Noce poślubne Jagiellonów. Pierwszą, symboliczną, organizowano w katedrze. Druga zaczynała się przy świadkach

Strona główna » Nowożytność » Noce poślubne Jagiellonów. Pierwszą, symboliczną, organizowano w katedrze. Druga zaczynała się przy świadkach

Nowożytni królowie i królowe nie mieli prywatnego życia. Każdy moment ich dnia był elementem publicznego spektaklu rozgrywanego na oczach setek dworzan i służących. Nawet z pozoru najbardziej intymne chwile urastały do rangi wydarzeń publicznych. I akt fizycznego dopełnienia małżeństwa nie był pod tym względem żadnym wyjątkiem.

Noc poślubna to nie była prosta sprawa. Stanowiła element złożonego ceremoniału, rozciągniętego na kilka dni i przepełnionego symbolicznymi gestami. Przede wszystkim, wbrew nazwie, nie następowała wcale bezpośrednio po ślubie.


Reklama


Zbyt ciężka korona

Królewskie małżeństwa zawierano co do zasady w niedzielę, w krakowskiej katedrze na Wawelu. Ślub trwał niemal cały dzień. Powolna procesja, kwieciste przemówienia dostojników, wielogodzinne nabożeństwo i rytuał zaślubin. Źródła potwierdzają, że wszystko to stanowiło wycieńczającą mieszankę, którą trudno było przetrwać.

Przykładowo podczas ślubu Zygmunta Augusta z Elżbietą Habsburżanką w 1543 roku ojciec pana młodego, Zygmunt Stary, sam „kilka razy” podczas mszy proponował nowej synowej, by ta „zdjęła koronę, jeżeli jej nazbyt cięży a położyła ją na stronie”. Wiedział jak trudno tkwić dumnie w miejscu z ciężką metalową obręczą na skroniach.

Tak Jan Matejko wyobrażał sobie trzeci ślub Zygmunta Augusta (domena publiczna).
Tak Jan Matejko wyobrażał sobie trzeci ślub Zygmunta Augusta (domena publiczna).

Symboliczna noc poślubna… w katedrze

Po wyjściu z katedry następowała kolejna procesja, a wreszcie wycieńczeni państwo młodzi zasiadali do pierwszej uczty weselnej. Względnie skromnej i krótkiej, bo dzień ślubu miał być poświęcony przede wszystkim modlitwie.  Później szli spać – w osobnych komnatach. Zgodnie z obyczajem epoki nie do pomyślenia było, by nowa królowa tego samego dnia przyjmowała komunię świętą i oddawała swą cnotę mężowi.

Odbywała się tylko symboliczna noc poślubna – i to podczas mszy w katedrze. Na czas zaślubin przed ołtarzem rozkładano baldachim okrywający dwa purpurowe trony. Miejsce to w ceremoniale – spisanym przy okazji ślubu Zygmunta Starego i Barbary Zapolyi – określono mianem „komnaty ślubnej” (łac. thalamus).

Wielkie historie co kilka dni w twojej skrzynce! Wpisz swój adres e-mail, by otrzymywać newsletter. Najlepsze artykuły, żadnego spamu.

Miało reprezentować łoże małżeńskie i dawną tradycję zawierania ślubów w królewskiej sypialni. W takiej symbolicznej łożnicy nie mogło jednak dojść do żadnych intymnych zdarzeń. Na nie małżonkowie musieli poczekać do kolejnego dnia.

Spocona, wycieńczona, przejedzona

Nazajutrz, po porannej mszy świętej, nowożeńcy wreszcie mogli odetchnąć. Liturgia zamykała religijną część obchodów weselnych. Poniedziałek upływał na ucztach i tańcach, w których tradycyjnie brała udział także panna młoda.


Reklama


Wiadomo na przykład, że na swoim weselu bez opamiętania tańcowała Bona Sforza, wywołując powszechny zachwyt gracją i wyczuciem rytmu.

Gdy wreszcie zapadał zmrok, każda nowa królowa była spocona, wycieńczona i przejedzona. To ostatnie było właściwie stanem niemożliwym do uniknięcia. Całe trzy dni przed koronacją pannę młodą obowiązywał ścisły post. Najeść do syta mogła się dopiero w poniedziałek.

Bona Sforza na swoim weselu wykazała się dużymi talentami tanecznymi. Na ilustracji obraz Kazimierza Mireckiego Wprowadzenie muzyki włoskiej na dwór Zygmunta I przez Bonę (domena publiczna).
Bona Sforza na swoim weselu wykazała się dużymi talentami tanecznymi. Na ilustracji obraz Kazimierza Mireckiego Wprowadzenie muzyki włoskiej na dwór Zygmunta I przez Bonę (domena publiczna).

Nie było jednak żadnej okazji do odpoczynku. Prosto od stołu, lub z tanecznej sali, państwo młodzi przechodzili do królewskiej sypialni. I nie byli w żadnym razie sami. Noc poślubną razem z nimi rozpoczynał orszak złożony z najważniejszych zagranicznych gości i najwyżej postawionych dostojników państwowych.

Biskup krakowski odmawiał specjalną modlitwę i pokrapiał łożnicę wodą święconą. Następnie zebrani goście rozsiadali się na krzesłach ustawionych wokół łoża małżeńskiego. Młoda para siadała naprzeciwko nich, na posłaniu – królowa po jednej stronie, król po drugiej.


Reklama


Tuzin świadków i rubaszne wierszyki

W wąskim gronie zabawa toczyła się nadal. Lokaje wnosili do sypialni tace ze słodkościami i karafki z winem. Zebrani dostojnicy od modlitwy szybko przechodzili do rubasznych i niewybrednych komentarzy.

Była to właściwie jedyna okazja w życiu dworu, by zażartować z pożądliwej natury króla lub ze zbyt cnotliwego zachowania królowej. W dowolnych innych okolicznościach takie uwagi zakończyłyby się skandalem. Ale w noc poślubną było wolno niemal wszystko.

Erotyczną atmosferę często pogłębiały jeszcze specjalne konkursy poetyckie rozgrywane tego samego dnia. Przykładowo przed pierwszą nocą Bony i Zygmunta Starego niejaki Kasper Ursinus wygłosił poemat, w którym Mars oddawał się „miłosnej sielance” z Wenerą. Jakby tego było mało, w trakcie namiętnego stosunku bóg wojny wykrzykiwał rzekomo pochwały pod adresem polskiego monarchy.

Obowiązkowy epilog

Wreszcie goście wstawali z miejsc i opuszczali sypialnię, zostawiając małżonków samym sobie. 

Po nocy poślubnej następował jeszcze obowiązkowy epilog. Nazajutrz król wysyłał jednego ze swoich dworzan ze specjalnym darem dla małżonki. Mówiono, że prezent ten miał odzwierciedlać skalę jego satysfakcji z pierwszego zbliżenia.

W trakcie nocy poślubnej Bony i Zygmunta wygłaszano nawet sprośne wiersze (Jan Matejko/domena publiczna).
W trakcie nocy poślubnej Bony i Zygmunta wygłaszano nawet sprośne wiersze (Jan Matejko/domena publiczna).

Prawda była jednak inna. W świecie sztywnych, dworskich ceremoniałów niczego nie pozostawiano przypadkowi. Wartość Morgengabe („daru porannego”) była ustalana z wyprzedzeniem, zanim jeszcze monarcha zobaczył swą wybrankę na oczy.

Królowa przyjmowała więc z góry ustaloną kwotę, kłaniała się z wdzięcznością podskarbiemu, po czym ruszała prosto do katedry. Tak, by podczas „rytu oczyszczenia oblubienicy” zmyć z siebie duchowe ślady tego, co nastąpiło ostatniej nocy.

Przeczytaj również o tym jak mogła wyglądać noc poślubna Anny Jagiellonki i Stefana Batorego.


Reklama


****

O nocach poślubnych renesansowych królów i królowych pisałem szeroko w książce Damy złotego wieku. Jej nowa edycja ukaże się wkrótce nakładem Wydawnictwa Literackiego.

Bibliografia

  1. Urszula Borkowska, Dynastia Jagiellonów w Polsce, Wydawnictwo Naukowe PWN 2011.
  2. Urszula Borkowska, Pacta matrimonialia domu Jagiellonów [w:] Cursus mille annorum. Prace ofiarowane Profesorowi Eugeniuszowi Wiśniewskiemu, „Roczniki Humanistyczne”, t. 48, z. 2 (2000), s. 45-60.
  3. Władysław Pociecha, Królowa Bona 1494-1557. Czasy i ludzie odrodzenia, t. I-IV, Poznańskie Towarzystwo Przyjaciół Nauk 1949-1958.
  4. Aleksander Przeździecki, Jagiellonki polskie w XVI wieku. Obrazy rodziny i dworu Zygmunta I i Zygmunta Augusta królów polskich, t. I-V, Drukarnia Uniwersytetu Jagiellońskiego 1868-1878.
Autor
Kamil Janicki
Dołącz do dyskusji

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.


Reklama

Wielka historia, czyli…

Niesamowite opowieści, unikalne ilustracje, niewiarygodne fakty. Codzienna dawka historii.

Dowiedz się więcej

Kamil Janicki

Historyk, pisarz i publicysta, redaktor naczelny WielkiejHISTORII. Autor książek takich, jak Damy polskiego imperium, Pierwsze damy II Rzeczpospolitej, Epoka milczenia czy Damy złotego wieku. Jego najnowsza pozycja to Seryjni mordercy II RP (2020).

Rafał Kuzak

Historyk, specjalista od dziejów przedwojennej Polski, mitów i przekłamań. Współzałożyciel portalu WielkaHISTORIA.pl. Autor kilkuset artykułów popularnonaukowych. Współautor książek Przedwojenna Polska w liczbach oraz Wielka Księga Armii Krajowej. Zajmuje się również fotoedycją książek historycznych, przygotowywaniem indeksów i weryfikacją merytoryczną publikacji.

Aleksandra Zaprutko-Janicka

Historyczka i pisarka. Autorka książek poświęconych zaradności polskich kobiet w najtrudniejszych okresach naszych dziejów. W 2015 roku wydała „Okupację od kuchni”, a w 2017 – „Dwudziestolecie od kuchni”. Napisała też „Piękno bez konserwantów” (2016). Obecnie jest dziennikarką Interii.

Wielkie historie w twojej skrzynce

Zapisz się, by dostawać najciekawsze informacje z przeszłości. Najlepsze artykuły, żadnego spamu.

Drodzy Czytelnicy! Nasza strona (jak niemal wszystkie inne) wykorzystuje pliki cookies i podobne technologie, między innymi po to, by dostosowywać treści reklamowe do zainteresowań i preferencji użytkowników. Aby to robić, potrzebujemy Waszej zgody.

Klikając przycisk "Przejdź do serwisu" lub zamykając to okno za pomocą przycisku "x" wyrażasz zgodę na przetwarzanie przez Ingens Media Sp. z o.o. oraz naszych zaufanych partnerów, twoich danych osobowych zapisanych w plikach cookies i innych podobnych technologiach w celu marketingowym, obejmującym w szczególności wyświetlanie spersonalizowanych reklam.

Zgoda nie jest obowiązkowa. Możesz też w dowolnym momencie ją cofnąć. Szczegóły dotyczące naszej polityki prywatności, zakresu zgód, a także wycofania i niewyrażenia zgody znajdziesz w naszej polityce prywatności. Tam też znajdziesz informacje na temat zasad przetwarzania danych oraz twoich uprawnień z tym związanych.

Poprzez korzystanie z serwisu bez zmieniania ustawień prywatności w twojej przeglądarce internetowej wyrażasz zgodę na przechowywanie w Twoim urządzeniu końcowym plików cookies i innych podobnych technologii służących do dopasowywania.