Operacja "Barbarossa" a pogoda. To nie uderzenie zimy zatrzymało ofensywę Wehrmachtu w 1941 roku

To była oficjalna, propagandowa wersja rzeczywistości. Do dzisiaj powtarzają ją nawet historycy. Czy słusznie? Ile jest prawdy w twierdzeniach, że to uderzenie wyjątkowo srogiej zimy zahamowało ofensywę Wehrmachtu w 1941 roku i uniemożliwiło Niemcom zajęcie Moskwy?

W przemówieniu wygłoszonym 30 stycznia 1942 roku w berlińskim Pałacu Sportów Adolf Hitler grzmiał do zgromadzonych tłumów:


Reklama


To nie Rosjanie zmusili nas do przejścia do defensywy, ale mróz –38, –40, –41, a nawet – 45°C. Takiego mrozu nie wytrzymają żadne oddziały nieprzyzwyczajone do zimna.

Wcale nie było 40 stopni mrozu

Swoją tezę Führer powtarzał później wielokrotnie, co rusz potęgując siarczyste mrozy, które miały rzekomo dochodzić nawet do minus 50 stopni Celsjusza. Wersję tę z lubością podchwycili w swoich wspomnieniach także przedstawiciele niemieckiej generalicji, oficerowie oraz szeregowi żołnierze.

Nie da się ukryć, że zima 1941 roku była sroga jednak temperatury na pewno nie spadały do -40 czy -50 stopni (domena publiczna)
Nie da się ukryć, że zima 1941 roku była na froncie wschodnim sroga jednak temperatury na pewno nie spadały do -40 czy -50 stopni (domena publiczna)

Nie da się zaprzeczyć, że zima z przełomu 1941 i 1942 roku była – przynajmniej z perspektywy Niemców – sroga, choć nie tak bardzo jak utrzymywał dyktator.

Nie było wówczas ani czterdziesto- ani tym bardziej pięćdziesięciostopniowych mrozów. Jak piszą Lasha Otkhmezuri i Jean Lopez w książce Mity II wojny światowej. Część 2 analiza raportów pogodowych wykazuje, że:

4 grudnia średnia temperatura powietrza w Moskwie gwałtownie spadła z –6 do –15°C, a następnie 5, 6 i 7 grudnia do –23°C. Później podnosiła się aż do Bożego Narodzenia, po którym do 4 stycznia opadała, osiągając średnio –17°C.

Przeczytaj też: Na czele polskiego oddziału Armii Czerwonej stawił czoła Niemcom. Sowieci w zamian skazali go na śmierć

Po ośmiodniowej odwilży wróciły silne mrozy od –15°C do –30°, trwające przez trzy tygodnie. Od 8 lutego słupki termometrów szybko się podnosiły i tylko kilkakrotnie pokazały –10°C.

Temperatury te nie były też niczym nadzwyczajnym. Przykładowo rok wcześniej od połowy grudnia słupki rtęci pokazywały po minus 30 stopni Celsjusza. Mrozy zresztą dawały się solidnie we znaki nie tylko Niemcom.


Reklama


Żołnierze Armii Czerwonej marzli tak samo, jak ich przeciwnicy. I tak samo jak oni nie mieli odpowiedniego wyposażenia, bo wiele magazynów z odzieżą zimową wpadło w ręce wroga lub zostało zniszczonych w trakcie odwrotu. Rację mają więc Otkhmezuri i Lopez, pisząc że niskie temperatury znacznie utrudniały walkę, ale to nie one zdecydowały o porażce Wehrmachtu.

Morze błota zatrzymuje Wehrmacht

Jeżeli już szukać czynnika pogodowego, który miał największe znaczenie w trakcie operacji „Barbarossa”, to był nim nie mróz lecz deszcz. Od połowy października przez kolejne tygodnie padał on niemal nieustannie.

Błoto było jesienią 1941 roku prawdziwą zmorą dla Wehrmachtu (domena publiczna).

W kraju, gdzie utwardzonych dróg było jak na lekarstwo morze lepkiej mazi sprawiło, że niemieckie jednostki pancerne i zmotoryzowane straciły większość swoich atutów. Jak piszą Otkhmezuri i Lopez:

Prawie przez miesiąc drogi, szlaki i ścieżki były rozmiękczane przez jesienne deszcze, co powodowało, że przejazd stawał się błotnistym koszmarem.

Wielkie historie co kilka dni w twojej skrzynce! Wpisz swój adres e-mail, by otrzymywać newsletter. Najlepsze artykuły, żadnego spamu.

Do tego stopnia, że — o ironio losu — niemieccy generałowie marzyli o nadejściu wcześniejszych mrozów, które utwardziłyby drogi. „Na miłość boską, czternaście dni mrozu! I otoczymy Moskwę!”, stwierdził generał Hoepner, dowódca 4. Grupy Pancernej.

Opady hamowały natarcie, ale też nadwyrężały możliwości aprowizacyjne armii. Codziennością stały się problemy z dostawami.


Reklama


Rozciągnięte na setki kilometrów, niedrożne linie zaopatrzeniowe nie wystarczały, by przerzucić na front wszystkie niezbędne środki. Żołnierze często niedojadali, a pojazdy miały jedynie minimalne rezerwy paliwa. Warunki odbijały się na morale, a szybkie i łatwe zwycięstwo stawało się mrzonką…

Przeczytaj również o największym nalocie dywanowym na froncie wschodnim. Zginęło w nim co najmniej 40 tysięcy ludzi

Bibliografia

  • Mity II wojny światowej. Część 2, red. Lopez Jean, Wieviorka Olivier, Wydawnictwo Poznańskie 2019.
  • Nigel Askey. Operation Barbarossa: The Complete Organisational and Statistical Analysis, and Military Simulation, Lulu Press 2016.
  • Paul Carell, „Operacja Barbarossa”, Bellona 2008.
Autor
Rafał Kuzak
19 komentarzy
  • No ja właśnie interesuję się tematem drugiej wojny i zawsze dowiedziałem się z różnych źródeł że Niemcy przede wszystkim ponieśli klęskę na froncie wschodnim za sprawą bardzo niskich temperatur które nadeszły bardzo krótko po rozpoczęciu operacji Barbarossa. Rzekomo odmawiał posłuszeństwa pojazdy pancerne które miały problemy z uruchomieniem silników w niskich temperaturach a Niemieccy żołnierze nie mieli kompletnie przystosowanych mundurów do tak drogiej zimy w przeciwieństwie do armii czerwonej w zwykłych kufajkach dających o wiele większe szanse na przetrwanie podczas piaszczystych mrozów.

    • No to także racja bo mundury niemieckie Hugo bossa średnio zdawały egzamin w takich warunkach
      Ale myślę że to także efekt upory wojsk radzieckich które po wprowadzeniu rezerw i przysłowiowym ogarnięciu się dawały radę dłużej odpierać ataki niemieckie
      Taką moja opinia

      • Jak to „dawanie rady” wyglądało w praktyce, opowiadał mi pewien człowiek, mieszkający od lat 50-tych w sąsiedniej wiosce, który po zajęciu Kresów przez bolszewików został zesłany do Kazachstanu, a w 1941 przymusowo wcielony do Armii Czerwonej. Przeszedł ze swoją dywizją od przedmieść Moskwy aż do Berlina i był jednym z kilku jej żołnierzy, obok dowódcy pułku i oficera politycznego, którzy ten szlak bojowy, przy stratach przekraczających 5 tysięcy ( !!!) % przeżyli. Dywizja ponosiła ogromne straty w obronie, a większość z tych strat nie była ofiarami Niemców, lecz enkawudzistów ze specjalnego batalionu egzekucyjnego , towarzyszącego każdej frontowej dywizji, mordującego tych, którzy się wycofywali lub chcieli się poddać. O wiele cięższe straty dywizja ponosiła podczas ataku, który niemal zawsze miał podobny przebieg. dzień przed atakiem żołnierze nie dostawali jedzenia, ale alkoholu im nie skąpiono. Później przed żołnierzami stawał politruk i zaczynał tą samą przemowę :” Tam przed wami Niemcy gotują żarcie. Jesteście głodni, jeśli chcecie żreć, musicie tam iść, zabić Niemców i zabrać im kuchnię. Jak nie dacie rady – zdechniecie z głodu i nikt po was nie zapłacze. Liudiej u nas mnogo”. Tak „zmotywowani” i „pokrzepieni” kolejną porcją samogonu, ruszali do ataku, który przynosił ogromne straty. najmniej żołnierzy jednak padało z rąk Niemców, większość ginęła od ognia własnej artylerii, która po rozpoczęciu natarcia strzelała , ale nie do Niemców, lecz tuż za przesuwającym się frontem własnych jednostek. Jeśli natarcie nie posuwało się zgodnie z przewidywaniami dowództwa, lub się załamywało, własna artyleria rozwalała sowieckich żołnierzy. Była to dodatkowa „motywacja” do ataku, w wyniku której oddziały egzekucyjne NKWD nie miały zbyt wiele do roboty, ograniczając się do dobijania ciężej rannych , których ” nie opłaciło się” leczyć. Odnośnie Hugo Bossa, to nie projektował on, ani tym bardziej nie produkował mundurów Wehrmachtu, lecz słynne wyjściowe czarne mundury SS, w których nikt na żadnym froncie udziału w walce nie brał.

  • Przede wszystkim Niemcy ponieśli klęskę już w momencie, gdy zaatakowali ZSRS. Niemieccy sztabowcy byli zgodni co do tego, że III Rzesza będzie mogła zaatakować sowietów i mieć szansę na zwycięstwo nie wcześniej, niż w 1945. Rzecz w tym, że Niemcy nie mogli tak długo czekać. Już przygotowując się do inwazji na zachód Europy Hitler zdawał sobie sprawę, że jego sojusz i współpraca ze Stalinem nie potrwają zbyt długo. Upewniła go co do tego wizyta Mołotowa w Berlinie. Stalin jako sojusznik, wysuwał niczym nie uzasadnione żądania terytorialne, o których nawet nie myślał , gdy podpisywano zbrodniczy pakt Ribbentrop – Mołotow. Żądał przyznania Rosji całego akwenu Bałtyku , aż po cieśniny duńskie, całej Rumunii z jej złożami ropy, a także części Bułgarii i kontroli nad cieśniną Bosfor. Odcięło by to III Rzeszę od dostaw szwedzkich rud stali, wolframu , węgla i aluminium, a także od rumuńskiej ropy i całkowicie by uzależniło Niemcy od kaprysów i woli Stalina. Te żądania równały się praktycznie wypowiedzeniu wojny, do której Niemcy absolutnie nie były gotowe, dlatego Hitler starał się lawirować i zwodził Stalina, jak długo mógł. Putin od jakiegoś czasu stara się wmówić opinii publicznej, że Stalin był jedynym liczącym się europejskim przywódcą, który nie skompromitował się, w przeciwieństwie do przywódców Zachodu , osobistym kontaktem z Hitlerem. Stawiając takie bezczelne, równoznaczne z wypowiedzeniem wojny, żądania wobec jak by nie było sojusznika, liczył się z tym, że już by z Berlina nie wrócił, dlatego wysłał tam Mołotowa. Wizyta Mołotowa przekonała Hitlera, że ZSRS przygotowuje się do ataku na III Rzeszę i kwestią czasu stało się, kto zaatakuje pierwszy. Stalin nie spodziewał się, że Hitler zaatakuje tak szybko, sam planował to zrobić dopiero kilka miesięcy później i nie spodziewał się, że Niemcy go uprzedzą.

    • słyszałem wielokrotnie o tym rzekomym szykowanym ataku ZSRR na 3. Rzeszę ale nigdy nigdy nie znaleziono dowodów na jego przygotowania. skoro Niemcy wykorzystali propagandowo zbrodnię katyńską to dlaczego nie ujawnili zdobytych planów/zeznań/przygotowań Ruskich do inwazji na zachód?
      czystka w Armi Radzieckiej i łomot od Finów w 1939/40r. pokazał słabość ZSRR, więc Stalin czekał aż się imperialiści z nazistami wykończą.

      • Na ten temat było wiele artykułów , powstało co najmniej kilka książek. Potwierdzają to historycy i co ciekawe – głównie rosyjscy, choć nie ci powiązani z rządem, a niezależni, często za ujawnianie prawdy prześladowani. Teza „niech się imperialiści z nazistami wykończą” jest autorstwa samego Stalina, to on wpadł na pomysł sfinansowania i wspierania nazistów w drodze do władzy z Niemczech, oraz napuszczenia ich na sąsiadów. Stalin nigdy nie zrezygnował ze starej koncepcji Lenina i Tuchaczewskiego, nakazującej bolszewikom wykorzystać zamieszanie w Europie, by w odpowiednim momencie na osłabiony Zachód uderzyć  i spełnić marzenie wodza rewolucji -” Rosija aż po Gibraltar”. Naiwny i wierzący w sojusznicze zapewnienia Stalina Hitler, nie dorastający koledze dyktatorowi do pięt pod względem podłości, bezduszności, cynizmu i żądzy krwi, aż do 1940 spełniał wszelkie jego przewidywania. Dopiero wizyta Mołotowa w Berlinie przekonała Hitlera o prawdziwych intencjach Stalina i wymusiła jego decyzję o ataku na dotychczasowego sojusznika. Niepodważalnym dowodem na to, że Stalin zamierzał zaatakować III Rzeszę, jest absolutny brak jakiejkolwiek sowieckiej infrastruktury obronnej na odcinku kilkudziesięciu kilometrów od linii demarkacyjnej, stanowiącej granicę między sowieckimi i niemieckimi zdobyczami terytorialnymi. Żadnych zasieków, rowów, transzei – kompletnie nic, za to, w przeciwieństwie do dalszych terytoriów sowieckich, dość dobrze utrzymane drogi, linie kolejowe, przeprawy i mosty, umożliwiające błyskawiczne przerzucanie dużych formacji wojskowych i sprzętu,tak spektakularnie wykorzystane przez Niemców na początku operacji Barbarossa. Dowodzi to, że sowieci przygotowywali ofensywę, nie myślą c w ogóle o obronie. Także usytuowanie lotnisk i rozlokowanie jednostek sowieckich, dobitnie dowodzi, że Stalin szykował się do ofensywy. te wszystkie czynniki sprawiły, że Niemcy na początku ofensywy odnieśli tak spektakularne, nie spodziewane nawet dla nich samych sukcesy. najmniej kilka tygodni trwało przegrupowanie dziesiątkowanych nieustannie i cofających się rosyjskich jednostek z nieskutecznego w tej sytuacji trybu ofensywnego na obronę , oraz jej umocnienie na tyle, by osłabić tempo niemieckiego natarcia. Jego powstrzymanie umożliwiły dopiero jesienne roztopy, ponieważ Armia Czerwona, przez czystki Stalina z lat poprzednich praktycznie pozbawiona dowództwa, przed końcem 1941 zatrzymać Niemców nie była w stanie. Te kilka miesięcy krwawych klęsk uzmysłowiło Stalinowi, że po wymordowaniu wojskowych elit, namaszczeni przez niego na dowódców mierni, ale absolutnie wierni i posłuszni generałowie – weterani wojny domowej i polsko-bolszewickiej, konkurencji z niemieckimi strategami nie wytrzymują. W tej sytuacji Stalin musiał postawić na młodszych, wykształconych przez niemieckich sztabowców na mocy traktatu z Rapallo dowódców, takich jak Żukow, Koniew, Rokossowski. Oni znali niemiecką strategię wojenną i potrafili sobie, nawet w siermiężnych bolszewickich warunkach, jakoś poradzić. Na pewno motywowała ich też wizja okrutnej śmierci z rąk NKWD w razie niepowodzenia.

  • Wydaje mi się, że bardziej wiarygodne są informacje z pierwszej ręki, czyli w tym przypadku ze strony żołnierzy Wehrmachtu, a wy droga redakcjo, wierzycie w jakąś propagandę. Skąd autorzy tej książki mogli wiedzieć, jaka była wówczas pogoda, skoro ich tam nie było!

  • Skoro było tak ciepło to dlaczego Wołga zamarzła i jeszcze jedno czy Rosja zwyciężyłaby gdyby nie dostała sprzętu i innego wsparcia od USA

  • Hitler wyprzedził Stalina o dosłownie o dwa tygodnie. Inaczej byśmy mówili po rosyjsku. O ile byśmy żyli. A nie mrozy ani błoto nie zatrzymało niemiecką ofensywę tylko głupota niemieckich generałów.

  • Nie tyle głupota, co ich niemożność sprzeciwienia się Hitlerowi, który właśnie w momencie ataku na ZSRS odebrał dowództwo sztabowi generalnemu i ogłosił się naczelnym wodzem. O geniuszu Hitlera przekonani byli co najwyżej najbardziej fanatyczni naziści, a i to jedynie w początkowej fazie wojny. Po Kursku jedynie najbardziej ograniczeni i fanatyczni spośród nich wierzyli, że III Rzesza zdoła wojnę wygrać. Idiotyczna decyzja Hitlera, nakazująca przerwanie walki w decydującym momencie, gdy wykrwawione i ponoszące ciężkie straty niemieckie dywizje pancerne praktycznie pokonały sowietów i mogły po przegrupowaniu przeć dalej, była początkiem końca wojny. zamiast kontynuować skuteczną strategię Mansteina i dobić znaczną część sowieckiej armii pod Kurskiem, na wieść o sytuacji we Włoszech Hitler rozkazał przerwać natarcie i wycofać się, niwecząc wysiłek i poświęcenie setek tysięcy żołnierzy. Wehrmacht nigdy już tego tragicznego błędu nie zdołał odrobić. Wielu uważa, że przełomowym momentem, decydującym o klęsce III Rzeszy był Stalingrad, ale tak naprawdę Stalingrad był tylko pierwszym znaczącym błędem strategicznym, natomiast sprawę przypieczętował Kursk, gdzie Hitler oddał sowietom pole po praktycznie zwycięskiej bitwie.

  • dzień dobry – odnosząc się do powyższych wypowiedzi oraz samego artykułu chciałby wyrazić swoje zdanie. Tuchaczewski – nieuk i nieudacznik. Przyczynił się do klęski – na całe szczęście 🙂 – w 1920 r. Potem plutł farmazony na temat rozwoju sowieckich wojsk pancernych tak jakby był niedouczonym przedszkolakiem. Zero zrozumienia problemu i fantazje. Żukow – morderca i złodziej. Sporo jest opracowań na ten temat. Zimno vs błotko – zgodzę się z artykułem – błotko dało wermachtowi mocno w kość. A braki w wyposażeniu niemców w ciepłą odzież, odpowiednie paliwo czy smary wyszło troszkę później. Hugo Boss – tak jak zauważył przedmówca zaprojektował mundury ss. Także dla sa oraz hitlerjugend. No a teraz najważniejsze – sowiety ZAWSZE w swojej doktrynie miały wprowadzenie komunizmu w całej Europie , Azji itd. tzw. „światowy komunizm”. Nie rozwodząc się polecam artykuły związane z leninem, trockim i zinowiewem. To czy oni zaatakują było tylko kwestią czasu. Myślę, że stalin planował atak na Europę właśnie w 1941 r. Hitler wyprzedził tylko ten atak. Polecam lekturę Suworowa – można to traktować jako fantazje polityczne ale gościu przytacza całkiem sensowne argumenty. I jeszcze mały drobiazg. Przed atakiem niemieckim w czerwcu 41 r. wywiad sowiecki nie odnotował zakupów przez wermacht np. kożuchów czy wełnianych skarpet. Czyżby niemcy byli aż tak durni by przewidywali , że kraj o powierzchni ok. 22 mln km2 można zająć w ciągu 6 miesięcy ????? Pozdrawiam wszystkich

  • Tuchaczewski wcale takim durniem nie był, operacja warszawska pod względem strategicznym zaplanowana i przeprowadzona była idealnie, zawinił jak zwykle „czynnik ludzki” – Stalin ignorował i sabotował rozkazy dowództwa, bo chciał „zabłysnąć” i wbrew wytycznym, nakazującym mu blokować Warszawę, postanowił samodzielnie zdobyć Lwów i zyskać sławę zwycięskiego dowódcy. Dzięki temu między atakującymi armiami sowieckimi powstała luka, którą wykorzystało polskie dowództwo i jedynie dzięki temu kontrofensywa się powiodła. Gdyby nie głupota Stalina, nic nie było by w stanie powstrzymać bolszewików i w ciągu kilu miesięcy zajęli by całe Niemcy, a kto wie, czy w ciągu następnych kilku nie podbili by całej Europy. Rozżalony Tuchaczewski poskarżył się naczelnemu wodzowi bolszewików – trockiemu, a ten rozkazał Stalina aresztować za sabotaż i zdradę i natychmiast rozstrzelać. Życie Stalinowi uratował Lenin, mający słabość do brutalnego gruzińskiego bandyty. Karę śmierci zamienił mu na odwołanie z frontu i pozbawienie dowództwa. Mściwy Gruzin nigdy tego upokorzenia nie zapomniał, dlatego gdy tylko zdobył władzę, postanowił zlikwidować Trockiego, Tuchaczewskiego i wszystkich dowódców z frontu polskiego. Oszczędził jedynie Budionnego, który był od zawsze wiernym wielbicielem Stalina, tak mało inteligentnym i pozbawionym ambicji, że nie stanowił dla dyktatora żadnego zagrożenia. Rzekome „brednie” Tuchaczewskiego odnośnie broni pancernej sprawiły, że sowieci pod względem ilości posiadanych czołgów były pierwszą armią świata. W 1839 rzucili przeciw Polsce kilkakrotnie więc ej czołgów, niż w ogóle posiadał ich Wehrmacht, a była to tylko niewielka część posiadanych przez Armię Czerwoną czołgów. W 1941 sowieci samych czołgów pływających , jakich nie miała żadna inna armia świata, posiadali 4 tysiące, Było to o wiele więcej czołgów, niż ( gdyby nie liczyć Niemców) miały wszystkie armie na świecie. Ten niesamowity rozwój sowieckiej broni pancernej, to zasługa Tuchaczewskiego. Sowieci, jako pierwsza armia świata, mieli też wojska powietrzno-desantowe i także zawdzięczali to Tuchaczewskiemu. Niemcy wojska tego rodzaju skopiowali od sowietów i z powodzeniem wykorzystali podczas inwazji na Zachodzie, m.in. w Belgii, gdzie komandosi generała Luftwaffe Kurta Studenta bez problemu zdobyli rzekomo niemożliwą do zdobycia twierdzę Eben Emal. Odnośnie operacji Barbarossa i przygotowań do niej, Hitler absolutnie nie zamierzał zdobywać całego ZSRS. Planował jedynie zając europejską część, a niedobitki sowietów zepchnąć za Ural. Jego plan zakładał, że azjatycką część „sojuza” zajmą Japończycy, którzy dla rosyjskiej ludności mieli zorganizować rezerwaty, takie jak wcześniej dla Indian zorganizowali Amerykanie. ” Będą naszym rynkiem zbytu i źródłem siły roboczej, naszymi Indianami” – tak mówił Hitler o Rosjanach w rozmowie z von Papenem w 1941. Siła oporu sowietów bardzo go zaskoczyła, bo rzeczywiście planował zająć całą europejską część ZSRS do listopada.

  • Dodam więcej , że błoto owszem opóźniło natarcie na Moskwę i oddziały niemieckie nie mogły uderzyć wcześniej a mróz był dodatkiem do poniesienia klęski . Niemcy pokonało błoto , mróz ,duża przestrzeń operacyjna , a na koniec determinacja sowietów .

Dołącz do dyskusji

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.


Reklama

Wielka historia, czyli…

Niesamowite opowieści, unikalne ilustracje, niewiarygodne fakty. Codzienna dawka historii.

Dowiedz się więcej

Kamil Janicki

Historyk, pisarz i publicysta, redaktor naczelny WielkiejHISTORII. Autor książek takich, jak Damy polskiego imperium, Pierwsze damy II Rzeczpospolitej, Epoka milczenia czy Damy złotego wieku. Jego najnowsza pozycja to Damy przeklęte. Kobiety, które pogrzebały Polskę (2019).

Rafał Kuzak

Historyk, specjalista od dziejów przedwojennej Polski, mitów i przekłamań. Współzałożyciel portalu WielkaHISTORIA.pl. Autor kilkuset artykułów popularnonaukowych. Współautor książek Przedwojenna Polska w liczbach oraz Wielka Księga Armii Krajowej. Zajmuje się również fotoedycją książek historycznych, przygotowywaniem indeksów i weryfikacją merytoryczną publikacji.

Aleksandra Zaprutko-Janicka

Historyczka i pisarka. Autorka książek poświęconych zaradności polskich kobiet w najtrudniejszych okresach naszych dziejów. W 2015 roku wydała „Okupację od kuchni”, a w 2017 – „Dwudziestolecie od kuchni”. Napisała też „Piękno bez konserwantów” (2016). Obecnie jest dziennikarką Interii.

Wielkie historie w twojej skrzynce

Zapisz się, by dostawać najciekawsze informacje z przeszłości. Najlepsze artykuły, żadnego spamu.

Drodzy Czytelnicy! Nasza strona (jak niemal wszystkie inne) wykorzystuje pliki cookies i podobne technologie, między innymi po to, by dostosowywać treści reklamowe do zainteresowań i preferencji użytkowników. Aby to robić, potrzebujemy Waszej zgody.

Klikając przycisk "Przejdź do serwisu" lub zamykając to okno za pomocą przycisku "x" wyrażasz zgodę na przetwarzanie przez Ingens Media Sp. z o.o. oraz naszych zaufanych partnerów, twoich danych osobowych zapisanych w plikach cookies i innych podobnych technologiach w celu marketingowym, obejmującym w szczególności wyświetlanie spersonalizowanych reklam.

Zgoda nie jest obowiązkowa. Możesz też w dowolnym momencie ją cofnąć. Szczegóły dotyczące naszej polityki prywatności, zakresu zgód, a także wycofania i niewyrażenia zgody znajdziesz w naszej polityce prywatności. Tam też znajdziesz informacje na temat zasad przetwarzania danych oraz twoich uprawnień z tym związanych.

Poprzez korzystanie z serwisu bez zmieniania ustawień prywatności w twojej przeglądarce internetowej wyrażasz zgodę na przechowywanie w Twoim urządzeniu końcowym plików cookies i innych podobnych technologii służących do dopasowywania.