Katastrofa kysztymska (1957). Trzeci największy wypadek nuklearny w dziejach

Strona główna » Historia najnowsza » Katastrofa kysztymska (1957). Trzeci największy wypadek nuklearny w dziejach

Czarnobyl nie był pierwszą katastrofą nuklearną na olbrzymią skalę. Co najwyżej – pierwszą, której Sowietom nie udało się zachować w tajemnicy. Zdarzenie, do którego doszło trzy dekady wcześniej doprowadziło do śmierci nawet setek lub tysięcy osób.

Według międzynarodowej skali zdarzeń jądrowych i radiologicznych (INES), stosowanej przez światowe organizacje od 1990 roku, najpoważniejszymi w dziejach były katastrofy w Czarnobylu (1986) i Fukushimie (2011). Na trzecim miejscu znajduje się katastrofa kysztymska. Sowieci postarali się, byś o niej nie usłyszał.


Reklama


Kompleks Majak. Broń jądrowa i dziesiątki wypadków

Do wypadku doszło w tajnym kompleksie badań nuklearnych Majak, położonym w obwodzie czelabińskim – niedaleko granicy z Kazachstanem, 1500 kilometrów od Moskwy i prawie 2400 od Polski.

W żadnym innym miejscu na świecie nie prowadzono prac nad bronią jądrową w sposób równie niedbały i z podobną pogardą dla życia ludzkiego.

Według ONZ-etowskiego raportu z 2008 roku w Majaku doszło łącznie do pięciu poważnych incydentów radiologicznych. Wszystkich wypadków mogło być nawet przeszło trzydzieści (najnowszy w 2017 roku!). Żaden jednak nie dorównał skalą i konsekwencjami katastrofie z 1957 roku.

Niepozorny głaz upamiętniający ofiary katastrofy kysztymskiej z 1957 roku (fot. Ecodefense).

Osiemdziesiąt ton rozgrzanych odpadów radioaktywnych

We wrześniu 1957 roku doszło do awarii systemu chłodzącego w olbrzymim zbiorniku zawierającym od 70 do 80 ton płynnych odpadów radioaktywnych. Defekt nie został usunięty. W efekcie 29 dnia miesiąca zakładem wstrząsnęła eksplozja o sile nawet stu ton trotylu.

Ważące 160 ton, betonowe wieko zbiornika zostało wyrzucone w powietrze. Nikt nie zginął w samej eksplozji, ale radioaktywny opad skaził terytorium 20 000 kilometrów kwadratowych (równe 1/15 obszaru Polski), zamieszkane przez 272 000 osób.

<strong>Przeczytaj też:</strong> https://wielkahistoria.pl/likwidatorzy-z-czarnobyla-sowieci-wyslali-setki-tysiecy-ludzi-w-najniebezpieczniejsze-miejsce-na-ziemi/

Zupełnie tak samo jak w następstwie eksplozji w Czarnobylu władze zignorowały incydent. W przeciągu pierwszych czternastu dni ewakuowano zaledwie… trzy wioski, położone na obszarze najsilniej napromieniowanym. Dalsze decyzje podejmowano z ociąganiem, zwłaszcza, że charakter zdarzenia zamierzano utrzymać w najściślejszej tajemnicy.

Ewakuacja… rok po katastrofie

Zgodnie z ustaleniami zespołu rosyjskich naukowców, opublikowanymi w 2017 roku w „Journal of Radiological Protection” kolejne siedem miejscowości ewakuowano dopiero 250 dni po katastrofie. Łącznie wysiedlono około 10 000 osób (23 miejscowości), ale 80% z nich musiało na to czekać powyżej roku, w międzyczasie przyjmując stałe dawki promieniowania!

Tekst stanowi fragment książki Serhia Plokhy’ego pod tytułem "Czarnobyl. Historia nuklearnej katastrofy" (Znak Horyzont 2019).
Katastrofa w Majaku stanowiła upiorny wstęp do największego wypadku nuklearnego w dziejach. O nim przeczytasz w nowej książce Serhia Plokhy’ego: Czarnobyl. Historia nuklearnej katastrofy (Znak Horyzont 2019).

59 000 hektarów ziemi wyłączono z jakiejkolwiek „aktywności ekonomicznej”. W kołchozach na skażonym terenie wprowadzono nową organizację pracy, mającą ograniczyć wykorzystanie skażonej gleby i działania na otwartym powietrzu. Zakazano uprawy zboża i warzyw, a do tego znacząco ograniczono produkcję mleka.

Mieszkańcom nie wyjaśniono przyczyn tych dziwacznych kroków. A że mieli za sobą całą epokę stalinistycznych kuriozów, to też nikt nie ważył się kwestionować zarządzeń władz.


Reklama


Katastrofa? Skażenie? Nie, to tylko antykomunistyczna propaganda

Próby usuwania zanieczyszczeń spaliły na panewce. Pełnym sukcesem zakończyła się za to kampania kłamstw i przemilczeń, która pozwoliła ukryć katastrofę przed światem.

W 1958 roku w zachodniej prasie pojawiły się pierwsze, odosobnione wiadomości na temat domniemanego wypadku. Nie potraktowano ich poważnie. Dopiero po 18 latach od katastrofy Żores Miedwiediew – rosyjski biolog i dysydent, niedawno zbiegły ze Związku Sowieckiego – zaczął ujawniać szokujące szczegóły incydentu. Pisał o olbrzymiej panice, o ludziach, których skóra płatami obłaziła z twarzy, o łącznie tysiącach poszkodowanych…

<strong>Przeczytaj też:</strong> „Włosy stanęły mi dęba”. Co zobaczyli pierwsi strażacy wysłani na miejsce katastrofy w Czarnobylu?

Niemal nikt mu nie uwierzył. Miedwiediew stał się pośmiewiskiem; nawet sympatycy twierdzili, że rozsiewa antykomunistyczną propagandę. Dopiero dzięki olbrzymiemu samozaparciu, wielkiej odwadze cywilnej i ciężkiej pracy naukowiec zdołał przekonać sceptyków. W 1978 roku prawda o katastrofie w Majaku zaczęła wychodzić na jaw.

Nie było nawet nazwy

Ponieważ zarówno nazwy kompleksu, jak i położonych najbliżej miejscowości osnute były tajemnicą, mówiono o „katastrofie kysztymskiej” – od miana jedynej okolicznej osady, która widniała na oficjalnych mapach.

Mapa obszaru skażonego na skutek katastrofy kysztymskiej. Ilustracja z pracy naukowej Consequences of the radiation accident at the Mayak production association in 1957 (the 'Kyshtym Accident’).

Wypadkowi przez ostatnie dekady poświęcono rozliczne prace. Jego skala i konsekwencje stale budzą jednak kontrowersje.

Podobnie jak nie da się ustalić liczby ofiar Czarnobyla (więcej o tym pisałem w TYM artykule), tak też nie można wprost stwierdzić, ilu ludzi umarło na skutek eksplozji w Majaku z 29 września 1957 roku.

Ostrożne szacunki mówią o kilkudziesięciu ofiarach śmiertelnych (49-55 według raportu z 2011 roku), albo wręcz o licznie zbyt małej, by dało się ją wykryć (raport z 2017). Najbardziej alarmistyczne: nawet o 8000 zmarłych.

Wielkie historie co kilka dni w twojej skrzynce! Wpisz swój adres e-mail, by otrzymywać newsletter. Najlepsze artykuły, żadnego spamu.

To mogła być przestroga

Dwie rzeczy wiadomo na pewno. Na obszarze południowego Uralu niebezpieczny poziom skażenia radioaktywnego utrzymuje się po dziś dzień. A katastrofa w Majaku mogła stanowić dla komunistycznej wierchuszki idealną przestrogę.

Jak słusznie zauważa Serhii Plokhy na kartach nowej książki Czarnobyl, w rejonie tajnego kompleksu „Sowieci zdobyli pierwsze doświadczenia nie tylko w zajmowaniu się skutkami katastrof jądrowych, ale również w wykorzystywaniu wojska do działań dekontaminacyjnych”. Szkoda tylko, że wypadek nie przyniósł poza tym żadnego otrzeźwienia.


Reklama


Do kolejnego poważnego incydentu w Majaku doszło już po trzech miesiącach, w styczniu 1958 roku. W 1978 roku niebezpieczny wypadek zdarzył się w cywilnej elektrowni Sosnowy Bór. A w Czarnobylu rozmyślnie zamontowano wadliwy reaktor, choć pierwotne plany zakładały wykorzystanie o wiele bezpieczniejszej technologii.

***

O największej i najsłynniejsze katastrofie nuklearnej w dziejach przeczytasz w nowej książce Serhiia Plokhy’ego: Czarnobyl. Historia nuklearnej katastrofy.

Kup książkę z rabatem na empik.com

Bibliografia

  1. Akleyev A.V. i in., Consequences of the radiation accident at the Mayak production association in 1957 (the ’Kyshtym Accident’), „Journal of Radiological Protection”, t. 37 (2017).
  2. Plokhy S., Czarnobyl. Historia nuklearnej katastrofy, Znak Horyzont 2019.
  3. Schlager N.Y., When Technology Fails, Gale Research 1994.
  4. Sources and Effects of Ionizing Radiation, t. II, United Nations 2011.
  5. Standring W., Dowdall M., Strand P., Overview of Dose Assessment Developments and the Health of Riverside Residents Close to the „Mayak” PA Facilities, Russia, „International Journal of Environmental Research and Public Health”, t. 6 (2009).
Autor
Kamil Janicki
7 komentarzy

 

Dołącz do dyskusji

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.


Reklama

Wielka historia, czyli…

Niesamowite opowieści, unikalne ilustracje, niewiarygodne fakty. Codzienna dawka historii.

Dowiedz się więcej

Dołącz do nas

Kamil Janicki

Historyk, pisarz i publicysta, redaktor naczelny WielkiejHISTORII. Autor książek takich, jak Pańszczyzna. Prawdziwa historia polskiego niewolnictwa, Wawel. Biografia, Warcholstwo czy Cywilizacja Słowian. Jego najnowsza książka toŚredniowiecze w liczbach (2024).

Rafał Kuzak

Historyk, specjalista od dziejów przedwojennej Polski. Współzałożyciel portalu WielkaHISTORIA.pl. Autor kilkuset artykułów popularnonaukowych. Współautor książek Przedwojenna Polska w liczbach, Okupowana Polska w liczbach oraz Wielka Księga Armii Krajowej.

Wielkie historie w twojej skrzynce

Zapisz się, by dostawać najciekawsze informacje z przeszłości. Najlepsze artykuły, żadnego spamu.