Początki polskiej husarii. Wzór wzięto z zagranicy, nazwę także

Strona główna » Nowożytność » Początki polskiej husarii. Wzór wzięto z zagranicy, nazwę także

Jazda stanowiła w początkach XVI stulecia trzon polskiego wojska. Nie była to jednak jeszcze kawaleria taka, jaką znamy z kolejnych dekad. Husaria dopiero się rodziła. Dlaczego ją powołano? Skąd wzięto wzór? I dlaczego tak długo w walce utrzymywano klasyczne oddziały kopijników?

Z czasów wcześniejszych wiek XVI odziedziczył dwa podstawowe typy jazdy: ciężkozbrojnych kopijników i średniozbrojnych strzelców. Dawny rycerski XV-wieczny poczet, zwany kopią, składał się z rycerza uzbrojonego w kopię oraz z dwóch strzelców wyposażonych w łuki lub kusze. Stąd nazwy określające dwie kategorie jeźdźców: kopijników i strzelców.


Reklama


Polska kawaleria przed husarią. Ciężkozbrojni kopijnicy

W pierwszej połowie XVI wieku przy towarzyskim systemie formowania się chorągwi towarzysz służył w ciężkim uzbrojeniu kopijniczym, jego pocztowi zaś w lżejszym strzelczym. Uzbrojeniu jeźdźców odpowiadał zwykle rodzaj koni.

Kopijnicy w zbrojach zupełnych siedzieli na ciężkich, silnych, również zbrojami okrytych koniach kopijniczych. Zbroje kopijnicze były płytowe, całkowicie osłaniające ciało żołnierza, dla ułatwienia ruchów folgowane na zgięciach. Składały się z przyłbicy z ruchomą zasłoną na twarz, obojczyka, napierśnika, naplecznika, osłony rąk i nóg. Ważyły od 18 do 30 kilogramów.

Jazda kopijnicza w bitwie pod Orszą w 1514 roku.
Jazda kopijnicza w bitwie pod Orszą w 1514 roku. Obraz XVI-wieczny.

Podczas marszu zbroje kopijników wożono na wozach i dopiero przywdziewano je w chwili spodziewanego starcia. Do uzbrojenia ochronnego należała niekiedy także tarcza, zwana puklerzem, metalowa, kolista ze spiczastym występem pośrodku.

Broń zaczepna kopijników składała się z długiej kopii rycerskiej typu zachodniego (3,5-4 metrów) z tarczką ochronną przed uchwytem, wielkiego (120-130 cm) obosiecznego miecza z dwuręczną rękojeścią, zdatnego do pchnięcia i cięcia oraz kordu lub sztyletu.


Reklama


Nie zawsze jednak kopijnicy występowali w pełnym garniturze zbroi płytowej. Już w pierwszej ćwierci XVI wieku żołnierze zaciągani doraźnie na wojnę w Prusach i na Litwie występowali częściej w kolczugach lub w samych tylko kirysach (naplecznikach i napierśnikach, czyli grubych blachach żelaznych chroniących plecy i przód ciała) niż w całkowitych zbrojach okrywających szczelnie jeźdźca i konia.

Jeszcze bardziej redukowali swe uzbrojenie ochronne kopijnicy obrony potocznej. Na stepach południowo-wschodniego pogranicza, gdzie o powodzeniu w walce z lekkozbrojnym wschodnim przeciwnikiem bardziej decydowała szybkość i zwrotność jazdy. (…)

Artykuł stanowi fragment książki Marka Plewczyńskiego pt. Obertyn 1531 (Bellona 2019).
Tekst stanowi fragment książki Marka Plewczyńskiego pt. Obertyn 1531 (Bellona 2019).

Kusza, miecz i kaftan. Średniozbrojna jazda strzelcza

Jazda strzelcza uzbrojona była lżej i bardziej różnorodnie od kopijników. Ekwipunek był różny, droższy i tańszy, a pocztowi i ubożsi towarzysze zadowalać się musieli oczywiście niedrogim uzbrojeniem strzelczym.

Na początku XVI wieku uzbrojenie ochronne strzelca konnego składało się z pancerza, czyli najczęściej kolczugi sporządzonej z metalowych kółek splecionych ze sobą, czasami obojczyka, napierśnika lub naplecznika. Niekiedy była to zbroja strzelcza — kaftan wzmocniony metalowymi płytkami lub wychodząca już z użycia brygantyna — skórzana kamizela podbita przynitowanymi do niej od spodu płytkami.


Reklama


Na głowę oprócz czepka kolczego strzelec nakładał mniejszy i lżejszy hełm, zwany łebką, z akarczkiem i rondem z otworem wzrokowym.

Początkowo bronią zaczepną przeznaczoną do walki na odległość była kusza. Stąd zresztą uzbrojenie ochronne, sprawne władanie kuszą wymagało bowiem znacznej swobody ruchów. Oprócz kuszy strzelec posiadał lżejszy miecz, wypierany z biegiem czasu przez szablę.

Łuki zamiast kusz. Dlaczego przezbrojono oddziały kawalerii strzelczej?

Około 1500 roku Oprócz średniozbrojnych kuszników pojawili się w wojsku nadwornym lekkozbrojni strzelcy. Byli to łucznicy konni walczący „po tatarsku”. Nie mieli w ogóle uzbrojenia ochronnego, dosiadali wschodnich lekkich koni, a uzbrojenie zaczepne stanowiły szabla i łuk typu azjatyckiego.

W toczonych wówczas wojnach brały również udział nieliczne, kilkudziesięciokonne, lekkie chorągwie mołdawskie, tatarskie i ruskie. Służący w nich żołnierze występowali przeważnie bez uzbrojenia ochronnego, a do walki służyły im łuki, rohatyny i oszczepy.

Powodzenie zagonów kozackich i tatarskich w Prusach (1520), a przede wszystkim klęska zadana przez Krymców jeździe potocznej pod Sokalem (1519), spowodowały przezbrojenie polskiej jazdy strzelczej.

Polscy żołnierze z początku XVI wieku według Jana Matejki (domena publiczna).
Polscy żołnierze z początku XVI wieku według Jana Matejki (domena publiczna).

Od 1521 roku konni kusznicy znikają z szeregów jazdy polskiej. Strzelcy używają odtąd do walki na odległość jedynie łuku. Porzucenie kusz dokonało się pod wpływem doświadczeń wyniesionych z walk z Tatarami i było niewątpliwie zjawiskiem pozytywnym; łuk okazał się bronią bardziej szybkostrzelną niż kusza i mniej skomplikowaną w użyciu, zwłaszcza dla jeźdźca, który często musiał razić przeciwnika w galopie.

Wobec lekkozbrojnego wschodniego przeciwnika była ważna nie tyle siła przebicia i donośność wypuszczanych z kusz bełtów, ile szybkość strzelania z kuków. W zasadzkach i utarczkach na rozległych południowo-wschodnich stepach o sukcesie decydowały bowiem: ruchliwość, szybkość, zaskoczenie, rozpoznanie i skrytość podejścia pod stanowiska tatarskie.


Reklama


Porzucają też w większości strzelcy kolczugi i półzbrojki ograniczając się do najlżejszego uzbrojenia ochronnego (zbroje strzelcze). Ich wygląd zewnętrzny, wyposażenie i uzbrojenie przypominały więc Tatarów litewskich lub Polaków walczących dotąd „sposobem tatarskim”.

W uzbrojeniu strzelców w latach dwudziestych XVI wieku pojawia się, choć na razie rzadko, po raz pierwszy broń palna — rusznice. Wprawdzie hetman wielki Jan Tarnowski zalecał, by co czwarty strzelec miał rusznicę, to jednak w rzeczywistości pod Obertynem w roku 1531 miał ją zaledwie co dziesiąty.

Polska jazda w bitwie pod Orszą.
Polska jazda w bitwie pod Orszą stoczonej w 1514 roku. Obraz z XVI stulecia.

Pierwsze oddziały husarskie w Polsce. „Husarz” czyli „rozbójnik”

Trzeci rodzaj XV-wiecznej jazdy polskiej to husaria. Geneza tego typu kawalerii w Polsce tkwiła w nieprzydatności ciężkiej jazdy kopijniczej w walkach ze wschodnim ruchliwym przeciwnikiem w końcu XV wieku.

Węgrzy i Serbowie mieli natomiast już w tym czasie świetną lekką jazdę skutecznie walczącą z Tatarami. Na tę właśnie jazdę zwrócono w Polsce uwagę sprowadzając wzorcowe oddziały zaciężne z Węgier, gdzie na tronie od 1490 roku zasiadał syn Kazimierza Jagiellończyka Władysław.

Pierwsze poczty zwerbował w 1500 roku do królewskiej chorągwi nadwornej podskarbi Andrzej Kościelecki spośród Serbów, zwanych w Polsce Racami. Do Raców stosowano też określenie „husarz” pochodzące od serbskiego gusar (rozbójnik).

W 1501 roku pojawiła się nazwa „husarz” w nadwornych pocztach węgierskich króla Aleksandra Jagiellończyka.

Marcin Bielski pisał, że „Racowie z narodu słowiańskiego przeniósłszy się do Polski naprzód służbę żołnierską z tarczą a drzewem wnieśli do Polski”, a inny kronikarz Maciej Stryjkowski wspominał, że król Aleksander w 1503 roku zwołał sejm w Lublinie, na którym postanowiono przyjąć „służebne obyczajem rackim albo husarskim z drzewem i z tarczami”.


Reklama


Uzbrojenie pierwszych husarzy. Wzory z Węgier i Serbii

Początkowo husarze wyróżniali się przede wszystkim charakterystycznym typem uzbrojenia składającego się z kopii („drzewa”) i tarczy. Poza długą, lekką kopią i małą tarczą Racowie uzbrojeni byli również w krzywe wschodnie szable typu tureckiego.

Dosiadali małych, bardzo szybkich koni, a uzbrojenia ochronnego (poza watowanymi i przeszywanymi kaftanami) najczęściej nie mieli. Husarze węgierscy mieli natomiast hełmy i kolczugi.

Husarze z czasów Zygmunta Starego (domena publiczna).
Husarze z czasów Zygmunta Starego (domena publiczna).

Sposób walki kopią i tarczą pojawił się więc w Koronie w dwóch wariantach: lekkozbrojnym w oryginalnym wydaniu serbsko-rackim i średniozbrojnym w przetworzonym kształcie węgiersko-husarskim. W polskiej jeździe, przede wszystkim obrony potocznej, przyjął się ten drugi wzorzec.

W armii koronnej Węgrów było więcej niż Serbów, a ponadto husaria węgierska dawała większą możliwość przeprowadzania ataków w zwartym szyku cwałem, przełamywania szarżami wojsk nieprzyjacielskich będących zarówno w marszu, jak i w obronie.


Reklama


Już w grudniu 1501 roku listy przypowiednie na zaciąganie „husarzy alias raczow” otrzymali polscy rotmistrze obrony potocznej Andrzej i Stanisław Strusiowie oraz Piotr Oleski. W następnych latach odsetek husarzy w jeździe polskiej szybko wzrastał.

Szable, kopie i zbroje husarskie

Podstawową bronią białą husarii była szabla o głowni jednosiecznej, zakrzywionej, przeznaczonej do cięcia i kłucia. Typ ten, obecnie określany mianem szabli polsko-węgierskiej, miał otwartą, pochyloną rękojeść, głowicę metalową i krzyżowy jelec z wąsami.

Kopie wzoru węgierskiego (3,5-4,5 m) miały czworokątne groty, duże gałki, proporce i były często w środku wydrążone od uchwytu do grotu. Tarcze husarskie były drewniane, lekkie, asymetrycznie czworokątne i wypukłe. U góry były ukośnie ścięte, u dołu zaokrąglone lub proste dla oparcia na przedniej kuli siodła. Wycięcie z boku na górnym brzegu tarczy służyło do oparcia kopii.

Pancerze kolcze miały najczęściej rękawy do łokci i będąc rozcięte do połowy piersi, sięgały do połowy uda. Uzbrojenie ochronne husarzy uzupełniały przyłbice, czyli hełmy zamknięte, ściśle przylegające do głowy, złożone z dzwonu, podbródka i ruchomej zasłony.

Hełmy te pojawiły się w polskiej husarii co najmniej od 1527 roku. W ten sposób skrót rejestrowy pisarzy określający zestaw uzbrojenia husarskiego brzmiał: „p(ancerz). t(arcza). d(rzewo). p(rzylbica)”.

Chorągwie husarskie… ale w połowie. Dlaczego nadal utrzymywano kopijników?

W czasie omawiania rodzajów jazdy pamiętać trzeba o braku jednolitości uzbrojenia nie tylko w chorągwiach, ale nawet w pocztach.

W pierwszej połowie XVI wieku chorągwie zaciężne były mieszane i składały się z żołnierzy wszystkich trzech rodzajów jazdy. Jedynie stosunek liczebny husarzy do strzelców i kopijników decydował o charakterze chorągwi. W chorągwi husarskiej stosunek husarzy do strzelców i kopijników wynosił mniej więcej 1:1 natomiast w chorągwi strzelczej taki sam był stosunek strzelców do pozostałych jeźdźców.


Reklama


Na wzajemną proporcję poszczególnych rodzajów jazdy w wojsku polskim decydujący wpływ miały dwa elementy: teren i przeciwnik.

Walki z lekką i ruchliwą jazdą tatarską, mołdawską, turecką i moskiewską na rozległych i otwartych przestrzeniach zmuszały do wystawienia przeciwko niej przede wszystkim oddziałów lekko- i średniozbrojnych — strzelców i husarzy. Ale walki z Krzyżakami, a więc przedstawicielami zachodnioeuropejskiej sztuki wojennej, wymagały, żeby Polacy nadal utrzymywali oddziały ciężkozbrojnych kopijników.

Skrzydlaty polski jeździec (po prawej) na rycinie z końca XVI wieku (domena publiczna).
Polski husarz (po prawej) na rycinie z końca XVI wieku (domena publiczna).

Nowa epoka. Dlaczego husaria zastąpiła inne rodzaje jazdy?

Po likwidacji zagrożenia krzyżackiego liczba kopijników zaczęła gwałtownie opadać. Pisał Bielski, że „po usarsku, w pancerzach, z tarczą, a z drzewem na prędkie spotkanie, a nie dawno się tego jęli, gdy obaczyli, iż to jest pożyteczniejsza sprawa niż obciążenie wielkie na konia i na się brać” — to jest w przeciwieństwie do dawnych ciężkozbrojnych kopijników.

Zniknęły chorągwie kopijnicze, odsetek bowiem kopijników w chorągwiach był już tak niewielki, że nie wpływali oni na ich charakter. Ciągle jednak byli utrzymywani, ponieważ hufce czelny i walny musiały mieć siłę uderzeniową do przełamywania szyków nieprzyjacielskich. Hetman Tarnowski rozumiał to i dlatego zalecał, by 20% żołnierzy stanowili ciężkozbrojni jeźdźcy dosiadający dużych i silnych koni.


Reklama


Wyposażenie husarskie było jednak tańsze od kopijniczego, a i koszt utrzymywania husarzy był niższy, stąd też liczba jednolicie uzbrojonej w kopie i tarcze husarii stale wzrastała.

Pod koniec lat dwudziestych XVI wieku odsetek husarzy w obronie potocznej wahał się od 37% do 57%, strzelców od 11% do 17%, kopijników od 2% do 14%, a pozostali jeźdźcy uzbrojeni byli wyłącznie w broń białą krótką. Coraz rzadziej spotykało się też poczty o mieszanym uzbrojeniu jeźdźców.

Przeczytaj również o tym ile kosztowało zostanie husarzem sto lat później. Czasem nie wystarczał nawet milion dzisiejszych złotych

Źródło

Powyższy tekst stanowi fragment książki Marka Plewczyńskiego pt. Obertyn 1531. Jej nowa, limitowana edycja ukazała się nakładem wydawnictwa Bellona w 2019 roku.

Limitowana edycja do kupienia w księgarni wydawcy

Artykuł stanowi fragment książki Marka Plewczyńskiego pt. Obertyn 1531 (Bellona 2019).

Tytuł, lead oraz śródtytuły pochodzą od redakcji. Tekst został poddany podstawowej obróbce korektorskiej.

Autor
Marek Plewczyński
Dołącz do dyskusji

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.


Reklama

Wielka historia, czyli…

Niesamowite opowieści, unikalne ilustracje, niewiarygodne fakty. Codzienna dawka historii.

Dowiedz się więcej

Kamil Janicki

Historyk, pisarz i publicysta, redaktor naczelny WielkiejHISTORII. Autor książek takich, jak Damy polskiego imperium, Pierwsze damy II Rzeczpospolitej, Epoka milczenia czy Seryjni mordercy II RP. Jego najnowsza pozycja to Damy Władysława Jagiełły (2021).

Rafał Kuzak

Historyk, specjalista od dziejów przedwojennej Polski, mitów i przekłamań. Współzałożyciel portalu WielkaHISTORIA.pl. Autor kilkuset artykułów popularnonaukowych. Współautor książek Przedwojenna Polska w liczbach oraz Wielka Księga Armii Krajowej. Zajmuje się również fotoedycją książek historycznych, przygotowywaniem indeksów i weryfikacją merytoryczną publikacji.

Aleksandra Zaprutko-Janicka

Historyczka i pisarka. Autorka książek poświęconych zaradności polskich kobiet w najtrudniejszych okresach naszych dziejów. W 2015 roku wydała „Okupację od kuchni”, a w 2017 – „Dwudziestolecie od kuchni”. Napisała też „Piękno bez konserwantów” (2016). Obecnie jest dziennikarką Interii.

Wielkie historie w twojej skrzynce

Zapisz się, by dostawać najciekawsze informacje z przeszłości. Najlepsze artykuły, żadnego spamu.

Drodzy Czytelnicy! Nasza strona (jak niemal wszystkie inne) wykorzystuje pliki cookies i podobne technologie, między innymi po to, by dostosowywać treści reklamowe do zainteresowań i preferencji użytkowników. Aby to robić, potrzebujemy Waszej zgody.

Klikając przycisk "Przejdź do serwisu" lub zamykając to okno za pomocą przycisku "x" wyrażasz zgodę na przetwarzanie przez Ingens Media Sp. z o.o. oraz naszych zaufanych partnerów, twoich danych osobowych zapisanych w plikach cookies i innych podobnych technologiach w celu marketingowym, obejmującym w szczególności wyświetlanie spersonalizowanych reklam.

Zgoda nie jest obowiązkowa. Możesz też w dowolnym momencie ją cofnąć. Szczegóły dotyczące naszej polityki prywatności, zakresu zgód, a także wycofania i niewyrażenia zgody znajdziesz w naszej polityce prywatności. Tam też znajdziesz informacje na temat zasad przetwarzania danych oraz twoich uprawnień z tym związanych.

Poprzez korzystanie z serwisu bez zmieniania ustawień prywatności w twojej przeglądarce internetowej wyrażasz zgodę na przechowywanie w Twoim urządzeniu końcowym plików cookies i innych podobnych technologii służących do dopasowywania.