Sarneński Rejon Umocniony. Tak powstała polska „linia Maginota” na Kresach Wschodnich

Strona główna » Polecane » Sarneński Rejon Umocniony. Tak powstała polska „linia Maginota” na Kresach Wschodnich

Studia nad budową polskich umocnień obronnych na Kresach rozpoczęto w 1928 roku, kiedy powstał Generalny Inspektorat Sił Zbrojnych i ruszyły prace nad Planem Operacyjnym „Wschód”. Przyjęto wówczas założenie, że największym zagrożeniem dla Rzeczpospolitej jest nieobliczalna i pozbawiona wpływu państw zachodnich Rosja Sowiecka.

Przyszły wschodni teatr działań wojennych został podzielony na sześć rejonów operacyjnych, wzmocnionych fortyfikacjami, gdzie miały działać poszczególne polskie armie.


Reklama


Newralgiczny odcinek

Rejon operacyjny „Polesie” był położony na najbardziej dziewiczym obszarze II Rzeczpospolitej, barwnie opisanym w książce Ostatnie lata polskich Kresów. Liczył 430 kilometrów i obejmował blisko 1/3 granicy ze Związkiem Sowieckim. Miało tam powstać łącznie 660 zbrojonych stalą, betonowych schronów bojowych.

Za najbardziej narażony na atak nieprzyjacielskich wojsk uznano odcinek Sarny, usytuowany tuż przy granicy, obok miasteczka o tej samej nazwie. Zdecydowano, że będzie to najsilniejsza polska pozycja obronna. Miała ona także osłaniać koncentrację jednostek Wojska Polskiego przeznaczonych do uderzeń oskrzydlających na napierającego napastnika.

Żołnierze KOP-u patrolujący brzegi rzeki Słuczy na granicy polsko-radzieckiej. Fotografia z 1928 roku.

Uzbrojenie Sarneńskiego Rejonu Umocnionego

Prace nad budową fortyfikacji Sarneńskiego Rejonu Umocnionego podjęto dopiero w 1936 roku – gdy po wyjątkowo chudych latach wielkiego kryzysu wreszcie zaczęła się poprawiać sytuacja budżetu państwa.

W przeciągu kilku lat zamierzano wybudować kompleksowy system umocnień w postaci 358 obiektów rozmieszczonych na odcinku długości 170 kilometrów. W jego skład miały wchodzi schrony bojowe o dwumetrowej grubości ścian i wytrzymałości na pociski artyleryjskie głównie do kalibru 155 mm, rzadziej także 220 mm.


Reklama


Podstawowe uzbrojenie stanowiły 2-3 cekaemy, których sektory strzelnicze usytuowano tak, że pola ostrzału pokryte były ogniem krzyżowym. Niektóre schrony miały dysponować na swoim zapleczu także otwartymi stanowiskami dla moździerzy, mogącymi razić cele znajdujące się w martwych strefach broni maszynowej.

Przewidziano poza tym budowę bunkrów uzbrojonych w działa polowe i przeciwpancerne oraz w haubice umieszczone w pancernych kopułach, zdolnych prowadzić ogień w promieniu 360 stopni. W przyszłości planowano też umieścić uzbrojenie w obrotowych, pancernych wieżach.

Artykuł powstał między innymi w oparciu o książkę Sławomira Kopra i Tomasza Stańczyka pt. Ostatnie lata polskich Kresów (Wydawnictwo Fronda 2020).

Samowystarczalne umocnienia

Schrony były obiektami o dużej samowystarczalności. Oprócz izb bojowych, gdzie prowadzono walkę, posiadały izby wypoczynkowe dla załóg, magazyny żywności, amunicji, pomieszczenia na środki medyczne, zbiorniki na wodę. Ponadto dysponowały ogrzewaniem w postaci piecyków żeliwnych, które pozwalały dodatkowo na podgrzewanie posiłków.

Potrzeby fizjologiczne załoga schronu załatwiała do latryn na zewnątrz. W sytuacjach bojowych służyć miało do tego hermetycznie zamknięte wiadro bądź żeliwny pisuar z odprowadzeniem fekaliów do systemu drenażowego budowli. Wymianę powietrza i odprowadzenie gazów prochowych oraz ochronę przeciwgazową zapewniał system wentylacyjny z zespołem filtrów.

Niektóre schronu posiadały prądotwórcze agregaty dieslowskie, w większości jednak stosowano oświetlenie w postaci lamp naftowych, świeczek i ręcznych latarek elektrycznych.

Kamuflaż, komunikacja, zabezpieczenie

Same obiekty miały być chronione przez wymyślny system zapór inżynieryjnych w postaci rzędów drutu kolczastego, pól minowych, rowów przeciwczołgowych, wkopanych w ziemię szyn kolejowych i betonowych słupków.


Reklama


Ponadto zamierzano wykorzystać przeszkody wodne, zarówno naturalne, jak i sztuczne, powstałe w wyniku zalania określonych terenów dzięki jazom, czyli urządzeniom spiętrzającym wodę, wybudowanym głównie na rzece Słuczy i zasilających ją dopływach.

Wszystkie schrony miały posiadać połączenie z dowództwem w oparciu o podziemne linie telefoniczne, zakopane na głębokości dwa i pół metra, które dodatkowo zabezpieczono kostką bazaltową. Gdyby te zawiodły, można było wykorzystać łączność radiową, optyczną (świetlną) bądź gońców z pojazdami mechanicznymi.

Fragment powiatu sarneńskiego na mapie Wojskowego Instytutu Geograficznego z lat 30. XX wieku.

Bunkry zamaskowane były nasadzoną na nich roślinnością lub siatkami maskującymi. Na ich ściany naniesiono kamuflaż. W pewnej odległości budowano też odpowiednio ucharakteryzowane drewniane obiekty pozorne. Zadbano także o zamaskowanie prowadzących do schronów dróg dojazdowych i stanowisk artyleryjskich znajdujących się na ich zapleczu, nowo nasadzonymi lasami i zagajnikami.

Drogi wytyczono tak, aby uniemożliwić nieprzyjacielowi skryte podejście do obiektów. Na ich przedpolach z kolei zalesienia wycięto, aby oczyścić je dla prowadzenia skutecznego ognia.  


Reklama


W najściślejszej tajemnicy

Budowa Sarneńskiego Rejonu Umocnionego objęta była ścisłą ochroną kontrwywiadowczą realizowaną przez Placówkę Wywiadowczą Nr 7 KOP w Sarnach.

Instytucje, które prowadziły budowę otrzymały fikcyjne, cywilne nazwy; dokładnie prześwietlono wszystkich pracowników. Ponadto w ekipach budowlanych zostali umieszczeni informatorzy, sprawujący dyskretny nadzór nad robotnikami. Osoby przybyłe na teren prac z zewnątrz miały zakaz posiadania przy sobie aparatów fotograficznych.

Jeden ze schronów Sarneńskiego Rejonu Umocnoniego (fot. A. Szwaczko z serwisu ukrfort.io.ua).

Wdrożono specjalne procedury postepowania z dokumentacją techniczną budowy. Ogólny projekt przechowywano w okutej, zapieczętowanej skrzyni. Kierownicy prac na poszczególnych pododcinkach nie mieli dostępu do całości projektu, a jedynie do realizowanych przez nich fragmentów. Wszelkie notatki mogli prowadzić tylko w specjalnych zeszytach z ponumerowanymi stronami, które musieli zdać na koniec każdego dnia pracy. To samo tyczyło się kalki kopiującej.

Wróg szpieguje z powietrza

Mimo podjętych środków ostrożności Sowieci zorientowali się, że w rejonie Sarn prowadzone są prace o szczególnych charakterze.

Wielkie historie co kilka dni w twojej skrzynce! Wpisz swój adres e-mail, by otrzymywać newsletter. Najlepsze artykuły, żadnego spamu.

Być może ich uwagę zwróciła prośba, jaką wystosował w 1933 roku Korpus Ochrony Pogranicza wystosował do lokalnych władz bolszewickich po drugiej stronie granicy. Gdy przygotowywano wstępne plany fortyfikacyjne rejonu „Polesie”, polskie samoloty musiały wykonać szereg zdjęć lotniczych obszaru. Zwrócono się więc do strony przeciwnej z prośbą o niezestrzeliwanie polskich maszyn w sytuacji, gdyby któraś z nich naruszyła przypadkowo przestrzeń powietrzną Związku Sowieckiego.

Nie wiadomo o takich przypadkach, natomiast granicę z Rzeczpospolitą zaczęły regularnie przekraczać sowieckie samoloty zwiadowcze, prowadzące loty szpiegowskie w rejonie Sarn. Dla ochrony obszaru przed inwigilacją z powietrza polskie dowództwo skierowało na wschód własne jednostki lotnicze w ramach trzymiesięcznych turnusów operacyjnych.


Reklama


Od 17 sierpnia 1936 roku „wartę” na niebie Polesia, pełniła stacjonująca na polowym lotnisku w Sarnach 111. Eskadra Myśliwska im. Tadeusza Kościuszki z 1. Pułku Lotniczego w Warszawie. Na uzbrojeniu eskadry znajdowały się myśliwce PZL P-11a, oznaczone na czas dyżuru białym napisem K.O.P. na ogonach. Dowódcą eskadry był por. Zdzisław Krasnodębski a jego zastępcą por. Witold Urbanowicz.

Niebezpieczny incydent

Podczas patroli polscy piloci dysponowali ostrą amunicją, której mogli użyć wyłącznie w obronie własnej. W powietrzu sowieccy unikali jednak prowokowania starć i posłusznie wycofywali się na swoją stronę granicy. Przynajmniej do czasu.

O heroicznej obronie Sarneńskiego Rejonu Umocnionego w dniach sowieckiego najazdu w 1939 roku przeczytacie w książce Ostatnie lata polskich Kresów.

Sławny za sprawą swoich drugowojennych wyczynów Witold Urbanowicz wspominał:

Pewnego razu w czasie lotu patrolowego z por. Nałęczem jeden z sowieckich samolotów nie zareagował. Podleciałem niedaleko, a on zaczął do mnie strzelać pociskami smugowymi. Nie wierzyłem. Zawróciłem momentalnie. Drugi raz podszedłem do niego, a on ponownie zaczął strzelać. Nie zastanawiając się, z dalszej odległości otworzyłem ogień. Krótkimi seriami zacząłem ostrzeliwać skrzydło i silnik. W pewnym momencie on zadymił.


Reklama


Zestrzeloną maszyną okazał się dwumiejscowy samolot rozpoznawczy Polikarpow R-5. Porucznikowi Krasnodębskiemu udało się zatuszować incydent. A sowieckie lotnictwo przestało naruszać polską granicę.

Rozbicie wrogiej siatki wywiadowczej

Również placówka wywiadowcza KOP z Sarn zanotowała pewne sukcesy w zwalczaniu bolszewickich agentów działających na zlecenie Razwiedupra, czyli wywiadu Armii Czerwonej.

W styczniu 1937 roku zlikwidowana została siatka szpiegowska kierowana przez niejakiego Michała Teterę, której zadaniem było meldowanie do oddziału sowieckiego wywiadu w Kijowie o rozpoznanych pracach przy budowie umocnień oraz prowadzenie podsłuchu na polskich liniach telefonicznych.

Miejsce najbardziej zażartych walk. Sarneński Rejon Umocniony we wrześniu 1939 roku

Niestety do wybuchu wojny Sarneński Rejon Umocniony nie został w pełni ukończony. Jak podkreśla Tomasz Stańczyk w książce Ostatnie lata polskich Kresów „Na długości 80 kilometrów powstało ponad 200 bunkrów i schronów bojowych mających zabezpieczać Wołyń przed sowieckim atakiem”.

Plan jednego ze schronów na odcinku Lubasza na południe od Saren. Rycina z pracy Bastion Polesie Zbigniewa Pruskiego.

Było to tylko 56% z planowanej liczby obiektów. Autor słusznie jednak dodaje, że chociaż „inwestycja nie została ukończona, to stanowiła poważną przeszkodę dla Sowietów”.

Po agresji Związku Sowieckiego na Polskę obsadzający bunkry Pułk KOP „Sarny” w dniach 17–20 września 1939 roku stawił zaciekły opór sowieckiej 60. Dywizji Strzeleckiej. Właśnie tam stoczono najcięższe walki graniczne w całej polskiej wojnie obronnej na wschodzie.


Reklama


***

O heroicznej obronie Sarneńskiego Rejonu Umocnionego w dniach sowieckiego najazdu w 1939 roku przeczytacie w książce Ostatnie lata polskich Kresów (Wydawnictwo Fronda 2020).

Bibliografia

  1. Grzelak Czesław, Kresy w czerwieni. Agresja Związku Sowieckiego na Polskę w 1939 roku, Warszawa 1998. 
  2. Kołakowski Piotr, Pretorianie Stalina. Sowieckie służby bezpieczeństwa i wywiadu na ziemiach polskich 1939-1945, Warszawa 2010.
  3. Koper Sławomir, Stańczyk Tomasz, Ostatnie lata polskich Kresów, Warszawa 2020. 
  4. Sowiecki najazd 1939. Sojusznik Hitlera napada polskie Kresy –  relacje świadków i uczestników, red. Czesław Grzelak, Kraków 2017.
  5. Kucharski Szymon, Fortyfikacje stałe po 1918 roku, Warszawa 2015.   
  6. Pawlak Jerzy, Polskie eskadry w latach 1918-1939, Warszawa 1989.
  7. Pruski Zbigniew, Bastion Polesie. Polskie fortyfikacje na Polesiu w latach 1920-1939, Przasnysz 2000. 
  8. Urbanowicz Witold, As. Wspomnienia legendarnego dowódcy Dywizjonu 303, Kraków 2016.          

Porywający obraz polskiego wschodu

Autor
Dariusz Kaliński
4 komentarze

 

Dołącz do dyskusji

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.


Reklama

Wielka historia, czyli…

Niesamowite opowieści, unikalne ilustracje, niewiarygodne fakty. Codzienna dawka historii.

Dowiedz się więcej

Kamil Janicki

Historyk, pisarz i publicysta, redaktor naczelny WielkiejHISTORII. Autor książek takich, jak Damy polskiego imperium, Pierwsze damy II Rzeczpospolitej, Epoka milczenia czy Damy złotego wieku. Jego najnowsza pozycja to Seryjni mordercy II RP (2020).

Rafał Kuzak

Historyk, specjalista od dziejów przedwojennej Polski, mitów i przekłamań. Współzałożyciel portalu WielkaHISTORIA.pl. Autor kilkuset artykułów popularnonaukowych. Współautor książek Przedwojenna Polska w liczbach oraz Wielka Księga Armii Krajowej. Zajmuje się również fotoedycją książek historycznych, przygotowywaniem indeksów i weryfikacją merytoryczną publikacji.

Aleksandra Zaprutko-Janicka

Historyczka i pisarka. Autorka książek poświęconych zaradności polskich kobiet w najtrudniejszych okresach naszych dziejów. W 2015 roku wydała „Okupację od kuchni”, a w 2017 – „Dwudziestolecie od kuchni”. Napisała też „Piękno bez konserwantów” (2016). Obecnie jest dziennikarką Interii.

Wielkie historie w twojej skrzynce

Zapisz się, by dostawać najciekawsze informacje z przeszłości. Najlepsze artykuły, żadnego spamu.

Drodzy Czytelnicy! Nasza strona (jak niemal wszystkie inne) wykorzystuje pliki cookies i podobne technologie, między innymi po to, by dostosowywać treści reklamowe do zainteresowań i preferencji użytkowników. Aby to robić, potrzebujemy Waszej zgody.

Klikając przycisk "Przejdź do serwisu" lub zamykając to okno za pomocą przycisku "x" wyrażasz zgodę na przetwarzanie przez Ingens Media Sp. z o.o. oraz naszych zaufanych partnerów, twoich danych osobowych zapisanych w plikach cookies i innych podobnych technologiach w celu marketingowym, obejmującym w szczególności wyświetlanie spersonalizowanych reklam.

Zgoda nie jest obowiązkowa. Możesz też w dowolnym momencie ją cofnąć. Szczegóły dotyczące naszej polityki prywatności, zakresu zgód, a także wycofania i niewyrażenia zgody znajdziesz w naszej polityce prywatności. Tam też znajdziesz informacje na temat zasad przetwarzania danych oraz twoich uprawnień z tym związanych.

Poprzez korzystanie z serwisu bez zmieniania ustawień prywatności w twojej przeglądarce internetowej wyrażasz zgodę na przechowywanie w Twoim urządzeniu końcowym plików cookies i innych podobnych technologii służących do dopasowywania.