Budżet nowożytnej Polski. Nawet 96% wszystkich wydatków państwa szło na jeden cel

Nowożytne państwo nie pełniło niemal żadnej z funkcji, jakie dzisiaj przypisujemy władzom centralnym. Nie organizowało służby zdrowia i edukacji, nie wypłacało emerytur ani nie dbało o bezpieczeństwo wewnętrzne. Na co szły więc wszystkie pieniądze ze skarbu koronnego?

Pomysł, że państwo powinno działać na rzecz swoich mieszkańców, zapewniać im wykształcenie, dbać o ich zdrowie, zabezpieczać ich na starość i zapewniać porządek publiczny, był zupełnie obcy czasom nowożytnym.


Reklama


Na całym kontynencie rolę władz centralnych postrzegano o wiele skromniej. W szczególności rzecz odnosi się do Polski.

„Budżet wojskowy”

W Rzeczypospolitej Obojga Narodów panowało powszechne przekonanie, że skarb koronny służy utrzymaniu rządzących, a przede wszystkim – utrzymaniu armii.

Obrady polskiego sejmu na miedziorycie z XVII wieku.

Przychody i wydatki polskiego (czyli koronnego) budżetu z czasów Jana Kazimierza Wazy, Michała Korybuta Wiśniowieckiego i Jana III Sobieskiego przebadał swego czasu Roman Rybarski.

Przedwojenny historyk i ekonomista zestawił liczby dla lat 1649-1681. Dla każdego okresu budżetowego podzielił wydatki na odpowiednie kategorie. Dociekania doprowadziły go do stanowczego wniosku.


Reklama


„Budżet państwa polskiego w drugiej połowie XVII wieku był budżetem wojskowym” – pisał.

Wydatki skarbu sprzed 350 lat w dzisiejszych złotówkach

Wydatki różniły się znacząco zależnie od okresu. Przykładowo w pierwszej połowie lat 50. XVII wieku sięgały pułapu 5 milionów złotych rocznie. Pod koniec lat 70. kwota była jeszcze wyższa – ponad 7,5 miliona na rok. Były też jednak lata, gdy wydawano mniej niż 1,5 miliona (1668-1672).

Polskie wojska w bitwie pod Warką stoczonej w czasie tzw. potopu szwedzkiego.

Kwoty te można w przybliżeniu przeliczyć na obecne pieniądze metodą opracowaną przez Zbigniewa Żabińskiego. Zgodnie z nią siłą nabywcza 1 złotego polskiego z 1650 roku odpowiada mniej więcej 112 dzisiejszym złotym. Dla późniejszego okresu jest coraz mniejsza, by spaść do zaledwie 81 złotych w połowie lat 70. XVII wieku.

Oznacza to, że roczne wydatki budżetu oscylowały w zakresie od 150 do 600 milionów dzisiejszych złotych.

Wielkie historie co kilka dni w twojej skrzynce! Wpisz swój adres e-mail, by otrzymywać newsletter. Najlepsze artykuły, żadnego spamu.

Od 77% do 96% na jeden cel

Rozstrzał był ogromny, bo wydatki spadały w krótkich latach pokoju i szybowały w górę, gdy Rzeczpospolita toczyła wojny.

To cele wojskowe stanowiły zawsze główny punkt w budżecie. Zależnie od lat na armię wydawano od 70% do niemal 95% wszystkich państwowych pieniędzy.


Reklama


Tylko jeden raz, bezpośrednio po potopie szwedzkim, gdy budżet ogromnie się skurczył, było to mniej, bo 61%. Roman Rybarski słusznie jednak zauważył, że liczby wymagają pewnej korekty.

Kolejną kluczową pozycję w budżecie stanowiła spłata długów. „Prawie wszystkie długi powstawały w związku z wydatkami na wojsko” – podkreślał historyk. Także to były więc koszty tego samego typu, tyle że odsunięte w czasie. Suma bieżących wydatków na cele wojenne i uiszczania zaległości z nimi związanych daje już od 77 do 96% budżetu.

Nawet po abdykacji Jan Kazimierz oczekiwał, że będzie nazywany królem (Giovanni Francesco Rossi).
Król Jan Kazimierz Waza na portrecie pędzla Giovanniego Francesca Rossiego.

Jeśli nie wojsko, to dyplomacja

Poza tym bardzo niewiele zostawało pieniędzy. Nic dziwnego, że Rybarski wyróżnił tylko dwie dodatkowe kategorie wydatków.

Maksymalnie 5% budżetu szło na opłacenie poselstw wysyłanych zagranicę. Podobnie, a niekiedy więcej na poselstwa przyjmowane.


Reklama


„Mały zakres funkcjonowania państwa”

Pewne koszty nie zostały uwzględnione w wydatkach skarbu, bo inaczej je ewidencjonowano. Nie chodziło jednak o duże kwoty. Większość domniemanych „braków” to po prostu zadania, które nie leżały w gestii władz.

Na pierwszy rzut oka zastanawiać może tylko nieobecność większych niż symboliczne wypłat na pensje urzędnicze.

Szlachcic polski w wyobrażeniu Rembrandta.

Rybarski tłumaczył, że po części wynikło to „z małego zakresu funkcji państwa”, a tym samym – także małej skali biurokracji. Przede wszystkim jednak w Rzeczypospolitej Obojga Narodów funkcjonariuszy wynagradzano nie etatami, ale majątkami ziemskimi powiązanymi z urzędem, z których samodzielnie i bez pośrednictwa aparatu centralnego czerpali dochody.

Wyjątkowe zasługi były z kolei wynagradzane nie wypłatami z budżetu, ale rozdawnictwem państwowego mienia. Było ono częste zwłaszcza za Jana Kazimierza Wazy.

Przeczytaj też o tym, jaka była średnia długość życia w Polsce szlacheckiej. Czy nasi przodkowie żyli najkrócej w Europie?


Reklama


Bibliografia

  1. Rybarski Roman, Skarb i pieniądz za Jana Kazimierza, Michała Korybuta i Jana III, Towarzystwo Naukowe Warszawskie, Warszawa 1939.
  2. Żabiński Zbigniew, Systemy pieniężne na ziemiach polskich, Ossolineum, Wrocław-Kraków 1981.
  3. Obliczenia własne trofy dla roku 2020 według metody Zbigniewa Żabińskiego.
Autor
Kamil Janicki
Dołącz do dyskusji

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.


Wielka historia, czyli…

Niesamowite opowieści, unikalne ilustracje, niewiarygodne fakty. Codzienna dawka historii.

Dowiedz się więcej

Kamil Janicki

Historyk, pisarz i publicysta, redaktor naczelny WielkiejHISTORII. Autor książek takich, jak Damy polskiego imperium, Pierwsze damy II Rzeczpospolitej, Epoka milczenia czy Damy złotego wieku. Jego najnowsza pozycja to Damy przeklęte. Kobiety, które pogrzebały Polskę (2019).

Rafał Kuzak

Historyk, specjalista od dziejów przedwojennej Polski, mitów i przekłamań. Współautor książki „Wielka Księga Armii Krajowej”. Zastępca redaktora naczelnego WielkiejHISTORII. Zajmuje się również fotoedycją książek historycznych, przygotowywaniem indeksów i weryfikacją merytoryczną publikacji.

Aleksandra Zaprutko-Janicka

Historyczka i pisarka. Autorka książek poświęconych zaradności polskich kobiet w najtrudniejszych okresach naszych dziejów. W 2015 roku wydała „Okupację od kuchni”, a w 2017 – „Dwudziestolecie od kuchni”. Napisała też „Piękno bez konserwantów” (2016). Obecnie jest dziennikarką Interii.

Wielkie historie w twojej skrzynce

Zapisz się, by dostawać najciekawsze informacje z przeszłości. Najlepsze artykuły, żadnego spamu.

Drodzy Czytelnicy! Nasza strona (jak niemal wszystkie inne) wykorzystuje pliki cookies i podobne technologie, między innymi po to, by dostosowywać treści reklamowe do zainteresowań i preferencji użytkowników. Aby to robić, potrzebujemy Waszej zgody.

Klikając przycisk "Przejdź do serwisu" lub zamykając to okno za pomocą przycisku "x" wyrażasz zgodę na przetwarzanie przez Ingens Media Sp. z o.o. oraz naszych zaufanych partnerów, twoich danych osobowych zapisanych w plikach cookies i innych podobnych technologiach w celu marketingowym, obejmującym w szczególności wyświetlanie spersonalizowanych reklam.

Zgoda nie jest obowiązkowa. Możesz też w dowolnym momencie ją cofnąć. Szczegóły dotyczące naszej polityki prywatności, zakresu zgód, a także wycofania i niewyrażenia zgody znajdziesz w naszej polityce prywatności. Tam też znajdziesz informacje na temat zasad przetwarzania danych oraz twoich uprawnień z tym związanych.

Poprzez korzystanie z serwisu bez zmieniania ustawień prywatności w twojej przeglądarce internetowej wyrażasz zgodę na przechowywanie w Twoim urządzeniu końcowym plików cookies i innych podobnych technologii służących do dopasowywania.