„Nie mogę usnąć, nie mogę płakać”. Dramatyczne wspomnienia polskiego chłopca, który przeżył Auschwitz

Bogdan do Auschwitz trafił jako dwunastolatek, po klęsce powstania warszawskiego. Choć wojna kazała mu szybko wydorośleć, kiedy wysiadał z bydlęcego wagonu, mocno ściskał w dłoni otrzymane od ojca ołowiane żołnierzyki – była to chyba ostatnia chwila, kiedy pozwolono mu być dzieckiem. Jakie potworności, których doświadczył w Auschwitz wspomina najgorzej?

Początkowo mały Bogdan nie rozumiał, co właściwie się dzieje. Widząc z okna wagonu napis „Auschwitz”, pomyślał przez chwilę, że znalazł się w Niemczech. Dopiero później, kiedy uświadomił sobie, że znajduje się w pobliżu Oświęcimia, obleciał go strach. Zrozumiał, że trafili z matką do miejsca, z którego – jak mówił mu ojciec – „się nie wraca”.


„Nie mogę usnąć, nie mogę płakać”

Już pierwsze chwile po wyjściu z pociągu odebrały chłopcu wszelkie złudzenia. Martwił się wówczas, że nie może znaleźć swoich ołowianych żołnierzyków. Był bliski płaczu. Ale scena, której stał się świadkiem, kazała mu natychmiast zapomnieć o zabawkach. Jak opowiadał po latach i jak można przeczytać na kartach książki Dzieciństwo w pasiakach:

Wyskakuję z wagonu. Patrzę. Kobiety, jedna starsza, druga młodsza, wczepione w chłopca, nie chcą go puścić tam, gdzie popchnął go esesman. Niemiec coś krzyczy, kobiety trzymają chłopaka, płaczą, Niemiec podrzuca rozpylacz w rękach, będzie strzelał? Eee, straszy tak tylko…

Nie! Strzela! I już… leżą na ziemi, wszyscy troje… i już nikt nie krzyczy, tylko psy szczekają, a tłum, milcząc, drepcze obok wagonów, ustawia się posłusznie w szeregi i czeka.

Pierwsze koszmarne przeżycie czekało Bogdana tuż po przybyciu do obozu. Na zdjęciu moment przybycia nowych więźniów do obozu Auschwitz II-Birkenau w lecie 1944 roku (fot. domena publiczna).

Obraz ten prześladował malca jeszcze długo. Wracał do niego podczas bezsennych nocy. „Nie mogę usnąć, nie mogę płakać” – wspominał później. – „Gdy zamykam oczy, widzę chłopaka, tego przy wagonie… Ugodzony kulami skręca się… pada na ziemię”.

„Co z moją mamą?”

Bogdan, choć początkowo – razem z innymi dziećmi – został umieszczony w barakach, znajdujących się na terenie obozu kobiecego, wkrótce został całkowicie oddzielony od matki. Znalazł się w grupie starszych chłopców, którzy zostali przeniesieni do obozu męskiego.

„Innym dobrze, mają w obozie kogoś bliskiego” – pisał później. – „A ja jestem sam. No, mam matkę w kobiecym obozie, ale to zupełnie tak, jakbym nie miał tu nikogo, bo przecież kobiecy obóz jest daleko”. Chłopiec w ciągu spędzonych w obozie miesięcy zdołał zobaczyć matkę zaledwie raz czy dwa.

Przeczytaj też: Zabili w majestacie prawa ponad 350 dzieci. Wieszali je, razili prądem, zagazowywali

Jedno z tych spotkań naraziło ich oboje na ogromne niebezpieczeństwo. Kiedy spoglądali na siebie przez płot, dzieląc się niewielkim kawałkiem chleba, dostrzegli ich esesmani. Bogdan, sam okładany batem, widział też, jak strażnik katuje jego matkę:

Esesman już zeskoczył z roweru, zamachnął się szeroko, pociemniało mi w oczach, zaryłem twarzą w błoto. Padając, widziałem jeszcze, że za drutami też jest esesman, a jego czerwony bat raz po raz spada na głowę i plecy mojej matki.

Chłopiec uciekł do swojego baraku, ale już po chwili wrócił pod płot, by zobaczyć, co stało się z jego mamą. Widok, który ukazał się jego oczom, prześladował go jeszcze długo. „Mama! Dwie więźniarki ciągną ją po błocie, a mama niezdarnie, tępo przestawia nogi, nic nie widzi, nic nie czuje…” – opisywał później.

Tekst powstał w oparciu o książkę Bogdana Bartnikowskiego Dzieciństwo w pasiakach (Prószyński Media 2019). Znajdziesz ją w atrakcyjnej cenie na stronie Empiku.

„Zrobić sobie z zabijania taką zabawę…”

Tak jak i inne przebywające w obozie dzieci, Bogdan musiał bardzo szybko przywyknąć do głodu, zimna i wszechobecnej śmierci. Jak wspominał: „Bywało, że esesman zamachnął się lachą, rąbnął więźnia w głowę raz i drugi, kopnął przewracającego się, i ten już więcej nie wstał… Albo i strzelił… To widziałem często, to było już właściwie normalne!”.

Na pewne rzeczy nawet on nie był jednak przygotowany. Po latach opisywał, że zwłaszcza jedna sytuacja utkwiła mu w pamięci. Pewnego dnia zauważył, że dwaj esesmani stoją przy obozowych ubikacjach, zanosząc się śmiechem. Jednym z nich był jego Blockführer o nazwisku Baretzki.


Po chwili chłopiec i jego koledzy zrozumieli, na czym polega zabawa esesmanów. Bogdan w książce Dzieciństwo w pasiakach opowiada:

Patrzę na esesmanów. Co oni widzą w tym dole? Zaraz… Czyjaś dłoń chwyta za krawędź betonu! Tam w dole ktoś jest! W szambie! (…). Widzę drugą dłoń, łokieć w zmoczonym brudnym pasiaku, ramię, wreszcie z kloacznego dołu wypełza więzień, wstaje, chwieje się na nogach. Esesmani cofają się o krok.

– Achtung! – wrzeszczy jeden z nich. Więzień usiłuje stanąć na baczność, prostuje się. Baretzki wznosi laskę, bije krótko, mocno, prosto w głowę, więzień zwala się ciężko do kloaki, aż gówna tryskają wysoko pod strop bloku. Esesmani ryknęli śmiechem, pokazują sobie, jak padał, jak kurczowo chwytał rękami powietrze.

Jednym z katów, którzy zabawiali się kosztem uwięzionego w dole kloacznym więźnia, był Stefan Baretzki, widoczny po prawej stronie, z laską (fot. domena publiczna).

Bogdan obserwował całą sytuację z rosnącym przerażeniem. Doświadczył już okrucieństwa esesmanów, ale tak bezsensowne znęcanie się wydawało mu się zupełnie niepojęte.

Patrzymy z niedowierzaniem. Jak długo tak można! Więzień wypełza, dostaje znowu laską w głowę, znów wpada do dołu, znów wypełza… Długo, długo walczy, za długo. Esesmani przestają się śmiać, przestał bawić ich rozpaczliwy opór więźnia. Wreszcie wściekają się.

Jeden z ciosów jest straszny. Chwila szamotania w dole, bulgotanie kloaki i – cisza. Esesmani pochylają się nad dołem, spoglądają na siebie i obciągając mundury i poprawiając pasy, ruszają do wyjścia. Przebiegamy szybko za róg sąsiedniego bloku, widzimy, jak Niemcy wsiadają na rowery, odjeżdżają.

Przeczytaj też: „Najgorsze były Polki”. Szokujące wspomnienia z kobiecego baraku w obozie koncentracyjnym

Chłopcu dłuższą chwilę zabrało zrozumienie faktu, że właśnie był świadkiem zabójstwa. „Co to dla nich jeden więzień… Sam widziałeś, zabawa!” – skwitował Andrzej, jego kolega. Ale Bogdan długo nie potrafił przejść nad tym, czego był świadkiem, do porządku dziennego. „Żeby tak, jak tego, w gównach, do samego końca… Zrobić sobie z zabijania taką zabawę…” – można przeczytać jego komentarz na kartach Dzieciństwa w pasiakach.

Na szczęście Bogdanowi udało się przeżyć. Znalazł się w grupie więźniów, których ewakuowano z obozu i w morderczych warunkach przeprowadzono w głąb Rzeszy. Doczekał wyzwolenia – ale kiedy żołnierze radzieccy powiedzieli mu w końcu, że może wrócić do domu, po dziecku nie było już ani śladu.

Poznaj niezwykłe, poruszające świadectwo dziecięcej wrażliwości w zetknięciu z piekłem obozów koncentracyjnych

Polecamy

Bibliografia:

Bogdan Bartnikowski, Dzieciństwo w pasiakach, Prószyński Media 2019.

Ilustracja tytułowa: chłopcy, którym udało się przeżyć pobyt w Auschwitz, pokazują numery obozowe. Zdjęcie poglądowe (fot. Zoltan Kluger, domena publiczna).

Autor
Anna Winkler
4 komentarze
    • Masz rację te dzieci przeżyły piekło które zgotowali im Niemcy. Stracone dzieciństwo, trauma do końca życia,lęk. Moja babcia była też w obozie i straciła ojca i do dzisiaj wspomina że w tych czasach każde dziecko straciło dziecięce lata z powodu chęci zdobycia całego świata przez chorego psychicznie Adolfa Hitlera.Najsmutniejszy jest fakt że małe dzieci nawet takie co się urodziły poprzedniego dnia zabijano bez byle powodu. Po to aby zapewnić sobie zabawę z ludzkiego losu. A taka Greta Thunberg to osoba chora psychicznie której najwyższe jednostki światowe dało głos aby nie popłakała się bo rodzice mają ja w d… e. Co ona ma za utracone dzieciństwo skoro pływa sobie jachtami za pieniądze oczywiście zwykłego człowieka?

  • Dla mnie to jest potworne nie umiem zrozumieć jak człowiek człowiekowi może zadać taki ból. Ale też wiem że jest to walka o władzę i teraz tak samo jest człowiek jest wrogiem dla drugiego człowieka. Walka o władzę

  • Nie ma co porównywać tych sytuacji. Dzieci w czasach drugiej wojny walczyły jak mogły o swoje tu i teraz, kierował nimi instynkt przetrwania. Oczywiście, że zabrano im dzieciństwo, zezwierzęcono, upokorzono i skrzywdzono do końca życia. Całe życie próbowali się uporać z tym, co przeszli.

    Natomiast sugerowanie, że Greta jest chora psychicznie bez żadnej podstawy jest conajmniej niesmaczny. Zwłaszcza w jednej wypowiedzi ze stwierdzeniem, że Hitler również był. Raczej nie widzę tu podobieństwa…

    Jej dzieciństwo zostaje zabrane świadomością, że może nie mieć przyszłości. Że to, że teraz pozornie jest dobrze prowadzi do czegoś, czego nie da się odwrócić, a zapobiegnięcie temu jest praktycznie niemożliwe, bo nikt nie słucha naukowców. Beznadzieja tego położenia to to, że jest młoda, a każdy plan na przyszłość to tylko pobożne życzenie. Marzenia to domek z kart. Świadomość, że nie ma się realnego wpływu na to, by kolejne pokolenia mogły być spokojne o swoje istnienie… tak, to też zabiera dzieciństwo i młodość. Na inny sposób, niemniej – czy istnieje tylko jedna rzecz, która potrafi je zrujnować? Czy jej walka o lepsze życie dla nas wszystkich musi spotykać się z hejtem? Czujesz się tak zagrożony, żeby w ten sposób wypowiadać się o 16-latce?

Dołącz do dyskusji

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Wielka historia, czyli…

Niesamowite opowieści, unikalne ilustracje, niewiarygodne fakty. Codzienna dawka historii.

Dowiedz się więcej

Kamil Janicki

Historyk, pisarz i publicysta, redaktor naczelny WielkiejHISTORII. Autor książek takich, jak Damy polskiego imperium, Pierwsze damy II Rzeczpospolitej, Epoka milczenia czy Damy złotego wieku. Jego najnowsza pozycja to Damy przeklęte. Kobiety, które pogrzebały Polskę (2019).

Rafał Kuzak

Historyk, specjalista od dziejów przedwojennej Polski, mitów i przekłamań. Współautor książki „Wielka Księga Armii Krajowej”. Zastępca redaktora naczelnego WielkiejHISTORII. Zajmuje się również fotoedycją książek historycznych, przygotowywaniem indeksów i weryfikacją merytoryczną publikacji.

Anna Winkler

Doktor nauk społecznych, filozofka i politolożka. Zajmuje się przede wszystkim losami radykalizmu społecznego. Interesuje się historią najnowszą, historią rewolucji i historią miast, a także kobiecymi nurtami historii. Chętnie poznaje dzieje kultur pozaeuropejskich.

Aleksandra Zaprutko-Janicka

Historyczka i pisarka. Autorka książek poświęconych zaradności polskich kobiet w najtrudniejszych okresach naszych dziejów. W 2015 roku wydała „Okupację od kuchni”, a w 2017 – „Dwudziestolecie od kuchni”. Napisała też „Piękno bez konserwantów” (2016). Obecnie jest dziennikarką Interii.

Drodzy Czytelnicy! Nasza strona (jak niemal wszystkie inne) wykorzystuje pliki cookies i podobne technologie, między innymi po to, by dostosowywać treści reklamowe do zainteresowań i preferencji użytkowników. Aby to robić, potrzebujemy Waszej zgody.

Klikając przycisk "Przejdź do serwisu" lub zamykając to okno za pomocą przycisku "x" wyrażasz zgodę na przetwarzanie przez Ingens Media Sp. z o.o. oraz naszych zaufanych partnerów, twoich danych osobowych zapisanych w plikach cookies i innych podobnych technologiach w celu marketingowym, obejmującym w szczególności wyświetlanie spersonalizowanych reklam.

Zgoda nie jest obowiązkowa. Możesz też w dowolnym momencie ją cofnąć. Szczegóły dotyczące naszej polityki prywatności, zakresu zgód, a także wycofania i niewyrażenia zgody znajdziesz w naszej polityce prywatności. Tam też znajdziesz informacje na temat zasad przetwarzania danych oraz twoich uprawnień z tym związanych.

Poprzez korzystanie z serwisu bez zmieniania ustawień prywatności w twojej przeglądarce internetowej wyrażasz zgodę na przechowywanie w Twoim urządzeniu końcowym plików cookies i innych podobnych technologii służących do dopasowywania.