Fryderyk II Hohenzollern

Jagiełło chciał oddać polski tron Hohenzollernom. To miała być nasza nowa dziedziczna dynastia

Strona główna » Średniowiecze » Jagiełło chciał oddać polski tron Hohenzollernom. To miała być nasza nowa dziedziczna dynastia

W 1420 roku margrabia Brandenburgii Fryderyk Hohenzollern zaproponował, by jedyna córka Jagiełły, Jadwiga, poślubiła jego syna, również Fryderyka. Gdyby związek doszedł do skutku, trony Polski i Litwy przeszłyby w posiadanie niemieckiej familii. A dzięki pochodzeniu od Kazimierza Wielkiego, kolejni Hohenzollernowie mogliby liczyć na status dynastii dziedzicznej, na podobieństwo Piastów.

Jadwiga Jagiellonka – już jako kilkuletnie dziecko uznana za przyszłą władczynię Polski i nieoficjalnie tytułowana młodszą królową – stanowiła najlepszą partię na kontynencie.


Reklama


O rękę Jagiełłowej córki starał się książę Słupska Bogusław IX Pomorski, będący dziedzicem koron Szwecji, Danii i Norwegii. Negocjacje w sprawie mariażu były tak zaawansowane, że dziewczyna otrzymała już nawet pierścień ślubny. Potem jednak załamały się, a król Polski i wielki książę litewski zaczął rozważać alternatywną kandydaturę.

Przedwczesne skojarzenia

W połowie 1420 roku margrabia Brandenburgii Fryderyk Hohenzollern zaproponował małżeństwo polskiej następczyni tronu, wówczas 12-letniej Jadwigi Jagiellonki, ze swoim synem, również Fryderykiem, tyle że Drugim.

Margrabia Fryderyk I Hohenzollern
Margrabia Fryderyk I Hohenzollern w pozie modlitewnej. Fragment obrazu z lat 20. XV wieku.

Zarówno imiona dynastów, jak i zwłaszcza nazwa ich rodu brzmią znajomo i złowieszczo. W końcu to właśnie Hohenzollernowie w XVIII wieku pomogli pogrzebać i rozerwać na strzępy Rzeczpospolitą, potem zaś patronowali brutalnej polityce wynaradawiania Polaków. Zupełnie inna była jednak ranga tej rodziny w stuleciu XV.

Za czasów Jagiełły potęga Hohenzollernów dopiero zaczynała się rodzić. To byli nuworysze próbujący wykroić dla siebie udział we władzy na terenie Rzeszy, a nie żadna szacowna dynastia. Czy też dynastia w ogóle.


Reklama


Początki rodu Hohenzollernów

„Stara feudalna rodzina ze Szwabii” – pisał o Hohenzollernach jeden ze znawców ich historii. Bez wątpienia stara, bo pierwsze wzmianki o praprzodkach późniejszych margrabiów, elektorów, a wreszcie cesarzy pochodzą już z połowy wieku XI.

Swą nazwę wzięli od zamku Zollern. Historykom zdarza się zachwycać faktem, że ta pamiętająca początki Niemiec forteca wciąż wieńczy jedno ze wzgórz malowniczej Jury Szwabskiej. Obecne zamczysko ze strzelistymi wieżami i siedzibę protoplastów rodu łączy jednak tylko lokalizacja. Średniowieczne gniazdo zburzono, a drugi zamek na tym miejscu został porzucony i rozpadł się w gruzy. Dopiero w XIX wieku rosnący w siłę Hohenzollernowie przejęli ruiny i przystąpili do budowy nawet nie tyle siedziby, co swoistego pomnika, pamiątki.

Pasjonującą opowieść o czterech żonach jednego z najważniejszych władców w historii Polski w książce Kamila Janickiego pt. Damy Władysława Jagiełły (Wydawnictwo Literackie 2021).
O życiu codziennym i małżeństwach sławnego króla piszę w swojej nowej książce pt. Damy Władysława Jagiełły (Wydawnictwo Literackie 2021).

Sławny dzisiaj i ściągający w każdym roku trzysta pięćdziesiąt tysięcy turystów zamek Hohenzollern ma zaledwie półtorawiekową metrykę. Jest też bez porównania bardziej okazały od pierwotnej twierdzy. Wcześni Hohenzollernowie nie mogliby sobie pozwolić na inwestycję o podobnej skali.

Nie byli przecież królami ani nawet książętami. Od schyłku wieku XII do samych czasów Władysława Jagiełły ich szczytowym osiągnięciem było utrzymanie w garści dziedzicznego urzędu burgrabiów Norymbergii.

Wielki awans i „arcypiaskownica cesarstwa”. Hohenzollernowie w Brandenburgii

Kolejny, wymarzony awans spotkał rodzinę dopiero za sprawą machinacji Zygmunta Luksemburskiego (ur. 1368, zm. 1437).

Znany z podstępów i przebiegłej natury król Węgier, walczący o zwierzchność nad Rzeszą i o koronę cesarską, potrzebował oddanych stronników. Jednego z nich znalazł w osobie Fryderyka Hohenzollerna. W 1415 roku powierzył norymberczykowi władzę w pogranicznej Brandenburgii, a w 1417, na soborze w Konstancji, odebrał od niego uroczysty hołd lenny.

„Marchia Brandenburska był to podówczas kraj ubogi, pogrążony od lat w anarchii feudalnej” – wyjaśniał historyk Henryk Samsonowicz. – „Była to «arcypiaskownica Świętego Cesarstwa Rzymskiego», położona na uboczu ważnych szlaków komunikacyjnych i handlowych, kraina lasów, nieużytków”.


Reklama


Z rządzeniem Brandenburgią wiązały się rozliczne bolączki. Ale wiązał się też tytuł elektora Rzeszy, a więc jednego z zaledwie siedmiu ludzi uprawnionych do wyboru królów rzymskich i cesarzy. Zygmunt oczekiwał, że Fryderyk stanie się w tym gronie jego najbardziej zagorzałym obrońcą i sojusznikiem. Świeżo upieczony margrabia zaraz jednak wybił się na niezależność i zaczął dystansować od dotychczasowego patrona oraz dobroczyńcy.

Nie tylko wszczynał wojny, lecz także szukał stronników i starał się ugruntować nowo zdobytą pozycję poprzez zaszczytne związki matrymonialne.

Zygmunt Luksemburski odbiera hołd lenny od Fryderyka Hohenzollerna
Zygmunt Luksemburski odbiera hołd lenny od Fryderyka Hohenzollerna na soborze w Konstancji. Seria miniatur z 1465 roku.

Niespodziewana zgoda

O rękę Jadwigi Jagiellonki dla swojego syna Fryderyk Hohenzollern zwrócił się zaledwie pół dekady po tym, jak sam awansował do politycznej pierwszej ligi. Wciąż uchodził za nowicjusza, a jego rodowód budził niemałe kontrowersje. Mimo to Jagiełło przyjął propozycję. Projekt słupski ostatecznie upadł, ruszyły za to dyskusje z Brandenburczykami.

Specjaliści różnie próbowali tłumaczyć tę nagłą woltę. Dominuje pogląd, że Jagiełło dał się skusić obietnicom pomocy zbrojnej przeciw Krzyżakom.


Reklama


Fryderyk Hohenzollern zaoferował mu nie tylko sojusz obronny, ale nawet zaczepny, a do tego – konkretne kontyngenty, zdolne wpłynąć na przebieg kolejnej, przewidywanej wojny z zakonem. Był też otwarty na wspólne działania przeciw zawsze śliskiemu Luksemburczykowi.

Temat zasługuje na odrębne, dokładnie omówienie (niecierpliwych odsyłam do swojej książki Damy Władysława Jagiełły, gdzie szeroko wyłożyłem alternatywne, jak sądzę bardziej przekonujące, wyjaśnienia). Teraz ograniczmy się do konsekwencji. W 1420, a już szczególnie 1421 roku, powszechnie spodziewano się, że młody Fryderyk Hohenzollern zostanie królem Polski.

Fryderyk II Hohenzollern na XIX-wiecznej rycinie
Fryderyk II Hohenzollern na XIX-wiecznej rycinie.

Kontrakt na (prawie) każdą okoliczność

Wobec tak wspaniałej perspektywy margrabia Brandenburgii osobiście wyprawił się do Krakowa. Na Wawel wkroczył w ostatnich dniach marca 1421 roku.

Rozmowy postępowały szybko i bez większych przeszkód. Już 8 kwietnia dwaj władcy zaprzysięgli i obwiesili swymi pieczęciami uroczysty układ, w założeniu mający zdeterminować losy Polski nawet nie na kolejne dekady, ale całe pokolenia. Chodziło przecież o zmianę dynastii panującej.

Traktat zakładał, że trzynastoletnia córka króla Jadwiga poślubi niewiele ponad siedmioletniego Fryderyka II, gdy tylko ten osiągnie lata sprawne, i że chłopak otrzyma polską koronę po zgonie Jagiełły. Na tym nie koniec.

Wielkie historie co kilka dni w twojej skrzynce! Wpisz swój adres e-mail, by otrzymywać newsletter. Najlepsze artykuły, żadnego spamu.

Dokument był niezwykle szczegółowy i uwzględniał niemal wszystkie wyobrażalne ewentualności. Polscy panowie, wzięci na świadków układu, przysięgali, że zrealizują jego zapisy i wyniosą Hohenzollerna do władzy, nawet jeśli stary król umrze, nim ślub dojdzie do skutku. W takim niefortunnym wypadku chłopak miał zostać osadzony na krakowskim tronie najpóźniej w ciągu pięciu lat. Co więcej, miał zachować koronę, nawet gdyby Jadwiga umarła bezpotomnie.

Rozsądnie podkreślono ten szczegół, by nie powtórzył się już kryzys, do jakiego doszło po zgonie poprzedniej władczyni o tym samym imieniu. I by Fryderyk nie musiał (na wzór upartego Litwina) co rusz grozić, że zrzeknie się władzy, jeśli jego pozycja nie będzie respektowana.


Reklama


Sowity posag, wspaniałe wiano

Jagiełło gwarantował, że wypłaci córce posag w spektakularnej kwocie stu tysięcy florenów. Było to pięć razy więcej, niż wynosiło zabezpieczenie córki oraz (przypuszczalnie) wnuczki Kazimierza Wielkiego.

Suma odpowiadała trzystu pięćdziesięciu kilogramom czystego złota, a Fryderyk zobowiązał się zrównoważyć ją wianem zabezpieczonym na szeregu niemieckich miast: Sternbergu, Frankfurcie, Oderbergu i innych. Margrabia obiecywał też zwrócić Polakom ziemię lubuską, do której ci od wieków rościli sobie prawa.

Berliński pomnik Fryderyka II (pośrodku) na fotografii z końca XIX wieku.
Berliński pomnik Fryderyka II (pośrodku) na fotografii z końca XIX wieku.

Jedyny wyjątek

Do jawnego, oficjalnego traktatu dołączono jeszcze tajny protokół. Było to porozumienie o charakterze wojskowym. Umówiony już wcześniej pakt zaczepno-obronny między Jagiełłą i Hohenzollernami, wymierzony w państwo zakonne.

W opinii strony niemieckiej na tym kończyły się zapisy mające jakiekolwiek praktyczne znaczenie. Nie wiedziano, że Jagiełło, parę lat wcześnie zmuszony zadeklarować, że już nigdy się nie ożeni, nosił się z myślą o zignorowaniu przysięgi. W efekcie Brandenburczycy bez wahania i obaw przyjęli dodatkowy warunek postawiony przez zapobiegliwego rozmówcę.

Władysław Jagiełło i dostojnicy królestwa zapewniali, że Fryderyk II przejmie tron, nawet gdyby teść zawarł nowe małżeństwo i doczekał się kolejnych córek. Te z góry skreślono z listy pretendentów. Zarazem jednak monarcha zastrzegł, że jeśli spłodzi syna, to właśnie jemu przekaże swe dziedzictwo. I choć układ małżeński pozostanie w mocy, to Fryderyk nie dostąpi zaszczytu koronacji.

Pękający z dumy i do granic możliwości szczęśliwy ojciec przyszłego pana młodego wyjechał z Krakowa przekonany, że właśnie zdobył dla swej rodziny dwa nowe trony – polski i litewski. Bo przecież absolutnie nie wierzył, że sześćdziesięcioletni Jagiełło, który przez trzy i pół dekady bezskutecznie starał się o syna, zdoła spełnić swe największe marzenie.


Reklama


Na odchodnym margrabia obiecał jeszcze, że w roku kolejnym wyprawi syna nad Wisłę. Ten miał dorastać pod okiem polskich tutorów, uczyć się od Jagiełły sztuki rządzenia i zapoznawać z językiem oraz kulturą przyszłych poddanych. Słowem: stać się Polakiem.

***

O dalszych losach Jadwigi Jagiellonki piszę szeroko w mojej nowej książce pt. Damy Władysława JagiełłyZnajdziecie tam też wiadomości o kolejnym, jeszcze bardziej zaskakującym projekcie matrymonialnym, jaki szykowano dla córki sławnego króla.

Fascynujące losy następczyń królowej Jadwigi

Bibliografia

  1. Duczmal M., Jadwiga, córka Władysława Jagiełły [w:] Duczmal Małgorzata, Jagiellonowie. Leksykon biograficzny, Kraków 1996.
  2. Flocken J.v., Friedrich I. von Brandenburg. Kriegerund Reichsfürst im Spätmittelalter, Berlin 2010.
  3. Gawęda S., Próba osadzenia Fryderyka Hohenzollerna na tronie polskim a sprawa pomorska, [w:] Mediaevalia. W 50. rocznicę pracy naukowej Jana Dąbrowskiego, red. J. Garbacik i in., Warszawa 1960.
  4. Samsonowicz H., Hohenzollernowie, [w:] Dynastie Europy, red. A. Mączak, Wrocław 2009.
  5. Taylor R.R., The Castles of the Rhine. Recreating the Middle Ages in Modern Germany, Waterloo 1998.
  6. The World of Private Castles, Palaces and Estates, red. F. Karitzki, Monaco 2005.
  7. Wdowiszewski Z., Genealogia Jagiellonów i Domu Wazów w Polsce, Kraków 2005.
Autor
Kamil Janicki
Dołącz do dyskusji

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.


Reklama

Wielka historia, czyli…

Niesamowite opowieści, unikalne ilustracje, niewiarygodne fakty. Codzienna dawka historii.

Dowiedz się więcej

Kamil Janicki

Historyk, pisarz i publicysta, redaktor naczelny WielkiejHISTORII. Autor książek takich, jak Damy polskiego imperium, Pierwsze damy II Rzeczpospolitej, Epoka milczenia czy Damy złotego wieku. Jego najnowsza pozycja to Seryjni mordercy II RP (2020).

Rafał Kuzak

Historyk, specjalista od dziejów przedwojennej Polski, mitów i przekłamań. Współzałożyciel portalu WielkaHISTORIA.pl. Autor kilkuset artykułów popularnonaukowych. Współautor książek Przedwojenna Polska w liczbach oraz Wielka Księga Armii Krajowej. Zajmuje się również fotoedycją książek historycznych, przygotowywaniem indeksów i weryfikacją merytoryczną publikacji.

Aleksandra Zaprutko-Janicka

Historyczka i pisarka. Autorka książek poświęconych zaradności polskich kobiet w najtrudniejszych okresach naszych dziejów. W 2015 roku wydała „Okupację od kuchni”, a w 2017 – „Dwudziestolecie od kuchni”. Napisała też „Piękno bez konserwantów” (2016). Obecnie jest dziennikarką Interii.

Wielkie historie w twojej skrzynce

Zapisz się, by dostawać najciekawsze informacje z przeszłości. Najlepsze artykuły, żadnego spamu.

Drodzy Czytelnicy! Nasza strona (jak niemal wszystkie inne) wykorzystuje pliki cookies i podobne technologie, między innymi po to, by dostosowywać treści reklamowe do zainteresowań i preferencji użytkowników. Aby to robić, potrzebujemy Waszej zgody.

Klikając przycisk "Przejdź do serwisu" lub zamykając to okno za pomocą przycisku "x" wyrażasz zgodę na przetwarzanie przez Ingens Media Sp. z o.o. oraz naszych zaufanych partnerów, twoich danych osobowych zapisanych w plikach cookies i innych podobnych technologiach w celu marketingowym, obejmującym w szczególności wyświetlanie spersonalizowanych reklam.

Zgoda nie jest obowiązkowa. Możesz też w dowolnym momencie ją cofnąć. Szczegóły dotyczące naszej polityki prywatności, zakresu zgód, a także wycofania i niewyrażenia zgody znajdziesz w naszej polityce prywatności. Tam też znajdziesz informacje na temat zasad przetwarzania danych oraz twoich uprawnień z tym związanych.

Poprzez korzystanie z serwisu bez zmieniania ustawień prywatności w twojej przeglądarce internetowej wyrażasz zgodę na przechowywanie w Twoim urządzeniu końcowym plików cookies i innych podobnych technologii służących do dopasowywania.