Polak i Żydówka wspólnie uciekli z Auschwitz-Birkenau. Zakochanych spotkała straszliwa kara

Edward Galiński, nazywany przez kolegów Edkiem i Mala Zimetbaum w normalnych okolicznościach zapewne nigdy by się nie poznali. Oboje trafili jednak do Auschwitz-Birkenau, gdzie połączyła ich miłość. Ale ta historia nie miała szczęśliwego zakończenia. Okrutny los jaki zgotowali im Niemcy był przestrogą dla innych.

Nie wiadomo kiedy dokładnie doszło do pierwszego spotkania Edka i Mali. Według Francesci Paci, która w książce Miłość w Auschwitz opisuje historię tej pary, na pewno już w listopadzie 1943 roku „więźniowie zaczęli kojarzyć ze sobą ich imiona”.


Reklama


Nikt nie powiedział o nich złego słowa

Dwudziestoletni Edek był wówczas prawdziwym weteranem obozu. Do Auschwitz trafił w pierwszym transporcie polskich więźniów, który dotarł nad Sołę 14 czerwca 1940 roku. Dzięki pomocy inny osadzonych oraz zmysłowi do zajęć technicznych szybko otrzymał pracę jako obozowy mechanik oraz hydraulik. Posada zapewniała mu względne bezpieczeństwo oraz dawała możliwość poruszania się po terenie niemieckiej fabryki śmierci.

Mala wylądowała w Auschwitz-Birkenau ponad dwa lata później. Przywieziono ją w dziesiątym transporcie belgijskich Żydów (więcej o Holokauście w Belgii przeczytasz w tym artykule). Dziewczyna przyszła jednak na świat w podkrakowskim Brzesku. Była o pięć lat starsza od Edka.

Mala Zimetbaum urodziła się w Polsce, ale jako dziesięciolatka wyjechała wraz z rodzicami do Belgii (domena publiczna).
Mala Zimetbaum urodziła się w Polsce, ale jako dziesięciolatka wyjechała wraz z rodzicami do Belgii (domena publiczna).

Dopiero jako dziesięciolatka wyemigrowała z rodzicami do Antwerpii. Po dotarciu do Auschwitz uniknęła natychmiastowej śmierci dzięki swojemu talentowi do nauki języków obcych. W obozie, gdzie trafiali Żydzi z całej niemal Europy, niezbędni byli tłumacze. Mala została jednym z nich.

Mimo że oboje znajdowali się uprzywilejowanym gronie więźniów o większych niż przeciętnie szansach na przetrwanie, nie nadużywali swojej pozycji. Jak podkreśla Francesca Paci w książce Miłość w Auschwitz, „jakkolwiek by się szukało, nie sposób znaleźć deportowanej, która rzuciłaby cień na opinię o Mali”. To samo dotyczyło Edka.

Przeczytaj też: Po wyzwoleniu Auschwitz w obozie znaleziono siedem ton ludzkich włosów. Co Niemcy zamierzali z nimi zrobić?

Plan ucieczki z Auschwitz

Auschwitz-Birkenau to chyba jedno z ostatnich miejsc, które może kojarzyć się z miłością, a jednak Edek i Mala zakochali się w tym najgorszym miejscu na Ziemi. Po latach najlepszy przyjaciel Galińskiego, Wiesław Kielar, wspominał:

Edek był zakochany, ktoś mógłby pomyśleć, że było to tam niemożliwe wśród dymiących kominów, inni pomyślą, że to odrażające. Lecz życie jest życiem, a oni pragnęli się nawzajem.


Reklama


Również Mala nie kryła się ze swoimi uczuciami. Jednej z koleżanek zdradziła: „Zakochałam się, tak bardzo się zakochałam. Naprawdę się cieszę”. Innej powiedziała: „Kocham z wzajemnością”.

Ale w nazistowskiej fabryce śmierci, w której codziennie ginęły tysiące ludzi, nie było miejsca na miłość. Para doskonale zdawała sobie sprawę, że w każdej chwili mogą zginąć. Jedyną szansą była ucieczka.

Artykuł stanowi fragment książki Francesci Paci pod tytułem Miłość w Auschwitz (Prószyński i S-ka 2020).
Artykuł powstał w oparciu o książkę Francesci Paci pod tytułem Miłość w Auschwitz (Prószyński i S-ka 2020).

Galiński i Kielar już od pewnego czasu ją obmyślali. Postanowili, że na wolność wyjdą przez główną bramę obozu w… mundurach esesmanów. Przebranie oraz broń miał dostarczyć za odpowiednią opłatą jeden z przychylnych więźniom strażników, Edward Lubusch. Załatwieniem niezbędnych papierów zajął się z kolei obozowy ruch oporu, z którym obaj mężczyźni byli związani.

Wiesław zostaje, Edek ucieka z Malą

Ostatecznie Lubusch zorganizował tylko jeden mundur, który miał założyć, mówiący biegle po niemiecku, Edek. Wiesławowi w nowym planie przypadła rola eksportowanego więźnia. Gdy jednak zbliżała się data ucieczki stało się jasne, że Galiński wolałby widzieć u swego boku Malę. Kielar nie chciał rezygnować z szansy na wyrwanie się z piekła, ale ostatecznie zgodził się ustąpić miejsca ukochanej przyjaciela.

Wielkie historie co kilka dni w twojej skrzynce! Wpisz swój adres e-mail, by otrzymywać newsletter. Najlepsze artykuły, żadnego spamu.

Edek i Mala zrealizowali swoje zamiary 24 czerwca 1944 roku. Bez problemu opuścili obóz i zanim strażnicy zauważyli ich zniknięcie byli już daleko. Kierowali się ku granicy ze Słowacją. Przez trzynaście dni sprzyjało im szczęście, ale w czwartek 6 lipca wpadli w ręce niemieckich pograniczników.

Gdy Niemcy odkryli, że schwytana dwójka to uciekinierzy z Auschwitz, odesłali ich do obozu. Sadystyczny komendant Birkenau Josef Kramer postanowił przykładnie ukarać zakochanych. Ich los miał być przestrogą dla innych potencjalnych uciekinierów.


Reklama


Nikogo nie zdradzili

Oboje trafili do pełniącego rolę obozowego aresztu osławionego bloku 11, „z którego prawie nikt nie wyszedł żywy”. Podczas pierwszych przesłuchań, których celem było ustalenie, kto pomagał w ucieczce, sadyści z trupią główką na czapkach byli zaskakująco łagodni.

Szybko jednak pokazali swoje prawdziwe oblicze. Dzięki grypsom wysyłanym przez Edka wiadomo, że był on katowany żelaznym prętem. Także Mali nie oszczędzano. Jak pisze Francesca Paci w Miłości w Auschwitz:

Śledztwo prowadzi Wilhelm Boger, „tygrys z Auschwitz”, niesławny nazistowski oficer, którego zadaniem było tłumienie wewnętrznego ruchu oporu, znany z systematycznego uciekania się do takich tortur, jak „huśtawka Bogera” – więźnia zawieszano na żelaznej żerdzi, przywiązawszy mu kostki do nadgarstków, aż w jego ciele przestawała krążyć krew.

Edek Galiński trafił do Auschwitz w wieku niespełna 17 lat (domena publiczna).
Edek Galiński trafił do Auschwitz w wieku niespełna 17 lat (domena publiczna).

Boger dawkuje śmierć powolnie, sadystycznie, niewzruszenie, wiele jego ofiar próbuje popełnić samobójstwo po pierwszych racjach męczarni. Mala i Edek wielokrotnie stają na zmianę przed jego obliczem, lecz milczą.

Brutalne przesłuchania ciągnęły się tygodniami, ale nie wystarczyły, by złamać parę. Nikt nie został pociągnięty do odpowiedzialności za pomoc w ucieczce. Postawa Edka i Mali nie mogła jednak uratować ich samych.

Przeczytaj też: „Położył mu na gardle łopatę i stanął na niej”. Wstrząsające świadectwo sadyzmu kapo w Auschwitz-Birkenau

22 sierpnia a może 15 września?

Do dzisiaj nie jest jasne kiedy dokładnie odbyła się egzekucja Mali. Najczęściej podaje się datę 22 sierpnia 1944 roku, ale jak zauważa Francesca Paci:

Niektórzy twierdzą, że było to 21 lub 24, a może nawet później, 15 września. Wspomnienia o ich śmierci są zbieżne, ale nie szczegóły i daty. Na akcie zgonu, który zostanie wystawiony siostrze Mali, Jochce, i jej bratu Salomonowi w latach pięćdziesiątych, a także na tabliczce na domu w Antwerpii wypisano datę 22 sierpnia 1944 roku, ale wielu ocalałych, w tym Kielar, mówi o 15 września.


Reklama


„Uwolniła ręce, żeby podciąć sobie żyły”

Nie ma też zgodności co do metody wykonania kary. Część relacji mówi o powieszeniu, inne o planowanym spaleniu żywcem. Jedno jest pewne: młoda kobieta nie miała zamiaru spokojnie czekać na zgotowany jej przez Niemców los. Cytowana w książce Miłość w Auschwitz była więźniarka Marceline Loridan-Ivens po latach tak wspominała to, czego była świadkiem:

Wszystkie Żydówki zebrano na placu obozu B. Malę przywieziono na wózku ciągniętym przez inne więźniarki, była ubrana na czarno, miała ręce za plecami. Komendant Kramer wykrzykiwał, co się nam przydarzy, jeśli uciekniemy, że na zewnątrz nikt nie uwierzy w nasze opowieści, a poza tym i tak żadna nie wyszłaby z obozu żywa. Był też drugi Niemiec, który ubliżał Żydom.

Josef Kramer i strażniczka z Auschwitz Irma Grese na zdjęciu wykonanym w sierpniu 1945 roku (domena publiczna).
Josef Kramer i strażniczka z Auschwitz Irma Grese na zdjęciu wykonanym w sierpniu 1945 roku (domena publiczna).

Wtedy zobaczyłam kapiącą krew, esesmani rozmawiali i niczego nie zauważyli; może ktoś dał Mali brzytwę, a ona uwolniła ręce, żeby podciąć sobie żyły. Po chwili to spostrzegli, jeden z nich się odwrócił i chwycił ją za rękę.

Mala uderzyła go w twarz, a potem, po francusku, odezwała się do nas: „Uciekłam, żeby ujawnić światu, co dzieje się Żydom, nie dałam rady, ale koniec wojny jest bliski, musicie przeżyć, żeby przekazać świadectwo”.


Reklama


Spalili ją żywcem?

Zachowały się również relacje, według których Mala po podcięciu sobie żył była zbyt słaba, aby cokolwiek wykrzykiwać. Nie jest także jasne czy zachowała przytomność, gdy wieziono ją do krematorium. Francesca Paci w swojej książce przytacza różne wersje, na przykład:

Ewa Feldenkreis twierdzi, że po drodze była w stanie odzywać się do współwięźniarek, dodawać im otuchy, przekonywać, że godzina rewanżu nastąpi niebawem. Niektórzy utrzymują, że zanim spłonęła, połknęła truciznę, którą ukrywała. Albo że jakiś litościwy esesman dał jej odpowiednią dawkę, a może nawet ją zastrzelił. Tak czy inaczej, Mala umiera.

Porządek musi być

Najprawdopodobniej tego samego dnia Niemcy zamordowali również Edka Galińskiego. Wszyscy są zgodni, że metodą egzekucji było powieszenie. On także nie chciał bezczynnie czekać na swój los. Zanim kierujący egzekucją esesman odczytał do końca wyrok:

Edek chwyta linę. Błyskawicznie wkłada głowę w stryczek i kopniakiem usuwa stołek spod stóp. Kielar rozumie teraz słowa przyjaciela: naziści nie dostaną go żywcem. Rozpętuje się piekło. Edek wisi jak kukła, ale nadal żyje. Esesmani rozkazują kapo Juppowi Windeckowi, by poluzował sznur i ściągnął wisielca; nie może się zabić, szydząc w ten sposób z władz obozu.

Przenośna szubienica z Auschwitz wykorzystywana przez Niemców do wykonywania egzekucji na więźniach (domena publiczna).

Wszystko musiało odbyć się zgodnie z zasadami. Dopiero po odczytaniu wyroku w języku niemieckim i polskim nadszedł czas na egzekucję. Edek przed śmiercią próbował jeszcze zawołać „Niech żyje Polska”, ale kat „ukróca jego okrzyk, zaciska pętlę. Słowo »Polska« gaśnie na sinych ustach, a ciałem wstrząsają drgawki, po czym się ono wyciąga i zawisa w pustce”.

Mój syn mógł przeżyć

Epilog tragicznej historii Edka i Gali rozegrał się już po wojnie. Wiesław Kielar, który przeżył obóz, zgodnie z przedśmiertną prośbą przyjaciela pojechał do jego ojca, aby opowiedzieć mu co się stało i przekazać pukle włosów zakochanych. Na miejscu nie czekało na niego ciepłe przyjęcie. Autorka Miłości w Auschwitz pisze, że:


Reklama


Stary Galiński nie chce słyszeć o dwóch puklach włosów owiniętych w papier zapisany pismem Edka, „Mally Zimetbaum 19 880, Edward Galiński 531”. Nie zamierza słuchać. Jest wściekły na tę Żydówkę, bez której Edek wciąż by żył, jak żyją prawie wszyscy więźniowie polityczni, których nie zniszczyły choroby i przymusowe roboty.

Był wściekły także na obozowych kolegów Edka, „którzy według niego nie zrobili nic, aby odwieść go od tego pomysłu”. Zrozpaczony śmiercią syna mężczyzna sam zmarł niedługo po zakończeniu wojny.

Przeczytaj również relację dziewczynki, która przeżyła eksperymenty medyczne w Auschwitz. „Oni nas zatruli. Zakazili”

Historia uczucia silniejszego od śmierci

Bibliografia

Autor
Rafał Kuzak
Dołącz do dyskusji

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.


Reklama

Wielka historia, czyli…

Niesamowite opowieści, unikalne ilustracje, niewiarygodne fakty. Codzienna dawka historii.

Dowiedz się więcej

Kamil Janicki

Historyk, pisarz i publicysta, redaktor naczelny WielkiejHISTORII. Autor książek takich, jak Damy polskiego imperium, Pierwsze damy II Rzeczpospolitej, Epoka milczenia czy Damy złotego wieku. Jego najnowsza pozycja to Damy przeklęte. Kobiety, które pogrzebały Polskę (2019).

Rafał Kuzak

Historyk, specjalista od dziejów przedwojennej Polski, mitów i przekłamań. Współautor książki „Wielka Księga Armii Krajowej”. Zastępca redaktora naczelnego WielkiejHISTORII. Zajmuje się również fotoedycją książek historycznych, przygotowywaniem indeksów i weryfikacją merytoryczną publikacji.

Aleksandra Zaprutko-Janicka

Historyczka i pisarka. Autorka książek poświęconych zaradności polskich kobiet w najtrudniejszych okresach naszych dziejów. W 2015 roku wydała „Okupację od kuchni”, a w 2017 – „Dwudziestolecie od kuchni”. Napisała też „Piękno bez konserwantów” (2016). Obecnie jest dziennikarką Interii.

Wielkie historie w twojej skrzynce

Zapisz się, by dostawać najciekawsze informacje z przeszłości. Najlepsze artykuły, żadnego spamu.

Drodzy Czytelnicy! Nasza strona (jak niemal wszystkie inne) wykorzystuje pliki cookies i podobne technologie, między innymi po to, by dostosowywać treści reklamowe do zainteresowań i preferencji użytkowników. Aby to robić, potrzebujemy Waszej zgody.

Klikając przycisk "Przejdź do serwisu" lub zamykając to okno za pomocą przycisku "x" wyrażasz zgodę na przetwarzanie przez Ingens Media Sp. z o.o. oraz naszych zaufanych partnerów, twoich danych osobowych zapisanych w plikach cookies i innych podobnych technologiach w celu marketingowym, obejmującym w szczególności wyświetlanie spersonalizowanych reklam.

Zgoda nie jest obowiązkowa. Możesz też w dowolnym momencie ją cofnąć. Szczegóły dotyczące naszej polityki prywatności, zakresu zgód, a także wycofania i niewyrażenia zgody znajdziesz w naszej polityce prywatności. Tam też znajdziesz informacje na temat zasad przetwarzania danych oraz twoich uprawnień z tym związanych.

Poprzez korzystanie z serwisu bez zmieniania ustawień prywatności w twojej przeglądarce internetowej wyrażasz zgodę na przechowywanie w Twoim urządzeniu końcowym plików cookies i innych podobnych technologii służących do dopasowywania.