Sztuka wojenna wikingów. Siali postrach, ale początkowo przegrywali niemal wszystkie bitwy

Strona główna » Średniowiecze » Sztuka wojenna wikingów. Siali postrach, ale początkowo przegrywali niemal wszystkie bitwy

Skandynawscy łupieżcy zyskali sobie potworną reputację wśród mieszkańców starego świata. Grabili i mordowali. Ale w otwartych starciach długo nie mogli dorównać lepiej zorganizowanym przeciwnikom.

Wśród historyków panuje konsensus, że wikingowie najeżdżający Anglię w IX i pierwszej połowie X wieku tworzyli mało zdyscyplinowane grupy łupieżcze.


Reklama


Dowodem na to jest m.in. fakt, że w tym okresie Skandynawowie przegrywali niemal wszystkie większe bitwy z Anglosasami: pod Acleah (850 lub 851 rok), Ashdown (871 rok), Edington (878 rok) i Tettenhall (910 rok).

Podobnie było w przypadku wikińskiej Wielkiej Armii pustoszącej ziemie Franków w latach 879–892 – łupiła ona bezlitośnie ziemie nad Sekwaną, ale w większych starciach Skandynawowie ponosili porażki w starciach z ciężkozbrojną konnicą frankijską.

Wikińscy wojownicy na obrazie Hansa Dahla (domena publiczna).
Wikińscy wojownicy na obrazie Hansa Dahla (domena publiczna).

Leiðangr. Wikiński pobór do wojska?

W XI wieku zarówno wojska duńskie, jak i norweskie w większym stopniu przypominały tradycyjne armie, choć ich rozwój i jego chronologia pozostają niepewne.

Jednym z najważniejszych problemów dla zrozumienia charakteru i organizacji armii norweskiej w XI wieku jest definicja staronordyckiego słowa leiðangr (norw. leidang). Występuje ono w norweskich i duńskich kodeksach z XIII wieku i określa pobór do floty lub pieniądze wpłacone w zamian za służbę wojskową, co pozwala uznawać leiðangr po prostu za pobór do wojska.


Reklama


Bardziej szczegółowa interpretacja tego pojęcia jest jednak obiektem dyskusji – Peter Godfrey Foote i David M. Wilson uznają je za ogłaszany przez króla pobór do wojska, nakładający na mieszkańców proporcjonalny obowiązek dostarczenia ludzi, uzbrojenia i zaopatrzenia na potrzeby wyprawy wojennej.

Z kolei N. Lund definiuje pojęcie znacznie bardziej ogólnie – jako wyprawę wojenną – i kwestionuje tezę, że leiðangr jako zorganizowana procedura poboru i organizacji wojska istniał w Skandynawii przed XII wiekiem. (…)

Huskarlowie. Trzon armii i elitarna gwardia króla

 Trzon norweskiej armii w XI wieku stanowili huskarlowie (húskalr) – byli to opłacani ze skarbca królewskiego wojownicy, którzy służyli kiedykolwiek i gdziekolwiek było to potrzebne, spełniając przynajmniej niektóre funkcje stałej armii. Ich status dawał im prawo posiadania ziemi.

Norwescy huskarlowie tworzyli hirð – to staronordyckie pojęcie z czasem zaczęło oznaczać elitarną gwardię towarzyszącą królowi, nie tylko w czasie wojny.

Tekst stanowi fragment książki Cezarego Namirskiego pt. Fulford-Stamford Bridge 1066.
Tekst stanowi fragment książki Cezarego Namirskiego pt. Fulford-Stamford Bridge 1066 (Bellona 2021).

Huskarlowie mieli swój odpowiednik w Anglii (od objęcia tronu przez Kanuta Wielkiego) oraz w Danii, aczkolwiek najprawdopodobniej byli mniej liczni od tych w armii anglosaskiej z uwagi na bardziej ograniczone zasoby finansowe i materialne skandynawskich władców.

Bóndaherinn. Wikińskie „pospolite ruszenie”

Oprócz huskarlów armię norweską w XI wieku tworzyli bóndaherinn – ludzie wolni, którzy służyli tymczasowo, najczęściej na czas wyprawy, po jej zakończeniu wracając do codziennych zajęć, wśród których dominowały uprawa roli i kupiectwo (pod tym względem przypominali anglosaski fyrd).


Reklama


Co zrozumiałe, bóndaherinn byli mniej doświadczeni i najczęściej słabiej uzbrojeni (zwłaszcza pod względem uzbrojenia defensywnego) aniżeli huskarlowie.

Skjaldborg. Ściana tarcz

Powszechnie stosowaną przez norweskich wikingów taktyką defensywną było ustawienie ściany tarcz (staronord. skjaldborg). Wojownicy stojący z przodu szyku ustawiali się obok siebie, trzymając tarcze w taki sposób, by się nakładały. Zza osłony tarcz można było zadawać przeciwnikowi ciosy mieczami bądź długimi włóczniami, zapewniały one też osłonę łucznikom.

Wikiński mur tarcz w wykonaniu współczesnych rekonstruktorów (CC0)
Wikiński mur tarcz w wykonaniu współczesnych rekonstruktorów (lic. CC0)

W przypadku wyeliminowania z walki jednego z żołnierzy tworzących ścianę tarcz można było go łatwo zastąpić kolejnym z głębi szyku, co czyniło tę formację bardzo odporną i trudną do przełamania. Zaletą ściany tarcz było także to, że taktyka ta nie była trudna do opanowania i z łatwością mogli się w niej odnaleźć mniej doświadczeni żołnierze. Ponieważ przemieszczając się, mogli oni tworzyć luźniejszy szyk, tę formację można było stosować także na nierównym terenie. (…)

Wobec przewagi liczebnej wroga ściana tarcz musiała być dostatecznie długa, aby uniknąć oskrzydlenia, co skutkowało koniecznością uformowania płytszego szyku i zwiększało zagrożenie jego przerwania – najprawdopodobniej w ten sposób św. Olaf II przegrał w 1030 roku bitwę pod Stiklestad.

Wielkie historie co kilka dni w twojej skrzynce! Wpisz swój adres e-mail, by otrzymywać newsletter. Najlepsze artykuły, żadnego spamu.

Nie jest jednak pewne, czy ściana tarcz była stosowana przez wikingów od początku najazdów na Wyspy Brytyjskie – niewykluczone, że wzmianki o jej wykorzystaniu przez najeźdźców w bitwach pod Edington (878 rok) i Maldon (991 rok) nie odnosiły się do formacji, jaką znamy z XI wieku, ale stanowiły opis tego, jak Anglosasi przed bitwą postrzegali wrogą armię.

Alternatywą dla ściany tarcz była formacja w kształcie klina (staronord. svinfylka). Pierwszy szereg tworzyło dwóch zbrojnych, drugi trzech, trzeci pięciu etc. Utworzone w ten sposób kliny mogły walczyć pojedynczo bądź tworzyć szerszy szyk w kształcie zygzaka. Niewykluczone, że ta formacja wywodziła się z tradycji późnorzymskiej.


Reklama


Walka tylko pieszo

Wikingowie walczyli niemal wyłącznie pieszo, praktycznie nie wystawiając do walki jazdy, choć w trakcie łupieżczych ekspedycji często przemieszczali się konno dla zwiększenia mobilności.

Jednym z możliwych wyjątków jest bitwa pod Sulcoit (968 rok), gdzie Irlandczycy Briana Boru pokonali wikingów z Limerick. Niektórzy z tych ostatnich walczyli konno, jest jednak prawdopodobne, że nie chodziło o kontyngent jazdy, ale o sytuację, w której część spośród wciągniętych w pułapkę i zaatakowanych znienacka wikingów nie zdążyła zsiąść z koni.

Łódź wikingów na obrazie Williama Lionela Wyllie.

Przetrwała także wzmianka o duńskich wikingach walczących konno w przegranej przez Skandynawów bitwie pod Montfaucon (888 rok), stoczonej w trakcie inwazji Wielkiej Armii na państwo Franków, jednak i tutaj jest prawdopodobne, że wikingowie zaatakowani nagle przez ciężkozbrojną jazdę byli zmuszeni walczyć konno.

Okręty wikingów

Omawiając [skandynawską] wojskowość XI wieku nie można pominąć floty. (…) Wspólną cechą wszystkich znanych wikińskich okrętów jest konstrukcja ich kadłubów, na które składają się nakładające się na siebie deski zbite żelaznymi gwoździami i uszczelnione smołą. Przy sprzyjających warunkach wikińscy żeglarze mogli pokonywać na swoich jednostkach 15–20 km w ciągu godziny.


Reklama


Sagi skandynawskie zawierają liczne nazwy odnoszące się do typów okrętów, jednak w wielu przypadkach ciężko identyfikować je z konkretnymi znanymi nam jednostkami. Wyraźnie zarysowany był jednak podział między statkami handlowymi a okrętami wojennymi.

Gwyn Jones uważa, że typowe wikińskie okręty używane w trakcie najazdów na Anglię mieściły załogi złożone z 32–35 osób. Część miała mniejsze rozmiary i ładowność. Nie ulega jednak wątpliwości, że Norwegowie budowali także większe jednostki – przykładem jest okręt Olafa Tryggvasona o nazwie „Długi Wąż” (staronord. Ormr inn Langi), wyposażony w 34 pary wioseł obsługiwanych przez 68 wioślarzy.

Łodzie wikingów na reprodukcji z początku XX wieku.

Duże okręty wojenne (drakkar) były także częścią floty Haralda Srogiego, czego dowodzi zachowany opis bitwy pod Niså. Trzeba jednak zauważyć, że jednostki tego rodzaju, niekoniecznie nadawały się do żeglugi na dłuższe odległości po głębokich wodach i najprawdopodobniej nie wchodziły w skład duńskich czy norweskich flot inwazyjnych (niektórzy badacze nie zgadzają się z tym poglądem, wskazując na ślady reperowania kilu, sugerujące, że okręt z Oseberg był używany do żeglugi także poza wodami przybrzeżnymi).

Niektóre okręty były zdobione – przykładem stylizowane przedstawienia ptaków i innych zwierząt (m.in. węża) wyrzeźbione na dziobie okrętu z Oseberg, ponadto ornamenty na okrętach floty inwazyjnej Kanuta Wielkiego wspominane są w Encomium Emmae Reginae.

Taktyka walki na morzu

Jednym z głównych elementów taktyki walki na morzu było formowanie szyku, często poprzez związanie okrętów ze sobą w celu uniknięcia jego przerwania. Takie rozwiązanie zastosował Harald Hardrada pod Niså, pozostawiając jednak swobodę okrętom Haakona Ivarssona, które przesądziły o wyniku starcia.

Związywanie jednostek w szyku było popularne jeszcze w XII wieku – w bitwie u ujścia rzeki Göta (1158 rok) Haakon II Barczysty nie tylko powiązał swoje okręty, ale też przymocował utworzony szyk do nadbrzeżnych pali. W niektórych przypadkach jednostki były ustawiane w ten sposób, aby wybrzeże stanowiło zabezpieczenie flanki.


Reklama


Jak liczne były floty wikingów?

Według sag skandynawskich wikińskie floty mogły liczyć nawet do kilkuset jednostek, jednak liczby te należy traktować z ostrożnością – w lepiej udokumentowanym okresie norweskich wojen o sukcesję (XII wiek) walczyły ze sobą floty liczące nie więcej niż 50 jednostek.

Możliwe, że załogi poszczególnych okrętów stanowiły oddziały (także w trakcie walk na lądzie) – używane w inskrypcjach runicznych słowo drengir odnosi się do towarzyszy broni, podczas gdy félagi to członkowie załogi konkretnego okrętu.

Przeczytaj też o tym, jak słowiańska flota uderzyła na najbogatsze miasto w Norwegii. Dowodził lennik polskiego króla.

Źródło

Powyższy tekst stanowi fragment książki Cezarego Namirskiego pt. Fulford-Stamford Bridge 1066 Ukazała się ona nakładem wydawnictwa Bellona w 2021 roku.

Kulisy skandynawskiej inwazji na Anglię

Tekst stanowi fragment książki Cezarego Namirskiego pt. Fulford-Stamford Bridge 1066.

Tytuł, lead oraz śródtytuły pochodzą od redakcji. Tekst został poddany podstawowej obróbce korektorskiej.

Autor
Cezary Namirski
1 komentarz

 

Dołącz do dyskusji

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.


Reklama

Wielka historia, czyli…

Niesamowite opowieści, unikalne ilustracje, niewiarygodne fakty. Codzienna dawka historii.

Dowiedz się więcej

Dołącz do nas

Kamil Janicki

Historyk, pisarz i publicysta, redaktor naczelny WielkiejHISTORII. Autor książek takich, jak Pańszczyzna. Prawdziwa historia polskiego niewolnictwa, Wawel. Biografia, Warcholstwo czy Cywilizacja Słowian. Jego najnowsza książka toŚredniowiecze w liczbach (2024).

Rafał Kuzak

Historyk, specjalista od dziejów przedwojennej Polski. Współzałożyciel portalu WielkaHISTORIA.pl. Autor kilkuset artykułów popularnonaukowych. Współautor książek Przedwojenna Polska w liczbach, Okupowana Polska w liczbach oraz Wielka Księga Armii Krajowej.

Wielkie historie w twojej skrzynce

Zapisz się, by dostawać najciekawsze informacje z przeszłości. Najlepsze artykuły, żadnego spamu.