Prześladowania komunistów i lewicowców w III Rzeszy. Hitler zapowiadał, że "każdy zostanie zastrzelony"

Strona główna » Międzywojnie » Prześladowania komunistów i lewicowców w III Rzeszy. Hitler zapowiadał, że "każdy zostanie zastrzelony"

Natychmiast po przejęciu władzy w Niemczech Adolf Hitler rozpętał nagonkę na obywateli własnego państwa. Pierwsze ataki spadły na komunistów. To ich kanclerz uznał winnymi wywołania pożaru Reichstagu w lutym 1933 roku.

O podpalenie Reichstagu oskarżono Marinusa van der Lubbe, holenderskiego komunistę związanego z różnymi ugrupowaniami lewicowymi. Został on uznany za winnego i stracony, jednak w roku 2008 wyrok unieważniono. Powodem były względy formalne – niemiecki kodeks karny nie przewidywał w tamtym czasie kary śmierci za podpalenie, w wyniku którego nikt nie zginął.


Reklama


Wątpliwości co do winnego

Przez lata sądzono, że pożar wzniecili w rzeczywistości zwolennicy samego Hitlera. Jak pisze Frank McDonough w książce Czas Hitlera. Triumf 1933-1939:

Pracujący w Niemczech zagraniczni korespondenci oraz dyplomaci podejrzewali, że za pożarem Reichstagu stali naziści. Mimo wszystko był to idealny pretekst do zniszczenia komunistów i dogodne usprawiedliwienie dla położenia kresu rządom demokratycznym.

Płonący Reichstag (domena publiczna).
Płonący Reichstag (domena publiczna).

W wywiadzie udzielonym Seftonowi Delmerowi z brytyjskiego „Daily Express” Hitler odrzucił jednak sugestię, iż pożar był posunięciem obliczonym na to, by dać nazistom pretekst do zmiażdżenia komunizmu. Zapewniał, że NSDAP nie miała z tym nic wspólnego.

Ian Kershaw w swojej monumentalnej biografii brunatnego dyktatora stwierdził, że skazano właściwego sprawcę. Za podłożenie ognia bezpośrednio odpowiedzialny był van der Lubbe. Nie ma natomiast pewności co do tego, kto stał za jego czynami.

Jasne są natomiast skutki tego przestępstwa. Hitler użył ataku na parlament, by zniszczyć komunistów oraz niemiecką demokrację. McDonough przywołuje słowa kanclerza Niemiec wypowiedziane zaraz po wydarzeniu, które nie pozostawiają złudzeń:

Teraz nie ma litości (…). Każdy funkcjonariusz komunistyczny zostanie zastrzelony, gdziekolwiek go znajdziemy. Komunistyczni posłowie muszą być powieszeni jeszcze tej nocy. Wsadzić do więzienia wszystkich, którzy mają związek z komunistami.


Reklama


Skala aresztowań

Zemsta na lewicy przybrała gwałtowny, pełen przemocy charakter. Jak czytamy dalej w książce Czas Hitlera. Triumf 1933-1939:

W Lipsku 474 osoby zostały umieszczone w „areszcie ochronnym”, co było ulubionym eufemizmem nazistów na uwięzienie bez procesu. Do kwietnia w samych tylko Zagłębiu Ruhry i Nadrenii SA oraz policja aresztowały 8 tysięcy funkcjonariuszy partii komunistycznej.

Artykuł stanowi fragment książki Franka McDonougha pt. Czas Hitlera. Triumf 1933-1939 (Rebis 2020).
Artykuł stanowi fragment książki Franka McDonougha pt. Czas Hitlera. Triumf 1933-1939 (Rebis 2020).

W Bawarii uwięziono 3 tysiące osób. W następnym roku przez tak zwane dzikie obozy koncentracyjne, utworzone w większych miastach, przewinęło się ponad 100 tysięcy „więźniów politycznych”. Szacowano, iż w pierwszych miesiącach rządów Hitlera w samym Berlinie SA prowadziło ponad 240 takich obozów.

W obozach przeznaczonych dla więźniów prewencyjnych panowały tragiczne warunki. Zakładano je w przypadkowych, niedostosowanych miejscach, w tym między innymi magazynach i fabrykach.


Reklama


Racje żywnościowe były głodowe, a więźniowie często nie mieli też dostępu do bieżącej wody, czy rzeczy tak podstawowych, jak łóżka. Najgorsza była jednak przemoc fizyczna, prowadząca niejednokrotnie do śmierci uwięzionych.

Kary w Dachau

Początkowo rolą nazistowskich obozów koncentracyjnych nie była zagłada na masową skalę, a właśnie odseparowanie od społeczeństwa i pognębienie działaczy komunistycznych oraz socjaldemokratów. Wszystko to oficjalnie w celu „ochrony” narodu niemieckiego przed wrogiem. Faktycznie zaś – by usunąć konkurentów i zastraszyć tych, którzy wciąż ośmielali się posiadać własne zdanie…

Więźniowie KL Dachau na zdjęciu z 1938 roku (Bundesarchiv/CC-BY-SA 3.0).
Więźniowie KL Dachau na zdjęciu z 1938 roku (Bundesarchiv/CC-BY-SA 3.0).

Miejscem, do którego więźniowie polityczni zaczęli trafiać już wiosną 1933 roku był obóz w Dachau (założony w dawnej fabryce amunicji i prochu). Niemal od początku obowiązywały tam reguły, dopuszczające między innymi wykonywanie kar śmierci na osadzonych.

Wśród „lżejszych” sankcji znajdowały się chłosta, głodzenie, zmuszanie do pracy ponad siły czy stójka. Ta ostatnia polegała na wielogodzinnym staniu na dworze, niezależnie od warunków pogodowych. Mogła prowadzić do wycieńczenia, a w skrajnych przypadkach, jeśli trwała zbyt długo, nawet do śmierci. Same egzekucje były wykonywane przez zastrzelenie lub powieszenie i często miały charakter zbiorowy.

Wielkie historie co kilka dni w twojej skrzynce! Wpisz swój adres e-mail, by otrzymywać newsletter. Najlepsze artykuły, żadnego spamu.

Koszmarne przesłuchania

By odcierpieć swoje, nie trzeba było wcale trafić do obozu. Wystarczyło aresztowanie przez Gestapo i męki, które miały miejsce później. Richard J. Evans opisuje taki przypadek w swojej książce Trzecia Rzesza u Władzy. Marynarza-komunistę, Richarda Krebsa, aresztowano w Hamburgu w roku 1933. Jego przewinieniem było działanie w roli tajnego kuriera.

Został uwięziony na całe tygodnie, w trakcie których był systematycznie katowany. Między innymi złamano mu kciuk, po czym nie otrzymał fachowej pomocy – palec jedynie owinięto bandażem. Nie miał także żadnego kontaktu ze światem zewnętrznym. Nie mógł porozumieć się z bliskimi ani prosić o pomoc prawnika.


Reklama


W przerwach między przesłuchaniami przebywał w nieludzkich warunkach. Był zamknięty w małej celi, w której przykuto go łańcuchem do pryczy. O takich luksusach, jak umycie się, mógł jedynie marzyć.

Jak pisze Evans, plecy przesłuchiwanego zmieniły się wkrótce w krwawą miazgę, a jego nerki uległy uszkodzeniu. Stracił też słuch w jednym uchu. Mimo wielkiego bólu, w trakcie przesłuchań Krebs nikogo nie wydał. By uratować swoją żonę i synka, zdecydował się ostatecznie działać jako podwójny agent.

Nazistowscy oprawcy nie mieli litości dla swoich przeciwników politycznych. Na zdjęciu SS-mani z Dachau. 1933 rok (Bundesarchiv/Friedrich Franz Bauer/CC-BY-SA 3.0).
Nazistowscy oprawcy nie mieli litości dla swoich przeciwników politycznych. Na zdjęciu SS-mani z Dachau. 1933 rok (Bundesarchiv/Friedrich Franz Bauer/CC-BY-SA 3.0).

Komunistów torturowano uciekając się do bardzo wymyślnych metod. W źródłach możemy znaleźć informację o tym, że zmuszano ich między innymi do jedzenia starych skarpet.

Z miejsc, w których byli przetrzymywani, dochodziły straszliwe krzyki – zatrzymanych katowano między innymi przy użyciu stalowych prętów. O brutalności oprawców najlepiej świadczy to, że gdy czasami pobite osoby w końcu trafiały pod opiekę lekarską, nie można ich było nawet rozpoznać.


Reklama


Rola Trybunału Ludowego…

Organem, który pozwalał nazistom rozprawiać się z komunistami, był powołany w kwietniu 1934 roku Trybunał Ludowy. Dzięki niemu Hitler mógł wyłączyć sprawy związane z działaniem lewicy spod kompetencji Sądu Najwyższego i przyspieszyć wyroki w sprawach politycznych.

Sfingowane rozprawy przeprowadzano bez poszanowania jakichkolwiek zasad. O tym, że Trybunał był narzędziem, którego działanie wymierzone było głównie w lewicowców, świadczą twarde dane. Wśród 3 400 osób skazanych przez ten organ, zdecydowaną większość stanowili komuniści i socjaldemokraci.

Kara śmierci została przywrócona w Niemczech już w roku 1930, ale dopiero od momentu dojścia do władzy Hitlera stała się ona narzędziem walki z przeciwnikami politycznymi, głównie komunistami. Karę wykonywano poprzez zgilotynowanie.

Dekapitacje szeroko nagłaśniano w mediach, by zniechęcić pozostałe osoby o lewicowych poglądach do dalszych działań. Lęk budziło to, że najwyższy wymiar kary mógł zostać wymierzony za tak błahe działania jak kolportaż zakazanych ulotek, czy nawet… żartowanie z panującego reżimu.

Hitler nie zamierzał zgadzać się na ślub siostry Jekeliusem (A.L. Tarter, CC BY-SA 4.0).
Na karę śmierci można było zostać skazanym nawet za żarty z Hitlera (A.L. Tarter/CC BY-SA 4.0).

… i zwykłych ludzi

Jak władza dowiadywała się o tym, że ktoś ośmielił się dowcipkować z wąsów Adolfa Hitlera, albo co gorsza wypowiedzieć na głos swoją opinię o nowych porządkach? Obywatele niemieccy szybko weszli w rolę denuncjatorów. Znamienny jest tutaj krążący w latach 30. żart, który mówił, że w przyszłości w Niemczech zęby będzie się wyrywało przez nos, bo nie będzie już można otworzyć ust.

Hitler odniósł sukces – obywatele donosili na pobratymców, w dużym stopniu wyręczali w pracy gestapowców. Zastraszanie też odniosło zamierzony skutek. Grono przeciwników reżimu topniało w oczach…


Reklama


Przeczytaj również o tym czy po dojściu Hitlera o władzy przeciętnym Niemcom naprawdę żyło się lepiej

Wzlot i upadek III Rzeszy. Tom I

Bibliografia

  1. Richard J. Evans, Trzecia Rzesza u władzy, Wydawnictwo Napoleon V 2017.
  2. Ian Kershaw, Hitler, T.1, (1889-1936): Hybris, Dom Wydawniczy Rebis 2013.
  3. Frank McDonough, Czas Hitlera. Triumf 1933-1939, Dom Wydawniczy Rebis 2020.

Ilustracja tytułowa: Więźniowie Dachau opuszczają obóz. Zdjęcie propagandowe z grudnia 1933 roku (Bundesarchiv/CC-BY-SA).

Autor
Zuzanna Pęksa
4 komentarze

 

Dołącz do dyskusji

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.


Reklama

Wielka historia, czyli…

Niesamowite opowieści, unikalne ilustracje, niewiarygodne fakty. Codzienna dawka historii.

Dowiedz się więcej

Kamil Janicki

Historyk, pisarz i publicysta, redaktor naczelny WielkiejHISTORII. Autor książek takich, jak Damy polskiego imperium, Pierwsze damy II Rzeczpospolitej, Epoka milczenia czy Damy złotego wieku. Jego najnowsza pozycja to Seryjni mordercy II RP (2020).

Rafał Kuzak

Historyk, specjalista od dziejów przedwojennej Polski, mitów i przekłamań. Współzałożyciel portalu WielkaHISTORIA.pl. Autor kilkuset artykułów popularnonaukowych. Współautor książek Przedwojenna Polska w liczbach oraz Wielka Księga Armii Krajowej. Zajmuje się również fotoedycją książek historycznych, przygotowywaniem indeksów i weryfikacją merytoryczną publikacji.

Aleksandra Zaprutko-Janicka

Historyczka i pisarka. Autorka książek poświęconych zaradności polskich kobiet w najtrudniejszych okresach naszych dziejów. W 2015 roku wydała „Okupację od kuchni”, a w 2017 – „Dwudziestolecie od kuchni”. Napisała też „Piękno bez konserwantów” (2016). Obecnie jest dziennikarką Interii.

Wielkie historie w twojej skrzynce

Zapisz się, by dostawać najciekawsze informacje z przeszłości. Najlepsze artykuły, żadnego spamu.

Drodzy Czytelnicy! Nasza strona (jak niemal wszystkie inne) wykorzystuje pliki cookies i podobne technologie, między innymi po to, by dostosowywać treści reklamowe do zainteresowań i preferencji użytkowników. Aby to robić, potrzebujemy Waszej zgody.

Klikając przycisk "Przejdź do serwisu" lub zamykając to okno za pomocą przycisku "x" wyrażasz zgodę na przetwarzanie przez Ingens Media Sp. z o.o. oraz naszych zaufanych partnerów, twoich danych osobowych zapisanych w plikach cookies i innych podobnych technologiach w celu marketingowym, obejmującym w szczególności wyświetlanie spersonalizowanych reklam.

Zgoda nie jest obowiązkowa. Możesz też w dowolnym momencie ją cofnąć. Szczegóły dotyczące naszej polityki prywatności, zakresu zgód, a także wycofania i niewyrażenia zgody znajdziesz w naszej polityce prywatności. Tam też znajdziesz informacje na temat zasad przetwarzania danych oraz twoich uprawnień z tym związanych.

Poprzez korzystanie z serwisu bez zmieniania ustawień prywatności w twojej przeglądarce internetowej wyrażasz zgodę na przechowywanie w Twoim urządzeniu końcowym plików cookies i innych podobnych technologii służących do dopasowywania.