Czy bitwa warszawska 1920 roku naprawdę uchroniła Europę przed komunizmem?

Władza nad Rosją nie wystarczała do zaspokojenia ambicji Lenina. Strategicznym celem bolszewików było zaprowadzenie komunizmu w Europie, a następnie wzniecenie „światowego pożaru”. Czerwoni wierzyli, że wystarczy „podać dłoń” proletariatowi na zachodzie, zwłaszcza w Niemczech, by czerwona fala zalała kontynent. Gdy w sierpniu 1920 roku Armia Czerwona znalazła się na przedpolach Warszawy, wydawało się, że rachuby są bliskie spełnienia.

Sowieci byli tak pewni triumfu, że gdy 12 lipca otrzymali za pośrednictwem brytyjskiego ministra spraw zagranicznych lorda George’a Curzona propozycję zawieszenia broni i podjęcia negocjacji pokojowych, reakcją było oburzenie.


Reklama


„Przez trupa białej Polski prowadzi droga ku ogólnoświatowej pożodze”

„Za pomocą szachrajstwa obietnic chcą nam wydrzeć z rąk zwycięstwo” – pisał Włodzimierz Lenin w depeszy kierowanej do Józefa Stalina, wówczas komisarza politycznego Rady Wojennej Frontu Południowo-Zachodniego. Do przejęcia władzy w podbitej Polsce szykował się już Polrewkom – Tymczasowy Komitet Rewolucyjny Polski z Julianem Marchlewskim i Feliksem Dzierżyńskim na czele, na razie zainstalowany w Białymstoku.

„Przez trupa białej Polski prowadzi droga ku ogólnoświatowej pożodze. Na naszych bagnetach przyniesiemy pokój i szczęście masom pracującym. Na zachód! Wybiła godzina natarcia. Na Wilno, Mińsk i Warszawę! Naprzód marsz!”. Tak brzmiała część słynnego rozkazu Michaiła Tuchaczewskiego do żołnierzy Armii Czerwonej, wydanego tuż przed ofensywą generalną na Polskę, na początku lipca 1920 roku.

Włodzimierz Lenin w lipcu 1920 roku.

Triumf na przedpolach Warszawy

Decydująca bitwa o Warszawę rozpoczęła się 13 sierpnia. Przez pierwsze dwa dni toczyły się krwawe zmagania o Radzymin, który przechodził z rąk do rąk. Ostatecznie oddziały Wojska Polskiego odparły tam czerwonoarmistów i utrzymały linie obronne.

14 sierpnia prawe skrzydło sił sowieckich zostało zaatakowane znad Wkry przez polską 5 Armię generała Władysława Sikorskiego, która wyparła przeciwnika do niemieckich Prus Wschodnich.

Następnego dnia ruszyła znad Wieprza siłami 2 Armii generała Edwarda Śmigłego-Rydza, nadzorowana osobiście przez Naczelnego Wodza, marszałka Józefa Piłsudskiego, polska ofensywa. 17 sierpnia oddziały obu nacierających armii Wojska Polskiego spotkały się w Mińsku Mazowieckim. Armia Czerwona, rozbita i zdemoralizowana, rzuciła się do bezładnej ucieczki.

Osiemnasta decydująca bitwa w dziejach świata?

Lord Edgar Vincent D’Abernon, brytyjski szef międzysojuszniczej misji dyplomatycznej przebywającej wówczas w Warszawie, nazwał to oszałamiające polskie zwycięstwo „osiemnastą decydującą bitwą w dziejach świata”. Pisał:


Reklama


Gdyby Piłsudski i Weygand w bitwie pod Warszawą nie zdołali powstrzymać triumfalnego pochodu armii sowieckiej, to nie tylko chrześcijaństwo doznałoby klęski, lecz i cała cywilizacja zachodnia znalazłaby się w niebezpieczeństwie.

Czy rzeczywiście odrodzona Rzeczpospolita swoim błyskotliwym triumfem odniesionym pod Warszawą w sierpniu 1920 roku uratowała Europę przed bolszewickim potopem? Ocena ta jest często przytaczana na dowód niezwykłej skali i rangi dziejowej sukcesu. Zarazem jest też jednak zdecydowanie przesadna.

Alegoria bitwy warszawskiej na obrazie Zdzisława Jasińskiego z 1920 roku.

Wyolbrzymione zagrożenie

Między bajki można włożyć założenie, że po pokonaniu Polaków trzydzieści sześć bolszewickich dywizji osiągnęłoby to, czego nie udało się dokonać przez cztery lata wojny stu pięćdziesięciu dywizjom wojsk carskich.

Niemcy znajdowały się wprawdzie w 1920 roku w głębokim kryzysie, ale kondycja czerwonych oddziałów także nie była dobra. Armia Lenina robiła w tym okresie wrażenie raczej niezdyscyplinowanej (choć podzielonej na dywizje) hordy dzikich barbarzyńców niż regularnego wojska. Sowieci mieli poważne braki w organizacji, zmagali się z niedoborem nowoczesnej broni, z chronicznie kulejącym zaopatrzeniem.


Reklama


Nawet jeśli pewne sukcesy udałoby im się osiągnąć na obszarze Niemiec, to przecież nie mieliby szans w konfrontacji z dobrze wyszkolonymi, zaopatrzonymi i wyposażonymi, a do tego jeszcze podbudowanymi moralnie po zwycięskiej wojnie armiami krajów zachodnich.

Sytuacja panująca w samej Rosji tym bardziej nie dawała pola do swobodnej ekspansji. Co prawda bolszewicy uporali się ostatecznie z wojskami „białych” generałów dążących do restytucji carskiego systemu, ale w kraju wybuchały masowe bunty wśród robotników spowodowane kryzysem powstałym po upaństwowieniu handlu i przemysłu.

Armia Konna Budionnego dopuściła się wielu zbrodni na pojmanych polskich oficerach i podoficerach (domena publiczna).
1 Armia Konna Budionnego (domena publiczna).

Niespokojnie było też w armii, zwłaszcza we flocie. Zarzewiem jeszcze jednego krwawego, wewnętrznego konfliktu były zaś masowe rekwizycje żywności wśród chłopów. Sowiety przypominały raczej beczkę prochu niż zorganizowane, stabilne państwo. Trudno uwierzyć, by w zaistniałych warunkach możliwe było zebranie sił i zaopatrzenia koniecznego do zmasowanej inwazji na zachód.

Mylne rachuby

Czerwoni politycy łudzili się, rzecz jasna, że z chwilą wkroczenia ich armii na wrogich ziemiach samoczynnie wybuchnie rewolucja. W Polsce te nadzieje okazały się jednak zupełnie chybione.


Reklama


Bolszewicy, powszechnie stosujący okrutny terror, zrazili do siebie nawet najbiedniejsze warstwy społeczne. A przecież to one miały być „wyzwalane” od dotychczasowych „ciemiężców” i stanowić bazę dla komunistycznych porządków. W społeczeństwie polskim dochodziło nie do robotniczo-chłopskich wystąpień, ale raczej do eksplozji najgorętszych patriotycznych uczuć.

Również na zachodzie Europy w połowie 1920 roku bolszewicy nie bardzo mieli komu podać „pomocną dłoń” w celu sprowokowania czerwonego przewrotu.

Wielkie historie co kilka dni w twojej skrzynce! Wpisz swój adres e-mail, by otrzymywać newsletter. Najlepsze artykuły, żadnego spamu.

Spóźniona ingerencja

Pewne warunki do obalenia systemu istniały w Niemczech, ale w 1918 czy, najdalej, 1919 roku, nie zaś w 1920. Po przegranej wielkiej wojnie w całym kraju wrzało. W dziesiątkach miast tworzone były naprędce rewolucyjne rady żołnierskie, robotnicze i inne, które przejmowały kierownictwo w miejsce dotychczasowych władz.

Rewolucja pod wieloma względami przypominała tę, która ogarnęła Rosję dwa lata wcześniej. W przeciwieństwie do władz w Piotrogodzie rząd Republiki Weimarskiej zdołał jednak stłumić wrogie sobie wystąpienia. Z komunistami krwawo rozprawiały się oddziały ochotniczego Freikorpsu lub regularnej armii.

Rewolucjoniści w Berlinie w styczniu 1919 roku.

Bawaria, gdzie 7 kwietnia utworzono rewolucyjną Republikę Rad, została na nowo opanowana już w maju. W kolejnych miesiącach w różnych częściach Niemiec dochodziło do nowych strajków i zamieszek, ale do połowy 1919 roku rewolucja została ostatecznie stłumiona. Nadzieje, że uda się ją wzniecić ponownie, były płonne. A przecież bez Niemiec trudno było marzyć o rozprzestrzenieniu komunizmu na resztę Europy.

Czerwone Węgrzy, prawicowa Francja

Raczej nie można się też było spodziewać, że rewolucja wybuchnie we Francji, gdzie w listopadzie 1919 roku, na fali dominującego po zwycięskiej wojnie nacjonalizmu i pod hasłami antykomunizmu, wybory zdecydowanie wygrała prawica.

Jedynie nad Balatonem komuniści kierowani przez Bélę Kuna rzeczywiście przejęli władzę i 21 marca 1919 roku zadeklarowali utworzenie Węgierskiej Republiki Rad. Do jej obrony utworzono nawet miejscową Armię Czerwoną. Ponadto proklamowano „ideową i duchową wspólnotę z rosyjskim rządem radzieckim”.

Czas rządów komunistycznego reżimu na Węgrzech był okresem anarchii, grabieży i terroru, co szybko zraziło społeczeństwo do nowych porządków. Kres czerwonemu samowładztwu położyła militarna interwencja państw sąsiednich: Rumunii i Czechosłowacji. 1 sierpnia 1919 roku rząd Béli Kuna podał się do dymisji, a on sam zbiegł do Rosji Sowieckiej.


Reklama


Wydarzenia z sierpnia 1920 roku miały oczywiście ogromne znaczenie. Nie jednak dla losów Europy, ale zwłaszcza Polski, która zdołała obronić zdobytą z tak wielkim trudem niepodległość i zapewniła sobie dwie dekady względnego spokoju.

Przeczytaj też o tym, jak zaczęła się wojna polsko-bolszewicka. Kto naprawdę był agresorem?

Wybrana bibliografia

  1. Bazylow L., Wieczorkiewicz P., Historia Rosji, Wrocław 2005. 
  2. Davies N., Orzeł biały, czerwona gwiazda, Kraków 2006.
  3. Felczak W., Historia Węgier, Wrocław 1983.
  4. Gdyby… Całkiem inna historia Polski, Warszawa 2008.
  5. Kershaw I., Do piekła i z powrotem. Europa 1914-1949, Kraków 2016.
  6. Kudrzycki Z., Wojna polsko-bolszewicka na pograniczu Prus Wschodnich i Mazowsza, „Zeszyty Naukowe Ostrołęckiego Towarzystwa Naukowego”, nr 22 (2008).
  7. Osica J., Sowa A., 1920. Rok niezwykły, rok zwyczajny, Poznań 2011.
  8. Szczepański Janusz, Niemcy wobec najazdu bolszewickiego na Polskę w 1920 roku, „Res Historica”, nr 31 (2011).
  9. Watt R.M., Gorzka chwała. Polska i jej los 1918-1939, Warszawa 2005.
  10. Władysław Czapliński, Adam Galos, Wacław Korta, Historia Niemiec, Wrocław 2010.
  11. Wyszczelski L., Bitwa u wrót Warszawy, Warszawa 2013.
  12. Wyszczelski L., Warszawa 1920, Warszawa 1995.
  13. Wyszczelski L., Wilno 1919-1920, Warszawa 2000.
  14. Wyszczelski L., Wojna polsko-rosyjska 1919-1920, Warszawa 2016.
Autor
Dariusz Kaliński
1 komentarz

 

Dołącz do dyskusji

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.


Reklama

Wielka historia, czyli…

Niesamowite opowieści, unikalne ilustracje, niewiarygodne fakty. Codzienna dawka historii.

Dowiedz się więcej

Kamil Janicki

Historyk, pisarz i publicysta, redaktor naczelny WielkiejHISTORII. Autor książek takich, jak Damy polskiego imperium, Pierwsze damy II Rzeczpospolitej, Epoka milczenia czy Damy złotego wieku. Jego najnowsza pozycja to Seryjni mordercy II RP (2020).

Rafał Kuzak

Historyk, specjalista od dziejów przedwojennej Polski, mitów i przekłamań. Współzałożyciel portalu WielkaHISTORIA.pl. Autor kilkuset artykułów popularnonaukowych. Współautor książek Przedwojenna Polska w liczbach oraz Wielka Księga Armii Krajowej. Zajmuje się również fotoedycją książek historycznych, przygotowywaniem indeksów i weryfikacją merytoryczną publikacji.

Aleksandra Zaprutko-Janicka

Historyczka i pisarka. Autorka książek poświęconych zaradności polskich kobiet w najtrudniejszych okresach naszych dziejów. W 2015 roku wydała „Okupację od kuchni”, a w 2017 – „Dwudziestolecie od kuchni”. Napisała też „Piękno bez konserwantów” (2016). Obecnie jest dziennikarką Interii.

Wielkie historie w twojej skrzynce

Zapisz się, by dostawać najciekawsze informacje z przeszłości. Najlepsze artykuły, żadnego spamu.

Drodzy Czytelnicy! Nasza strona (jak niemal wszystkie inne) wykorzystuje pliki cookies i podobne technologie, między innymi po to, by dostosowywać treści reklamowe do zainteresowań i preferencji użytkowników. Aby to robić, potrzebujemy Waszej zgody.

Klikając przycisk "Przejdź do serwisu" lub zamykając to okno za pomocą przycisku "x" wyrażasz zgodę na przetwarzanie przez Ingens Media Sp. z o.o. oraz naszych zaufanych partnerów, twoich danych osobowych zapisanych w plikach cookies i innych podobnych technologiach w celu marketingowym, obejmującym w szczególności wyświetlanie spersonalizowanych reklam.

Zgoda nie jest obowiązkowa. Możesz też w dowolnym momencie ją cofnąć. Szczegóły dotyczące naszej polityki prywatności, zakresu zgód, a także wycofania i niewyrażenia zgody znajdziesz w naszej polityce prywatności. Tam też znajdziesz informacje na temat zasad przetwarzania danych oraz twoich uprawnień z tym związanych.

Poprzez korzystanie z serwisu bez zmieniania ustawień prywatności w twojej przeglądarce internetowej wyrażasz zgodę na przechowywanie w Twoim urządzeniu końcowym plików cookies i innych podobnych technologii służących do dopasowywania.