Obrona Jasnej Góry podczas potopu szwedzkiego. Jak wyglądała naprawdę?

Garstka polskich obrońców pod wodzą nieustraszonego przeora Augustyna Kordeckiego kontra nieprzebrane hordy szwedzkich żołdaków. Trwający całymi tygodniami morderczy ostrzał artyleryjski oraz zażarte walki na murach. Właśnie tak wielu wyobraża sobie oblężenie Jasnej Góry z 1655 roku. A jak było naprawdę?

Wizja obrony Częstochowy, zaprezentowana przez Henryka Sienkiewicza w Potopie, już chyba na stałe zdefiniowała to, jak Polacy postrzegają wydarzenia z jesieni i zimy 1655 roku. Oto bohaterski przeor klasztoru paulinów na Jasnej Górze spełniając patriotyczny obowiązek stawił twardy opór szwedzkiemu najeźdźcy.


Mała polska załoga wytrzymała atak znacznie liczniejszego oraz lepiej wyposażonego przeciwnika. Po trwających kilkadziesiąt dni krwawych zmaganiach wróg ostatecznie musiał się wycofać z podkulonym ogonem. To z kolei dało sygnał do ogólnonarodowego powstania.

Tyle literacka fikcja. Fakty wcale nie prezentują się tak widowiskowo i jednoznacznie.

Zdrada Kordeckiego

Zacznijmy od samego Kordeckiego. Jak podkreśla profesor Jacek Wijaczka w artykule opublikowanym łamach czasopisma „Czasy Nowożytne”, przeor wcale nie zamierzał stawiać oporu odnoszącym błyskawiczne sukcesy Szwedom.

Augustyn Kordecki złożył hołd wiernopoddańczy Karolowi X Gustawowi. Uznał go tym samym za władcę Rzeczypospolitej (Sébastien Bourdon/domena publiczna).
Augustyn Kordecki złożył hołd wiernopoddańczy Karolowi X Gustawowi. Uznał go tym samym za władcę Rzeczypospolitej (Sébastien Bourdon/domena publiczna).

Już w październiku 1655 roku – podobnie jak na przykład Jan Sobieski – udał się do szwedzkiego obozu, gdzie:

(…) w swoim i paulinów imieniu, złożył hołd wiernopoddańczy Karolowi X Gustawowi, uznając go tym samym za władcę Rzeczypospolitej.

W zamian za to uzyskał potwierdzenie posiadanego przez paulinów przywileju, mówiącego, że klasztor na Jasnej Górze jest wolny od jakichkolwiek obciążeń podatkowych oraz że w jego murach nie mogą stacjonować żadne oddziały wojskowe, ani polskie, ani szwedzkie.

Przeczytaj też: Bajeczna fortuna ostatniego Jagiellona. Jakie skarby ukrywał przed Polakami?

Postawa Kordeckiego nie powinna specjalnie nikogo dziwić. Jak tłumaczy Sławomir Koper w książce Święta po polsku. Tradycje i skandale:

Początkowo szwedzki potop był dla większości obywateli Rzeczypospolitej sporem dynastycznym pomiędzy dwoma przedstawicielami rodu Wazów.


Karol Gustaw wydawał się zresztą znacznie lepszym kandydatem na władcę niż nieudolny Jan Kazimierz, tym bardziej że w chwili szwedzkiego najazdu Rzeczpospolita wydawała się dochodzić do kresu swojego istnienia.

Należy pamiętać, że od 1648 roku na Ukrainie trwało powstanie Chmielnickiego, a niedługo przed szwedzką inwazją do wojny z Rzeczpospolitą przystąpiła również Rosja. Sytuacja wydawała się beznadziejna.

Artykuł powstał w oparciu między innymi o książkę Sławomira Kopra pod tytułem Święta po polsku. Tradycje i skandale, wydanej nakładem Wydawnictwa Fronda (2019).

Nie zmienia to faktu, że Augustyn Kordecki zdradził prawowitego władcę i początkowo ani myślał o przelewaniu krwi za Rzeczpospolitą. Wystarał się nawet o list żelazny „gwarantujący życie i mienie podległych mu zakonników”.

Wywiezione skarby

Jednocześnie zakonnik brał szwedzkie zapewnienia z uzasadnionym dystansem. Z klasztoru zawczasu wywieziono większość cennych przedmiotów. Wśród nich znalazł się również obraz Czarnej Madonny, który najpierw trafił do Lubińca, a następnie do klasztoru paulinów pod Głogowem. Na Jasnej Górze pozostała tylko jego kopia. Jak się szybko okazało, Kordecki wiedział, co robi.

Przeczytaj też: „Człowiek miał ustaloną cenę”. Ile płacono za polskich niewolników w XVI-wiecznej Turcji?

Już w pierwszych dniach listopada do klasztoru próbował dostać się niewielki oddział kawalerii. Dowodził nim będący na usługach Szwedów Jan Wrzesowicz, „który konieczność obsadzenia Jasnej Góry motywował niepokojami na granicy ze Śląskiej”. Kordecki nie dał wiary jego słowom i awanturnik został odprawiony z kwitkiem.

Szwedzi wcale nie mieli miażdżącej przewagi

Nie minęło jednak wiele czasu i 18 listopada pod klasztor podciągnęły znacznie liczniejsze siły generała Burcharda Müllera von der Lühnena. Mimo wszystko, jak podkreśla w swojej książce Sławomir Koper:

Niemiec dysponował (…) zaledwie setką piechurów mogących wziąć udział w oblężeniu i tylko kilkoma lekkimi działami.


Natomiast znaczną część (od 600 do 1000 ludzi) jego oddziału stanowili Polacy, którzy kategorycznie odmówili wzięcia udziału w oblężeniu. Poprzestali na ochronie obozu przed atakiem z zewnątrz – inna sprawa, że faktycznie była to konnica zupełnie nieprzydatna do szturmowania umocnień.

Poza brakiem odpowiedniej liczby ludzi i wystarczająco silnej artylerii problemem były również niedobory amunicji. Tymczasem Kordecki do walki ze Szwedami mógł skierować 250 obrońców, około 30 dział oraz, co najistotniejsze, dysponował dużymi zapasami.

Tak obronę Jasnej Góry wyobrażał sobie Franciszek Kondratowicz (domena publiczna).
Tak obronę Jasnej Góry wyobrażał sobie Franciszek Kondratowicz (domena publiczna).

Wszystko to sprawiało, że wbrew temu, co wmawiał kolejnym pokoleniom swoich czytelników Sienkiewicz, właśnie Kordecki w tym starciu był w lepszej pozycji. Jak podkreśla profesor Wijaczka:

Siedemnastowieczni teoretycy wojskowości uważali, że jeden żołnierz za murami twierdzy, na dodatek uzbrojonej w działa, wart jest tyle co dziesięciu pod murami, w związku z czym załoga oblężonej twierdzy mogła się bronić przed dziesięciokrotnie silniejszym przeciwnikiem.

Wielkie historie co kilka dni w twojej skrzynce! Wpisz swój adres e-mail, by otrzymywać newsletter. Najlepsze artykuły, żadnego spamu.

Co prawda 10 grudnia pod klasztor dotarła w końcu szwedzka ciężka artyleria (rzecz jasna wśród armat nie było żadnej kolubryny), która potrafiła wyrządzić szkody twierdzy. Jednakże i tym działom szybko zabrakło amunicji.

Ogólnie – jak podkreśla Sławomir Leśniewski w książce Potop. Czas hańby i sławy 1655-1660 – w trakcie trwającego 48 dni oblężenia obie strony strzelały do ciebie jedynie przez 12 dni. Reszta czasu minęła na „jałowych rozmowach”.

A tak obronę Jasnej w Góry przedstawiano w skierowanej do dzieci i młodzieży "Małej historii polskiej" z 1907 roku.
A tak obronę Jasnej w Góry przedstawiano w skierowanej do dzieci i młodzieży Małej historii polskiej z 1907 roku (domena publiczna).

Straty były minimalne

Warto również w tym miejscu rozprawić się z mitem zaciętości samych walk. Nie dysponując wystarczającą liczbą gotowej do atakowania klasztornych murów piechoty, Szwedzi nie przeprowadzili ani jednego szturmu generalnego na Jasną Górę.

Co więcej – jak pisze Leśniewski – w trakcie całego oblężenia „zginął jeden żołnierz, zastrzelony zresztą pomyłkowo przez swoich podczas powrotu z wycieczki poza mury”. Życie straciło ponadto trzech spośród polskich szlachciców, którzy dołączyli do załogi twierdzy.


Straty po stronie atakujących również nie były specjalnie dotkliwe. Zginęło raptem kilkunastu podwładnych Müllera. Do tego należy jeszcze doliczyć kilku polskich górników z Olkusza, których Szwedzi sprowadzili do wydrążenia podkopu pod murami. Zginęli oni 20 grudnia podczas jednego z wypadów załogi klasztoru.

Kordecki. Znakomity propagandzista

W końcu Karol X Gustaw uznał, że przeciągające się oblężenie przynosi tylko szkody wizerunkowe i kazał je zwinąć. Po kilkudniowych przygotowaniach nastąpiło to ostatecznie 27 grudnia 1655 roku.

Augustyn Kordecki okazał się mistrzem kreowania własnego wizerunku (Rudolf Fleck/domena publiczna).
Augustyn Kordecki okazał się mistrzem kreowania własnego wizerunku (Rudolf Fleck/domena publiczna).

Jak podkreśla w książce Święta po polsku. Tradycje i skandale Sławomir Koper, w tym czasie jeszcze nikt nie uważał obrony Jasnej Góry za wydarzenie wyjątkowe i przełomowe:

Praktycznie nie wspominano o nim w pamiętnikach z tamtych lat, a cała sprawa zdobyła pewien rozgłos dopiero trzy lata później. Wówczas bowiem przeor wydał Nową gigantomachię, gdzie opisał obronę klasztoru, dając do zrozumienia, że w walkę z heretykami zaangażowały się siły nadprzyrodzone.

Kordecki okazał się znakomitym propagandzistą, wojna z protestanckimi Szwedami jeszcze trwała, podobnie jak z prawosławnymi Moskalami i Kozakami. A reszty dokonało mistrzowskie pióro Sienkiewicza…

Poznaj niezwykłą historię polskich świąt, opowiedzianą przez bestsellerowego autora.

Nowa książka Sławomira Kopra

Bibliografia:

  1. Sławomir Koper, Święta po polsku. Tradycje i skandale, Wydawnictwo Fronda 2010.
  2. Sławomir Leśniewski , Potop. Czas hańby i sławy 1655-1660, Wydawnictwo Literackie 2017.
  3. Jacek Wijaczka, Potop szwedzki w świadomości historycznej Polaków, „Czasy Nowożytne”, t. 23 (2010).

Ilustracja tytułowa: Obrona Częstochowy na obrazie Januarego Suchodolskiego (domena publiczna).

Autor
Rafał Kuzak
24 komentarze
  • Prezes portalu pracuje dla „Gazety Wyborczej”, „Onet.pl”, „Wirtualna Polska”, „Interia”, „Na temat.pl”, „Dziennik Bałtycki”, „Dziennik Polski”, gazeta „Metro” i „Tygodnik NIE”… dość tych postbolszewicko- berlińskich bredni.

  • Rzetelność i uczciwość artykułu powala. ,,Nie było żołnierzy” a kilka wersów niżej było 250 ale to tak jakby 2500. Mieli armaty ale strzelali tylko 12dni ale amunicji im brakło …. itd itp. Czy autor artykułu czytał że zrozumieniem to co napisał? Liczy raczej na naiwność czytelników którzy nie czytają że zrozumieniem a tylko sugestie. Żenada a nie historyk.

  • Lewackie teorie ? Autor oględnie sugeruje „Anonimom”
    udział Szwedów w tym „oblężeniu ” . Pod Jasną Górą
    nie było luteran szwedzkich , byli katolicy – Polacy i
    Niemcy . Według innych źródeł Polacy bez broni
    chodzili na msze niedzielne do klasztoru . W czasie oblężenia
    straty materialne w klasztorze wyniosły : jedna uszkodzona
    wiatrem okiennica i w niej jedna szyba – fakt ostrzału
    z armat też jakby z lekka wydumany . Paulini wszystko notowali.

  • Artkul tylko potwierdza, ze Kordecki to jednak bohater:
    – sprytnie rozegral dyplomatycznie,
    – dobrze przygotowal do obrony,
    – wygral (nezaleznie, czy bylo 12 dni walk czy 100)
    Czy gdyby zle obrone przygotowal, a potem sie na murach szarpal i wygral „o wlos” to bylby bardziej bohaterski?
    Takich liderow Polsce potrzeba: z wizja, dalekowzrocznym planowaniem, ostroznych i odnoszacych zwyciestwa minimalnym kosztem.

  • Tak, udokumentowane fakty nieważne, liczy się tylko że nie z naszej bandy, tak? Tylko legendy, im prymitywniejsze tym bardziej cenne i nietykalne, bo w razie czego nas wykarmią, nie?

  • Ale gdzie źródła historyczne? Zapomnieli?Kto to wtedy i gdzie opisał? Dać foto dokumentów! Tak się robi historyczne artykuły!!!

    • No właśnie.Ktoś ma problem ze zrozumieniem czytanego tekstu.Nie było ani kolumbryny,ani szturmów dziarsko odpieranych przez obrońców.Walono z12 dział bo nie było potrzeby użycia wszystkich.Trreba włączyc myślenie by analizować tekst.

  • Po pierwsze to Sienkiewicz pisze o tzw Salwie Gwardii ,czyli czymś w rodzaju Listu Żelaznego od Karola Gustawa ,więc autor chyba nie przeczytał Potopu
    Po drugie obrońców ,których lista jest w Klasztorze było chyba 183 więc historyk powinien to wiedzieć.
    Po trzecie szukać usprawiedliwienia dla Szwedów ,że byli dowodzeni nieudolnie i pomniejszać tym sukces obrońców to żałosne. Poza tym nie bardzo w to wierzę gdyż Szwedzi mieli dobrze opanowaną logistykę i jeszcze u siebie trudny klimat.
    Szturmy były a czy generalne to już kwestia nazewnictwa.
    A że Ksiądz Kordecki z tego bohaterskiego czynu zrobił propagandę to tylko się cieszyć.
    Jeszcze jedna łajza chce ośmieszyć bohaterski(nieduży wprawdzie ) czyn Polaków.

  • Sienkiewicz byl tworca polskiej fikcji a nie historycznej prawdy. Powolywanie sie na to co pisal ma na celu podniesienie dumy narodowej i nic wiecej. Wielu dzisiejszych autorow idzie jego sladem tyle, ze z miejszym talentem pisarskim.

  • „gratuluje” wiedzy opartej na bajaniach Sienkiewicza.Orginał listu Kordeckiego do króla Szwecji jest do wglądu w gablocie muzeum w Stockholmie.

  • Nie trzeba czytać współczesnych książek. Już w XIX wieku, przed powstaniem komuny i socjalizmu ta sprawa była dokładnie opisana – obrona jasnej Góry i smoleńska katastrofa są opisywane według tego samego wzoru. Po co krzesła łamać (cytat z klasyka).

Dołącz do dyskusji

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Wielka historia, czyli…

Niesamowite opowieści, unikalne ilustracje, niewiarygodne fakty. Codzienna dawka historii.

Dowiedz się więcej

Kamil Janicki

Historyk, pisarz i publicysta, redaktor naczelny WielkiejHISTORII. Autor książek takich, jak Damy polskiego imperium, Pierwsze damy II Rzeczpospolitej, Epoka milczenia czy Damy złotego wieku. Jego najnowsza pozycja to Damy przeklęte. Kobiety, które pogrzebały Polskę (2019).

Rafał Kuzak

Historyk, specjalista od dziejów przedwojennej Polski, mitów i przekłamań. Współautor książki „Wielka Księga Armii Krajowej”. Zastępca redaktora naczelnego WielkiejHISTORII. Zajmuje się również fotoedycją książek historycznych, przygotowywaniem indeksów i weryfikacją merytoryczną publikacji.

Anna Winkler

Doktor nauk społecznych, filozofka i politolożka. Zajmuje się przede wszystkim losami radykalizmu społecznego. Interesuje się historią najnowszą, historią rewolucji i historią miast, a także kobiecymi nurtami historii. Chętnie poznaje dzieje kultur pozaeuropejskich.

Aleksandra Zaprutko-Janicka

Historyczka i pisarka. Autorka książek poświęconych zaradności polskich kobiet w najtrudniejszych okresach naszych dziejów. W 2015 roku wydała „Okupację od kuchni”, a w 2017 – „Dwudziestolecie od kuchni”. Napisała też „Piękno bez konserwantów” (2016). Obecnie jest dziennikarką Interii.

Drodzy Czytelnicy! Nasza strona (jak niemal wszystkie inne) wykorzystuje pliki cookies i podobne technologie, między innymi po to, by dostosowywać treści reklamowe do zainteresowań i preferencji użytkowników. Aby to robić, potrzebujemy Waszej zgody.

Klikając przycisk "Przejdź do serwisu" lub zamykając to okno za pomocą przycisku "x" wyrażasz zgodę na przetwarzanie przez Ingens Media Sp. z o.o. oraz naszych zaufanych partnerów, twoich danych osobowych zapisanych w plikach cookies i innych podobnych technologiach w celu marketingowym, obejmującym w szczególności wyświetlanie spersonalizowanych reklam.

Zgoda nie jest obowiązkowa. Możesz też w dowolnym momencie ją cofnąć. Szczegóły dotyczące naszej polityki prywatności, zakresu zgód, a także wycofania i niewyrażenia zgody znajdziesz w naszej polityce prywatności. Tam też znajdziesz informacje na temat zasad przetwarzania danych oraz twoich uprawnień z tym związanych.

Poprzez korzystanie z serwisu bez zmieniania ustawień prywatności w twojej przeglądarce internetowej wyrażasz zgodę na przechowywanie w Twoim urządzeniu końcowym plików cookies i innych podobnych technologii służących do dopasowywania.