotniczych LOT – pilotów i członków naziemnego personelu technicznego, którzy podjęli służbę w składzie fińskich sił powietrznych. Swoją misję zakończyli 28 marca 1940 roku.


Reklama


Najsłynniejszym z ochotników był generał Ludomił Rayski, przedwojenny dowódca polskiego lotnictwa, który odstawiony na boczny tor przez rząd generała Sikorskiego, osobiście zadeklarował chęć służby, nawet w stopniu szeregowca, w fińskim lotnictwie.

Rayski przybył do Helsinek 12 marca 1940 roku, a więc w dniu podpisania traktatu pokojowego. W efekcie nie było mu dane dokonać jakichkolwiek heroicznych czynów na niebie nad Finlandią.

Bibliografia

  1. II wojna światowa, red. Krzysztof Persak, Paweł Machcewicz, Warszawa 2010.      
  2. Czarnota Zygmunt, Zbigniew Moszumański, Wojna zimowa, Warszawa 1994.
  3. Czubiński Antoni, Historia powszechna XX wieku, Poznań 2009.
  4. Król Wacław, Zarys działań polskiego lotnictwa we Francji 1940, Warszawa 1988. 
  5. Młodzianka Janusz, LOT – owcy i nie tylko. Polscy lotnicy w Finlandii: luty – marzec 1940 r., „Historia, Wojsko i Technika” 2016, nr spec. 1.
  6. Osborn Patrick R., Brytyjskie plany ataku na ZSRR 1939-1941, Warszawa 2007.
  7. Panecki Tadeusz, Samodzielna Brygada Strzelców Podhalańskich, Warszawa 2010.
  8. Pawłowski Tymoteusz, Skandynawia 1939-1945, „Technika Wojskowa Historia” 2014, nr 1.
  9. Trotter William R., Mroźne piekło. Radziecka – fińska wojna zimowa 1939-1940, Wrocław 2007.
  10. Wawer Zbigniew, Narwik 1940, Warszawa 2016.
  11. Paweł Wieczorkiewicz, Historia polityczna Polski 1935-1945, Poznań 2014.
Autor
Dariusz Kaliński
Dołącz do dyskusji

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.


Reklama

Wielka historia, czyli…

Niesamowite opowieści, unikalne ilustracje, niewiarygodne fakty. Codzienna dawka historii.

Dowiedz się więcej

Kamil Janicki

Historyk, pisarz i publicysta, redaktor naczelny WielkiejHISTORII. Autor książek takich, jak Damy polskiego imperium, Pierwsze damy II Rzeczpospolitej, Epoka milczenia czy Damy złotego wieku. Jego najnowsza pozycja to Seryjni mordercy II RP (2020).

Rafał Kuzak

Historyk, specjalista od dziejów przedwojennej Polski, mitów i przekłamań. Współzałożyciel portalu WielkaHISTORIA.pl. Autor kilkuset artykułów popularnonaukowych. Współautor książek Przedwojenna Polska w liczbach oraz Wielka Księga Armii Krajowej. Zajmuje się również fotoedycją książek historycznych, przygotowywaniem indeksów i weryfikacją merytoryczną publikacji.

Aleksandra Zaprutko-Janicka

Historyczka i pisarka. Autorka książek poświęconych zaradności polskich kobiet w najtrudniejszych okresach naszych dziejów. W 2015 roku wydała „Okupację od kuchni”, a w 2017 – „Dwudziestolecie od kuchni”. Napisała też „Piękno bez konserwantów” (2016). Obecnie jest dziennikarką Interii.

Wielkie historie w twojej skrzynce

Zapisz się, by dostawać najciekawsze informacje z przeszłości. Najlepsze artykuły, żadnego spamu.

Drodzy Czytelnicy! Nasza strona (jak niemal wszystkie inne) wykorzystuje pliki cookies i podobne technologie, między innymi po to, by dostosowywać treści reklamowe do zainteresowań i preferencji użytkowników. Aby to robić, potrzebujemy Waszej zgody.

Klikając przycisk "Przejdź do serwisu" lub zamykając to okno za pomocą przycisku "x" wyrażasz zgodę na przetwarzanie przez Ingens Media Sp. z o.o. oraz naszych zaufanych partnerów, twoich danych osobowych zapisanych w plikach cookies i innych podobnych technologiach w celu marketingowym, obejmującym w szczególności wyświetlanie spersonalizowanych reklam.

Zgoda nie jest obowiązkowa. Możesz też w dowolnym momencie ją cofnąć. Szczegóły dotyczące naszej polityki prywatności, zakresu zgód, a także wycofania i niewyrażenia zgody znajdziesz w naszej polityce prywatności. Tam też znajdziesz informacje na temat zasad przetwarzania danych oraz twoich uprawnień z tym związanych.

Poprzez korzystanie z serwisu bez zmieniania ustawień prywatności w twojej przeglądarce internetowej wyrażasz zgodę na przechowywanie w Twoim urządzeniu końcowym plików cookies i innych podobnych technologii służących do dopasowywania.