Radzieckie snajperki. Najbardziej niebezpieczne kobiety II wojny światowej?

Strona główna » II wojna światowa » Radzieckie snajperki. Najbardziej niebezpieczne kobiety II wojny światowej?

Gdy armia z każdym dniem traciła tysiące żołnierzy, a szanse na zwycięstwo bladły, nadszedł czas na kroki prawdziwie desperackie. Dla sowieckich dowódców jednym z nich było dopuszczenie do bezpośredniej walki kobiet. Te nie tylko doskonale sprawdziły się w nowej roli, ale też okazały się prawdziwym postrachem hitlerowców. Ich wyczynów nie powstydziliby się najwięksi twardziele.

Radzieckie strzelczynie wyborowe odegrały niebagatelną rolę w odparciu niemieckiej inwazji na państwo Stalina. Po wojnie jednak jakby zupełnie zapadły się pod ziemię. Do komunistycznej wizji świata poza nielicznymi wyjątkami nie pasowały kobiety bezwzględnie zabijające wroga na froncie.


Reklama


Ich osiągnięcia deprecjonowano, a cywile paskudnie plotkowali, że zadaniem żołnierek była nie walka, a ulżenie prawdziwym żołnierzom. Nawet mężowie – często poznani w okopach – radzili im, by o swojej przeszłości milczały.

Radzieckie kobiety walczące w II wojnie światowej – zacięte, odważne i imponująco skuteczne – wcale nie ustępowały jednak kolegom. Poniżej sylwetki wybranych spośród nich.

Absolwentki Centrum Szkolenia Snajperskiego tuż przed wyruszeniem na front (RIA Novosti archive/ W. Krasuckij/CC-BY-SA 3.0).
Absolwentki Centrum Szkolenia Snajperskiego tuż przed wyruszeniem na front (RIA Novosti archive/ W. Krasuckij/CC-BY-SA 3.0).

Tatiana Kostyrina. Zabójcza 19-latka

Tatiana, zwana Tanią, urodziła się w rodzinie chłopskiej w mieście Kropotkin nad Kubaniem. O jej życiu przed wstąpieniem do Armii Czerwonej wiadomo niewiele ponad to, że skończyła 8 klas szkoły. W wojsku służyła od 1942 roku. Przeszła kurs w szkole snajperów i po pół roku wyruszyła na front.

Niepozorna dziewczyna godzinami czaiła się w ukryciu na wroga. W walkach o wyzwolenie Krymu i Kubania udało jej się zaliczyć 125 potwierdzonych śmiertelnych trafień, z czego 15 w ostatniej walce. To wszystko w wieku zaledwie 19 lat.

Jak podkreśla Lubow Winogradowa w książce Snajperki. Dziewczyny z Armii Czerwonej, Kostyrina była dwukrotnie ranna, lecz za każdym razem wracała do swojej jednostki. Kiedy uczestniczyła w ciężkiej bitwie o miejscowość Adżimuszkaj, znalazła się w podbramkowej sytuacji. Większość oficerów zginęła w walce i nie było komu poprowadzić batalionu piechoty do ataku.

Wtedy na czele oddziału stanęła młodziutka Tania i to ona poderwała żołnierzy. Tego starcia nie przeżyła. Początkowo została pochowana w masowym grobie w Adżimuszkaju, jednak później odnaleziono jej ciało i pochowano na wojskowym cmentarzu w Kerczu, gdzie młodzież do tej pory składa kwiaty.


Reklama


Nina Pietrowa. 107 trafień i ponad 500 wyszkolonych snajperów

W przeciwieństwie do większości ochotniczek, które zgłaszały się do Armii Czerwonej by pomścić rodzinną wieś, czy zabitych w boju bliskich, Nina Pawłowna Pietrowa nie była młodziutką dziewczyną. Początkowo nawet trochę się z niej podśmiechiwano, że jest za stara na takie eskapady: w roku wybuchu II wojny światowej miała już 48 lat!

Gdy tylko dano jej do ręki karabin, zdołała zamknąć usta wszystkim niedowiarkom. Przed wojną intensywnie trenował sport – hokeja, pływanie, narciarstwo, koszykówkę i… strzelectwo.

Nina Pietrowa nie tylko siała postrasz w szeregach wroga, ale również wyszkoliła ponad 500 snajperów (domena publiczna).
Nina Pietrowa nie tylko siała postrasz w szeregach wroga, ale również wyszkoliła ponad 500 snajperów (domena publiczna).

Po zakończeniu wojny zimowej z Finlandią, w której brała udział, przeszła kurs snajperów. W Leningradzie, w organizacji Spartak uczyła wychowania fizycznego i właśnie strzelectwa. Gdy Trzecia Rzesza zaatakowała ZSRR, zaciągnęła się do Armii Czerwonej. Bardzo szybko zaczęła podnosić swój wynik wyeliminowanych wrogów, który ostatecznie wynosił 107 zastrzelonych Niemców.

Pietrowa wyszkoliła też ponad 500 snajperów, z których każdy zabił niejednego przeciwnika, a później na froncie dowodziła kolejnymi strzelcami. Walczyła także w obecnych granicach Polski – w bitwie o Elbląg. Jak pisze Winogradowa w książce Snajperki. Dziewczyny z Armii Czerwonej:


Reklama


Pietrową – szczupłą, wysportowaną żołnierkę – w pułku nazywano „matką”. Jej biograf opisuje ją jako bardzo troskliwą, serdeczną osobę. (…) [Zapamiętano ją] jako bardziej surową, zdyscyplinowaną i nieprzejednaną niż wiele dowódczyń w szkole w Podolsku.

Alija Mołdagułowa. Zabijała nie tylko z dystansu

Pochodząca z Kazachstanu i urodzona w 1925 roku Alija straciła rodziców już we wczesnym dzieciństwie. Zamieszkała z wujkiem w Ałma-Acie, skąd przeprowadzili się w 1935 roku do Leningradu, gdzie dziewczyna została zapisana do szkoły. W tym samym roku, w którym ZSRR i Trzecia Rzesza zaatakowały Polskę, czternastoletnia Alija trafiła do sierocińca.

Podobizna Aliji Mołdagułowej z poświęconego jej znaczka pocztowego (A. Sokołow/domena publiczna).
Podobizna Aliji Mołdagułowej z poświęconego jej znaczka pocztowego (A. Sokołow/domena publiczna).

W trakcie oblężenia Leningradu (w 1942 roku) została wraz z innymi wychowankami sierocińca ewakuowana. W wieku siedemnastu lat oszukała komisję poborową, że jest starsza, wślizgnęła się do wojska i trafiła do szkoły snajperów. Z kursu zapamiętała ją jedna z bohaterek książki Winogradowej:

Z dziewcząt, które zginęły jak bohaterki, Kława pamiętała tylko małą i chudą Aliję Mołdagułową. Tę niezwykle ruchliwą dziewczynę znano też w innych kompaniach. Kława Łoginowa wspominała ich pierwsze spotkanie: ledwo co przywieźli je do Amieriewa, przybiegła Alija i zapytała, czy dostały coś do jedzenia. Gdy zaprzeczyły, „pobiegła żwawo” dowiedzieć się, o co chodzi.

Wielkie historie co kilka dni w twojej skrzynce! Wpisz swój adres e-mail, by otrzymywać newsletter. Najlepsze artykuły, żadnego spamu.

Czas pokazał, że drobna dziewczyna o łagodnej twarzy stała się prawdziwą maszyną do zabijania, choć dowództwo ze względu na jej posturę zastanawiało się, czy w ogóle wysyłać ją na front.

Gdy skończyła osiemnaście lat, jak pisze Igor T. Miecik w książce Katiusza z bagnetem, miała w kieszeni dyplom szkoły snajperów i trzydzieści dwa trafienia wpisane w książeczkę snajperską. Połączenie celnego oka i brawury czyniło z niej niezwykle niebezpieczną przeciwniczkę.


Reklama


Nie tylko wychodziła na snajperskie łowy (łącznie 91 zabitych), ale też lubiła atakować Niemców bezpośrednio. Potrafiła podkraść się do bunkra i wrzucić do niego granaty, czy przebrać się za chłopkę i z dwóch hitlerowców z patrolu jednego zabić z jego własnej broni, a drugiego pojmać. Walczyła wręcz w okopach i prowadziła żołnierzy swojej kompanii do ataku na bagnety.

Roza Szanina. Dziewczyna, która lubiła walczyć

Obdarzona rumianą twarzą, jasnymi włosami i oczami Roza Szanina pochodziła z Archangielska. Na co dzień, jako przedszkolanka, zajmowała się gromadką roześmianych malców. Marzyła, że po wojnie pójdzie na uniwersytet, ciągnęło ją do nauki. W grudniu 1941 roku brat Rozy zmarł w czasie oblężenia Leningradu.

Roza Szanina na zdjęciu z 1944 roku (domena publiczna).
Roza Szanina na zdjęciu z 1944 roku (domena publiczna).

Być może to było impulsem, który zmienił jej priorytety. Zgłosiła się do komisariatu wojskowego, jako ochotniczka znalazła się w szkole snajperów, a stamtąd trafiła na pierwszą linię. Miała 59 potwierdzonych trafień. Aż 12 zabitych przez nią Niemców było snajperami.

Szanina lubiła walczyć. Według pozostawionego przez nią pamiętnika, najchętniej nigdy by nie odpoczywała, a z pierwszej linii schodziłaby tylko, by przespać się, przebrać się w coś suchego i zjeść. Roza nie tylko dobrze strzelała, miała też szczęście do chwytania Niemców żywcem.

Sytuację, do jakiej doszło niedaleko polskiej wsi opisała w swoim pamiętniku, opisała nie szczędząc autoironii:

Poszłam znów na pierwszą linię i rozmarzywszy się, zapomniałam, że jestem w niebezpiecznym miejscu. Gdy przechodziłam przez most, spojrzałam nagle na zarośnięty wąwóz na dole i ujrzałam fryca. Rzuciłam odruchowo: »Hände hoch!« i zobaczyłam, jak podnosi się sześć rąk…

Jeden z nich coś tam gadał, ale nic nie rozumiałam. Po niemiecku znałam jeszcze tylko słowa szybciej i naprzód, więc to właśnie krzyknęłam. Wtedy wyczołgali się z wąwozu, a ja odebrałam im broń, zegarki, krem, lusterka i tak dalej.

Pamiętnik Rozy Szaniny (domena publiczna).
Pamiętnik Rozy Szaniny (domena publiczna).

Snajperka, która poruszała się w pełnej gotowości bojowej, bez wątpienia zbiła Niemców z pantałyku. Jak sama wspominała, w ubraniu maskującym, z finką, z granatami i z karabinem w gotowości, wyglądała jak bandytka, gdy prowadziła trzech jeńców przez wieś trzymając ich na muszce.

A co z Ludmiłą Pawliczenko?

Według wielu autorów najskuteczniejszą i najniebezpieczniejszą radziecką snajperką była Ludmiła Pawliczenko. Lubow Winogradowa w swojej książce zwraca jednak uwagę, że w historii tej bohaterki bardzo niewiele się zgadza. W przeciwieństwie do losów innych strzelczyń wyborowych, jej biografia została zapewne sfabrykowana przez radzieckie służby propagandowe.


Reklama


Przeczytaj również o tym czy Stalin planował inwazję na III Rzeszę w 1941 roku? Spojrzenie rosyjskiego historyka

Bibliografia

  1. Aleksijewicz S.,  Wojna nie ma w sobie nic z kobiety, Czarne 2015.
  2. Markwick R.D, Cardona E. Ch., Soviet Women on the Frontline in the Second World War, Palgrave McMillan 2012.
  3. Miecik I.T., Katiusza z bagnetem, PWN 2014.
  4. Pegler, M., Out of Nowhere: A History of the Military Sniper, Osprey Publishing 2006.
  5. Winogradowa L., Snajperki. Dziewczyny z Armii Czerwonej, Znak Horyzont 2018.

Autor
Aleksandra Zaprutko-Janicka
Dołącz do dyskusji

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.


Reklama

Wielka historia, czyli…

Niesamowite opowieści, unikalne ilustracje, niewiarygodne fakty. Codzienna dawka historii.

Dowiedz się więcej

Kamil Janicki

Historyk, pisarz i publicysta, redaktor naczelny WielkiejHISTORII. Autor książek takich, jak Damy polskiego imperium, Pierwsze damy II Rzeczpospolitej, Epoka milczenia czy Seryjni mordercy II RP. Jego najnowsza pozycja to Damy Władysława Jagiełły (2021).

Rafał Kuzak

Historyk, specjalista od dziejów przedwojennej Polski, mitów i przekłamań. Współzałożyciel portalu WielkaHISTORIA.pl. Autor kilkuset artykułów popularnonaukowych. Współautor książek Przedwojenna Polska w liczbach oraz Wielka Księga Armii Krajowej. Zajmuje się również fotoedycją książek historycznych, przygotowywaniem indeksów i weryfikacją merytoryczną publikacji.

Aleksandra Zaprutko-Janicka

Historyczka i pisarka. Autorka książek poświęconych zaradności polskich kobiet w najtrudniejszych okresach naszych dziejów. W 2015 roku wydała „Okupację od kuchni”, a w 2017 – „Dwudziestolecie od kuchni”. Napisała też „Piękno bez konserwantów” (2016). Obecnie jest dziennikarką Interii.

Wielkie historie w twojej skrzynce

Zapisz się, by dostawać najciekawsze informacje z przeszłości. Najlepsze artykuły, żadnego spamu.

Drodzy Czytelnicy! Nasza strona (jak niemal wszystkie inne) wykorzystuje pliki cookies i podobne technologie, między innymi po to, by dostosowywać treści reklamowe do zainteresowań i preferencji użytkowników. Aby to robić, potrzebujemy Waszej zgody.

Klikając przycisk "Przejdź do serwisu" lub zamykając to okno za pomocą przycisku "x" wyrażasz zgodę na przetwarzanie przez Ingens Media Sp. z o.o. oraz naszych zaufanych partnerów, twoich danych osobowych zapisanych w plikach cookies i innych podobnych technologiach w celu marketingowym, obejmującym w szczególności wyświetlanie spersonalizowanych reklam.

Zgoda nie jest obowiązkowa. Możesz też w dowolnym momencie ją cofnąć. Szczegóły dotyczące naszej polityki prywatności, zakresu zgód, a także wycofania i niewyrażenia zgody znajdziesz w naszej polityce prywatności. Tam też znajdziesz informacje na temat zasad przetwarzania danych oraz twoich uprawnień z tym związanych.

Poprzez korzystanie z serwisu bez zmieniania ustawień prywatności w twojej przeglądarce internetowej wyrażasz zgodę na przechowywanie w Twoim urządzeniu końcowym plików cookies i innych podobnych technologii służących do dopasowywania.