Radowe dziewczyny - miniatura

Radowe dziewczyny. Pazerni amerykańscy biznesmeni bezkarnie zabili dziesiątki kobiet

W 1898 roku Maria Skłodowska-Curie wraz ze swym ukochanym mężem, Piotrem, odkrywa rad. Nazywa go pięknym pierwiastkiem. Uniesienie udziela się całej rodzinie. Rad wzrusza i zachwyca, pisze noblistka. Jest zdolny do wszystkiego – podkreśla w listach jej córka. I faktycznie, jest. Niekoniecznie w tym znaczeniu, jakie nadawał mu wówczas cały świat.

Mamy rok 1917. Gram „świętego Graala” kosztuje 120 tysięcy dolarów – dziś jest to równowartość 2,2 mln dolarów. Rad leczy katar sienny, zaparcia, korzystnie wpływa na drogi rodne kobiet, pragnących zostać matkami. Odmładza. Producenci szybko podłapują euforię społeczeństwa. Dzbanek na wodę z drobinkami pierwiastka powinien stać w każdym domu.


Lekarze zalecają pić nawet siedem szklanek dziennie, by zachować odporność i zdrowie. Tonik z radem znaleźć można w kosmetyczkach Amerykanek. Jeśli akurat nie przemywają nim twarzy, to z pewnością dodają kilka kropel do wieczornego martini, popijanego w rytm hitu „Radium Dance”. Na Broadwayu musical o radzie zdobywa coraz większą popularność. W sklepach dostać można radowe masło, radową pastę do zębów, mydło czy środek owadobójczy. Ameryka żyje radem.

Praca marzeń

Radium Luminos Materials Corporation znajduje się na Third Street w Newark (New Jersey). To tam powstają fluorescencyjne zegarki, pokryte farbą „Undark”, zawierającą rad. Tarcze świecą w ciemności. Największe odkrycie historii – tak prasa opisuje pierwiastek. Nic dziwnego, że praca z nim zdaje się być szczytem marzeń.

Pracownice mają od czternastu do dwudziestu kilku lat. Są młode, piękne, uśmiechnięte. I nastawione na sukces. Każdego dnia na swych stanowiskach rozrabiają farbę, wsypują do niej ociupinę radowego pyłu z siarczanem cynku, dodają wodę, klej i tak powstaje magiczna luminescencyjna mieszanka. Pokrywa się nią tarcze zegarków. Najlepiej jednak pędzelek lekko zwilżyć w ustach. Wtedy cyferblat pomalowany jest dokładniej, a przecież kierownictwo ma być zadowolone.

Jedna z tzw. radowych dziewczyn maluje tarczę zegarka przy użyciu farby z radem.
Jedna z tzw. radowych dziewczyn maluje tarczę zegarka przy użyciu farby z radem.

Dobre zarobki zachęcają do pracy. Przed firmą ustawiają się kolejki chętnych. Jedne malują, inne kontrolują tę pracę. Radowe Dziewczyny, (tak nazywają je miejscowi) kupują najmodniejsze ciuchy, najdroższe buty i perfumy. Dnie spędzają w fabryce, wieczorami bawią się na rautach i dancingach.

Było mnóstwo lokali z alkoholem i grami hazardowymi […]. Do tego big-bandy i znakomita zabawa. Dziewczyny malujące cyferblaty należały do tych, które tańczyły do Twentieth Century Jazz Boys, a później Benny’ego Goodmana. W 1923 roku charleston z miejsca zawojował Amerykę, a dziewczyny z Radium Dial wywijały kolanami do upadłego. Blask radu we włosach i na rozkołysanych sukienkach przydawał tym przyjęciom jeszcze większego uroku (cyt. za: Kate Moore, „The Radium Girls”).

Nową modą jest malowanie radem ust, powiek, policzków czy kreacji. Świecą, jak duchy, gdy wirują na parkietach, pełne energii i nadziei. Dziewczyny czują, że złapały za nogi samego Pana Boga – zarabiają ponad 8 dolarów dziennie, dzięki czemu uniezależniają się od ojców i mężów. Niejednokrotnie stają się głównymi żywicielami swoich rodzin.

Przeczytaj też: Krzywe nogi to grzech, a „źle zbudowane” dziewczyny powinny się schować? Prawdziwe poglądy Polaków i Polek

„Dziewczyny takie jak ja jeszcze dziesięć lat temu nawet nie marzyły o tym, że będą zarabiać więcej, niż mężczyźni! Świecę! To nic, Kochanie! Jestem szczęśliwa!”. Tak powie do swego męża jedna z bohaterek głośnej sztuki Melanie Marnich „These Shining Lives” („Te lśniące życia”).

Gnijące palce i patriotyzm

Prestiżu dodaje fakt, że Ameryka 6 kwietnia 1917 roku przystępuje do I wojny światowej. Z nadzieją, że jest to „wojna kończąca wszystkie wojny”. Popyt na zegarki rośnie. Firma przenosi się do pobliskiego Orange, gdzie jeszcze większe zakłady produkują jeszcze więcej luminescencyjnych zegarków. W końcu misją jest pomoc amerykańskim chłopcom, których wysłano na europejski front.

Grupa tak zwanych radowych dziewczyn na fotografii z lat 20. XX wieku.
Grupa tak zwanych radowych dziewczyn na fotografii z lat 20. XX wieku.

Niemal natychmiast pracownice dostają od szefostwa polecenie, by wspierać działania wojenne, co oznacza coraz intensywniejszą pracę na akord. Zegarki trafić mają w ręce żołnierzy, co budzi romantycznego ducha w dziewczynach. Bardzo często dodają od siebie wypisane radem informacje, jak numer telefonu, czy adres. W ten sposób nawiązują się miłosne relacje, niejednokrotnie zakończone ślubem.

Podziw społeczeństwa budzi nie tylko zaangażowanie firmy we wsparcie dla wojaków, ale i sama postać tajemniczego założyciela. Sabin von Sochocky pochodzi z Austrii. W 1918 roku magazyn „American” nazwie go jednym z największych umysłów w dziedzinie radu. Nic dziwnego, w końcu to uczeń samej Skłodowskiej-Curie. Odludek, na piknikach firmowych raczej stroniący od towarzystwa, chętniej przebywający w laboratorium, w tajemnicy przed pracownicami odetnie sobie opuszek gnijącego palca, który wielokrotnie maczał w radzie.


Czymże jest bowiem kawałek palca w obliczu takiej chwały? Nawet ostrzeżenia pracującego po sąsiedzku Thomasa Edisona na niewiele się zdadzą:

Może być taki stan, w który rad jeszcze nie wszedł, a w którym wywoła opłakane skutki; wszystkie osoby, które z nim pracują, powinny zachować ostrożność (cyt. za: Kate Moore, „The Radium Girls”).

Nikt jednak nie myśli o tym poważnie. Z frontu przychodzą kartki od żołnierzy. Podziękowania dla Radowych Dziewczyn sypią się wprost ze skrzynek. Euforia sięga zenitu. Dziewczyny są uwielbiane. Ich barwne życia to prawdziwy spełniony American Dream.

Prasowa reklama z roku 1922. Undark, czyli fluorescencyjny środek z radem.
Prasowa reklama z roku 1922. Undark, czyli fluorescencyjny środek z radem.

Kochały tę pracę. Fabryka zapewniała im przestrzeń do komunikacji z innymi kobietami, praca była bajkowo łatwa i wszystko wydawało się zbyt dobre, by mogło być prawdziwe. One czuły, że są szczęściarami. Były częścią czegoś wielkiego, ekscytującego, częścią misji, która sprawiała, że lśniły, jak gwiazdy (cyt. za: Melanie Marnich, These Shining Lives”).

Pięć dolarów za milczenie

Tyle że wojna się kończy, a pył glorii opada. I nagle okazuje się, że mieszkańcy Orange zaczynają się skarżyć na wyziewy z zakładu. Pranie po wywieszeniu na zewnątrz przybiera dziwny kolor. Pierwsze dolegliwości zdrowotne dosięgają ludzi starszych i małe dzieci. Dla zamknięcia ust, jeden z dyrektorów wręcza swej sąsiadce pięć dolarów (dziś równowartość prawie siedemdziesięciu), za które kobieta ma kupić sobie nową pościel i ręczniki. Pieniądze są w stanie kupić milczenie każdego.

Przeczytaj też: Ponura statystyka, która mówi wszystko o początkach motoryzacji w Polsce

Zresztą, nikt nie wierzy, że rad może być szkodliwy. W październiku 1921 roku Mollie Maggia, jedna z pierwszych Radowych Dziewczyn, trafia do dentysty. Jej zęby się ruszają i bolą. To dziwne, bo piękna dziewczyna nigdy nie miała problemów ze zdrowiem. No i codziennie miała kontakt z radem, co powinno dodatkowo chronić ją przed wszelkimi infekcjami!

Dentysta usuwa ząb, ale dziąsło nie chce się zagoić. Zdesperowana dziewczyna trafia do kolejnego lekarza. W bardzo krótkim czasie jej szczęka zamienia się w ropiejącą i bolesną ranę. W końcu infekcja przenosi się na stopy, biodra i inne części ciała. Nikt nie potrafi znaleźć przyczyny, a tymczasem Mollie rozkłada się za życia. Gdy w 1922 roku umiera, w karcie szpitalnej znajduje się tragiczna diagnoza: syfilis. Nikt nie bierze pod uwagę tego, że ta cudowna, roześmiana dziewczyna była ostatnią osobą na świecie, którą można byłoby posądzić o seksualną rozpustę.

W Ottawie powstaje kolejny zakład produkcyjny; to konkurencja zwietrza dobry interes. Radium Dial Company poszukuje młodych, gotowych do pracy na akord i ambitnych dziewcząt. I bardzo szybko znajduje chętne.

Pracownice fabryki radowych zegarków prowadzonej przez United States Radium Corporation. Fotografia z ok. 1922 roku.

Cierpienie i śmierć

W 1922 roku dentyści z Newark zaczynają głowić się nad tajemniczymi i licznymi przypadkami niemożliwych do wyleczenia chorób zębów u swych młodych i dotychczas zdrowych pacjentek. Ropotok, anemia, fosforowa martwica żuchwy. Postawione diagnozy nie idą w parze ze znalezieniem lekarstwa. Kolejne Radowe Dziewczyny stawiają się u lekarzy, którzy załamują ręce.

Kolejne pogrzeby wprawiają w cierpienie pozostałych przy życiu bliskich. I choć nie ma wówczas tak szybkiego dostępu do informacji, jak dziś, wieść o tragicznych losach pracownic przenosi się z ulicy na ulicę, z miasta do miasta. Powoli, ale jednak elementy układanki zaczynają tworzyć pewną całość.

Komisje Departamentu Pracy stanu New Jersey zaczynają przyglądać się producentom zegarków. Ale i tak, gdyby nie wnikliwa inspekcja niejakiej Lilian Erskine oraz badania chemika, Martina Szamatolskiego, być może odkrycie prawdziwego działania radu pozostałoby tajemnicą jeszcze przez wiele lat.

Erskine upiera się na detektywistyczną wręcz pracę i całkowicie ufa dziewczynom zatrudnionym przy radzie. Szamatolski dosłownie pisze w ekspertyzie, że to rad odpowiada za choroby szczęki cierpiących pracownic. W liście z 30 stycznia 1923 informuje on zastępcę komisarza Departamentu Pracy, Johna Roacha:

Sugerowałbym, by wszystkie osoby pracujące z radem otrzymały w formie wydrukowanych ulotek ostrzeżenie przed zagrożeniami, związanymi z kontaktem tego materiału ze skórą i wprowadzeniem go do organizmu, zwłaszcza do ust oraz zostały skłonione do zachowania najwyższej czystości (cyt. za: Kate Moore, „The Radium Girls”).

Tak zwana radowa szczęka. Dolegliwość w tym stadium musiała nieuchronnie prowadzić do śmierci.

W Orange jeszcze nie wiedzą, że Ryczące Dwudziestki z Newark coraz częściej trafiają do ziemi… Bawią się w najlepsze. Na początku żadna nie zwraca uwagi na nagłe przypadki anginy czy bóle stóp. Dopiero gdy w czerwcu 1923 roku umiera na ostre martwicze zapalenie dziąseł lubiana Helen Quinlan, zaczynają się pojawiać pierwsze plotki. Docierają też informacje z Newark.

Walka o odszkodowanie

Coraz więcej dziewczyn w obu miasteczkach umiera, dosłownie jedna po drugiej. Kierownictwo obu firm zaprzecza zarzutom stawianym przez rodziny pracownic. Rad nie zabija. Rad leczy!

W 1923 Amerykańska Służba Zdrowia Publicznego przedstawia raport, dotyczący pracy z radem. Według danych zebranych przez ekspertów, każdy kto kiedykolwiek miał bezpośrednią styczność z pierwiastkiem, powinien natychmiast udać się na szczegółowe badania. Czy firmy przejmują się wynikami? Nie. Wciąż liczą na niewiedzę i infantylność pracownic. Zabraniają wprawdzie moczenia pędzelków w ustach, ale pod błahym pozorem, że wpływa to na jakość farby. Firmy mają zlecenia od marynarki wojennej, szpitali, Korpusu Powietrznego Armii Stanów Zjednoczonych. Zgony? Kogo to obchodzi?

Przeczytaj też: Wybitna artystka dwa razy trafiała do psychiatryka. Czemu mąż chciał zrobić z niej wariatkę?

Batalię o odszkodowanie rozpoczyna Grace Vincent, która trzy lata wcześniej pochowała swoją ukochaną córkę, Hazel, pracownicę fabryki w Orange. Bardzo szybko zjednuje sobie urzędniczki Departamentów Zdrowia i Pracy, a także pracownice Ligi Konsumenckiej. Informacje o pozwach trafiają pod baczne oko samej sekretarz zarządu, Katherine Wiley. I zaczyna się batalia, która przykuje uwagę całego społeczeństwa.

Quinta, Edna, Katherine i Grace – to one rozpętują wojnę. W 1928 roku zwyciężają, przynajmniej z pozoru. Odszkodowania sięgające dziś wielu milionów dolarów pozwalają im na dostatnie życie: przynajmniej tym, które same nie cierpią na ciężkie, poradowe powikłania.

Jeden z materiałów prasowych informujących o zgonach w fabryce radowych zegarków.
Jeden z materiałów prasowych informujących o zgonach w fabryce radowych zegarków.

Zmowa milczenia

Radowe koło tylko się rozpędza. Prasa wciąż informuje o nowych przypadkach zgonów, a firmy robią wszystko, by zaprzeczyć istnieniu zagrożeń.

Nowi producenci wyrastają na rynku, wykorzystując fakt, że rad jest obecnie – teraz już wprawdzie nie dosłownie, a w przenośni – na językach. Od walczących kobiet odwracają się stopniowo i lekarze i politycy. Nikt nie chce brudzić sobie radem rąk i narażać na szwank lukratywne znajomości.


W 1939 roku wybuchła kolejna wojna. Zapotrzebowanie na luminescencyjne zegarki pozwala zapomnieć o całej radowej aferze . Świat zaczyna żyć czymś znacznie ważniejszym, a producenci na nowo zacierają ręce. Dawne pracownice umierają po cichu. Wprawdzie wprowadza się zabezpieczenia, ale żadna z walczących o wycofanie radu z użycia kobiet nie doczekuje się ostatecznej sprawiedliwości. Ich pracodawcy nigdy nie przyznają się do swych tragicznych i niosących śmierć błędów.

Śledztwo radowe było najpoważniejszym wśród prowadzonych przez środowiska akademickie. Zaangażowało naukowców, patologów, epidemiologów z najpoważniejszych uniwersytetów, jak Harvard. Sprawa zatrucia radowego zaprzątała myśli i działania, jednak nikt do dziś nie jest w stanie zliczyć, ile naprawdę ofiar pochłonął rad.

Nawet dążenia Fredericka L. Hoffmana, prezesa Amerykańskiego Stowarzyszenia Statystycznego nie przyniosły pełnych danych, choć zaangażował on w nie wszystkie kręgi naukowe. Przyjmuje się, że ostatnia odnotowana ofiara radu zmarła w 1983 roku, ale nikt nie ma pełnych danych (cyt. za: Ross Mullner, Deadly Glow ”).

Po wojnie w miasteczkach Newark i Orange mieszkańcy zaczynają wreszcie mówić… o tym, jak rad przenoszony z zakładów pracy zabijał także ich, z czego nie zdawali sobie wcześniej sprawy. Badania rządowe wykazują, że skażeniem radem terenów, na których funkcjonowały zakłady, sięga kilometry w głąb ziemi. Oczyszczanie radowych miast ma potrwać jeszcze wiele lat.

Poznaj też fascynującą historię imperium Króla Futer. Jak skończył ulubieniec przedwojennej śmietanki towarzyskiej?

Bibliografia

  1. Melanie Marnich, These Shining Lives, Dramatists Play Service Inc., Baltimore 2008.
  2. Kate Moore, The Radium Girls. Mroczna historia promiennych kobiet Ameryki, Wydawnictwo Poradnia K, Warszawa 2019.
  3. Ross Mullner, Deadly Glow: The Radium Dial Worker Tragedy, Amer Public Health Assn, Washington 1999.
Autor
Agata Sosnowska
2 komentarze
  • Normalnie nie możliwe takie działania.Przecież specyfiki radioaktywne były w aptekach jako lekarstwo.Potem zaczęto eksperymenty na szerokę skalę były tylko potrzebne naiwne istoty wierzące w poświęcenie dla nauki.Czekam teraz na artykuł po Polsku o kanarkowych dziewczynkach zatrudnionych przy produkcji TNT w czasie I wojny.

  • Fajny artykuł, szkoda, że zupełnie pominięto Grace Fryer, pracownicy, która wraz z czterema innymi rozpoczęła tę batalię i przez dwa lata szukała prawnika, który podjął się sprawy. Do tego nie ma wzmianki na temat tuszowania wyników badań. Szkoda, bo całość dobrze się czyta.

Dołącz do dyskusji

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Wielka historia, czyli…

Niesamowite opowieści, unikalne ilustracje, niewiarygodne fakty. Codzienna dawka historii.

Dowiedz się więcej

Kamil Janicki

Historyk i pisarz. Autor książek takich jak "Damy polskiego imperium", "Epoka hipokryzji", "Epoka milczenia" czy "Damy złotego wieku". A od niedawna także redaktor naczelny WielkiejHISTORII.

Rafał Kuzak

Historyk, specjalista od dziejów przedwojennej Polski, mitów i przekłamań. Współautor książki „Wielka Księga Armii Krajowej”. Zastępca redaktora naczelnego WielkiejHISTORII. Zajmuje się również fotoedycją książek historycznych, przygotowywaniem indeksów i weryfikacją merytoryczną publikacji.

Anna Winkler

Doktor nauk społecznych, filozofka i politolożka. Zajmuje się przede wszystkim losami radykalizmu społecznego. Interesuje się historią najnowszą, historią rewolucji i historią miast, a także kobiecymi nurtami historii. Chętnie poznaje dzieje kultur pozaeuropejskich.

Aleksandra Zaprutko-Janicka

Historyczka i pisarka. Autorka książek poświęconych zaradności polskich kobiet w najtrudniejszych okresach naszych dziejów. W 2015 roku wydała „Okupację od kuchni”, a w 2017 – „Dwudziestolecie od kuchni”. Napisała też „Piękno bez konserwantów” (2016). Obecnie związana z telewizją.

Drodzy Czytelnicy! Nasza strona (jak niemal wszystkie inne) wykorzystuje pliki cookies i podobne technologie, między innymi po to, by dostosowywać treści reklamowe do zainteresowań i preferencji użytkowników. Aby to robić, potrzebujemy Waszej zgody.

Klikając przycisk "Przejdź do serwisu" lub zamykając to okno za pomocą przycisku "x" wyrażasz zgodę na przetwarzanie przez Ingens Media Sp. z o.o. oraz naszych zaufanych partnerów, twoich danych osobowych zapisanych w plikach cookies i innych podobnych technologiach w celu marketingowym, obejmującym w szczególności wyświetlanie spersonalizowanych reklam.

Zgoda nie jest obowiązkowa. Możesz też w dowolnym momencie ją cofnąć. Szczegóły dotyczące naszej polityki prywatności, zakresu zgód, a także wycofania i niewyrażenia zgody znajdziesz w naszej polityce prywatności. Tam też znajdziesz informacje na temat zasad przetwarzania danych oraz twoich uprawnień z tym związanych.

Poprzez korzystanie z serwisu bez zmieniania ustawień prywatności w twojej przeglądarce internetowej wyrażasz zgodę na przechowywanie w Twoim urządzeniu końcowym plików cookies i innych podobnych technologii służących do dopasowywania.