Akcja Wilanów. Krwawy odwet Armii Krajowej na volksdeutschach

Strona główna » II wojna światowa » Akcja Wilanów. Krwawy odwet Armii Krajowej na volksdeutschach

W nocy z 26 na 27 września 1943 roku, w podwarszawskim Wilanowie oraz Kępie Latoszowej Armia Krajowa przeprowadziła bezprecedensową akcję. Żołnierzom polskiego podziemia wydano rozkaz pacyfikacji zamieszkanej przez volksdeutschów wsi. Miał to być odwet za aresztowanie i śmierć kilkunastu akowców, do czego przyczynili się hitlerowcy z Kępy Latoszowej. Nie wszystko poszło jednak zgodnie z planem.

Niemieccy koloniści pojawili się w położonych na południowy-wschód od Warszawy Kępie Zawadowskiej oraz Kępie Latoszowej w pierwszej połowie XIX wieku. Po hitlerowskiej napaści na Polskę większość mieszkańców obu miejscowości zapisała się na niemiecką listę narodowościową, uzyskując status volksdeutscha.


Reklama


Zmora okolicznej ludności

Tomasz Strzębosz w pracy Akcje zbrojne podziemnej Warszawy 1939-1944 podkreślał, że znaczna część z nich gorliwie wspierało nazistowski reżim. Szybko stali się prawdziwą „zmorą najbliższej okolicy, uczestnicząc w łapankach, szpiegując sąsiadów, utrudniając pracę konspiracyjną”.

To właśnie ich donos doprowadził do aresztowania 11 kwietnia 1943 roku dziesięciu żołnierzy 7 Pułku Piechoty Legionów AK „Garłuch”, którzy przechodzili w szkolenie Kępie Zawadowskiej. Członkowie oddziału łączności po brutalnych przesłuchaniach przez gestapo na alei Szucha oraz Pawiaku trafili do Auschwitz-Birkenau.

Kępa Latoszkowa na mapie Wojskowego Instytutu Geograficznego z 1931 roku (domena publiczna).
Kępa Latoszkowa na mapie Wojskowego Instytutu Geograficznego z 1931 roku (domena publiczna).

To jednak nie koniec. Niemal dokładnie miesiąc później, 12 maja 1943 roku volksdeutsche zaatakowali ćwiczących w pobliżu wioski żołnierzy Batalionu „Baszta”. Jeden akowiec zginął z ich rąk, kolejnych trzech zostało schwytanych i zamordowanych strzałem w tył głowy przez wezwanych na miejsce żandarmów i gestapowców.

W tej sytuacji, zgodnie z tym co pisze Agnieszka Lewandowska-Kąkol w książce pt. Gdzie diabeł nie mógł… Kedywianki w akcji:


Reklama


dowództwo Kedywu postanowiło podjąć (…) radykalne kroki. Wieś miała być spalona. W celu odwrócenia uwagi Niemców atak został przeprowadzony równocześnie na cztery obiekty.

„Zośkowcy” nie chcą palić wsi

Jak wyliczał Tomasz Strzębosz były to posterunek żandarmerii oraz granatowej policji w Wilanowie, niemiecki posterunek drogowy na szosie powsińskiej oraz koszary Luftwaffe „zorganizowane w kordegardzie pałacu wilanowskiego”.

Artykuł stanowi fragment książki Agnieszki Lewandowskiej-Kąko pt. Gdzie diabeł nie mógł... Kedywianki w akcji (Bellona 2021).
Artykuł powstał między innymi w oparciu o książkę Agnieszki Lewandowskiej-Kąkol pt. Gdzie diabeł nie mógł… Kedywianki w akcji (Bellona 2021).

Początkowo do pacyfikacji osady wyznaczono Batalion „Zośka”. Ale – jak podaje Wojciech Königsberg w książce AK 75. Brawurowe akcje Armii Krajowej – wywodzący się z harcerstwa młodzi mężczyźni nie chcieli się podjąć tego typu akcji. W tej sytuacji:

powierzono zadanie oddziałowi „Osjan”, dowodzonemu przez kpt. Jana Kajusa Andrzejewskiego „Jana”. Jego wzmocnienie miało stanowić kilku żołnierzy z oddziału por. Romana Kiźnego „Poli”.

„Zośkowców” skierowano zaś do działań odciągających. W całej operacji wyznaczonej na 26 września wzięło udział łącznie blisko 150 członków podziemia. Wśród nich znalazł się również dowodzony przez Wandę Gertz „Lenę” kobiecy oddział dywersji i sabotażu „Disk”. Żołnierki zajęły się rozpoznaniem oraz przygotowaniem puntu opatrunkowego, który jak się później okazało bardzo się przydał.

Kara dla volksdeutschów

Skoordynowany atak rozpoczął się zgodnie z planem o godzinie 22.00. Akcja, którą kierował Władysław Cieplak „Giewont” nie przebiegła jednak tak, jak zakładało dowództwo. Agnieszka Lewandowska-Kąkol w swojej książce pisze, że:


Reklama


Mimo rozkazu zlikwidowania całej wsi wątpliwości moralne jego wykonawców sprawiły, że działano wybiórczo. Rozstrzelano dziewięciu folksdojczów, z ich tamtejszym przywódcą i trzech Polaków, zdrajców współdziałających z Niemcami, podpalając równocześnie tylko cztery gospodarstwa.

Z kolei formacje biorące udział w działaniach odciągających napotkały na silny opór. W szczególności dotyczyło to posterunku żandarmerii, którego załoga nie dała się zaskoczyć. Tej nocy w zaciętej walce życie straciło pięciu żołnierzy podziemia, a czterech zostało ciężko rannych. Kilku kolejnych odniosło lżejsze obrażenia. Po przeciwnej stronie było dwóch zabitych oraz ranni.

Tablica upamiętniająca Akcję Wilanów (Mateusz Opasiński/CC BY-SA 3.0).
Tablica upamiętniająca Akcję Wilanów (Mateusz Opasiński/CC BY-SA 3.0).

Blady strach padł na volksdeutschów

Mimo poniesionych strat oraz wątpliwości natury moralnej, jakie „bitwa wilanowska” wzbudziła wśród akowców, akcja wywarła duże wrażenie na Niemcach. Gubernator dystryktu warszawskiego Ludwig Fischer w sprawozdaniu z początku października pisał, że:

Uczucie zagrożenia ogarnęło przede wszystkim część osiedli volksdeutschów. Jest to zrozumiałe; w okresie sprawozdawczym kilkakrotnie urządzano napady na osiedla volksdeutschów, z których należy zwłaszcza wymienić napad na wieś volksdeutschów Kempa w gminie Wilanów, podczas którego jedna z większych band wymordowała kilku volksdeutschów z politycznych powodów.


Reklama


Co zaskakujące, okupanci nie podjęli kroków odwetowych wobec miejscowej polskiej ludności. Niemieckie władze uznały bowiem, że nie miała ona bezpośredniego związku z atakiem. Nie przeprowadzono nawet żadnych przesłuchań.

Przeczytaj również o zamachu Armii Krajowej na „kata Warszawy”. Nazistowski zbrodniarz odpowiadał za śmierć tysięcy Polaków

Kobiety w akcjach likwidacyjnych polskiego podziemia

Bibliografia

  • Agnieszka Lewandowska-Kąkol, Gdzie diabeł nie mógł… Kedywianki w akcji, Bellona 2021.
  • Wojciech Königsberg, AK 75. Brawurowe akcje Armii Krajowej, Znak Horyzont 2017.
  • Tomasz Strzębosz, Akcje zbrojne podziemnej Warszawy 1939-1944, Państwowy Instytut Wydawniczy 1983.
Autor
Rafał Kuzak
3 komentarze

 

Dołącz do dyskusji

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.


Reklama

Wielka historia, czyli…

Niesamowite opowieści, unikalne ilustracje, niewiarygodne fakty. Codzienna dawka historii.

Dowiedz się więcej

Dołącz do nas

Kamil Janicki

Historyk, pisarz i publicysta, redaktor naczelny WielkiejHISTORII. Autor książek takich, jak Pańszczyzna. Prawdziwa historia polskiego niewolnictwa, Wawel. Biografia, Warcholstwo czy Cywilizacja Słowian. Jego najnowsza książka toŚredniowiecze w liczbach (2024).

Rafał Kuzak

Historyk, specjalista od dziejów przedwojennej Polski. Współzałożyciel portalu WielkaHISTORIA.pl. Autor kilkuset artykułów popularnonaukowych. Współautor książek Przedwojenna Polska w liczbach, Okupowana Polska w liczbach oraz Wielka Księga Armii Krajowej.

Wielkie historie w twojej skrzynce

Zapisz się, by dostawać najciekawsze informacje z przeszłości. Najlepsze artykuły, żadnego spamu.