„Są kompletnie zawszeni. Trupy leżą między żywymi. Chorują głównie na tyfus”. Tak w raporcie komisji wojskowej z grudnia 1920 roku opisano warunki, w jakich przetrzymywano czerwonoarmistów w Tucholi. Sytuacja wyglądała podobnie również w innych obozach jenieckich. Ofiar były tysiące.
W innym artykule pisałem o tragicznym losie żołnierzy Wojska Polskiego wziętych do sowieckiej niewoli w latach 1919-1920. Pora zająć się drugą stroną medalu. Jaka była sytuacja bolszewickich jeńców w Polsce? Czy mogli oni liczyć na lepsze warunki niż te, które czekały na naszych żołnierzy?
Reklama
Dziesiątki tysięcy jeńców
Temat ten porusza Maciej Rosalak w swojej najnowszej książce pt. Wielkie zarazy ludzkości. Jak choroby i epidemie wpływały na dzieje cywilizacji. Autor przytacza m.in. fragment wywiadu, który kilka lat temu przeprowadził z profesorem Zbigniewem Karpusem. Wykładowca Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu jest jednym z najlepszych znawców tematyki związanej z losem bolszewickich jeńców w Polsce.
W trakcie rozmowy historyk przyznał, że z uwagi na zdekompletowaną dokumentację nie sposób ustalić dzisiaj ilu dokładnie czerwonoarmistów trafiło do polskich obozów jenieckich w latach 1919-1920. Fragmentaryczne dane pozwalają tylko w przybliżeniu podać ich liczbę.
I tak w listopadzie 1919 roku – czyli w okresie przerwy w walkach na froncie – w pięciu obozach przetrzymywano nieco ponad siedem tysięcy bolszewickich żołnierzy. Przy takiej liczbie zapewnienie im godziwych warunków bytowych nie stanowiło większego problemu. To z kolei przekładało się na niewielką śmiertelność.
Sytuacja uległa diametralnej zmianie po bitwie warszawskiej, a następnie zakończonych całkowitym triumfem Wojska Polskiego starciach nad Niemnem jesienią 1920 roku. Tylko w sierpniu do polskiej niewoli dostało się od 40 do 50 tysięcy sowieckich jeńców.
Reklama
W październiku było ich już łącznie około 90 tysięcy. Dla biednej i wyniszczonej działaniami wojennymi Polski utrzymanie takich mas krasnoarmiejców stanowiło nie lada wyzwanie.
Warunki były fatalne
Jak czytamy w książce Macieja Rosalaka, raport komisji wojskowej sporządzony 8 grudnia 1920 roku po wizytacji obozu jenieckiego w Tucholi był miażdżący. Ujawnił „fatalne warunki – brak ubrań i butów, koców, zimno spowodowane jesienno-zimowym brakiem ogrzewania, spoczywanie często na gołej ziemi, ścisk”.
Szczególnie tragiczna sytuacja panowała w posiadającym 500 łóżek obozowym szpitalu. Autorzy raportu pisali, że znajdujący się w nim pacjenci:
Są kompletnie zawszeni. Trupy leżą między żywymi. Chorują głównie na tyfus. W szpitalu leżą na pryczach, do których lekarze i siostry nie mają właściwego dostępu i zarażają się. Od 1 do 30 listopada 1920 zmarło 296 jeńców…
Reklama
A to tylko jeden obóz. W pozostałych sytuacja wcale nie prezentowała się lepiej. Fatalne warunki bytowo-sanitarne sprzyjały szerzeniu się chorób zakaźnych, które dosłownie dziesiątkowały jeńców.
W Strzałkowie, gdzie pod koniec 1920 roku przetrzymywano ponad 14 500 czerwonoarmistów, tylko od października 1920 do stycznia 1921 roku zmarło aż 4652 sowieckich żołnierzy.
Kilkanaście tysięcy zmarłych
Przywoływany przez Macieja Rosalaka profesor Karpus szacuje, że łącznie w latach 1919-1921 w polskich obozach jenieckich zmarło od 16 do 18 tysięcy krasnoarmiejców. Jak łatwo policzyć około 20% wziętych do niewoli jeńców nie przeżyło pobytu w obozach. Głównymi przyczynami śmierci były tyfus, dyzenteria, cholera, grypa oraz gruźlica.
Autor Wielkich zaraz ludzkości podkreśla jednak, że „choroby zakaźne nie omijały także żołnierzy polskich strzegących obozu w Tucholi”. Tylko w tym jednym miejscu odosobnienia „w grudniu 1920 roku na tyfus chorowało 23 osób z personelu, a w połowie marca – 31”. W innych obozach śmierć także zbierała żniwo wśród Polaków.
Nie da się zaprzeczyć, że borykająca z olbrzymimi problemami Polska nie była w stanie zapewnić wystarczająco dobrych warunków bytowych dla dziesiątek tysięcy sowieckich jeńców.
Jednocześnie należy pamiętać, że idące w tysiące zgony w obozach jenieckich nie wynikały z celowego działania strony polskiej. Dlatego rację ma Maciej Rosolak, który w swojej książce stwierdził, że „nadużyciem jest wykorzystywanie śmierci [bolszewickich jeńców] przez władze dzisiejszej Rosji – jako dowodu polskiego Katynia”.
Reklama
Tak choroby i epidemie wpłynęły na losy świata
Bibliografia
- Jeńcy sowieccy w Polsce 1920-1921, Toruń 2013
- Maciej Rosalak, Wielkie zarazy ludzkości, Warszawa 2020.
9 komentarzy