Najważniejsze skutki podboju Ameryki. Katastrofa ekologiczna, śmierć milionów i narodziny kapitalizmu

Przybycie Europejczyków do Nowego Świata przyniosło nie tylko katastrofę biologiczną, ale też ekologiczną. Zachwiało prawidłami polityki oraz gospodarki.

W latach 1500-1800 do Ameryk przeniosło się około 2,5 miliona Europejczyków. Przewieźli tam siłą 12 milionów Afrykanów; życie straciło aż 50 milionów rdzennych Amerykanów, głównie z powodu chorób.


Reklama


Europa rozciąga się na niecałe 10 200 kilometrów kwadratowych, zaś Ameryki na niecałe 52 000 kilometrów kwadratowych. Przez wieki wzrost demograficzny i gospodarczy Europy ograniczała geografia. Epoka ta doszła do kresu, gdy Europejczycy podbili ziemie pięciokrotnie od Europy większe.

Zajęcie Ameryk dało Europejczykom nadmiar ziemi; zakończyło głód i przyniosło cztery wieki wzrostu gospodarczego, wzrostu bez precedensu, wzrostu, który wielu Europejczyków postrzegało jako dowód bożej łaski.

Mapa Martina Waldseemüllera z 1507 roku – pierwsza, na której użyto nazwy Ameryka.

W roku 1592 pewien Hiszpan z Nowej Hiszpanii pisał do swego brata w Valladolid: „Ta ziemia jest tak dobra jak nasza, ponieważ Bóg dał nam więcej tu niż tam, i będzie nam lepiej”. Nawet biedakom powodziło się dobrze.

„Największe i najważniejsze wydarzenia”

Wyzyskanie przez Europejczyków bogactw Ameryk umożliwiło powstanie kapitalizmu: nowych metod handlu, inwestowania i osiągania zysków.


Reklama


Tylko w latach 1500-1600 Europejczycy odnotowali przywiezienie z Ameryk do Europy niemal dwustu ton złota i 16 tysięcy ton srebra; znacznie więcej przywieziono jako kontrabandę.

„Odkrycie Ameryki i drogi do Indii Wschodnich wokół Przylądka Dobrej Nadziei to dwa największe i najważniejsze wydarzenia odnotowane w dziejach ludzkości„, pisał Adam Smith w Bogactwie narodów w roku 1776.

Tekst stanowi fragment książki Jill Lepore pt. My, naród. Nowa historia Stanów Zjednoczonych (Wydawnictwo Poznańskie 2020).

Jednakże wyprawy Kolumba i Diasa oznaczały też punkt zwrotny w rozwoju innego systemu gospodarczego, jakim było niewolnictwo. Bogactwo Ameryk płynęło do Europy dzięki przymusowej pracy Afrykanów.

Geneza nieludzkiego systemu

Niewolnictwo praktykowano w różnych częściach świata od wieków. Ludzie zwykli zniewalać swoich wrogów, ludzi uznawanych za wystarczająco odmiennych, by skazać ich na dożywotnie poddanie.


Reklama


Czasami, choć nieczęsto, status niewolnika był dziedziczny: dzieci niewolników także skazane były na życie w niewoli.

Wojny nierzadko powiązane były z religią, a ponieważ wielu niewolników było jeńcami wojennymi, niewolnicy i ich panowie zwykli różnić się wiarą: chrześcijanie niewolili żydów, muzułmanie chrześcijan, chrześcijanie muzułmanów. Od średniowiecza muzułmańscy handlarze z Afryki Północnej handlowali Afrykanami zza Sahary, gdzie niewolnictwo było powszechne.

Plantacja tytoniu w Ameryce Północnej. XVII wiek.

W znacznej części Afryki to praca, a nie ziemia, stanowiła jedyną formę własności uznawaną prawem, formę konsolidacji bogactwa i generowania zysku, co oznaczało, że państwa afrykańskie zwykle były niewielkie i że wojny afrykańskie w odróżnieniu od wojen europejskich toczonych o ziemię — prowadzone były o pracę.

Ludzie pojmani w afrykańskich wojnach byli kupowani i sprzedawani na wielkich targowiskach przez kupców, miejscowych dostojników i władców, zaś od lat pięćdziesiątych XV wieku przez portugalskich żeglarzy.

„Niezwykła asymetria”

Kolumb, weteran tego handlu, w roku 1492 informował [swoich mocodawców] Ferdynanda [Aragońskiego] i Izabelę [Kastylijską], że zniewolenie mieszkańców Haiti zajęłoby chwilę, ponieważ „z pięćdziesięcioma ludźmi można ich wszystkich trzymać w ryzach i można kazać im uczynić, co się tylko chce”.

W kopalniach cukru i kopalniach złota Hiszpanie morzyli swych miejscowych niewolników pracą, wielu zaś więcej zmarło z powodu chorób. Wkrótce Hiszpanie zwrócili się do innego źródła przymusowych robotników — Afrykanów, którymi handlowali Portugalczycy.


Reklama


Licząc i przechowując wykazy ładunku każdego statku, Europejczycy dziwili się pewnej niezwykłej asymetrii. Ludzie przemieszczali się z Europy i Afryki do Ameryk; bogactwo przemieszczało się z Ameryk do Europy; rośliny i zwierzęta przemieszczały się z Europy do Ameryk.

Bardzo niewielu jednak ludzi, niewiele zwierząt i niewiele roślin przemieszczało się z Ameryk do Europy lub Afryki, przynajmniej niewiele z sukcesem. „Wydaje się, jakby istniała jakaś niewidzialna bariera uniemożliwiająca ruch w kierunku wschodnim, choć pozwalała na ruch na zachód”, pisał późniejszy botanik.

Rdzenni Amerykanie na ilustracji z XVI-wiecznego Kodeksu Florentino.

Jeden kierunek migracji ludzi miał oczywiste przyczyny: statkami kierowali ludzie i wieźli znacznie więcej osób na zachód niż na wschód; przywozili żołnierzy i misjonarzy, osadników i niewolników.

Jednakże jeden kierunek migracji zwierząt i roślin był przez całe wieki — aż do drugiej XIX wieku, czasów Darwina i odkrycia zarazków — najzupełniej zadziwiający, wytłumaczalny jedynie wiarą w boską opatrzność. Chrześcijanie uznawali go za znak, że ich podboje są zgodne z wolą Boga. A znaków tych była cała obfitość.

Wielkie historie co kilka dni w twojej skrzynce! Wpisz swój adres e-mail, by otrzymywać newsletter. Najlepsze artykuły, żadnego spamu.

Po kilku latach były ich tysiące

Gdy Kolumb w 1493 roku odbył drugą wyprawę przez ocean, dowodził flotą liczącą 17 statków wiozących 1200 ludzi, a także armię innego rodzaju: nasiona i sadzonki pszenicy, grochu, melonów, cebuli, rzodkwi, zieleniny, winorośli i trzciny cukrowej oraz konie, świnie, krowy, kury, owce i kozy, po dwie pary.

Wśród ludzi, roślin i zwierząt kryli się pasażerowie na gapę, nasiona przyklejone do zwierząt, tkwiące w fałdach płaszczy i koców czy w bryłkach błota. Większość z nich stanowiły nasiona roślin uważanych przez Europejczyków za chwasty, jak trawa, stokrotka, oset, pokrzywa, paproć czy jaskier.


Reklama


Chwasty rosną najlepiej w spulchnionej ziemi, a nic nie spulchnia ziemi lepiej niż armia ludzi, karczujących lasy na budulec i opał, drąca glebę butami oraz kopytami koni, wołów i krów. Zwierzęta jedzą trawę; ludzie jedzą zwierzęta; zwierzęta zmieniają trawę w żywność dla ludzi.

Zwierzęta przywiezione przez Europejczyków do Nowego Świata — krowy, świnie, kozy, owce, kury i konie — nie miały w Ameryce naturalnych wrogów, miały natomiast pod dostatkiem paszy. Mnożyły się w liczbie nie do pojęcia w Europie.

Rdzenny Amerykanin i statek Białych. Drzeworyt nowożytny.

Pogłowie bydła podwajało się co 15 miesięcy. Nic jednak nie mogło wyprzedzić świń. Świnie zmieniają jedną piątą tego, co zjedzą, w jedzenie dla ludzi (krowy tymczasem jedną dwudziestą); żerują samodzielnie, jedzą to, co znajdą, i mają mioty liczące dziesięć i więcej prosiąt.

W ciągu kilku lat od drugiej wyprawy Kolumba potomstwo ośmiorga przywiezionych przez niego świń liczono już w tysiącach. Jak napisał pewien świadek: „Kłębiło się od nich na wszystkich wzniesieniach”.


Reklama


Dlaczego rdzenni Amerykanie byli tak podatni na europejskie choroby?

Natomiast ludzie z Nowego Świata setkami umierali. Umierali tysiącami, dziesiątkami tysięcy, setkami tysięcy, dziesiątkami milionów.

Izolacja Ameryk od reszty świata przez setki milionów lat sprawiała, że choroby, na które Europejczycy i Afrykanie wykształcili w ciągu tysiącleci odporność, były całkowicie nowe dla rdzennej ludności Ameryk. Europejskie statki, wiozące ludzi, zwierzęta i rośliny, przywiozły też niewidoczne zastępy chorób: ospę prawdziwą, odrę, błonicę, jaglicę, krztusiec, ospę wietrzną, szkarlatynę, dyzenterię i grypę.

Tekst stanowi fragment książki Jill Lepore pt. My, naród. Nowa historia Stanów Zjednoczonych (Wydawnictwo Poznańskie 2020).

Choroby te ewoluowały wraz z ludźmi i ich udomowionymi zwierzętami żyjącymi w zwartych osiedlach — miastach — gdzie w ludzkich i zwierzęcych odchodach mnożyły się karaluchy, myszy i szczury. Większość rdzennych mieszkańców obu Ameryk nie mieszkała w zwartych osiedlach, a nawet ci, którzy mieszkali w wioskach, zwykli przemieszczać się wraz ze zmianą pór roku, demontując swe miasteczka i odbudowując je w innym miejscu.

Nie gromadzili brudu i nie żyli w tłoku. Cierpieli na bardzo niewiele chorób zakaźnych. Europejczycy, wystawieni od tysięcy lat na działanie chorób, wykształcili skuteczny system immunologiczny i przeciwciała dla bakterii, z którymi nikt w Nowym Świecie nie miał nigdy styczności.


Reklama


Skutkiem tego była katastrofa. Spośród stu ludzi po raz pierwszy stykających się z wirusem ospy zarażało się niemal stu, zaś 25 do 30 umierało. Nim jednak umarli, zarażali wielu innych. Okres inkubacji ospy wynosi od 10 do 14 dni, co oznaczało, że ludzie nieczujący jeszcze objawów choroby uciekali, roznosząc chorobę tak daleko, jak tylko dali radę dojść.

„Bóg pragnie, by ustąpili miejsca nowym ludom”

Niektórzy zarażeni ospą mogliby wyzdrowieć, gdyby ktoś się nimi zaopiekował, gdy jednak chorowała co trzecia osoba, wielu zaś uciekło, nie pozostał nikt do opieki nad chorymi, którzy umierali z pragnienia i samotnej rozpaczy.

Rdzenni Amerykanie chorzy na ospę. Ilustracja z XVI-wiecznego kodeksu Florentino.

Tracili życie również w wyniku tortur; osłabieni chorobami, byli morzeni pracą i głodem. Na Karaibach ludzie umierali tak licznie i tak szybko, że Hiszpanie wcześnie postanowili podbijać dalsze terytoria, po części celem zyskania kolejnych brańców i posłania ich do kopalni złota i srebra — jako niewolników.

Hiszpańscy konkwistadorzy po raz pierwszy postawili stopę na kontynencie północnoamerykańskim w roku 1513. W ciągu dziesięcioleci Nowa Hiszpania objęła nie tylko przyszły Meksyk, ale także ponad połowę przyszłych kontynentalnych Stanów Zjednoczonych, terenów, które rozciągały się od Florydy na wschodzie po Kalifornię na zachodzie, na północy zaś sięgały Wirginii nad Atlantykiem i Kanady nad Pacyfikiem.

Choroby poprzedzały najeźdźców, wyniszczając wielkie połacie kontynentu. Stało się wręcz powszechne, nieuniknione więc, najpierw przez Hiszpanów, a następnie po kolei przez Francuzów, Holendrów i Anglików, postrzeganie własnego dobrobytu i zdrowia oraz straszliwych chorób tubylców jako znaku od Boga.

„Jeśli zaś idzie o tych dzikusów, jest coś, o czym nie mogę nie wspomnieć”, pisał pewien francuski kolonista. „Wydaje się jasne, że Bóg pragnie, by ustąpili oni miejsca nowym ludom”. Śmierć tubylców stanowiła dla najeźdźców dowód jednocześnie na ich prawa i na prawdziwość ich wiary.


Reklama


„Tubylcy wszyscy umarli na ospę”, pisał John Winthrop po przybyciu w roku 1630 do Nowej Anglii. „Pan dowiódł naszego prawa do objętej ziemi”.

Przeczytaj też o najdroższej i najbardziej ambitnej ekspedycji naukowej w dziejach. Dlaczego o niej zapomniano?

Źródło

Powyższy tekst stanowi fragment książki Jill Lepore pt. My, naród. Nowa historia Stanów Zjednoczonych. Ukazała się ona nakładem Wydawnictwa Poznańskiego w 2020 roku.

Nowe spojrzenie na historię Ameryki

Tekst stanowi fragment książki Jill Lepore pt. My, naród. Nowa historia Stanów Zjednoczonych (Wydawnictwo Poznańskie 2020).
Autor
Jill Lepore
1 komentarz

 

Dołącz do dyskusji

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.


Reklama

Wielka historia, czyli…

Niesamowite opowieści, unikalne ilustracje, niewiarygodne fakty. Codzienna dawka historii.

Dowiedz się więcej

Kamil Janicki

Historyk, pisarz i publicysta, redaktor naczelny WielkiejHISTORII. Autor książek takich, jak Damy polskiego imperium, Pierwsze damy II Rzeczpospolitej, Epoka milczenia czy Damy złotego wieku. Jego najnowsza pozycja to Seryjni mordercy II RP (2020).

Rafał Kuzak

Historyk, specjalista od dziejów przedwojennej Polski, mitów i przekłamań. Współzałożyciel portalu WielkaHISTORIA.pl. Autor kilkuset artykułów popularnonaukowych. Współautor książek Przedwojenna Polska w liczbach oraz Wielka Księga Armii Krajowej. Zajmuje się również fotoedycją książek historycznych, przygotowywaniem indeksów i weryfikacją merytoryczną publikacji.

Aleksandra Zaprutko-Janicka

Historyczka i pisarka. Autorka książek poświęconych zaradności polskich kobiet w najtrudniejszych okresach naszych dziejów. W 2015 roku wydała „Okupację od kuchni”, a w 2017 – „Dwudziestolecie od kuchni”. Napisała też „Piękno bez konserwantów” (2016). Obecnie jest dziennikarką Interii.

Wielkie historie w twojej skrzynce

Zapisz się, by dostawać najciekawsze informacje z przeszłości. Najlepsze artykuły, żadnego spamu.

Drodzy Czytelnicy! Nasza strona (jak niemal wszystkie inne) wykorzystuje pliki cookies i podobne technologie, między innymi po to, by dostosowywać treści reklamowe do zainteresowań i preferencji użytkowników. Aby to robić, potrzebujemy Waszej zgody.

Klikając przycisk "Przejdź do serwisu" lub zamykając to okno za pomocą przycisku "x" wyrażasz zgodę na przetwarzanie przez Ingens Media Sp. z o.o. oraz naszych zaufanych partnerów, twoich danych osobowych zapisanych w plikach cookies i innych podobnych technologiach w celu marketingowym, obejmującym w szczególności wyświetlanie spersonalizowanych reklam.

Zgoda nie jest obowiązkowa. Możesz też w dowolnym momencie ją cofnąć. Szczegóły dotyczące naszej polityki prywatności, zakresu zgód, a także wycofania i niewyrażenia zgody znajdziesz w naszej polityce prywatności. Tam też znajdziesz informacje na temat zasad przetwarzania danych oraz twoich uprawnień z tym związanych.

Poprzez korzystanie z serwisu bez zmieniania ustawień prywatności w twojej przeglądarce internetowej wyrażasz zgodę na przechowywanie w Twoim urządzeniu końcowym plików cookies i innych podobnych technologii służących do dopasowywania.